Kurpiowszczyzna oczami ekspertów

Fot. Katarzyna Waszczyńska, Fragment ekspozycji w jednej z izb w Izbie Pamięci Czesławy Konopkówny, Kadzidło, 08.2015, Kadzidło, Grafika: KJD

Ewa Nizińska

Kurpiowszczyzna oczami ekspertów

U podstaw prowadzonych przez nas etnograficznych badań terenowych[1], które miały na celu identyfikację kulturotwórczych praktyk oddolnych w gminie Kadzidło, była świadomość, że gmina ta, podobnie jak cała Kurpiowszczyzna, od dłuższego czasu leży w centrum zainteresowań regionalistów, a ośrodki kultury oraz lokalni działacze organizują imprezy, które – przynajmniej w założeniach – mają odpowiadać mieszkańcom oraz promować region wśród osób z zewnątrz. W związku z powyższym, aby móc analizować współczesne działania kulturalne, postanowiłyśmy rozpocząć badania od rozmów z ekspertami – etnografami, socjologami, działaczami regionalnymi, którzy od lat obserwowali opisywany region i zachodzące w nim zmiany. Podejście takie jest w pełni uzasadnione teoretycznie, nie od dziś bowiem uznaje się, że pamięć przeszłości należy raczej do teraźniejszości i daje podstawę do tworzenia przestrzeni doświadczenia oraz tożsamości – zarówno zbiorowości, jak i jednostek (por. Ricoeur 1995, Rosner 2003). Tożsamość ta odwoływać się będzie także do regionu, wyróżników, decydujących o jego autonomiczności w obrębie szerszych jednostek geograficznych czy historyczno-kulturowych. Wszystko to uzasadnia także dzisiejszy renesans regionalizmu: to kulturowe zjawisko nie sprowadza się bowiem tylko do pieczy nad obrzędowością i folklorem (Kosecki 2007).

W poniższym tekście opierać się będę na wypowiedziach czterech ekspertów: Krzysztofa Brauna[2], Bernarda Kielaka[3], Stanisława Pajki[4] oraz Jerzego Białobrzewskiego[5], choć do grona ekspertów zaliczyć można więcej naszych rozmówców. Jednak to właśnie wymienieni podejmowali najczęściej wątki, które pozwalają wyabstrahować działania oraz postaci pobudzające kurpiowski regionalizm i wpływające na jego kształt. Chciałabym uczynić je głównym tematem „Kurpiowszczyzny oczami ekspertów”, gdyż dzisiejsze działania kulturalne w regionie oraz jego folklorystyczny obraz są w znacznym stopniu efektem wydarzeń i decyzji sprzed kilkudziesięciu lat. Podobnie jak w prowadzonych przez nas rozmowach, w eseju staram się odpowiedzieć na pytanie, co pobudzało ruch regionalny po II wojnie światowej i dalej w czasach Polskiej Republiki Ludowej, jakie są podwaliny pod dzisiejszy obraz Kurpiowszczyzny, wreszcie jak eksperci postrzegają współczesne inicjatywy i imprezy kulturalne, wielokrotnie będące kontynuacją tych, które niegdyś sami wymyślali i organizowali.

Doświadczenia wymienionych ekspertów, od lat 70. XX wieku, wielokrotnie się ze sobą splatały, choć drogi prowadzące ich do regionu kurpiowskiego były różne. Bernarda Kielaka na Kurpiowszczyznę po raz pierwszy, w 1959 roku, przywiózł ojciec, który sam zajmował się historią tego regionu. Potem, już jako student etnografii[6] na Uniwersytecie Warszawskim, postanowił poświęcić pracę magisterską Kurpiom. Jak skromnie wspomina, okazało się, że jeśli o czymkolwiek mogę napisać pracę magisterską to o Kurpiowszczyźnie, bo tego znałem najwięcej (2013/M-II/MK,EN,KW/W5). Podobnie Krzysztof Braun zetknął się z opisywanym regionem podczas studiów etnograficznych:

Myśmy byli nieustannie karmieni Kurpiami, ponieważ akurat wtedy [lata 60. XX wieku], pani profesor Kutrzeba-Pojnarowa wydawała kolejne tomy „Kurpiów Puszcza Zielona” i wszystkie egzemplifikacje właściwie były z Kurpiowszczyzny. No, bo wszyscy nasi wykładowcy na tej Kurpiowszczyźnie nieustanie siedzieli (2013/M-II/MK,EN/W4).

Zaszczepione przez wykładowców zainteresowania zaowocowały wieloma latami badań na Kurpiach, które doprowadziły do swoistego zaprzyjaźnienia się z regionem i jego mieszkańcami:

Zafascynował mnie właśnie ten region, bo jest to region naprawdę wart studiów i wart zaprzyjaźnienia się i pokochania; i są [Kurpie] naprawdę świetni i niedoceniani, bo się z nich robi tylko jakąś taką – nie wiem – folklorystyczną masę, a to wcale nieprawda (2013/M-II/MK,EN/W4).

Powyższe słowa mogłyby służyć za hasło reklamujące region, a już z pewnością warto je sobie przypominać, gdy Kurpie sprowadzani są do wytwórców wycinanek i fafernuchów[7], co dzieje się podczas niektórych imprez folklorystycznych.

Nieco inne źródła fascynacji regionem znajdujemy w rozmowie ze Stanisławem Pajką:

To nie jest tak, że ktoś sobie układa plan, że będzie doktorem nauk humanistycznych, regionalistą, inżynierem, czy… bo ja wiem kim. Tym rządzą przypadki. I to nie tyle ja kierowałem życiem swoim, co przypadki, z przypadków, zdarzeń, okoliczności. Ale wracam do rzeczy. Co największą rolę odegrało, gdybym się urodził w jakimś innym regionie, albo w wielkiej Warszawie, nie byłbym tym kim jestem. To moje wychowanie w rodzinie kurpiowskiej w dużym stopniu zadecydowało. Druga rzecz, co mnie skłoniło, do zajęcia się… wczesna znajomość, jeszcze w czasie pobytu w liceum pedagogicznym, gdy regionalizm był w powijakach, wczesna znajomość ludzi znanych w regionie. Na przykład Chętnika. Mnie już ojciec opowiadał, kim jest Chętnik z Nowogrodu. W okresie stalinowskim nie było mowy, ja w latach 50. liceum kończyłem. I tak z tymi regionalistami. Dalej wpłynął na mnie proboszcz, nie wiem czy panie tutaj wiedzą, taki ksiądz Mieszko (2013/M-II/MK,EN,KW/W7).

W przypadku Stanisława Pajki, osoby urodzonej w regionie, zainteresowania wydają się być może bardziej naturalne – kulturą kurpiowską był otoczony na co dzień. Warto jednak zauważyć, że podobnie jak poprzedni eksperci on również zwraca uwagę na osoby, które były inspiracją do dalszego działania – rodziców, wykładowców czy wreszcie osoby bezpośrednio związane z terenem jak Adam Chętnik[8] lub ksiądz Mieczysław Mieszko. To jednoznacznie pokazuje, że u początków regionalizmu zwykle pojawiają się jednostki, wokół których będą mogły skupiać się osoby gotowe do działania. Podoba teza funkcjonuje zresztą w pracach poświęconych ruchom regionalnym (por. Warchałowski 2007, Omelaniuk 2007). Co ważne, przykłady pokazują, że jednostki te nie muszą wywodzić się ze środowiska, dla którego potem działają:

Bo ja napisałem taki wielki słownik. I pan zobaczy, Braun jest Kurpiem […]. Czasami bywa tak, że te przywłoki mogą więcej zdziałać dla regionu niż ci wewnątrz. Takim przykładem był ksiądz Mieszko, czy Kijowski, Skierkowski. Ja uważam, że to wypływa z przywiązania (2013/M-II/MK,EN,KW/W7).

Jedną z pierwszych takich osób na Kurpiowszczyźnie był wspomniany wyżej ksiądz Mieczysław Mieszko (1892-1961). Do niego we wspomnieniach powracają także pozostali eksperci oraz wielu mieszkańców Kadzidła[9], uznając go za jedną z najważniejszych postaci dla miejscowości oraz lokalnej kultury, mimo że nie był Kurpiem (pochodził ze Zbaraża). Kiedy tuż po II wojnie światowej objął posługę w kadzidlańskiej parafii, miasto było bardzo zniszczone, a ludność zubożała. Wówczas podjął się organizacji życia społecznego i gospodarczego (Braun 2010: 326-327). Odwiedzając swoich parafian w domach, wielokrotnie zwracał uwagę na wycinanki czy tkaniny, które ozdabiały ściany. Stawał się miłośnikiem kultury kurpiowskiej, a w 1947 roku zorganizował na plebanii i na boisku sportowym Wystawę Kurpiowskiej Sztuki Ludowej, aby ją spopularyzować zaprosił do jej obejrzenia zarząd Cepelii[10] (Braun 2010: 327, Kasztelewicz 2006). Z kolei Bernard Kielak wspomina go jako propagatora regionalnego stroju ludowego:

Ksiądz Mieszko kazał w strojach brać ślub. Jak któraś nie chciała, to musiała do Ostrołęki, albo we wtorek brać ślub, nie w sobotę. Wymuszał po prostu (2013/M-II/MK,EN,KW/W5).

W opiniach osób, z którymi rozmawiałyśmy, to właśnie jego pojawienie się w Kadzidle w znacznej mierze decyduje o obecnym stanie tożsamości regionalnej. Potwierdzają to słowa Stanisława Pajki:

Ja się przyglądałem, jak ten człowiek robi, to był 1949 rok. Jak on robi te zjazdy, procesje i tak dalej. To nie był taki akademicki region, ja widziałem to praktycznie. […] To były takie działania, że człowiek się przyglądał i dumał, proszę panią, że ta kultura się odzywa. Bo gdyby zabrakło Mieszki, chociażby. Bo to były skromne działania (2013/M-II/MK,EN,KW/W7).

Zasługi księdza Mieszko dla regionu trudno przecenić również ze względu na jego starania, by lokalny folklor mogła zobaczyć i docenić szersza publiczność. Dzięki jego staraniom w 1949 roku przyjechała ekipa filmowa, by nakręcić „Wesele Kurpiowskie”. Wtedy też współpracował ze wspomnianym już Adamem Chętnikiem, który sprawował opiekę merytoryczną i dbał o autentyczność obrzędu. Ze względu na liczne trudności film pokazano w telewizji dopiero w 1957 roku (Kasztelewicz 2006: 17 i dalsze), a do popularyzacji samego obrzędu być może bardziej przyczyniła się oparta na nim impreza folklorystyczna (powrócę do niej w dalszej części eseju).

Cytowani eksperci wspominali jeszcze jedną osobę, bez której nie byłoby współczesnego regionalizmu kurpiowskiego. Była nią Czesława Konopkówna (1925-1993), jedna z najbardziej wszechstronnych, jak pisze Bernard Kielak, twórczyń ludowych Puszczy Zielonej (Kielak 1993). Umiejętności tkania, haftowania, wycinania, ozdabiania pisanek czy wytwarzania obrzędowego pieczywa uczyła się od matki oraz starszego rodzeństwa. Urodzona w Tatarach, dorastała w lokalnej kulturze, wśród jej materialnych oraz niematerialnych przejawów. Stanowiły one z pewnością kapitał kulturowy w rozumieniu Pierra Bourdieu, czyli zespół idei i odniesień charakterystycznych dla danej grupy społecznej, umożliwiający dostęp do konkretnych korzyści, a przede wszystkim kapitału społecznego i ekonomicznego (Bourdieu 2006). Przełożenie pierwszego z wymienionych na pozostałe dwa znajdujemy także w życiorysie Czesławy Konopkówny – w 1949 roku wygrała konkurs na wnętrze izby regionalnej (urządziła je w swoim rodzinnym domu), jako jedyna artystka kurpiowska doczekała się też indywidualnych wystaw, nie tylko w stolicy, lecz także w Szwajcarii (Kielak 1993: 322). Tymczasem Krzysztof Braun zwraca uwagę na inny, niemniej istotny aspekt popularności artystki:

Przecież tu była Czesia Konopkówna, która była najważniejszym twórcą ludowym w Polsce. Jak ona w 1953 roku wystrzygła wycinankę w kształcie pałacu kultury, to wtedy zdominowała całą twórczość ludową w Polsce – o! To jest wzór do naśladowania: zaangażowany, rozumiejący postęp i socjalizm, twórca ludowy. W ten sposób rozumowano. I potem już nikt Czesi nie podskoczył (2013/M-II/MK,EN/W4).

Kultura ludowa, ze szczególnym uwzględnieniem twórczości plastycznej, przez cały okres PRL leżała w obszarze zainteresowań władz, które próbowały wpływać na jej charakter – z umiarkowanym zresztą powodzeniem, od czego wyjątkiem jest wspomniana wycinanka[11].

Opisane wyżej osoby wpłynęły na tożsamość regionu swoimi indywidualnymi działaniami, ale też były niezwykle ważne dla funkcjonowania instytucji – powołanej w 1950 roku Spółdzielni Przemysłu Ludowego i Artystycznego „Kurpianka”[12], która zdominowała Kurpiowszczyznę oraz była jednym z czynników powodujących, że jej „stolica” została przeniesiona z Myszyńca (gdzie została ulokowana przed II wojną światową) do Kadzidła. Tu bowiem znalazła siedzibę centrala Spółdzielni. „Kurpianka” umożliwiała sprzedaż produktów regionalnych bez pośredników i była jednym ze sposobów walki z bezrobociem. Jednak nie powinno się jej działalności sprowadzać tylko do sfery ekonomicznej:

Spółdzielnia „Kurpianka” była ośrodkiem produkcyjno-kulturalnym, bo miała zespół folklorystyczny, bo miała jakieś tam działania kulturalne, miała swój własny warsztat, w którym pracowali ci ludzie, którzy byli, pracowali na stałe, i byli zarejestrowani chałupnicy. Natomiast przy większych miastach, takich jak Białystok, Warszawa, Olsztyn, czy coś były Regionalne Biura Sprzedaży, które wyłącznie skupywały od różnego rodzaju chałupników towary. I tam przy kupnie siedział pracownik Cepelii, który dbał o „czystość rasy”, tego, żeby nie przemknęło się w spółdzielni Kurpiowsko-Mazowieckiej coś, co nie jest kurpiowsko-mazowieckie […]. I była spółdzielnia Kurpianka, która miała warsztat, znaczy miała zakład zwarty – to się tak nazywało, gdzie było – no nie powiem – z dwanaście czy osiemnaście krosien […]. Oni tam tkali tkaniny z metra. Natomiast drobne wyroby, jakieś tam bieżniki, serwetki – co się nazywało po prostu stołowizną, przynosili chałupnicy, których wtedy było chyba 500 czy 600 sztuk w tym regionie (2013/M-II/MK,EN/W4).

Początkowo działalność sprowadzała się do skupu wyrobów lokalnych – chodników, mat słomianych, wyrobów lnianych. Wkrótce zaczęto skupować również wyroby chałupnicze: obrusy, kolorowe kilimy czy wycinanki, znajdujące nabywców w całym kraju. Wśród zatrudnionych, przez 30 lat, była także Czesława Konopkówna. Jej zadaniem było sprawowanie nadzoru artystycznego nad wyrobami, ale też skupowanie rękodzieła regionalnego od lokalnych artystów (Kielak 1993: 322). Dla Cepelii z kolei pracowali także na początku lat 70. XX w., cytowani przeze mnie eksperci, Bernard Kielak i Krzysztof Braun, badając, jaką rolę w życiu mieszkańców regionu pełni „Kurpianka” (por. Braun 1976).

Być może nie byłoby spółdzielni, gdyby nie ksiądz Mieszko. W swojej pracy Oktawia Kasztelewicz twierdzi, że mieszkańcy gminy Kadzidło przypisują mu wszelkie zasługi związane z powstaniem i początkiem działalności „Kurpianki”: powołano ją w domu parafialnym w Kadzidle, a jej właściwy budynek, mieszczący magazyny, zakłady oraz świetlicę, stanął na terenie parafii. Powszechnie znana jest w miejscowości opinia, że ziemię sprzedał właśnie ksiądz Mieszko. Choć dokumenty temu przeczą (dysponentem terenu był biskup łomżyński), to kluczowa rola lokalnego proboszcza w całej sprawie nie budzi żadnej wątpliwości (Kasztelewicz 2006).

Bernard Kielak oraz Krzysztof Braun jednoznacznie wskazują, że na przełomie lat 60. i 70. XX wieku to Cepelia jako centrala, a co za tym idzie także współpracujące z nią lokalne spółdzielnie, między innymi „Kurpianka”, kreowały regiony. Dbano bowiem o odtworzenie tradycyjnych wzorów w gałęziach lokalnego rzemiosła, ale przede wszystkim nadano im „etykiety”, by odróżniać twórczość kurpiowską od tej z innych regionów kraju. Określenie „kurpiowski” przestawało być wówczas traktowane pejoratywnie, już ludzie mówili o sobie Kurpie, nie obrażali się, co było zasługą działania Cepelii (2013/M-II/MK,EN/W4). Oczywiście, niekoniecznie to dotyczyło całego regionu, w wielu miejscowościach np. Baranowie sugerowano, by Kurpi szukać gdzie indziej, na przykład właśnie w Kadzidle. Tworzył się już jednak zalążek wyraźnego związku między miejscem a ludźmi w heterogenicznym z natury rzeczy społeczeństwie. Pojawiała się tożsamość miejsca, do której kształtowania wykorzystano lokalne dziedzictwo (por. Ashworth 2015: 105 i dalsze). Kontynuacje tego procesu odnajdujemy w praktykach współczesnych, czego dobrym przykładem jest Kurpiowszczyzna.

Kolejnym wyodrębnianym przez ekspertów momentem pobudzającym kurpiowski regionalizm jest reforma administracyjna z 1975 roku oraz jej następstwa. Wówczas pojawiło się 49 województw, w tym najbardziej interesujące z punktu widzenia tej pracy – województwo ostrołęckie. Był to impuls do reformy i rozwoju istniejących już ośrodków wspierających lokalne idee regionalistyczne, ale też do powstania nowych, między innymi Muzeum Okręgowego w Ostrołęce[13]. Jego organizatorem i dyrektorem w pierwszych latach (1975–1983), gdy – przede wszystkim – zbierano eksponaty, był Bernard Kielak (Pajka 2008: 441–442). Z kolei, w przypadku ośrodków już istniejących trzeba wspomnieć o Mazowieckim Ośrodku Badań Naukowych. Jego celem, od początku działalności, było prowadzenie prac badawczych i dydaktyczno-oświatowych przy pomocy lokalnych placówek, tzw. stacji naukowych, rozmieszczonych w mniejszych miejscowościach. Reforma administracyjna, za sprawą której MOBN stał się ośrodkiem międzywojewódzkim, wzmocniła sieć stacji lokalnych, wśród nich założoną w 1973 roku Stację Naukową w Ostrołęce, kierowaną najpierw przez Bernarda Kielaka, a następnie między innymi –Stanisława Pajkę. Stacja miała duży udział w popularyzowaniu regionu, skupiała osoby nim zainteresowane (Smuda 1979: 356, Braun 2010: 329). W pierwszych latach istnienia prowadziła badania nad ludowym budownictwem drewnianym, które, wówczas jeszcze bardzo powoli, oddawało pola nowym murowanym budynkom. Równie ważna była działalność oświatowo-dydaktyczna, rozwinięta szczególnie przez Stanisława Pajkę, będącego jednocześnie pracownikiem Związku Nauczycielstwa Polskiego:

Ja się mniej zastanawiałem, a więcej robiłem. Ja mogę tylko opowiedzieć co ja robiłem. Ja pracowałem w Związku Nauczycielstwa Polskiego dziesięć lat. Dosyć sprecyzowane miałem poglądy, jak prowadziłem stację naukową i z Krzysiem[14] współpracowałem, od 1979 roku. Jak byłem w ZNP to krzewiło się ten regionalizm. Ja na wielu konferencjach sam wygłaszałem referaty, zapraszałem socjologów, Syska[15] tu był bardzo często. Ja świadomie budowałem to przywiązanie, miłość do tego regionu, a szczególnie szerzyłem wiedzę o regionie, lektury podsuwałem, szczególnie Chętnika te książki, sporo się robiło praktycznych takich działań (2013/M-II/MK,EN,KW/W7).

Wraz z powstaniem nowego podziału województw, pojawił się również podział na mniejsze jednostki – gminy. Pośród wielu gmin województwa ostrołęckiego powstały także gminy Myszyniec, Kadzidło i Łyse. Każda z nich chciała (czy też raczej organizatorzy życia kulturalnego w każdej z nich) wyróżnić się czymś na tle pozostałych:

Jak powołano województwo Ostrołęckie (…) to te poszczególne gminy zaczęły się w czymś specjalizować, żeby to nie był taki równomierny, kurpiowski – powiem – charakter. Na przykład: ponieważ w Kadzidle kręcono film o weselu kurpiowskim scenariusz i libretto według księdza Skierkowskiego, to coś trzeba było wymyślić Myszyńcowi. Myszyńcowi wymyślono „Miodobranie”, a w Łysych niezależnie od wszystkiego myśmy sami w 1969 roku, jak gdyby rozbuchali tą kurpiowską palmę (2013/M-II/MK,EN/W4).

Powyższy cytat pokazuje jasno, że trzy największe obecnie imprezy kurpiowszczyzny, to swoiste tradycje wynalezione, czyli działania legitymujące się krótkim rodowodem, nieraz nawet zmyślone, ale przedstawione jako dawne, historycznie uzasadnione i kontynuujące rytuały z przeszłości (por. Hobsbawm 2008). W sytuacji opisywanego regionu tworzący je, mogli wybierać z bardzo wielu zapomnianych już wówczas treści kulturowych, co było zasługą nie tylko Adama Chętnika, lecz także środowiska warszawskich etnografów, prowadzących od lat 50. XX wieku systematyczne badania na Kurpiach[16].

O tym, jak konkretnie stworzono imprezy w Myszyńcu i Łysych, możemy dowiedzieć się z opowieści Krzysztofa Brauna. I tak „Miodobranie” wymyślono w oparciu o rytuał, który nigdy nie istniał, gdyż sam również został wymyślony:

A co wymyślimy? No, my jesteśmy tu bartnicy wszyscy, a Chętnik gdzieś tam napisał, że było takie święto bartników, jak kończyli sezon, to było miodobranie. No to robimy miodobranie. A guzik prawda, żadnego nigdy miodobrania nie było, to jest wymysł Chętnika, ale poszło i jest wspaniale, prawda? A przy okazji zrobiono z tego oprócz imprezy jakieś folklorystyczne (2013/M-II/MK,EN/W4).

Inna była sytuacja w Łysych. Obchody niedzieli palmowej, poprzedzające Święta Wielkanocne były popularne w całej Polsce, a także poza jej granicami. Bernard Kielak oraz Krzysztof Braun przyjeżdżali na nie pod koniec lat 60. do Łysych wraz z Uniwersyteckim Klubem Amatorów Turystyki, do którego obaj należeli. Zaskakiwało ich, że jakkolwiek miejscowość słynęła ze szczególnych obchodów i najdłuższych palm, to niemal zupełnie niewidoczny był tam tradycyjny strój ludowy. Jego pojawienie się wymogła dopiero w 1970 roku telewizja. By móc pokazać barwne obchody palmowej niedzieli, stroje przywieziono z muzeum:

Aby ratować krytyczną (na ówczesne czasy „polityczną”) sytuację pani Chętnikowa podjęła, za namową Opowicza, heroiczną decyzję: przywiozła z Muzeum w Łomży i skansenu kilkanaście kompletów strojów kurpiowskich, w które w niedzielę przed sumą studenci przebrali się w Klubie Koła Gospodyń Wiejskich. Już jako autentyczni Kurpie wzięli z przykościelnej dzwonnicy ubiegłoroczne palmy […] telewizja była zachwycona, mieli doskonały reportaż z prawdziwymi tubylcami kultywującymi rodzime zwyczaje i noszącymi regionalne stroje ludowe. Jak się później zorientowaliśmy część mieszkańców Łysych nie odkryła mistyfikacji, myśląc, że są to Kurpie z jakiejś innej kurpiowskiej wsi” (Braun, Jak wrastałem…, s. 2).

Od tamtej pory coraz więcej palm zgłaszano do konkursu, także strój ludowy był coraz popularniejszy. Kiedy zaś otworzono Muzeum Okręgowe w Ostrołęce o rozwój i kształt imprezy dbał jego dyrektor.

Wszystkie wspomniane imprezy mają swoją kontynuację także współcześnie. Ich przetrwanie, nieraz w bardzo skomercjalizowanej wersji, jest poniekąd efektem okresu lat 80. i 90. XX wieku, kiedy świadomie tworzono tożsamości regionalne w Polsce, o czym wspomina Jerzy Białobrzewski:

To były lata osiemdziesiąte, dziewięćdziesiąte, jakby zachłys… na nowo się człowiek, ludzie zaczęli się zachwycać korzeniami, zachwycać tradycją, zachwycać strojem, tym wszystkim, co stanowiło jakąś taką wartość (2013/M-II/MK, EN, KW/W6).

Właśnie w ostatnim dwudziestoleciu XX wieku zaczęto inaczej patrzeć na rolę, jaką przeszłość odgrywa w teraźniejszości. Artefakty z przeszłości oraz zarejestrowane dawne działania i rytuały coraz rzadziej traktowane były jako obiekty i cele same w sobie, częściej zaś jako „nośniki historyczności, które zaspokajały różnorodne potrzeby społeczne, polityczne i gospodarcze” (Ashworth 2015: 31). W ten sposób tworzono opisywany przez Ashwortha paradygmat dziedzictwa, w którym elementy przeszłości postrzegane są przez pryzmat ich obecnego wykorzystania. Ułatwia to budowanie ciągłości historycznej oraz dumy i świadomości lokalnej, a na ich podstawie – tożsamości miejsc (Ashworth 2015: 31). Nadana niegdyś etykieta „Kurpie” (podobnie jak w przypadku pozostałych regionów) pęczniała od ilości znaczeń i regionalnych symboli z nimi powiązanych, które wraz z rozwojem kapitalizmu przekształcano w towary i produkty turystyczne (por. MacCannell 2005).

Rozmowy prowadzone z ekspertami w naturalny sposób krążyły wokół Kurpiowszczyzny współczesnej, będącej efektem opisanych wyżej przemian. Jaki jest zatem ten region dziś? Jak postrzegają imprezy, które onegdaj sami tworzyli? Odpowiedzi na te pytania stanowią naturalne domknięcie wcześniejszych rozważań.

Widoczne, na pierwszy rzut oka, zmiany na Kurpiowszczyźnie przynależą do sfery materialnej. Ich przykładem może być choćby to, że bogacące się społeczeństwo wybudowało wygodne, murowane domy, w miejsce starych, drewnianych. Ważniejsze jednak, ale też trudniej dostrzegalne, wydają się zmiany, które zaszły w sferze niematerialnej. Opowiada o nich Stanisław Pajka:

Ale zanikło to, co było rdzeniem tego regionalizmu. Zanikły zabawy, tylko są te duże imprezy, tam się różne zdarzenia dzieją, piją wódkę. W lokalnych społecznościach nic się nie dzieje, więzi zanikają, więzi rodzinne również. Ale są takie czasy w ogóle, to następuje w całej Europie. Przykładowo, w Dylewie to ja pamiętam, że były zabawy, myśmy tańcowali, były pieśni dawne. Dziś już nie ma zabaw wiejskich, tylko dyskoteki tak zwane, ale być może, że takie czasy nastały, że trzeba zaakceptować. Ale pogrzeby, dziś to inaczej, to się ogromnie dużo zmieniło. Można zapytać, czy ten regionalizm nie zanika (2013/M-II/MK,EN,KW/W7).

Choć trudno się nie zgodzić z cytowanym rozmówcą, to należy zauważyć, że choć w miejsce dawnych zabaw wiejskich pojawiają się imprezy skierowane do społeczności lokalnych – pikniki wiejskie[17]. Tak jest na przykład w gminie Kadzidło. Organizują je mieszkańcy poszczególnych wsi, najczęściej we współpracy z parafią oraz szkołą. Ich propagatorem jest obecny wójt gminy Kadzidło Dariusz Łukaszewski, w którym Stanisław Pajka widzi jednego ze współczesnych „budzicieli Kurpiowszczyzny” (2013/M-II/MK,EN,KW/W7). Obaw o zanik regionalizmu nie ma także Bernard Kielak, podkreślający, obok działalności instytucjonalnej, rolę inicjatywy oddolnej:

Plusem wydaje mi się działalność bardzo wielu organizacji, władz, dla zatrzymania, zachowania pewnych enklaw dawnej kultury. Takim przykładem są zespoły regionalne, których przed wojną było dwa, grup śpiewaczych, a teraz jest ich cała masa i sądzę, że jest to inicjatywa oddolna […]. Ci ludzie prowadzeni są przez miejscowych działaczy i oni przychodzą, ćwiczą (2013/M-II/MK,EN,KW/W5).

Przypuszczenia, że grupy taneczne są również inicjatywą oddolną potwierdza przykład powstałego w 2012 roku zespołu z Wachu[18]. Impulsem do jego powstania była działalność małżeństwa Laury i Zdzisława Bziukiewiczów, którzy zaczęli we wsi prowadzić warsztaty, a w ich konsekwencji także prywatne muzeum[19]. Kielak podkreśla zresztą, że ich inicjatywa jest niezwykle cenna dla całego regionu, aczkolwiek jednocześnie jest odpowiedzią na zastój w działalności lokalnych muzeów państwowych, które nie poradziły sobie z wejściem w czasy współczesne i coraz trudniej jest im trafić do odbiorcy, zarówno lokalnego, jak i przyjezdnego. Nie jest to zresztą problem jedynie muzeów, ale też największych imprez folklorystycznych regionu. Do ich listy, obok trzech wcześniej wymienianych (Wesela Kurpiowskiego, Miodobrania i Niedzieli Palmowej), dołączyła w 2000 roku kolejna: Warsztaty Etnograficzne „Ginące zawody”, prezentująca zapomniane i zanikające profesje Kurpi z Puszczy Zielonej[20]. O imprezie tej – szczególnie z ostatnich lat, sceptycznie wypowiedział się Bernard Kielak:

Pierwszy raz to naprawdę były ginące zawody, bo zaprosili… byli ludzie, którzy dachy nakrywali […] i taka prawdziwa nauka. Potem, to już był taki jarmarczek, a w piątym [roku – uzup. EN] sadza się twórców za stołami, dzieciaki się zgania i te dzieci tak łażą, oglądają, czasem któreś jajko pomaluje. Bardziej to są prezentacje niż ginące zawody. Pomijam, że to z zawodami nie ma nic wspólnego […]. Może jestem prześmiewcą, ale to dla mnie jest bardziej prezentacja współczesnej plastyki (2013/M-II/MK,EN,KW/W5).

Wszyscy eksperci zwracali także uwagę na komercjalizację imprez. Żałowali dawnego przebiegu tych przedsięwzięć, ale w większym chyba stopniu ich spokoju. Z nostalgią wspominają czasy, gdy było na nich ledwie kilka stoisk, „byli twórcy oraz inscenizacja […], próbowało się miód na liściach kapusty” (2013/M-II/MK,EN,KW/W5). Tymczasem dziś to „spotkanie towarzysko-grillowe”, kojarzące się z wielokilometrowymi korkami na drogach dojazdowych (2013/M-II/MK,EN,KW/W5). Oczywiście w powyższych słowach możemy odszukać wszystko, co dla nostalgii jest charakterystyczne – tęsknotę za okresem „młodości”, do której nie ma już powrotu oraz „bunt przeciwko nowoczesnej koncepcji czasu, czasu historii i postępu” (Boym 2002: 274–275). Nie uważali jednakże, by postępujące utowarowienie ktokolwiek lub cokolwiek było w stanie zatrzymać:

No komercjalizacja, no nie da rady tego zatrzymać. Kiedyś, kiedyś i folklor będzie jakby towarem, który będzie można kupić, który… no żebyśmy… jakby powiedzieć… nie scepeliowali tych bardzo ważnych i cennych rzeczy. Że jest sztanca, na której mam ładną wycinankę i ja ją… prawda? Dlaczego w kurpiowskich nie można tańcach baletu wrzucić, nie? (2013/M-II/MK, EN, KW/W6).

Martwiło ich jednak, że wraz z coraz bardziej komercyjnym charakterem, w imprezach zanikają odniesienia do kultury kurpiowskiej, które stanowią o zakorzenieniu w lokalności:

Ja nie mówię o miodobraniu, bo to jest komercja i to poszło już w jarmark i dobra, i niech tak idzie, nie? Ja nie mam nic przeciwko, żeby ludzie odpoczywali, rozrywali sobie czas, i niech tak będzie. […] Jeśli chodzi o Wesele Kurpiowskie, to ono dla mnie jakby też zatraciło troszkę charakter, no niby oni pokazują wesele, inne zespoły przyjeżdżają, też pokazują. Jako poznawcze to być może. No, ale jeżeli się kończy Brathankami[21] czy czymś, to… (2013/M-II/MK, EN, KW/W6).

Powyższa wypowiedź Jerzego Białobrzewskiego dotyka zresztą kwestii niezwykle ważnej, a zarazem skomplikowanej – mianowicie relacji między turystyką a dziedzictwem, które są ze sobą w naturalny sposób związane (choćby poprzez miejsce je lokalizujące), przy czym zależność pozostaje dynamiczna, „a wprowadzenie trwałej harmonii wymaga aktywnego zarządzania” i szczególnej atencji polityki lokalnej (Asworth 2015: 171). W imprezach kurpiowskich ta trudna relacja jest ściśle związana z pytaniem, kto jest docelowym odbiorcą organizowanego wydarzenia. Turyści, podobnie jak eksperci, oczekują często tego, co zaliczylibyśmy do sfery dziedzictwa: odwołań do obrzędów, materialnych przejawów regionalnych tradycji. Przy czym ich oczekiwania jedynie pozornie są podobne, różni ich bowiem rozumienie i odbiór elementów kultury lokalnej/regionalnej, które spodziewali się zobaczyć. Tymczasem oczekiwania społeczności lokalnej najlepiej określa zdanie wypowiedziane przez Bernarda Kielaka: „Kurpie Kurpiowszczyzny mają dosyć!” (2013/M-II/MK,EN,KW/W5). Imprezy folklorystyczne byłyby dla nich interesujące, gdyby co roku czymś się różniły. W przypadku „Wesela Kurpiowskiego” pomysłem mającym przyciągać młodszą publiczność jest zapraszanie współczesnych zespołów rozrywkowych, innym zaś zapraszanie zespołów tanecznych z odległych regionów kraju:

Kadzidło nie miało nic, no więc sięgnęli po Wesele, rzecz bardzo oklepaną, bo i zespół Kadzidło trzaskał to Wesele od wielu dziesięcioleci, od lat 50. […] To się odbywało w GOKu […] Potem się to przeniosło do zagrody kurpiowskiej i to się zaczęło odbywać tam. To Wesele zaczęło być skracane, pewne elementy dla mnie wylatują z tego Wesela, albo są skracane […] I tak, jak w każdej innej imprezie, wiecie, po trzech, pięciu Weselach publiczność… wiecie, przyjeżdżają ludzie, ale tych ludzi się zrobiło mało. No to pokażemy Wesele rzeszowskie i zaczęła się prezentacja ogólnopolska, bo ile razy można oglądać to samo (2013/M-II/MK,EN,KW/W5).

Przy uwzględnieniu trudności, uwidocznionych w zasygnalizowanym powyżej konflikcie interesów, mogłoby się wydawać, że imprezy folklorystyczne zaczną zanikać. Niespodziewanie jednak mają się dobrze i ściągają rzesze osób. Wiele wśród nich stanowią przyjezdni, często osoby przypadkowe, ale grupa tzw. stałych bywalców zarówno z regionu, jak i spoza także jest spora. Być może oznacza to, że mimo wątpliwości ekspertów, wspomniane już „aktywne zarządzenie” wprowadziło harmonię przynajmniej meta-trwałą.

Ważniejszy wydaje się jednak fakt, że pytani przez nas eksperci dostrzegają jednostki, które zdolne są do organizowania wokół siebie działań regionalnych, promujących lokalną kulturę w dobie globalizacji. Wśród nich został wymieniony Zdzisław Bziukiewicz, wójt gminy Kadzidło, a z wieloma innymi rozmawiałyśmy podczas prowadzonych badań. Okazuje się też, że rosną kontynuatorzy, mimo że:

teraz w dobie komputerów, w dobie tego wszystkiego, ale jak czasami podglądam tam, to słuchajcie, oni ze sobą omawiają koncert, oni omawiają coś tam, czyli jakby są zarażeni nieuleczalnie, że to gdzieś w nich siedzi. Te wszystkie tradycje przez nas przekazywane procentują. Oni się nie wstydzą regionu. Pani Pola śpiewa, to jest słuchanie z otwartą buzią. Jak można tak pięknie zaśpiewać białym głosem. Dla nich biały głos jest… no fatamorganą, to jest coś, czego oni nie dotkną, czemu oni nie dadzą rady. […] Ale młodzi ludzie identyfikują się z regionem… (2013/M-II/MK, EN, KW/W6).

Pozwala to mieć nadzieję, że najmłodsze pokolenie „budzicieli” dopisze kolejny rozdział do opowieści o obecnych i dawnych działaniach regionalnych, którą podjęli kurpiowscy eksperci.

 

Bibliografia:

Ashworth Gregory, Planowanie dziedzictwa, tłum. M. Duda-Gryc i inni, Międzynarodowe Centrum Kultury, Kraków 2015.

Bourdieu Pierre, Passeron Jean-Claude, Reprodukcja, tłum. E. Neyman, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2006.

Boym Svetlana, Nostalgia i postkomunistyczna pamięć, [w:] Nostalgia. Eseje o tęsknocie za komunizmem, wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2002, s. 270-301.

Braun Krzysztof, Kurpiowski palimpsest, czyli o odtwarzaniu wzoru kulturowego, [w:] A. Malewska-Szałygin, M. Radkowska-Walkowicz (red.), Antropolog wobec współczesności, Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW, Warszawa 2010, s. 318-332.

Braun Krzysztof, Anna Kutrzeba-Pojnarowa (1913-1993), „Rocznik Mazowiecki”, nr 20, Warszawa 2008, s. 98-106.

Braun Krzysztof, Kurpie – Puszcza Zielona, [w:] M. Woźniakowa (red.), Analiza stanu wytwórczości ludowej na tle przemian społeczno-gospodarczych wsi i działalności spółdzielni regionalnych „Cepelia”, Zakład Wydawniczy ZSRLiA „Cepelia”, Warszawa, 1976.

Braun Krzysztof, Jak wrastałem w Kurpiowszczyznę (wspomnienia niepublikowane).

Hobsbawm Eric, Ranger Terence, Tradycja wynaleziona, tłum. M. Godyń, F. Godyń, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2008.

Kasztelewicz Oktawia, Życie i działalność księdza Mieczysława Mieszko, 2006, praca napisana w ramach laboratorium etnograficznego „Mazowsze – tożsamość regionalna” pod kierunkiem Krzysztofa Brauna, przechowywana w archiwum Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UW (niepublikowana).

Kielak Bernard, Czesława Konopkówna (1925-1993), „Zeszyty Naukowe Ostrołęckiego Towarzystwa Naukowego”, nr 7, Ostrołęka 1993, s. 321-322.

Kosecki Adam, Wprowadzenie, [w:] Z. Chlewiński (red.), Regionalizm idea – tradycje – perspektywy rozwoju w muzealnictwie, Muzeum Mazowieckie w Płocku, Płock 2007.

MacCannell Dean, Turysta. Nowa teoria klasy próżniaczej, tłum. E. Klekot, A. Wieczorkiewicz, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa 2005.

Omelaniuk Anatol Jan, Ruch regionalistyczny w Polsce. Geneza, funkcje i współczesne zadania, [w:] Z. Chlewiński (red.), Regionalizm idea – tradycje – perspektywy rozwoju w muzealnictwie, Muzeum Mazowieckie w Płocku, Płock 2007.

Pajka Stanisław, Słownik Biograficzny Kurpiowszczyzny XX wieku, Kadzidło 2008.

Ricoeur Paul, Pamięć – zapomnienie – historia, [w:] Tożsamość w czasach zmiany. Rozmowy z Castel Gandolfo, Znak, Fundacja im. Batorego, Kraków 1995, s. 22-43.

Rosner Katarzyna, Narracja, tożsamość i czas, Universitas, Kraków 2003.

Smuda Henryk, Mazowiecki Ośrodek Badań Naukowych w latach 1973-1977, „Rocznik Mazowiecki”, nr 7, Warszawa 1979, s. 355-361.

Warchałowski Walerian, Łowickie ze swoim regionalizmem, [w:] Z. Chlewiński (red.), Regionalizm idea – tradycje – perspektywy rozwoju w muzealnictwie, Muzeum Mazowieckie w Płocku, Płock 2007.

 

Netografia:

http://www.zwiazekkurpiow.pl/portrety.php, dostęp online: 28.12.2015.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Cepelia_%28CPLiA%29, dostęp online: 28.12.2015.
http://cepelia.pl/baza-wiedzy/, dostęp online: 28.12.2015.
http://muzeum.ostroleka.pl/index.php?option=com_content&view=category&layout=blog&id=35&Itemid=58, dostęp online: 30.12.2015.
http://www.kurpie.com.pl, dostęp online: 2.01.2015.
http://muzeum.ostroleka.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=283:gince-zawody-w-zagrodzie-kurpiowskiej-w-kadzidle&catid=55:imprezy&Itemid=57, dostęp online: 2.01.2015.

[1] Badania terenowe na Kurpiowszczyźnie, w gminach Kadziło i Myszyniec prowadziłam z Katarzyną Waszczyńską oraz Małgorzatą Kowalską w ramach grantu „Oddolne tworzenie Kultury. Wielostanowiskowe studium porównawcze” w latach 2013-2015.

[2] Krzysztof Braun – etnograf związany z Instytutem Etnologii i Antropologii Kulturowej UW, wieloletni badacz Kurpiowszczyzny.

[3] Bernard Kielak – etnograf i regionalista, zawodowo związany z Kurpiowszczyzną, m.in. kierownik Stacji Naukowej Mazowieckiego Ośrodka Badań Naukowych w Ostrołęce w latach 1973-1976.

[4] Stanisław Pajka – badacz i popularyzator regionu kurpiowskiego, pedagog, autor ponad 400 artykułów m.in. „Słownika biograficznego Kurpiowszczyzny”.

[5] Jerzy Białobrzewski – założyciel, instruktor i choreograf Zespołu Tańca Ludowego „Ostrołęka”. Za swoją działalność otrzymał liczne odznaczenia i nagrody, między innymi: brązowy medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.

[6] Chodzi o Katedrę Etnografii, obecnie Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego.

[7] Fafernuchy to typowe dla omawianego regionu ciastka z mąki (często żytniej) i ugotowanej oraz utartej marchwi, zwykle twarde, a czasem też pikantne.

[8] Adam Chętnik, urodzony w 1885 roku w Nowogrodzie, był etnografem, ale również działaczem społecznym i oświatowym, autorem książek poświęconych kurpiowszczyźnie, które niezmiennie do dnia dzisiejszego pozostają podstawą do badań nad regionem. W 1927 roku otworzony został skansen w Nowogrodzie, którego był jednym z twórców i pierwszym kustoszem. Członkowie Związku Kurpiów z dumą podkreślają, że był pierwszym Kurpiem, którego nazwisko trafiło do encyklopedii powszechnej PWN (za: http://www.zwiazekkurpiow.pl/portrety.php, dostęp online: 28.12.2015).

[9] Oktawia Kasztelewicz wspomina również o zorganizowanym konkursie, w którym zbierano wspomnienia o księdzu Mieszko (2006).

[10] Cepelia (CPLiA) to popularna nazwa – skrót Centrali Przemysłu Ludowego i Artystycznego, czyli związku spółdzielni rękodzieła, zajmującego się sprzedażą towarów inspirowanych lub wykonywanych przez twórców ludowych (por. https://pl.wikipedia.org/wiki/Cepelia_%28CPLiA%29, oraz http://cepelia.pl/baza-wiedzy/, dostęp online: 28.12.2015).

[11] Szerzej kwestię ten opisuje w swoim eseju „Współczesna Kurpiowszczyzna żyje dziedzictwem przeszłości” Krzysztof Braun (2015/M-II/Eseje/C10).

[12] Swoistym dla niej pierwowzorem była założona w 1927 roku spółdzielnia o tej samej nazwie, mająca na celu wzmocnienie produkcji rzemieślniczo-chałupniczej. Tamta jednak upadła po 5 latach działalności, nie mogąc znaleźć odpowiedniego zbytu dla wyrobów (Braun 2010: 323).

[13] O jego historii czyt. Również na stronie: http://muzeum.ostroleka.pl/index.php?option=com_content&view=category&layout=blog&id=35&Itemid=58; dostęp online: 30.12.2015).

[14] Stanisław Pajka wspomina tu współpracę z Krzysztofem Braunem, który w latach 1978-1990 pracował jako kierownik działu naukowego, a potem także jako sekretarz naukowy MOBN, wspierający merytorycznie i organizacyjnie stacje naukowe. Krzysztof Braun opowiada o tamtym okresie w swoich krótkich, spisanych wspomnieniach „Jak wrastałem w Kurpiowszczyznę” (materiał złożony jest w archiwum M-II).

[15] Chodzi tu o Henryka Syskę – pisarza, publicystę, działacza oświatowego, badacza historii i kultury Kurpiowszczyzny, Mazowsza, Warmii i Mazur.

[16] Badania te zapoczątkowały Międzyuczelniane Obozy Etnograficzne prowadzone przez Witolda Dynowskiego. W ich organizację aktywnie włączyła się Anna Kutrzeba-Pojnarowa, której twórczość naukowa najsilniej kojarzona jest właśnie z Kurpiami (Braun 2008: 99).

[17] Pisałam o nich w tekście „Wirtualne życie kulturalne”, będącym jednym z case study podsumowujących badania w ramach modułu „Życie kulturalne gminy” w grancie „Oddolne tworzenie Kultury. Wielostanowiskowe studium porównawcze”.

[18] Szczegółowo jego powstanie i funkcjonowanie w lokalnym kontekście opisuje Małgorzata Kowalska w tekście Zarażeni pasją – o Zespole Pieśni i Tańca „Wach” z Wachu w powstałym w ramach prac modułu „Życie kulturalne gminy” w grancie „Oddolne tworzenie Kultury. Wielostanowiskowe studium porównawcze”.

[19] Więcej o Zdzisławie i Laurze Bziukiewiczach można przeczytać z prowadzonej przez Zdzisława strony internetowej http://www.kurpie.com.pl

[20] Por. http://muzeum.ostroleka.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=283:ginace-zawody-w-zagrodzie-kurpiowskiej-w-kadzidle&catid=55:imprezy&Itemid=57, dostęp online: 2.01.2015.

[21] Brathanki to polski zespół muzyczny założony w 1998 roku. Tworzona przez niego muzyka jest mieszanką popu oraz folku (zob. http://www.brathanki.com.pl/, dostęp online: 2.01.2015).

Autorka:

Asystent Koordynatora Modułu II, badacz

Redakcja naukowa i językowa:

Korekta

Karolina Dudek

Opublikowane przez

Karolina J. Dudek

mm

Absolwentka Szkoły Nauk Społecznych Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, zarządzania i stosunków międzynarodowych w Szkole Głównej Handlowej, etnologii na Uniwersytecie Warszawskim oraz studiów podyplomowych Instytutu Polonistyki Stosowanej UW. Publikowała m.in. w “Kulturze i Społeczeństwie“, “Kulturze i Edukacji”, “Kulturze – Historii – Globalizacji“ i kilku tomach zbiorowych. Realizowała projekty badawcze w IEiAK UW, IFiS PAN (grant NCN, Preludium) oraz IS UW. Zastępca redaktora naczelnego czasopisma „Stan Rzeczy”. email: poczta@karolinadudek.eu

One Ping

  1. Pingback:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

1 × 3 =