„Królowie boiska”

Samoorganizacja wiejskiego klubu sportowego

Fot. Rożek Pola, 07.2014, Zaława, projekt „wlepka” UKS Hubal.

Weronika Najda, współpraca: Tomasz Rakowski

„Królowie boiska”. Samoorganizacja wiejskiego klubu sportowego

Piłka nożna narodziła się w Anglii w okresie rewolucji przemysłowej. Szybko stała się ulubionym sposobem spędzania czasu wolnego robotników fabryk, zamieszkujących nowo powstające miasta. Zdaniem autorów książki Postfutbol. Antropologia piłki nożnej „piłka nożna była sposobem na kreowanie modelu wspólnoty w przestrzeni, w której dominowały już więzi nowego, miejskiego rodzaju” (Myszkorowski, Czubaj, Drozda 2012: 39). Na polskiej wsi piłka nożna pojawiła się w latach 50. XX w., wraz z masowo zakładanymi w okresie PRL Ludowymi Zespołami Sportowymi. Jak pisze Ewelina Szpak (2013: 150), początkowo nie cieszyła się dużą popularnością, co można jej zdaniem tłumaczyć odmiennym rozumieniem czasu wolnego i sportu na wsi i w mieście.

Jadąc pierwszy raz na badania terenowe, chciałam przyjrzeć się aktywności sportowej mieszkańców Załawy i Cukrówki. Szybko okazało się, że w Załawie mieszkają najbardziej zaangażowani działacze Uczniowskiego Klubu Sportowego Hubal, drużyny, która gra w klasie B radomskiego okręgowego związku piłki nożnej. Zainteresował mnie fakt[1], że Hubal Chlewiska do niedawna nie miał nic wspólnego z piłką nożną, ale prowadził sekcję bokserską, a w Chlewiskach mieści się profesjonalna sala do uprawiania tego sportu. Prowadząc badania, szukałam odpowiedzi na pytanie, czym dla działaczy, piłkarzy, zarządu i kibiców jest klub Hubal Chlewiska. Nazwa klubu Hubal wywodzi się od pseudonimu majora Henryka Dobrzańskiego, który w czasie II wojny światowej walczył na tych terenach i jest dobrze znany mieszkańcom okolicy.

Klub bokserski Hubal powstał w 2005 roku. W 2008 roku została otwarta sala sportowa z profesjonalnym ringiem bokserskim w Chlewiskach, ale ponieważ boks jest bardzo kosztownym sportem, sekcja po niedługim czasie zakończyła działanie z powodów finansowych. Klub Hubal przejął pod swoje skrzydła drużynę piłki nożnej Ludowego Zespołu Sportowego Ogniwo Chlewiska, która od tamtej pory występuje pod jego nazwą. W rozmowach z osobami zaangażowanymi w działanie obecnego Hubala pojawiał się wątek wznowienia treningów bokserskich. Z kolei zwykli mieszkańcy pytani przeze mnie o klub, często mówili właśnie o sekcji bokserskiej, która od kilku lat nie istniała.

Badania terenowe, etnoanimacja

Podczas badań posługiwałam się metodą wywiadu etnograficznego oraz obserwacji uczestniczącej. Przeprowadziłam także, razem z animatorami z Kolektywu Terenowego Julią Biczysko i Sebastianem Świąderem, projekt animacyjny, którego efektem była wlepka klubu Hubal Chlewiska. Badania połączone były z animacją kultury w myśl koncepcji badań w działaniu (action research, zob. Červinkova, Gołębniak 2010); animacja kultury wywodzi się z tradycji nurtu community arts, sztuki zaangażowanej na rzecz lokalnych wspólnot, w ramach której artyści współpracują ze społecznościami po to, aby za pomocą narzędzi sztuki wpływać na zastaną rzeczywistość społeczną. Jak pisze Zofia Dworakowska (2008: 20), animatorzy koncentrują się na doświadczeniu i aktywności kulturowej ludzi oraz przyznają im prawo do „samostanowienia i ekspresji”. Połączenie animacji kultury z badaniami etnograficznymi ma na celu rozpoznanie istniejącej sfery kultury i potrzeb społeczności. Według Tomasza Rakowskiego działania animacyjne sprawiają, że „społeczne życie ludzi, pamięci, przedmiotów czy inwencji, wszystkie te «przesłonięte działania» zostają (…) jakby ponownie wywołane” (Rakowski 2013: 48). Poprzedzone odpowiednio dokładnym rozpoznaniem etnograficznym pozwalają dotrzeć do wiedzy, która w warunkach zwykłego badania pozostaje zakryta.

Fot. Rożek Pola, 07.2014, Zaława, projekt „wlepka” UKS Hubal.

Fot. Rożek Pola, 07.2014, Zaława, projekt „wlepka” UKS Hubal.

Moje badania dotyczyły pewnej sieci osób, wyodrębnionej na podstawie kryterium związku z klubem sportowym „Hubal”. Ważne dla moich badań były miejsca związane z klubem, czyli boisko w Pawłowie i sala bokserska – siedziba klubu w Chlewiskach. Pod koniec badań wspólnie z mieszkańcami przeprowadziliśmy projekt animacyjny, który polegał na stworzeniu wlepki klubu sportowego. Tę akcję także uważam za swoje narzędzie badawcze, a sytuacja wspólnego działania pozwoliła mi poznać nieujawnione dotąd sądy i opinie na temat klubu, które rozszerzyły moje spojrzenie na ten temat. Moi rozmówcy to bardzo zróżnicowana i złożona grupa. W jej skład wchodzą działacze klubu, mężczyźni w wieku 35–60, piłkarze spośród których najmłodszy miał 15 lat, a najstarszy – 35. Wielu z nich jeszcze się uczy, ale są tacy, którzy pracują, mają rodziny. Rozmawiałam z rodzicami lub żonami niektórych piłkarzy oraz kibicami Hubala, których spotykałam w Pawłowie podczas meczu lub podczas codziennego bycia w terenie.

Dla zrozumienia i zinterpretowania zjawisk, które obserwowałam w trakcie badań, przydatne były dla mnie takie pojęcia jak „samoorganizacja”, „oddolne tworzenie kultury”, „lokalność”, „współdziałanie”. Inspiracją do tego, jak można rozumieć znaczenie klubu sportowego dla działających w nim ludzi, był dla mnie tekst Weroniki Plińskiej (2008) Ochotnicza Straż Pożarna – klub kultury ze zbioru Lokalnie. Animacja kultury/Community arts. Ochotnicza Straż Pożarna to organizacja, która ma bardzo jasny i konkretny cel działania. Jednak, jak pisze Plińska (2008), w praktyce, mimo że pożarów nie jest tak wiele, straż wcale nie traci swojej ważności dla mieszkańców Ostałówka, jest bardzo istotnym elementem rzeczywistości kulturowej, zawierającym w sobie wiele „znaczących rzeczy” i będącym powodem do dumy dla mieszkańców, oraz opisywana jest jako coś, bez czego wieś nie może się obejść. Według autora tekstu The Shifting Meanings of Civil and Civic Society in Poland Michała Buchowskiego (1996) nie można mówić, że w czasach PRL społeczeństwo obywatelskie w Polsce po prostu nie istniało. Organizacje takie jak Ludowe Zespoły Sportowe czy Koła Gospodyń Wiejskich były miejscami bardzo aktywnej samoorganizacji i współpracy ludzi, dla których nie miał do końca znaczenia ich państwowy i polityczny charakter. Idee społeczeństwa obywatelskiego realizowano więc na wsi w ramach organizacji państwowych, ponieważ inne praktycznie nie mogły wtedy zaistnieć. W interesujący sposób materiał na temat współpracy na wsi w okresie PRL przedstawiła Maria Biernacka w książce Potakówka. Z badań nad współdziałaniem (1962). Bardzo szczegółowo opisała współpracę sąsiedzką na wielu różnych płaszczyznach inicjowaną przez samych mieszkańców wsi Potakówka od końca XIX do połowy XX w. Widać w tym opracowaniu, jak długą tradycję mają na wsi działania oddolne (wydawnictwo z 1962 r. nie pozostało niestety wolne od wpływu dominującej wtedy ideologii).

Zarząd

Grupą odpowiedzialną za istnienie klubu sportowego jest zarząd. W jego skład wchodzi około 20 osób, jednak tylko kilkoro z nich na co dzień angażuje się w jego sprawy. Są to przede wszystkim dwaj mężczyźni z Załawy, prezes i zastępca, którzy tworzą kadrę organizacyjną i zarządzającą klubu. Prezes decyduje o tym, co się będzie działo w klubie, prowadzi wszystkie rozliczenia i dokumentację. Z kolei jego zastępca, który jest również radnym w gminie Chlewiska, dba o interesy klubu na forum gminy. Chociaż klub Hubal podlega pod gminę Chlewiska i jest finansowany z jej budżetu, to impuls do jego działania wypływa od ludzi, którzy ten klub tworzą, lokalnych społeczników i amatorów sportu. Dowodem na to może być historia powstania hali w Chlewiskach. Od 2005 r. klub działał jako sekcja bokserska w Pawłowie, założona przez lokalnego boksera, który trenował w Radomiu i zajmował czołowe miejsca na mistrzostwach Polski. Grupa osób związana z klubem wyremontowała pustą salę kinową znajdującą się w budynku gminnym w Chlewiskach i zrobiła w niej salę treningową. Nowa sala sportowa wyposażona w ring oraz saunę, spełnia normy potrzebne do prowadzenia profesjonalnych treningów oraz meczów ligowych. Pieniądze na materiały pochodziły z funduszu gminy, ale przy remoncie pracowali za darmo sami członkowie oraz zawodnicy Hubala.

Fot. Rakowski Tomasz, 07.2014, Chlewiska, UKS Hubal w Chlewiskach.

Fot. Rakowski Tomasz, 07.2014, Chlewiska, UKS Hubal w Chlewiskach.

Budowa hali była wyjątkowym przedsięwzięciem dla działaczy klubu. Sala jest dla nich powodem do dumy, który chętnie pokazują i o którym chętnie opowiadają. Przede wszystkim ważny jest dla nich fakt, że wszystko robili sami: konstrukcję ringu, schody, opuszczane gruszki treningowe, a przy tym starali się być jak najbardziej oszczędni. Bardzo uroczyście świętowano otwarcie sali i do dzisiaj ta impreza jest pamiętana przez moich rozmówców z Załawy i Cukrówki, także tych niezwiązanych ze sportem (zaproszono na nie kilku znanych polskich bokserów m.in. Dariusza Michalczewskiego). Takie oddolne, samorzutne działania mieszkańców wsi, którego przykładem jest praca przy powstawaniu sali w Chlewiskach, to zjawisko, które było dostrzegane przez badaczy już od dawna. Maria Biernacka (1962: 16–17) pisała na przykład, że „podstawową cechą takiego współdziałania jest własna, oddolna i społeczna inicjatywa, połączona z dobrowolnością wykonania podjętych zamiarów. Nie obejmuje ona tych form działalności zbiorowej, które były narzucone wsi odgórnie, np. w postaci uciążliwych szarwarków lub innych powinności. W pełni natomiast uwzględnia wszystkie formy działania społecznego, które zostało zaplanowane i zorganizowane w gromadzie z uprzednią zgodą większości jej uczestników. Tak pojęta współpraca gromadzka obejmować będzie zarówno budowę dróg, mostów, szkół, domów ludowych, boisk sportowych i innych urządzeń społecznych, jak również troskę o ich właściwe utrzymanie i zabezpieczenie”.

W przypadku klubu Hubal wspólna praca przy budowie ringu wpływa na stosunek, jaki mają do niego działacze. Jest ich wspólnym osiągnięcia, powodem do dumy, czymś własnym, co zostało zrobione przez nich zrobione dla własnego pożytku. Klub jest w ten sposób miejscem szeregu aktywności, które silnie angażują osoby z nim związane i wymagają poświęcenia swojego czasu. Wszystkie działania są podejmowane bezpłatnie. O ilości pracy mówi jeden z rozmówców:

No tak, bo wie Pani, to się tak fajnie wydaje, że to jest klubik taki, zrobią sobie trening, pojadą na mecz i to wszystko. Ale tu jest cała otoczka tego wszystkiego, to jest zgłaszanie zawodników, współpraca ze związkiem radomskim piłkarskim, to jest cała logistyka związana z wyjazdem na mecz, z organizacją meczu ligowego.

Praca w klubie jest także czymś, co wypełnia na co dzień życie działaczy, o czym mogłam przekonać się, mieszkając w Załawie. Co chwila spotykałam któregoś z nich, jak załatwiali różne sprawy związane z działalnością Hubala lub omawiali dotyczące go sprawy, szczególnie podczas wolnych dni. Podczas jednego z nich w sali Hubala na ringu prezes wieszał uprane stroje meczowe zawodników, które prane były w klubie w starej pralce. Następnie pojechał do Radomia po nagrody na turniej piłkarski. Z kolei inny rozmówca opowiadał mi o tym, że zrobił bramki treningowe i planował wykonanie urządzenia do malowania linii.

Można powiedzieć, że członkowie zarządu mają pewną konkretną wizję tego, czym jest klub Hubal, w pewnym sensie został on przez nich „wymyślony”. Zakładając go parę lat temu, napisali jego statut, ustalili logo i barwy, ustalili zasady i cele jego funkcjonowania. Jest dla ludzi w nim działających pewną ważną rzeczywistością kulturową, która przywodzi na myśl to, co Weronika Plińska napisała o jednostce Ochotniczej Straży Pożarnej. Zauważa wielość znaczeń, które niesie ze sobą działanie w OSP: „Ochotnicza Straż Pożarna zaczęła być przez nas postrzegana jako specyficzny klub kultury wyposażony w liczne «rzeczy znaczące»” (Plińska 2008: 91). Pomimo małej ilości pożarów straż była opisywana przez mieszkańców Ostałówka jako niezwykle ważna instytucja, bez której praktycznie nie dałoby się obejść. Podobnie klub nie może być sprowadzony wyłącznie do aktywności sportowych, ale jest pewną wspólną dla nich ideą, która wypełnia codzienne myślenie, napędza do działania, posiada swoje materialne i symboliczne reprezentacje.

Działacze

Osoby, które zajmują się kwestiami organizacyjnymi oraz związanymi z infrastrukturą klubową, to przede wszystkim skarbnik i kierownik drużyny. W klubach działających profesjonalnie zadania, które oni wykonują, należą do obowiązków wielu osób, niekiedy specjalnie do tego przeszkolonych. W klubie takim jak Hubal zajmują się tym „amatorzy”, osoby, które nie mają potwierdzonego przez żadną instytucję wykształcenia w danym kierunku, a ich wiedza wynika z wieloletniej praktyki. Kierownik drużyny jest obecny na każdym meczu Hubala, zarówno w Pawłowie, jak i na wyjeździe. Tego wymagają przepisy związkowe, zgodnie z którymi na meczu musi stawić się także przedstawiciel klubu niebiorący udziału w grze. To sprawia, że praktycznie każdą niedzielę sezonu kierownik spędza na boisku. Do jego obowiązków należy kontaktowanie się z sędziami, organizowanie zmian zawodników, podpisywanie protokołów meczowych. Przed meczami w Pawłowie kierownik przygotowuje szatnię dla piłkarzy, układa stroje, załatwia sprawy związane z dokumentami; mecze zaczynają się o siedemnastej, ale o czternastej jest już na miejscu. Niekiedy pełni też funkcję ochroniarza, innym razem zmienia na zegarze wynik meczu. Jest bardzo mocno zaangażowany w życie klubu:

W.N.: Czyli musi pan być na każdym meczu?
R.: Znaczy nie to, że muszę. Jakbym nie był, to ktoś mógłby mnie zastąpić. Ale po prostu chcę.

Wcześniej jeszcze pełnił funkcję wiceprezesa w drużynie Ogniwo Chlewiska, ale po tym, jak klub się rozpadł, jak sam mówi, „nie wiedział co robić w niedzielę” (jednocześnie w wypowiedziach członków rodzin pojawiają się opinie, że „ciągle ich (działaczy) nie ma w domu”).

Większość prac w klubie działacze wykonują samodzielnie. Rzadko korzystają z pomocy osób niezwiązanych z Hubalem. W ich wypowiedziach mocno wyrażone jest przekonanie o konieczności dbania o sprawy klubu, a szczególnie dotyczy to boiska, które wymaga ciągłego podlewania i nawożenia, aby nadawało się do gry. Dlatego wiele uwagi i czasu poświęca się czynnościom związanym z dbaniem o murawę. Tłumaczono mi, że robi się tak ze względów ekonomicznych, z drugiej strony widać tutaj wyraźnie pewną dumę z samodzielności, tego, że klub nie potrzebuje wiele pomocy z zewnątrz, bo działacze potrafią zrobić wiele we własnym zakresie (wyjątkiem spośród stałych prac jest koszenie trawy rosnącej na boisku, ponieważ do tego celu wynajmuje się traktorzystę z gminy).

Gdy pytałam działaczy o to, skąd czerpią wiedzę dotyczącą tego, jak wykonywać niektóre czynności otrzymałam odpowiedź, że z internetu, z doświadczenia, ze szkoły lub pracy zawodowej. Inną metodą zdobywania wiedzy na temat pracy w klubie jest podpatrywanie, jak daną czynność wykonuje się w innych klubach, z tej samej, lub wyższej ligi. Tak było w przypadku maszyny do malowania linii na boisku, która miała być własnoręcznie wykonana na wzór tej pożyczonej od Szydłowianki. Ta samowystarczalność jest tutaj moim zdaniem niezwykle istotna i ważna dla ludzi z Hubala – podkreśla ona fakt, że klub ten jest tworzony przez nich samych. Pomysły powstają i są realizowane we własnym zakresie, w miarę własnych możliwości, a instytucja, jaką jest klub sportowy, daje duże pole wolnego działania. Jest to trochę podobna sytuacja jak w przypadku Kół Gospodyń Wiejskich. Jak pisali badacze tych środowisk „nie ma jednego sztywnego wzorca działalności Kół Gospodyń Wiejskich. Każde koło samo definiuje to, czym się zajmuje” (2014: 20). Jest to właśnie bliskie temu, jak działa klub sportowy: nie ma wyraźnych wskazówek czy zasad dotyczących tego, jak taki klub ma funkcjonować, co należy robić, z jakich funduszy korzystać. Zarówno zatem klub sportowy, jak i Koła Gospodyń posiadają pewne ramy działania (np. określone w statucie czy w dokumentach instytucji), ale wypełniają je oddolnie wytwarzane treści, które mogą być bardzo kreatywnym i zarazem wspólnym działaniem.

Piłkarze

Piłkarze grający w Hubalu pochodzą z wielu różnych, oddalonych od siebie miejscowości. Mają od 16 do 45 lat, na co dzień pracują i utrzymują rodziny lub jeszcze się uczą, czy studiują. Ponieważ są w bardzo różnych sytuacjach życiowych, gra w piłkę dla każdego z nich jest czymś innym. Treningi i mecze w Pawłowie są jednak dla wszystkich odskocznią od codziennych zajęć i codziennego życia, okazją, by stać się kimś innym – zawodnikiem Hubala. Granie w klubie traktowane jako sposób spędzania czasu wolnego. Nie wszyscy, a zwłaszcza dorośli zawodnicy, mogą liczyć na zrozumienie ze strony rodziny. Piłkarze są niekiedy zmuszeni do rezygnacji z gry ze względu na pracę (może to być konieczność podjęcia pracy na drugą zmianę, bądź wyjazdu za granicę). Tak było w wypadku jednego z zawodników, o którym żartowali jego koledzy: „pracuje w Holandii, przyjechał na trochę i trener wziął go na mecz w niedzielę do kadry. Czy masz badania z Holandii? Zadzwoni do Leo Beenhakkera. Wypożyczenie z Ajaxu…”. Gra w piłkę jest jednak przede wszystkim przedstawiana jako bardzo pozytywny sposób spędzania czasu wolnego, coś, co robi się dla zdrowia i co jest alternatywą do nic-nierobienia; jednocześnie piłkarze chętnie wspominają huczne świętowanie po meczach, w autokarze po meczu wyjazdowym czy zabawy z okazji ważnego wydarzenia np. ślubu któregoś z zawodników.

Treningi Hubala odbywają się dwa razy w tygodniu na boisku w Pawłowie. Na treningu, na którym byłam, poza zawodnikami byli także dwaj członkowie zarządu Hubala oraz dwaj kibice. Przyłączali się do rozmów w czasie rozgrzewki, żartowali, obserwowali grę. Jeden z graczy przyjechał na trening ze swoim siedmioletnim synem, którym zajmował się w tym czasie kierownik drużyny. Treningi Hubala mają w ten sposób w równym stopniu znaczenie sportowe, jak też są spotkaniem towarzyskim, piłkarzy i działaczy Hubala łączy bowiem pewna zażyłość – wyraża się ona w sposobie porozumiewania się między sobą, używaniu pseudonimów (na najstarszego zawodnika mówią np. „Tato”), aluzji i określeń nawiązujących do wspólnie przeżytych meczów i imprez, a także pomaganiu sobie nawzajem, podwożeniu na stadion. Dla piłkarzy atmosfera w drużynie ma szczególne znaczenie i jest podawana jako jeden z powodów, dla których grają w klubie.

W wypowiedziach zawodników klubu zaznacza się napięcie pomiędzy grą dla rozrywki, a dążeniami do jak najlepszych wyników i profesjonalizacji gry. Krytykuje się osoby, które nie są wystarczająco zaangażowane, ale z drugiej strony wszyscy zawodnicy twierdzą, że najważniejsza w grze jest przyjemność i konstruktywne spędzanie czasu wolnego. Tylko najmłodsi zawodnicy myślą o karierze piłkarskiej w lepszym zespole lub byciu trenerem. Według nich kariera sportowca jest możliwa, o czym świadczy przytaczany mi wielokrotnie przykład Dominika Furmana, który zaczynał swoją grę w piłkę nożną w Szydłowiance, czyli najbliższej czwarto-ligowej drużynie, a teraz jest zawodnikiem Legii Warszawa. Niektórzy zawodnicy mają za sobą doświadczenie gry w drużynach wyższych lig. Zazwyczaj jednak względy praktyczne, życiowe zmusiły ich do rezygnacji i poprzestaniu na grze w klubie, który był najbliżej ich miejsca zamieszkania. Autorzy Postfutbolu… piszą, że w dzisiejszym świecie każdy rodzaj gry w piłkę jest w pewnym sensie nawiązaniem do gry profesjonalnej: „futbol amatorski w dzisiejszym rozumieniu nie ma nic wspólnego z archeofutbolem, ponieważ jego punktem odniesienia, a zarazem umiejscowieniem ambicji zawodników, nie jest amatorstwo jako zbiór pewnych wartości, ale piłka zawodowa. (…) Amatorstwo (…) nie mniej zawsze pozostaje tylko odbiciem profesjonalizmu i w mniej lub bardziej uświadamiany przez jego praktyków sposób realizuje wzory z futbolu profesjonalnego” Myszkorowski, Czubaj, Drozda 2012: 41–42). W Hubalu odniesienia do zawodowej piłki nożnej można odnaleźć na każdym kroku, chociażby w żartach o graniu przez jednego z zawodników w Ajaxie Amsterdam czy też w sposobie funkcjonowania strony internetowej klubu Hubal – zamieszczane są opisy wszystkich meczów, które w swoim stylu nawiązują do wypowiedzi profesjonalnych komentatorów sportowych. Takim odniesieniem są też stroje, w których zawodnicy pojawiają się na meczach, wcześniej starannie przygotowywane przez kierownika drużyny – czekają na nich w klubie na wieszakach i półkach w szatni. Drużyna ma aż pięć kompletów strojów w różnych kolorach, stanowią pewnego rodzaju przebranie, dzięki któremu piłkarze wchodzą w swoją rolę. Co istotne, na co dzień zawodnicy Hubala często noszą dresy klubowe, co pozwala już na pierwszy rzut oka rozpoznać, kto jest piłkarzem. Zawodnicy żartowali, że stroje te najlepiej nadają się do „roboty koło domu”, często nosili je brudne, podziurawione – nie nadawały się na oficjalne mecze. Jednak piłkarze chętnie manifestują swoją przynależnością klubową poza meczami.

Sposób funkcjonowania piłkarzy i całego środowiska wiejskiego, zogniskowanego wokół klubu, widać znakomicie dobrze podczas meczów Hubala organizowanych na pobliskim, profesjonalnym boisku w Pawłowie. Wszystko rozpoczyna się spotkaniem zawodników w siedzibie klubu, przebierają się w szatni, mają ostatnią odprawę z trenerem. Na boisku piłkarze występują przed swoimi znajomymi, rodzinami, sąsiadami i obcymi im ludźmi; słyszą więc różne reakcje na stadionie, nie zawsze pozytywne. Zawodnicy przestają być w ten sposób anonimowi, ludzie wiedzą o ich udziale w rozgrywkach, znają wyniki meczów, żartują na ten temat. Jednocześnie aura profesjonalizmu, którą nadają stroje, odpowiednio zadbane boisko, cała oprawa biurokratyczna oraz obecność sędziów sprawiają, że mecz staje się wydarzeniem wyższej rangi. Jest to zupełnie inne doświadczenie niż mecze rozgrywane spontanicznie pomiędzy drużynami z różnych wsi (które także są organizowane).

Na koniec sezonu działacze Hubala organizują spotkanie dla wszystkich osób związanych z klubem, podczas którego piłkarze dostają podziękowania i nagrody za grę w mijającym sezonie. Są na nie zapraszani reprezentanci gminy, założyciele klubu i osoby dla niego ważne, żony i dziewczyny piłkarzy. Każdy zawodnik wychodzi na środek sali, gdzie głośno przybija „piątki” z członkami zarządu oraz dostaje dyplom w nagrodę za grę w danym sezonie. Ten bardzo symboliczny gest dobrze pokazuje relacje, jakie panują pomiędzy zawodnikami i kadrą w klubie. Jest to forma uznania i docenienia obecności każdego z członków ekipy oraz współpracy wszystkich członków klubu. Potem rozpoczyna się część nieoficjalna spotkania, czyli impreza z poczęstunkiem i muzyką. Podczas zabawy po sali biegają dzieci (które mówią do piłkarzy i ich dziewczyn per „wujku”, „ciociu”), impreza przeciąga się do późna, a następnego dnia rano niektórzy piłkarze pojawiają się z powrotem, aby posprzątać.

Fot. Tomasz Rakowski, 2014 Zaława, „Krzyżówki”

Fot. Tomasz Rakowski, 2014 Zaława, „Krzyżówki”

Takie spotkanie na koniec sezonu jest niezwykle ważnym wydarzeniem – może być interpretowane jako spektakl, który wspólnota odgrywa sama przed sobą, w myśl koncepcji dramatu społecznego stworzonej przez Victora Turnera (2005: 173). Na krótko przestrzeń sali w Chlewiskach staje się sceną, na której rozgrywa się pewnego rodzaju ceremonia, rytuał, ma on na celu utwierdzenie członków drużyny w słuszności tego, co robią na co dzień; to również odnowienie panujących między nimi relacji, wybudowanie ponowne zasad i samego faktu obecności, po to, aby móc kontynuować działania w następnym sezonie.

Kibice

Hubal, jak pewnie każda drużyna futbolowa, ma swoich kibiców. Mecze Hubala w Pawłowie odbywają się co dwa tygodnie w niedzielne popołudnia. Wśród kibiców szczególnie rzuca się w oczy grupa starszych panów, w wieku 45-60 lat, którzy zajmują miejsca w pierwszym rzędzie trybun. Po przyjściu na stadion witają się „wszyscy ze wszystkimi”, a każda przychodząca osoba podaje rękę wszystkim siedzącym. Grupa ta najbardziej żywiołowo reaguje na to, co dzieje się na boisku, komentuje zagrania zawodników i reakcje sędziów, słychać tam często też docinki wobec sędziego i piłkarzy. Jako grupa są oni wyraźnie rozpoznawani przez innych uczestników, jak powiedział jeden z rozmówców: „No, najzagorzalsi kibice, oni zawsze są, no nie?”. Mówią na nich „żyleta”, „loża honorowa”, a na jednego z nich, mężczyznę w średnim wieku, który jest szczególnie aktywny – „sędzia boczny”. Krążą też na jego temat legendy, o tym, jak kłócił się i przepychał z sędzią, co dodaje jeszcze kolorytu jego postaci. Kibice są nieodzownym elementem każdego spotkania rozgrywanego w Pawłowie i widzą w tym swoją powinność, żeby się tam pojawić. To fragment rozmowy: „W.N.: chodzą panowie na mecze? R.: Hohoho proszę pani. Beze mnie meczu nie ma”.

Kibice utożsamiają się z klubem, wypełniają swoje „bycie kibicem” rozmaitymi praktykami. Trybuny stają się miejscem spotkania dla ludzi z okolicy, na którym „wypada” się pojawić, a to, co się na nich dzieje przyciąga ludzi niemal w równym stopniu, co samo widowisko piłkarskie – kibice głośno krzyczą, gestykulują, układają hasła, są cały czas oglądani przez innych, zgromadzonych na trybunach. Na meczach pojawia się prawie całe lokalne środowisko, przychodzą grupy młodych ludzi, dziewczyny i znajomi piłkarzy. Widać mężczyzn w średnim wieku, chłopców grających w młodszej drużynie, byłych zawodników; część osób jest elegancko ubrana, ponieważ jest to niedziela.

Większość przychodzących na mecze to zatem znajomi, sąsiedzi lub krewni zawodników. Gdy siedziałam przy sklepie w Pawłowie i rozmawiałam z kibicami, akurat przechodził jeden z byłych zawodników, został przez nich nazwany „Lewandowskim”, ze względu na kolor włosów, a po chwili jeden z kibiców dodał: „On to grać nie lubi, ale bramkę by strzelił”. Na mecz przychodzi się po to, żeby popatrzeć na znajomych, kolegów z pracy, ze szkoły czy synów sąsiadów, a w niektórych wypowiedziach pojawia się wprost przekonanie o konieczności kibicowania ludziom, których się zna: jeżeli zatem przyjeżdżają zawodnicy z jednej z wiosek, to za nimi przybywają też kibice. W ten sposób stadion jest dla mieszkańców okolicznych wsi tak zwanym trzecim miejscem, gdzie można wspólnie spędzać czas poza domem i pracą. Taka rola ogólnodostępnych obiektów sportowych w Polsce została opisana przez Aleksandrę Gołdys i Marię Rogaczewską (2011) na podstawie badań nad „orlikami” – zdaniem badaczek ogólnodostępne obiekty sportowe odpowiadają na potrzebę, jaką wywołuje „brak bezpłatnych przestrzeni, w których możemy być razem”.

Według moich rozmówców, dzięki temu, że na trybunach wszyscy się znają, nie dochodzi tam do żadnych nieprzyjemnych sytuacji. Ponadto to właśnie jeden spośród kibiców zakłada na czas meczu kamizelką z logo Radomskiego Związku Piłki Nożnej i pełni funkcję ochroniarza. Ma przy tym posłuch wśród innych kibiców „jakby kto się tego, to ochroniarz mówi „uspokój się” i jest spokój, a co go mają bić, jak to sami swoi, wystarczy, że powie i nikt się nie awanturuje. Czasami, jak ktoś jest pijany i chce wejść na boisko, to mu mówi, żeby się uspokoił”. Z drugiej strony kibice Hubala nie spełniają wyobrażeń niektórych osób, z którymi rozmawiałam, dotyczących tego, jacy powinni być prawdziwi kibice, tacy, jakich mają większe drużyny sportowe, ponieważ niepochlebnie wyrażają się o grze zawodników i nie organizują dopingu, o czym mówi jeden z działaczy: „A co do kibiców to oni raz są zwolennicy, raz przeciwnicy, jak się stoi obok nich blisko to dobrze mówią, a jak się odejdzie dalej to, jak to się mówi, szpilę wbiją i już by chcieli to wszystko rozwiązać, zlikwidować. (…) Nie ma tu takich fanów”.

Zakończenie i kontynuacja: badania etnoanimacyjne

Podczas dwóch ostatnich wyjazdów do Załawy razem z animatorami z Kolektywu Terenowego Julią Biczysko i Sebastianem Świąderem, przeprowadziliśmy projekt animacyjny, który polegał na zrobieniu wlepki UKS „Hubal” Chlewiska wspólnie z kibicami, działaczami i piłkarzami. Wlepka ta miała być małą naklejką, (ostatecznie miała wymiary 5 na 5 cm), za pomocą której kibice drużyn sportowych wyrażają swoje poparcie dla klubów i zaznaczają swoją obecność w przestrzeni publicznej. Hubal nie miał do tej pory swojej wlepki ani innego kibicowskiego gadżetu, podczas gdy na przystanku w Załawie można było zobaczyć przyklejoną przez kogoś wlepkę Szydłowianki. Co więcej z rozmów wynikało, że sąsiednie drużyny grające w tej samej lidze mają już swoje wlepki, a nawet swoje szaliki.

Pod względem badawczym i animacyjnym od efektu końcowego ważniejszy był dla nas zdecydowanie proces powstawania wlepki. Był to nasz pomysł, który zdecydowaliśmy się zaproponować rozmówcom poznanym podczas wcześniejszych pobytów w terenie. Pytaliśmy ludzi o to, jak powinna wyglądać, co przedstawiać, jakie elementy koniecznie muszą się na niej znaleźć. Każdy mógł na małej karteczce zaproponować swój wzór, narysować obrazek i napisać hasło. Prosiliśmy o propozycje i pomysły piłkarzy, i zarząd Hubala. Na początku zbieraliśmy wszystkie wzory, opinie i sugestie po to, aby zrobić z nich wzornik, na podstawie którego mieszkańcy wskazywali najlepsze ich zdaniem wersje. Wlepka była konkretnym przedmiotem, na którego wygląd mieszkańcy mogli mieć wpływ, dlatego był to dobry punkt wyjścia do rozmów na temat klubu, zwłaszcza, że nasz pomysł budził zdziwienie większości ludzi. Do tej pory wielokrotnie spotykałam się ze stwierdzeniem, że Hubal nie ma „prawdziwych kibiców”, co wynikało z porównywania z drużynami z wyższych lig, takich jak Szydłowianka czy Legia Warszawa. Z drugiej strony o czymś zupełnie innym świadczyły zapełnione trybuny podczas meczów Hubala w Pawłowie. Zbieraliśmy zatem ponownie rozmaite opowieści na temat gry w Hubalu, kibicowania, opinie na temat gry drużyny. Pojawiły się wtedy wśród kibiców wątpliwości, czy klub z „B klasy” w ogóle powinien mieć wlepkę, czy Hubal nie jest zbyt słabą drużyną, by ją mieć, a chłopcy, którzy trenowali tam kiedyś boks, uznali, że klub, który funkcjonuje obecnie, to nie jest Hubal, bo Hubal to był klub bokserski. W czasach jego świetności odnosili w nim sukcesy, walczyli w mistrzostwach Polski juniorów, pomagali przy budowie sali w Chlewiskach (po tym, jak klub nagle zamknięto, przestali trenować, a salę przejęli piłkarze, co przez bokserów uznawane jest do dziś za bardzo niesprawiedliwe). Gdy nasze wlepki w końcu powstały (jest tam zresztą postać przypominająca pięściarza), wręczyłyśmy je podczas oficjalnego zakończenia sezonu Hubala, imprezy, podczas której piłkarze i zarząd nagradzają się za miniony sezon. Nagraliśmy i zrobiliśmy remiks z wykrzyczanego przez kogoś na meczu hasła „Hubal Chlewiska – Królowie Boiska”. Hasło wymyślone na potrzeby wlepki rozbrzmiało tym razem głośno w sali klubowej i każdy mógł krzyknąć je głośno do mikrofonu. Następnego dna rozdaliśmy wlepki wszystkim osobom, które brały udział przy ich tworzeniu, zrobiliśmy też drugi wzór, który zawierał tylko napis Hubal Chlewiska na białym tle, tak aby każdy mógł dorysować obrazek i dopisać hasło według własnego pomysłu. Projekt ten sprowokował nowe sytuacje, odsłonił nowe pola praktyk i zachowań związanych z klubem sportowym, a także pozwolił na wydobycie nieznanych wcześniej osądów i przemyśleń.

Bibliografia

Biernacka Maria, Potakówka: wieś powiatu jasielskiego: 1890–1960: z badań nad współdziałaniem, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1962.

Buchowski Michał, The Shifting Meanings of Civil and Civic Society in Poland, [w:] Civil Society: Challenging Western Models, (red.) E. Dunn, C. Hann, Routledge, Londyn 1996.

Dworakowska Zofia,   Kontrkultura, [w:] TERAZ! Animacja kultury / Culture Animation NOW!, (red.) Iwona Kurz, Stowarzyszenie „Katedra Kultury” i IKP UW, Warszawa 2008.

Cervinkova Hana, Gołębniak Bogusława Dorota (red), Badania w działaniu. Pedagogika i antropologia zaangażowane. (red.) Wydawnictwo Naukowe Dolnośląskiej Szkoły Wyższej, Wrocław 2010.

Czubaj Mariusz, Drozda Jacek, Myszkorowski Jakub, Postfutbol. Antropologia piłki nożnej; Wydawnictwo Naukowe Katedra, Gdańsk 2012.

Gołdys Aleksandra, Rogaczewska Maria, Co ‚orliki’ robią z Polską? Rozm. przepr. Aleksandra Klich. „Gazeta Wyborcza”, 2011, nr 117, wydanie z dnia 21/05/2011, s.12.

Plińska Weronika, Ochotnicza Straż Pożarna – klub kultury, [w:] Lokalnie: animacja kultury/community arts, (red.) Iwona Kurz, IKP UW, Warszawa 2008.

Koła Gospodyń Wiejskich…, Koła Gospodyń Wiejskich nie tylko od kuchni. Raport z badania; Fundacja Pracownia Badań i Innowacji Społecznych „Stocznia”, Warszawa 2014.

Rakowski Tomasz, Etnografia – animacja – sztuka. Obrona metodologiczna, „Stan Rzeczy”, 2013, nr 4.

Szpak Ewelina, Mentalność ludności wiejskiej w PRL: studium zmian, Wydawnictwo Naukowe Scholar, Warszawa 2013.

Turner Victor, Przedstawienie w życiu codziennym, życie codzienne w przedstawieniu, [w:] Od rytuału do teatru: powaga zabawy, przeł. Małgorzata i Jacek Dziekanowie, „Volumen”, Warszawa 2005.

 

[1] Badania nad samoorganizacją wiejskiego klubu sportowego Hubal były prowadzone w latach 2013–2014 przez Weronikę Najdę i Tomasza Rakowskiego. W niniejszym tekście przedstawiony został materiał zgromadzony przez Weronikę Najdę, stąd pierwszoosobowa narracja badaczki. Analiza, interpretacja i przygotowanie tekstu jest wynikiem współpracy badaczy.

Autorka:

Współpraca i redakcja naukowa:

Tomasz Rakowski [fot. E. Bendyk]
Koordynator Modułu III, badacz

Redakcja językowa

dr Karolina Dudek

Opublikowane przez

Karolina J. Dudek

mm

Absolwentka Szkoły Nauk Społecznych Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, zarządzania i stosunków międzynarodowych w Szkole Głównej Handlowej, etnologii na Uniwersytecie Warszawskim oraz studiów podyplomowych Instytutu Polonistyki Stosowanej UW. Publikowała m.in. w “Kulturze i Społeczeństwie“, “Kulturze i Edukacji”, “Kulturze – Historii – Globalizacji“ i kilku tomach zbiorowych. Realizowała projekty badawcze w IEiAK UW, IFiS PAN (grant NCN, Preludium) oraz IS UW. Zastępca redaktora naczelnego czasopisma „Stan Rzeczy”. email: poczta@karolinadudek.eu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

10 + 14 =