Kultura lokalnie. O działaniu u siebie

Z Katarzyną Waszczyńską, Małgorzatą Kowalską i Ewą Nizińską o badaniach terenowych rozmawia Karolina J. Dudek

Karolina J. Dudek: Czym się zajmujecie w ramach modułu „Życie kulturalne gminy”?

Katarzyna Waszczyńska: Zajmujemy się wszelkimi działaniami kulturalnymi, które odbywają się w gminie Kadzidło. To bardzo ciekawa gmina, między innymi dlatego że jest jedną z prężniejszych oraz największych w powiecie ostrołęckim (woj. mazowieckie) – liczy ok. 11 tys. mieszkańców. Nasz pomysł, żeby przyjrzeć się kulturotwórczym praktykom społecznym realizowanym w ramach takiej gminy, mógłby się wydawać nie do wykonania, biorąc pod uwagę przyjętą przez nas metodę badań etnograficznych.. Trudno byłoby przeprowadzić badanie wykorzystujące taką metodę, w którym wzięliby udział wszyscy mieszkańcy czy nawet ich większość. Jednakże jestem przekonana, że zastosowana przez nas metoda pozwoli na zebranie wartościowego materiału. A wszystko dzięki połączeniu obserwacji uczestniczącej, ukierunkowanych wielogodzinnych wywiadów i powracania do tych samych rozmówców, co umożliwia dostrzeżenie wątków, które umknęłyby nam, gdybyśmy posłużyły się na przykład ankietą. Gmina Kadzidło to bardzo interesujący przypadek przenikania się tego, co oddolne, i tego, co instytucjonalne. Ma wielu twórców zwanych ludowymi i bardzo dba o swój wizerunek gminy, która prezentuje kulturę kurpiowską. Z jednej strony jest obszerny harmonogram imprez organizowanych przez Centrum Kultury Kurpiowskiej w Kadzidle oraz przez Urząd Gminy Kadzidło, z drugiej są działania organizowane przez liderów lokalnych oraz przez osoby, chcące zorganizować coś i dla siebie, i dla swoich sąsiadów.

Małgorzata Kowalska: To są zarówno osoby prywatne, jak i lokalni przedsiębiorcy. Biorą udział w organizowaniu tych wydarzeń albo wspierają je na przykład przez pieczenie ciast. To jest niesamowite, że kiedy pada hasło „Przynieście coś do jedzenia!” – ludzie przynoszą różne smakołyki na to wspólne święto i w ten sposób je również współtworzą. Wspierają też te imprezy w wymiarze finansowym. Nie wszystkie wydatki są pokrywane przez wójta, czyli z budżetu gminy.

K.W.: Warto też zauważyć, że nie ma jakiegoś dominującego modelu finansowania – to jest bardzo skomplikowane. Gmina ma w swoim budżecie pieniądze na tzw. rozwój regionalny i wspieranie lokalnej tradycji i kultury. A oprócz tego imprezy takie jak różnego typu przeglądy, które mają renomę w danym regionie albo wręcz charakter imprezy ogólnopolskiej, otrzymują dofinansowanie z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Te wydarzenia są zatem finansowane z różnego typu budżetów lokalnych, regionalnych i ministerialnych oraz oddolnie: zarówno finansowo, jak i przez przyniesienie produktów i potraw.

M.K.: I w tym kontekście ciekawe jest, na ile czynnik finansowy jest istotny dla nowych inicjatyw lub przetrwania już istniejących: co powoduje, że działania są podejmowane? Co powoduje, że pewne imprezy stają się mniej popularne? Co sprawia, że dana impreza nie jest ponownie organizowana?

Ewa Nizińska: Badamy też odbiór tych imprez. Bo zastosowana przez nas metoda etnograficzne wiąże się z próbą uchwycenia zjawisk kulturowych z różnych perspektyw i punktów widzenia.

K.W.: I warto od razu dodać, że są co najmniej dwie duże grupy tych odbiorców. Pierwsza z nich to mieszkańcy – o nich za chwilę. Druga – to turyści czy osoby zainteresowane kulturą kurpiowską, którzy przyjeżdżają na takie imprezy jak na przykład Ogólnopolski Przegląd Obrzędów Weselnych. To jedna z bardziej uznanych imprez organizowanych przez tę gminę. Ale mieszkańcy są odbiorcami tego typu imprez w o wiele mniejszym stopniu. W tym wypadku są oni raczej albo organizatorami albo prezentują swoje wyroby. Oni wolą za to przychodzić na koncerty, na przykład zespołu LemOn. Chętnie biorą udział w wydarzeniach, które polegają na czymś więcej niż wspólne grillowanie, choćby w współorganizowanym między innymi przez parafię w Wachu Święcie Rodziny.

K.D.: Czy mogłybyście opowiedzieć więcej o tym ostatnim wydarzeniu? Może uczestniczyłyście?

M.K.: Z naszych obserwacji wynika, że jest to impreza prawie wyłącznie dla mieszkańców. Objawiało się to chociażby w tym, że nie było na niej twórców ludowych oprócz miejscowego zespołu ludowego, który śpiewał i tańczył. Pozostałe atrakcje to na przykład stoiska z lalkami Barbie czy mini wesołe miasteczko. Brałyśmy w nim udział, prowadząc obserwację uczestniczącą: filmowałyśmy przebieg wydarzenia, obserwowałyśmy, kto, czym i jak się zajmuje, rozmawiałyśmy z paniami z zespołu. Potem oglądanie zapisów filmowych umożliwia obserwację i analizę sposobów uczestnictwa, szczególnie w wypadku tych anonimowych mieszkańców, którzy gdzieś tam stoją na drugim, trzecim planie. Widzimy, że pewne osoby pojawiają się na kolejnych imprezach – powtarzają się te same twarze – inne przychodzą tylko raz i już nie wracają. W czasie imprezy nie sposób wszystkiego zauważyć i zapamiętać – zapis filmowy umożliwia analizę. Umawiałyśmy się też jednocześnie na przeprowadzenie w innym terminie dłuższych etnograficznych wywiadów pogłębionych. Kiedy uczestniczymy w jakimś wydarzeniu, bardzo często zostajemy też w jakiś sposób zaangażowane – pomagamy. To może być pomoc przy gotowaniu lub wypisywanie dyplomów jak na Święcie Bursztynu, które było zorganizowane przez Laurę i Zdzisława Bziukiewiczów na terenie ich zagrody w Wachu w 2012 roku.

K.D.: Lalki Barbie, wesołe miasteczko. A co zatem z „ludowością”?

E.N.: No właśnie. Nas interesuje wycinanka, ona się nam podoba i wydaje się trochę egzotyczna, bo u nas takiej nie ma. Ale tam na miejscu – to ona się już trochę znudziła. Oni też chcą tego, co tu u nas jest na co dzień. To może być wata cukrowa i zjeżdżalnia, ale też wiele innych rzeczy.

K.D.: A czy wszyscy oczekują tego samego, czy raczej można mówić o wielości postaw? Jak to wynika z Waszych badań? I czy można zatem przewidzieć czy dane przedsięwzięcie spotka się z zainteresowaniem mieszkańców?

K.W.: Oczywiście to wielość i różnorodność. I nas właśnie interesuje badanie tej wielości postaw i potrzeb mieszkańców gminy Kadzidło. Oczywiście liczba przyjeżdżających turystów i ich odbiór też jest interesujący, bo to pokazuje, w jaki sposób gmina kreuje swój wizerunek na zewnątrz. Ale najważniejsza jest dla nas perspektywa mieszkańców – co oni by chcieli, aby w ich gminie się działo, i czy działania gminy są im w ogóle potrzebne, jeśli chodzi o organizację czasu wolnego. Obserwujemy, na przykład, od kilku lat działania prywatnego Muzeum Kurpiowskiego w Wachu i prężność państwa Laury i Zdzisława Bziukiewiczów. I ten przypadek pokazuje, że trudno przewidzieć odbiór konkretnych działań. W tym roku (2014) mieli u siebie wystawę czasową masek afrykańskich, która nie spotkała się ze zbyt dużym zainteresowaniem mieszkańców. Dla publiczności lokalnej ich działania to przede wszystkim potwierdzanie pochodzenia kurpiowskiego – patrzcie: tak działali i żyli nasi przodkowie, w tym moja matka wyrabiała masło, a w tym kąpano dzieci – i wystawa egzotycznych masek nie wpisuje się w tak skonstruowany wizerunek. A wydawało się – tak jak mówiła Ewa – że taka wystawa będzie odpowiadała na lokalne potrzeby.

M.K.: Chociaż na imprezie rocznicowej z okazji 5-lecia Muzeum (1.04.2014 rok), w czasie której było otwarcie wystawy masek, były panie z jednego z zespołów ludowych, które przyjechały wyłącznie po to, żeby zobaczyć występy na żywo z muzyką afrykańską. Dla nich atrakcją nie były maski, lecz performans. I wszyscy mieszkańcy fotografowali się z wykonawcami.

K.D.: A co jeszcze zaobserwowałyście, co Was zaskoczyło?

K.W.: Jedna z takich naszych obserwacji „nieoczywistych” związana jest z fenomenem odradzania się kół gospodyń wiejskich. Koła Gospodyń Wiejskich były zakładane, by umożliwić kobietom zdobywanie wiedzy i umiejętności, przez co mogła i niejednokrotnie zmieniała się ich pozycja w rodzinie, gospodarstwie, a także życiu publicznym. W ramach swojej działalności popularyzowały na przykład prowadzenie ogrodów przydomowych, czy też zajmowały się rękodziełem, organizowały konkursy kulinarne itd. Lata 90. XX w. przyniosły krytykę Kół, bo łączono je z działalnością i polityką czasów PRL-u. Dziś ta formuła aktywności kobiet powraca. Kobiety spotkają się, żeby być razem, porozmawiać o kwestiach związanych z ich życiem codziennym czy poplotkować, zrobić coś razem, coś dla siebie – to taka odskocznia od życia codziennego. Istotne jest też dla nich , żeby zrobić coś dla swojej społeczności – wymyślają i kreują wiele wydarzeń oraz imprez gminnych, na przykład organizują dożynki czy święto pieczonego ziemniaka.

K.D.: A w jaki sposób w działaniach, które obserwujecie, tworzona jest lokalna polityka historyczna? Czy w ogóle są takie działania, które nakierowane są sferę historii i pamięci lokalnej?

K.W.: Wizerunek gminy Kadzidło tworzony jest w odniesieniu do jej regionalności i kultury kurpiowskiej, która została wykreowana przy dużym udziale Spółdzielni „Kurpianka” (obecnie: Spółdzielnia Pracy Rękodzieła Ludowego i Artystycznego „Kurpianka”). Miejscowości należące do tej gminy starają się tworzyć własną historią. Na przykład dla historii wspomnianego już kilkakrotnie Wachu, ważna jest postać Wachula – legendarnego osadnika i założyciela wsi w XVIII wieku. Takie reminiscencje historyczne się pojawiają, ale bardzo powoli i prekursorami w tworzeniu tych historii lokalnych są najczęściej działacze regionalni, osoby związane z lokalnymi szkołami. Tu znów przykład z Wachu – dawny dyrektor tutejszej szkoły – Józef Siwik – niczym lokalny Kazimierz Moszyński (etnograf, autor trzytomowego dzieła „Kultura ludowa Słowian”) – prowadził kronikę i starał się odtworzyć historię tej miejscowości. Jego zainteresowania obejmowały rozmaite wątki społeczno-historyczno-kulturowe. Zajmował się również kulturą materialną, przyczynami ulokowania osady akurat w tym miejscu, jej układem itd. To bardzo solidne studium, z którego korzysta zarówno szkoła, jak i l prywatne muzeum w Wachu.

E.N.: Dodam jeszcze, że choć te poszczególne miejscowości odwołują się do kultury regionalnej, to jednak każda stara się znaleźć jakiś element, który będzie stanowił o jej indywidualnym charakterze – jakiś wyróżnik.

M.K.: Na przykład w stroju, jakimś tam hafciku.

K.W.: To udało nam się zaobserwować właśnie dzięki zapisom filmowym Małgorzaty, która wychwytuje takie drobiazgi okiem kamery. Nam te rzeczy umykają, kiedy rozmawiamy. Kiedy pojawia się kamera, ludzi oczywiście różnie się zachowują, ale często pokazują do niej różne elementy, które w ich mniemaniu mogą zainteresować.

mgr Małgorzata Helena Kowalska
badacz
Etnolożka i antropolożka kultury. Pracuje w administracji Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UW. Zainteresowania badawcze: dziedzictwo kulturowe, antropologia turystyki, antropologia organizacji [praktyki edukacyjne w organizacji ekologicznej - badania do pracy magisterskiej], antropologia religii [religijność grup protestanckich z okolic Hajnówki - badania do pracy licencjackiej
mgr Ewa Nizińska
Asystent Koordynatora Modułu II, badacz
Absolwentka matematyki i etnologii na Uniwersytecie Warszawskim, doktorantka w Instytucie Historii PAN. Zainteresowana antropologią pamięci i antropologią rzeczy. Od kilku lat prowadzi badania terenowe w Samborze (Ukraina Zachodnia) i temu miastu poświęci rozprawę doktorską. Asystentka redakcji "Roczników Dziejów Społecznych i Gospodarczych".
Karolina J. Dudek
dr Karolina J. Dudek
Asystent Koordynatora projektu, badacz, webmaster
Absolwentka Szkoły Nauk Społecznych Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, zarządzania i stosunków międzynarodowych w Szkole Głównej Handlowej, etnologii na Uniwersytecie Warszawskim oraz studiów podyplomowych Instytutu Polonistyki Stosowanej UW. Publikowała m.in. w “Kulturze i Społeczeństwie“, “Kulturze i Edukacji”, “Kulturze – Historii – Globalizacji“ i kilku tomach zbiorowych. Realizowała projekty badawcze w IEiAK UW, IFiS PAN (grant NCN, Preludium) oraz IS UW. Zastępca redaktora naczelnego czasopisma „Stan Rzeczy”.
dr Katarzyna Waszczyńska
Koordynator Modułu II, badacz
adiunkt w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej UW. Zajmuje się problematyką etniczną i tożsamościową w Europie Środkowo-Wschodniej oraz zagadnieniami współczesnej działalności regionalnej i tworzenia/kształtowania wspólnoty lokalnej. Jurorka m.in. Mazowieckiego Festiwalu Teatrów Obrzędowych im. Wojciecha Siemiona. Koordynatorka i prowadząca, od 2008 roku, projekt muzealny pt. „Miniatury etnograficzne”, realizowany w Lelisie i Wachu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

16 − 9 =