Współczesna Kurpiowszczyzna żyje dziedzictwem przeszłości

Krzysztof Braun

Współczesna Kurpiowszczyzna żyje dziedzictwem przeszłości

Kurpie, jako grupa regionalna są, obok Górali i Kaszubów najbardziej rozpoznawalną, najbardziej wyrazistą grupą regionalną naszego kraju.[1] Jak to się stało, że region, który w połowie XVII wieku stanowił pustkę osadniczą na północno-wschodnim skraju Mazowsza, dzisiaj czynnie uczestniczy w życiu kulturalnym kraju, a dokonania jego przedstawicieli z dwu ostatnich wieków znalazły trwałe miejsce w kulturze narodowej: w historii walk o niepodległość ojczyzny, w literaturze, nauce, muzyce, plastyce? Odpowiedź na to pytanie znajdziemy w analizie dyskursywnej źródeł do dziejów mieszkańców Kurpiowskiej Puszczy Zielonej. Przez dyskurs, w największym uproszczeniu, rozumiem ważne dla regionu i jego mieszkańców wydarzenia wraz z całym towarzyszącym im kontekstem: politycznym, społecznym, kulturowym. Wydarzenia, które mają również (i to jest dla naszych rozważań najważniejsze) walor komunikacyjny. Od środowiska bowiem, będącego odbiorcą tych informacji zależy ich wartościowanie i dalsze rozpowszechnienie. Najogólniej można powiedzieć, że dyskurs jest określany jako całokształt przekazów znajdujących się w społecznym obiegu. Są dwa rodzaje dyskursów. Dyskurs może być lokalny – być przedmiotem wymiany postaw, stanowisk czy poglądów, wśród społeczności, której wydarzenia bezpośrednio dotyczą. Może być też dyskursem elitarnym: wtedy udział w nim biorą osoby reprezentujące najwyższy poziom pozycji społecznej – wysokiej rangi urzędnicy państwowi, politycy, intelektualiści i świat artystyczny.

Kurpiowszczyzna i jej mieszkańcy są przykładem społeczności, która jako nikomu nieznana i licząca sobie zaledwie 100 lat istnienia, wchodzi w elitarny dyskurs na najwyższym poziomie państwowym. Sprawa dotyczyła uchwały Sejmu Rzeczypospolitej z 1735 roku mówiącej o potrzebie wysłania ekspedycji wojskowej w celu „poskromienia swawolnych Kurpików” z puszczy ostrołęckiej (Volumina 1860: 32). Od tej pory, aż do końca XIX wieku, przez ponad 150 lat Kurpie i ich kultura stały się przedmiotem dyskursu elitarnego. Po pierwsze, jako wolny lud walczący o wolność Ojczyzny – podczas Konfederacji Dzikowskiej i Barskiej, a także w Powstaniach: Kościuszkowskim, Listopadowym, Styczniowym (Braun 2007: 531–537). Po drugie, jako romantyczna zbiorowość myśliwych, bartników, poszukiwaczy bursztynu, wiodąca niebezpieczne, trudne, ale i pracowite życie w puszczach przy granicy pruskiej.

Historia Kurpiowszczyzny zaczyna się w końcu lat 40. XVII wieku, z chwilą powstania w Starych Martunach misji Ojców Jezuitów z Łomży. Misja miała za zadanie chronienie ziem mazowieckich przed innowierczymi, protestanckimi nowinkami płynącymi z Prus Książęcych. Być może właśnie od nazwy „misja” wywodzi się nazwa późniejszej osady – Myszyniec (Kowalczyk-Heyman 2012: 44–46), choć różne są koncepcje na ten temat. Pewnym jest natomiast, że przed potopem szwedzkim (1655–1660) obszar Zagajnicy Ostrołęckiej i Puszczy Nowogrodzkiej był całkowicie niezamieszkały, z wyjątkiem kilku, usytuowanych w puszczy, królewskich dworów myśliwskich. W najstarszym opisie Mazowsza zatytułowanym: „Topographia Siue Masoviae descriptio” autorstwa Jędrzeja Święcickiego (z 1634 r.) nie ma wzmianki, by ktoś te ziemie zamieszkiwał, jest natomiast informacja o bogactwie dzikiej zwierzyny i licznych barciach dzikich pszczół (Pazyra 1974: 159–163). Także współczesne badania nad historią osadnictwa i gospodarką na tym terenie wskazują, że Zagajnice te były do połowy XVII wieku pustką osadniczą (por. Borkiewicz-Celińska 1970, Pałucki 1973, Wawrzyńczyk 1968). Nie znaczy to jednak, że puszcza nie była eksploatowana gospodarczo. Od końca XV wieku bowiem przenikali tu mieszkańcy, leżących przy jej skrajach wsi drobnoszlacheckich i małych miasteczek (Nowogrodu, Ostrołęki, Różana, Przasnysza czy Makowa), po to, by korzystać z dóbr leśnych. Do II połowy XVII wieku osadnictwo to miało charakter wyłącznie sezonowy. Osadnicy ci tworzyli budy/osady smolarskie, węglarskie, kuźnicze, a także tak ważne dla późniejszej Kurpiowszczyzny stany bartnicze.

Obszar Kurpiowszczyzny, to od początków państwowości polskiej własność książąt mazowieckich, a później – po inkorporacji Mazowsza do Korony (1526) – własność królów polskich. Były to ziemie nieurodzajne, podmokłe i dzikie, pełne natomiast grubego zwierza i innych bogactw podlegających regale książęcemu (o czym więcej piszę poniżej). Należy dodać, że były otoczone obszarami osadniczo i kulturowo ukształtowanymi o wiele wcześniej. Z północy przebiegała trwała, niezmieniona przez wieki, ustanowiona w 1343 roku granica z ziemiami Zakonu Krzyżackiego, a od 1525 roku z protestanckimi Prusami Książęcymi. Znamienne jest, że krzyżacka mapa z końca XV wieku określa te tereny jako „Wildnis” czyli „Dzicz”. Z pozostałych stron, tereny kurpiowskie graniczą ze starym drobnoszlacheckim osadnictwem, ukształtowanym już w XIV–XV wieku: na zachodzie z Ziemią Ciechanowską, na wschodzie z Kolneńskiem w Ziemi Łomżyńskiej, na południu za Narwią z drobną szlachtą ziem nadorzańskich (Samsonowicz 2014: 21-25).

Wszystkie koncepcje, skąd przyszli osadnicy kurpiowskich puszcz, podkreślają ich aktywność, nieustępliwość, dzielność i pracowitość. Nie jest ważne czy byli uciekinierami z pańszczyźnianych dóbr kościelnych czy szlacheckich, czy byli przestępcami uciekającymi przed katowskim toporem, czy byli chłopami z Prus Książęcych, którzy nie mogli podołać książęcym podatkom, a byli w którymś pokoleniu potomkami osadników z Mazowsza, czy wreszcie pochodzili z biednej mazowieckiej szlachty, która szukała chleba poza swym przeludnionym zaściankiem. Byli zdecydowani. Zdecydowani na walkę z przeciwnościami i na walkę z żywiołem, bo tym właśnie było mieszkanie w puszczy. XVI-wieczna Zagajnica Ostrołęcka, to nie były takie jak dzisiaj sosnowe laski. Dawne litografie przedstawiają Kurpia w małej łódce, ze strzelbą, w marnej odzieży i łapciach z łyka zwanych „kurpiami”. Używanie takiej odzieży nie wynikało tylko z ubóstwa. Żadna tkanina sukienna czy skórzany but nie wytrzymałby nawet sezonu przy wodno-puszczańskim trybie życia i pracy dawnych osadników puszczy. Opisy powodzi, które znamy z doniesień z przełomu XIX i XX wieku, a nawet z lat 20. XX wieku, przedstawiają ogromne masy wody, które prawie łączyły Orzyc z Omulwią, Piasecznicę ze Skrodą i inne mniejsze rzeki. Dopiero melioracje państwowe lat 30. XX wieku obniżyły o blisko metr poziom wód. Była to także walka o ciemny chleb z nieurodzajnych śródpuszczańskich spłachetków ziemi, o urodzaj lnu na wszelkie codzienne tkaniny, o bezpieczną hodowlę owiec na przędzę i bydła na codzienne utrzymanie.

Ustalenie początków stałego puszczańskiego osadnictwa warte jest podkreślenia dlatego, że XIX-wieczni badacze Kurpiowszczyzny przypisują Kurpiom zasługę wytworzenia zwyczajowego prawa bartnego, co nie było prawdą. Kolonizowane u schyłku średniowiecza północne Mazowsze wytworzyło specyficzną formę własności zwaną „regale”. Polegało ono na zastrzeżeniu sobie przez książąt mazowieckich, czyniących nadania ziemskie, prawa otrzymywania danin z pewnych form działalności gospodarczej. Regalem mogło być prawo do polowań książęcych w prywatnych dobrach, prawo do rybołówstwa, eksploatacji lasów, kopania czy wyławiania z wód lądowych lub nadbrzeżnych bursztynu, czy hodowli dzikich pszczół. To ostatnie nosiło miano „regale bartne”. Bartnik książęcy, przeważnie wolny kmieć, w czasach późniejszych także szlachcic lub mieszczanin, cieszył się ochroną, jaka przysługiwała urzędnikom książęcym, a to dawało mu swobodę w wykonywaniu prac puszczańskich. Ale ten sam bartnik podlegał także szeregowi innych zakazów i nakazów postępowania. Prawa i obowiązki, którym podlegali bartnicy w stosunku do panującego, określały odpowiednie statuty i ustawy. Od statutu Kazimierza Wielkiego począwszy (1347), przez statut warecki (1423), po statut ormiański (1519). I to były prawa ogólne. Natomiast statut warszawski księcia Janusza I z 1401 roku, przetłumaczony na język polski przez Macieja z Różana w 1450 roku, prawie w całości poświęcony był sprawom bartnym i uwzględniał charakterystyczne dla Mazowsza prawo zwyczajowe. Decydujące znaczenie dla wzajemnych stosunków wśród „gminu bartnego”, a także dla pozostałych form pracy bartnika, miało opracowane w 1559 roku: „Prawo bartne, bartnikom należące, którzy według niego sprawować się i sądzić mają iako się niżey opisze do starostwa Przasnyskiego przez… Krzysztofa Niszczyckiego” (Prawo… 1854: 217). Zostało ono dopracowane i uzupełnione przez dodanie istotnych, dla XVII-wiecznej gospodarki spraw przez Stanisława Skrodzkiego, w zbiorze „Porządek prawa bartnego dla starostwa Łomżyńskiego z 1616 roku” (Skrodzki 1885). W obydwu tych zwodach (kodeksach) zwraca uwagę zwyczajowy charakter praw.

Tak więc Kurpie, tworząc swoją specyficzną społeczność, musieli przyjąć już obowiązujące w sferze zajęć bartniczych prawo i bezwzględnie stosować się do jego wymogów. Przepisy prawa bartnego określały, w precyzyjny sposób, wszystkie sfery życia gospodarczego i wzajemnych zasad postępowania bartników. Stanowiły normy moralne, nad których przestrzeganiem czuwał sąd bartny. Te zasady postępowania, którym podlegali dawni kurpiowscy bartnicy, oni bowiem stanowili trzon osadnictwa Puszczy, zaważyły – moim zdaniem – na moralności, mentalności i ukształtowanych przez stulecia stosowania zasadach współżycia Kurpiów. Karały w sposób bezlitosny i okrutny kradzież i działania na szkodę społeczności zawodowej, jaką byli bartnicy. Zobowiązywały bartników (pod groźbą kary) do przestrzegania prawa w stosunku do władzy książęcej, później królewskiej i do własnej społeczności bartnej. Nakładały na społeczność bartników obowiązek opiekowania się rodzinami bartników, które z racji różnych wypadków losowych, pomocy takiej potrzebowały.

Jak wysoką pozycję mógł zająć bartnik, może świadczyć opis wyznaczania granicy lądowej mazowiecko-krzyżackiej, pomiędzy Orzycem a Wincentą w 1374 roku, przez młodego księcia mazowieckiego Janusza I i komtura ostródzkiego, reprezentującego Wielkiego Mistrza Zakonu. Wśród urzędników obu stron znalazł się bartnik książęcy i zarazem sołtys wsi Sielc (obecnie Krasnosielc) – Tomasz Michałowicz. Dokument (z 1412 roku) mówi że „granicę oznaczał Tomasz Michałowicz wicinając ciosna toporem kontura. Użycie topora miało symboliczną wymowę” (Kowalczyk-Heyman 2013: 320–321).

W efekcie wytworzyła się zwarta społeczność zawodowo-regionalna, o wysokim poczuciu solidarności grupowej i odmienności w stosunku do innych. Jeszcze w okresie międzywojennym XX wieku, Eugeniusz Kłoczowski, właściciel majątku w Przasnyskiem, na pograniczu zachodniej Kurpiowszczyzny konstatował:

Lud puszczański zawsze był wolny, do szlachectwa się nie garnął, chłopską pańszczyźnianą dolą gardził, żył u siebie poza kłopotami i rozterkami Rzeczypospolitej. Nienawidził intruzów, Szwedów, Moskali, stąd udział w powstaniu 1863 r. liczniejszy niż na właściwym Mazowszu […] Kurpie nie zaliczali się do żadnej z tych kategorii, byli sobą i strzegli swej odrębności nie wchodząc w związki małżeńskie z nie-Kurpiami, co w parafiach leżących na krańcach Puszczy snadnie mogło mieć miejsce (Kłoczowski 2006: 113–114).

Warto zastanowić się nad kształtowaniem się warunków bytowania kurpiowskiej ludności. W pierwszym okresie rozwijającego się osadnictwa, ludność związana z puszczą tylko określonym zajęciem sezonowym, korzystała z usług rzemiosła skupiającego się we wsiach peryferyjnych. Natomiast ludność osiadła później w puszczy na stałe, była zapewne zmuszona do zaspakajania swych potrzeb w ramach gospodarki samowystarczalnej (płóciennictwo, olejarstwo, gontarstwo, bednarstwo, ciesiołka itp.). Okresem przełomowym dla osadnictwa w puszczy była druga połowa XVII wieku. Wojny szwedzkie i ruina gospodarcza Mazowsza spowodowały masowy napływ do puszczy ludności, głównie chłopskiej, szukającej schronienia przed wojnami i wzrastającym uciskiem pańszczyźnianym. Powstają liczne nowe wsie o charakterze rolniczym. Główny trzon ludności, przybywającej na tereny puszczy, pochodził z obszarów sąsiednich: z Mazowsza i dzisiejszych południowych Mazur – wówczas Prus Książęcych. Napływ ludności do puszczy trwał nieprzerwanie do końca XVIII wieku i całkowitego przeludnienia terenu. Przyczyn powodujących tak masowy napływ osadników było wiele, a m. in. to, że puszcza dawała schronienie w czasie wojen, poza tym była królewszczyzną i nie stosowano tu pańszczyzny[2].

Mieszkańcy puszczy bez wątpienia doceniali swój status społeczny, plasujący ich na pozycji pomiędzy szlachtą a chłopami. Na pewno dbali o to, aby nie stracić pozycji wolnych ludzi, płacących tylko starościński czynsz i miodową daninę. To najpewniej było powodem istniejącego w stosunku do Kurpiów zachowania nacechowanego mniej lub bardziej zjadliwą ironią, pogardą społeczną, a nawet ostrym antagonizmem. Chodzi tu o sąsiedztwo zaścianków szlacheckich, antagonizmy religijne i kulturalne. Uważny obserwator Eugeniusz Kłoczowski pisał:

Było obrazą niesłychaną nazwać mieszkańca Puszczy „Kurpiem”. Ty widz, że „kurpie” to ja mam na nodze, a jo sam Puszczon (Kłoczowski 2006: 113).

Mimo to, z dziesiątków badaczy Kurpiowszczyzny tylko Wincenty Pol i Aleksander Maciesza użyli w tytułach swoich studiów miana „Puszczak” i „Puszczan”[3]. Do połowy lat 80. XX wieku popularny był żart-zagadka: „Czym się różni Kurp od siekiery?” – odpowiedź: „Siekierę się ostrzy, a Kurpia trzeba tępić!”. Współczesne animozje pomiędzy gminami kurpiowskimi, a resztą powiatu wynikają z zupełnie innych, pozakulturowych powodów. Otóż, przez cały okres PRL-u i praktycznie do końca XX wieku, dla władz powiatowych istniał tylko region kurpiowski: żywy folklor i sztuka, którymi można się było chwalić w województwie, kraju i za granicą. Wszystkie pieniądze, dotacje, uznanie „należały się” tylko Kurpiom. Część lewobrzeżna powiatu, za Narwią, zamieszkała przez drobną szlachtę i „zwykłych” rolników zawsze podlegała marginalizowaniu i swoistemu wykluczeniu. Pierwszym, który odważył się zauważyć istnienie tego obszaru, był Henryk Syska[4] na początku epoki „Solidarności”. Dopiero od końca lat 90. XX wieku zaistniały możliwości upodmiotowienia historii mieszkańców południowej części powiatu, dzięki zorganizowaniu się lokalnego obywatelskiego społeczeństwa i licznym pracom naukowym i popularyzatorskim (m.in. J. Boguskiego, J. Dziewirskiego, B. Kielaka i innych).

Dzisiejsza wszechstronna aktywność mieszkańców Kurpiowszczyzny wynika w dużej mierze z tradycji dawnej mobilności w sferze gospodarczej. Już w początkowym okresie kształtowania się regionu, rozwój osadnictwa rolniczego wpływał zasadniczo na zmianę środowiska geograficznego puszczy. W pierwszym rzędzie była to trzebież lasów, która w efekcie przyczyniła się do upadku dawnych zajęć związanych z gospodarką leśną. Zanikają śródleśne smolarnie i potaszarnie (potażarnie), drewno nie jest przetwarzane na miejscu, lecz w formie całych pni eksportowane przez flisaków w świat. Równocześnie jednak rolnictwo, ze względu na niską jakość ziemi uprawnej, nie może być wystarczającym źródłem utrzymania. Stąd wśród mieszkańców Kurpiowszczyzny stałe dążenie do szukania dodatkowych, pozarolniczych, a przestrzennie wykraczających poza region, źródeł dochodu. Sytuacja rzemiosła wiejskiego już w XVIII wieku była specyficzna. Polegała na łączeniu zajęć rzemieślniczych z pracą na roli. Mamy tu do czynienia z pewną formą przemysłu domowego zbliżającą gospodarkę Kurpiów do gospodarki późno naturalnej. Proces ten znany był na terenie całej Polski już z okresów wcześniejszych, z XVI–XVII wieku, lecz na terenie Kurpiowskiej Puszczy Zielonej zachodzi później. Ze względu na odmienny układ stosunków społeczno-gospodarczych posiada też inny przebieg.

Kształtowanie się rynku zbytu ułatwiającego rozwój produkcji rzemieślniczej następuje na Kurpiowszczyźnie stosunkowo późno. Peryferyjne położenie w stosunku do centrów przemysłowych i słaba sieć dróg, powodują ograniczenie gospodarki towarowej do rynków lokalnych, a więc najbliższych miasteczek otaczających puszczę: Łomży, Kolna, Ostrołęki, Przasnysza, czasami Makowa lub Różana. Najznaczniejszym centrum handlowym staje się na przełomie XVIII i XIX wieku Myszyniec.

Reforma uwłaszczeniowa nie przyniosła Kurpiowszczyźnie, przynajmniej w początkowym okresie, dodatnich zmian. Przede wszystkim nie zniosła szachownicy gruntów powstałej na tym terenie w ciągu wcześniejszego procesu osadniczego. Do komasacji przystąpiono dopiero w końcu XIX wieku i nie zakończono jej do wybuchu I wojny światowej. W wyniku reformy i związanych z nią nadań ziemi, największą grupę na Kurpiach stanowiły gospodarstwa 3–9 morgowe (od 1,5 do 5 ha). Biorąc pod uwagę typowy dla kurpiowskich gospodarstw niewielki odsetek ziemi ornej, niską wydajność warunkowaną systemem uprawy roli i poziomem technicznym narzędzi, możemy przyjąć, że nawet gospodarstwa o areale do 15 mórg (ok. 8,5 ha), były gospodarstwami niesamowystarczalnymi. Poszukiwanie dodatkowych dochodów i ograniczanie w rodzinie nawet najpotrzebniejszych wydatków jest na Kurpiowszczyźnie zjawiskiem powszechnym. I tak, jednym ze sposobów zarobkowania przez cały XIX wiek było furmaństwo, związane z budową dróg i kolei, transportem drewna. Innym, w pewnym okresie, było poszukiwanie i kopanie bursztynu, a także flisactwo i przemyt towarów (także ludzi) przez granicę pruską. W końcu XIX wieku zaczął rozwijać się przemysł domowy (chałupnictwo) i rzemiosło, w którym szczególne znaczenie miała produkcja tkacka. Poważną ilość wyrobów tkackich, które Kurpie dostarczali na rynek, stanowiły nadwyżki powstające przy produkcji na własne potrzeby. Ich imponująca, jak podawały statystyki, wielkość wynikała tylko z popularności tego zajęcia, gdyż warsztat tkacki był w prawie każdym gospodarstwie. Z kolei dążenie do ograniczenia wydatków na przedmioty, które można wykonać we własnym zakresie, wynikało z powszechnej na tym terenie znajomości prac ciesielskich, stolarskich, bednarskich, plecionkarskich i innych związanych z obróbką drewna. Jednakże wytwórczość taka, w warunkach wyspecjalizowanego, o rozwiniętej produkcji towarowej gospodarstwa rolnego, byłaby zupełnie nieopłacalna. Natomiast w kurpiowskiej rzeczywistości była najprostszym sposobem oszczędzenia pieniędzy i spożytkowania istniejących w gospodarstwie nadwyżek siły roboczej.

Od końca XIX wieku powszechnym sposobem zagospodarowywania wolnych rąk do pracy i zdobywania środków do życia, były różne formy emigracji: od sezonowych wyjazdów do prac rolnych na obrzeżach Kurpiowszczyzny, poprzez emigrację „na saksy” do Prus, wreszcie na wieloletnią lub stałą emigrację do Ameryki. Lokalna zarobkowa emigracja sezonowa, począwszy od II połowy XIX wieku prawie do czasów dzisiejszych, miała miejsce głównie na pograniczu Kurpiowszczyzny i Ziemi Ciechanowskiej. Kurpie jeździli „na szlachtę”, do pracy w dużych majątkach rolnych, w powiatach makowskim i przasnyskim. Jeździły kobiety, jeździli mężczyźni, bo praca była dla wszystkich. W okresie międzywojennym XX wieku jeżdżono masowo do Prus, w ramach tzw. małego ruchu granicznego, do pracy w majątkach junkierskich, w których Kurpie wykonywali najcięższe, brudne polowe prace (por. Szydłowska 2008: 95–110). Niejednokrotnie wiązało się to z organizowaniem późniejszego przemytu towarów (m. in. do Polski kamienie do zapalniczek, sacharyna, a konie do Prus). Znajomość osadniczych realiów południowej części Mazur, została przez Kurpiów wykorzystana w 1945 roku, zaraz po przejściu frontu, przy „samorzutnym, spontanicznym zasiedlaniu b. Prus Wschodnich” (!). Świadczyć o niej może i skala działań szabrowników z Północnego Mazowsza:

Szaber wyglądał dość różnie, od zabierania sprzętu, maszyn i inwentarza, aż po rabunek mienia miejscowej ludności. Niejednokrotnie szabrownicy posuwali się nawet do rabunku wyposażenia mieszkań, a więc okien, drzwi, pieców, podłóg bądź też całych budynków… (Kijowski 1998: 92).

Największą, do dzisiaj istniejącą, a nawet rozwijającą się emigracją zarobkową, jest emigracja do Ameryki, która zaczęła się, jako nielegalna, pod koniec XIX wieku. Młodzi Kurpie z przeludnionych wsi, przemycani do Prus przez żydowskich pośredników, via Bremę i Hamburg, masowo jechali za ocean. Adam Chętnik oceniał, że przed I wojną światową z Kurpiowszczyzny wyjechało kilkanaście tysięcy osób. Jak wyglądał sposób organizacji wyjazdu i droga, warunki pracy i sposób „rozliczania się z domem” przedstawia opublikowana przez Urząd Gminy Zbójna książka „Historia małego człowieka” (Rydel 2014). Są to wspomnienia Władysława Rydla ze wsi Laski, który na początku lat 20. XX wieku, za pieniądze zgromadzone przez całą rodzinę, wyjechał za chlebem do Ameryki. Wiele elementów schematu organizacyjnego wyjazdu sprzed 100 lat, jest dzisiaj stosowanych w bardzo podobnej formie. Tylko list nie płynie parowcem przez trzy miesiące, a za pośrednictwem e-maila potrzebna informacja dociera natychmiast. Jak oceniane były konsekwencje różnych, wspomnianych wyżej form emigracji zarobkowej z Kurpiów, zawierają zapisy księdza Franciszka Flaczyńskiego, proboszcza z Baranowa:

Wskutek biednych warunków życia bardzo wielu Kurpiów szuka zarobków poza granicami parafii. A więc na wiosnę, na żniwa i w jesieni wychodzi dużo młodych ludzi za Przasnysz i w inne strony na roboty polne. Przed wojną wielu chodziło do Prus. Ma to wychodźstwo tę dobrą stronę, że wychodźcy wracają do domu z pieniędzmi, ale pod względem moralnym przedstawia się ta sprawa ujemnie. […] Nadto bardzo wielu parafjan wyjeżdża do Ameryki: nieledwie każda rodzina ma kogoś za oceanem. Do niedawna płynęło z Ameryki do parafii Baranowskiej wiele dolarów, za które kupowano ziemię i stawiano budynki; wielki murowany kościół tutejszy został częściowo zbudowany za amerykańskie dolary. Ale wychodźstwo do Ameryki pociąga nieraz za sobą ten skutek ujemny, że niektórzy wracający zza oceanu Kurpie przybywają do swoich z nadszarpnięta wiarą i czasami są zgorszeniem dla rodaków (Flaczyński 2004: 193).

Przedstawiając powyższe, wybrane elementy wiedzy o historii gospodarczej Kurpiowszczyzny i panujących wśród jej mieszkańców stosunkach społecznych oraz opierając się na bogatej literaturze naukowej i publicystycznej, poświęconej regionowi, można stwierdzić, że współczesna aktywność mieszkańców Kurpiowszczyzny jest wypadkową, wynikiem splotu tradycji przestrzegania prawa, któremu jako bartnicy podlegali, świadomości nigdy nienaruszonej wolności osobistej, poczucia patriotyzmu i głębokiej wiary, a przede wszystkim przywiązania do regionalnych imponderabiliów.

Powszechny w Polsce stereotyp przedstawia Kurpiów, jako ludzi od wieków mieszkających w głębokiej puszczy, bartników i myśliwych posiadających oryginalny strój i zwyczaje, a także ludzi zawsze wolnych i patriotów stających w potrzebie w obronie Ojczyzny. Także autostereotyp, czyli to, co Kurpie myślą o sobie, jest niemal identyczny. Znany gawędziarz, organizator zespołów folklorystycznych, inicjator powołania Towarzystwa Rozwoju Ziemi Kurpiowskiej w Myszyńcu, tak mówił do nas (w końcu lat 60. XX wieku, wówczas studentów): nigdy nie mieliśmy pańszczyzny, należeliśmy do książąt mazowieckich i króla, za wolne życie płaciliśmy daniny w miodzie i skórach, mieliśmy broń i byliśmy świetnymi strzelcami. Kiedy jednak zapytamy Kurpiów wprost: kiedy i w jakich wydarzeniach wojennych ich przodkowie brali udział, nie otrzymamy wielu odpowiedzi, gdyż świadomość konkretnych wydarzeń historycznych wśród starszego pokolenia Kurpiów jest minimalna. Wynika to z poziomu edukacji, jaka była ich udziałem w okresie PRL-u. Ówczesne władze nie były bowiem zainteresowane budowaniem świadomości historii regionalnej. Tymczasem o przeszłości kurpiowskiej można przeczytać: w wierszu Marii Konopnickiej „A w zielonej, myszynieckiej…”, w którym mowa o udziale Kurpiów w Powstaniu Styczniowym oraz powieściach Henryka Sienkiewicza: w „Krzyżakach” pokazane jest, jak Kurpie spod Przasnysza leczyli poranionego Zbyszka z Bogdańca[5] (pocz. XV wieku), z kolei w „Potopie” znajduje się opinia pana Andrzeja Kmicica o waleczności Kurpiów z czasów potopu szwedzkiego[6]. Jedna i druga informacja jest fikcją literacką, ale zapada w kurpiowską pamięć, bo mówi o Kurpiach dobrze i pokazuje „starożytność” istnienia grupy. Najciekawsze w tym jest to, że kurpiowski autostereotyp patriotyczny, który określiłbym jako „intuicyjny”, odpowiada jednak rzeczywistości. Kurpie istotnie mogą poszczycić się piękną patriotyczną kartą i udziałem w buntach przeciwko wyzyskowi, wojnach i powstaniach narodowych. Osobną kwestią jest, dlaczego tak mało, tradycyjny przekaz rodzinny lub grupowy pozostawił w ich świadomości.

Podstawy kurpiowskiej świadomości regionalnej związane są z pracami i działalnością Adama Chętnika. Jako czynny członek Towarzystwa Oświaty Narodowej był zwolennikiem solidaryzmu narodowego, mającego na celu zorganizowanie społeczeństwa pod hasłami obrony języka polskiego, kultury narodowej, wiary chrześcijańskiej i zachowania stanu posiadania „swoich”, czyli chłopów i mieszkańców małych miast. Swoją misję życiową widział w edukacji młodzieży. We wszystkich działaniach organizacyjnych i publicystycznych, a jest to w przeciągu pierwszych 15 lat blisko 200 publikacji, odwołuje się Adam Chętnik do chwalebnych wydarzeń z historii Polski, a w skali lokalnej do bohaterskich i patriotycznych dokonań Kurpiów. W tym momencie Kurpie wchodzą w zakres dyskursu lokalnego. Na Kurpiach i wśród Kurpiów pisze się o Kurpiach. Powstaje lokalna płaszczyzna wymiany poglądów. Oprócz publikacji powstaje w Nowogrodzie Skansen Kurpiowski, a w Ostrołęce Muzeum Kurpiowskie. Za pośrednictwem działań popularyzatorskich i naukowych Adama Chętnika, mieszkańcy Kurpiowszczyzny mają dostęp do dokumentów, opracowań naukowych i dzieł artystycznych, które do tej pory należały do obszaru dyskursu elitarnego.

Za sprawą badawczej pasji księdza Władysława Skierkowskiego, proboszcza z Myszyńca, wcześniej niż mieszkańcy innych regionów, stają się Kurpie, już w okresie międzywojennym XX wieku, czynnymi współtwórcami i popularyzatorami własnej kultury. W 1928 roku w warszawskim „Ateneum” przez dwa miesiące odgrywana była sztuka sceniczna księdza Władysława Skierkowskiego „Wesele na Kurpiach”[7], wysoko oceniana przez takich recenzentów jak Ludwik Puget, Wiliam Horzyca czy Tadeusz Boy-Żeleński (Gadomski 1984: 11). W rok później (1929) „Wesele” było wystawione przez polskich skautów na „Jamboree” w Londynie, podczas 21. rocznicy powstania światowego skautingu. Widowisko Skierkowskiego było obowiązkowym niemal punktem programu wszelkich uroczystości harcerskich hufców w Łomży i Ostrołęce organizowanych w latach 30. XX wieku.

Mimo peryferyjnego położenia regionu, na pozór odciętego od świata, Kurpie żywo reagowali na ważne wydarzenia kulturalne, patriotyczne lub polityczne. Gdy w 1879 roku odbywały się w Krakowie jubileuszowe obchody 50-lecia pracy pisarskiej Józefa Ignacego Kraszewskiego, przedstawiciele zespołu „Lutnia” z Ostrołęki zawieźli mu w darze, omijając carskie zakazy, komplet przyborów pisarskich wykonanych przez kurpiowskich rzemieślników z bursztynu. Podobnie Henryk Sienkiewicz otrzymał z kurpiowskiego bursztynu kałamarz i obsadkę do pióra, gdy przybył do Łomży z odczytem o historii Śląska. Również, gdy po śmierci Józefa Piłsudskiego sypano na Sowińcu (1936) Kopiec Marszałka z ziemi z pobojowisk i grobów żołnierskich z całej Polski, z Kurpiowszczyzny przywieziono urnę w kształcie kurpiowskiej chaty, a w niej ziemię z pola bitwy pod Ostrołęką, z Jednaczewskiego Lasu, gdzie zginął mityczny Stach Konwa i z Myszyńca, gdzie Szwedzi wymordowali kurpiowskich powstańców.

Patriotyczna aktywność Kurpiów przejawiała się w zbieraniu pieniędzy na FON[8] – aby kupić karabiny maszynowe dla polskiej armii i w zgłaszaniu się, w końcu lat 30. XX wieku na „żywe torpedy” w przewidywanej wojnie z Niemcami. Nie bez znaczenia dla tych zachowań było działanie Związku Strzeleckiego, którego koło, np. w Czarni w połowie lat 30. XX wieku było równocześnie pierwszym na Kurpiach zespołem folklorystycznym. Podczas II wojny światowej wielu mieszkańców Kurpiowszczyzny było żołnierzami Armii Krajowej, a po jej zakończeniu czynnie wspierali działania zbrojnego podziemia walczącego z komunistyczną władzą ludową (Powiat Ostrołęcki 2009). Trwałe udokumentowanie tych działań znajdujemy w kurpiowskich kościołach, w pamiątkowych tablicach, fundowanych, ale dopiero po 1990 roku.

Przełom transformacji ustrojowej ma kluczowe znaczenie dla uwolnienia kurpiowskiej aktywności kulturalnej. Od tego momentu Kurpie zaczęli, bez ograniczeń, funkcjonować w wielu sferach polityki, gospodarki i kultury, promując regionalne dziedzictwo kulturowe. W nową rzeczywistość polityczną Kurpie weszli dobrze przygotowani. Był to wynik działań prowadzonych od powojnia. Kultura kurpiowska stała się przedmiotem zainteresowania władz politycznych kraju, Kurpiowszczyznę traktowano bowiem jako „zapóźniony gospodarczo region, który włącza się w socjalistyczną gospodarkę”. Działania władz odnosiły się głównie do sfery plastyki i sztuki ludowej, bowiem według dyrektyw partii „sztuka ludowa powinna być ludowa w formie a socjalistyczna w treści”. Podstawą działań [a pamiętajmy, że były to lata 1948–1952/3] były niepodważalne dyrektywy Stalina: „…budujemy kulturę proletariacką… Kultura proletariacka nie przekreśla kultury narodowej, lecz nadaje jej treść. I na odwrót, kultura narodowa nie przekreśla kultury proletariackiej, lecz nadaje jej formę” (Stalin 1950: 142). Przykładem dyskusji nad zależnościami pomiędzy kulturą ludową a kulturą mas pracujących są przykładowo artykuły Włodzimierza Sokorskiego (1949) i Aleksandra Jackowskiego (1953). Próby wprowadzenia na Kurpiach tej zasady nie powiodły się, z wyjątkiem powstania kilku wycinanek o treści politycznej: lelui[9] z wystrzyżonym napisem „plan 6-letni”, „pokój – pace”, lub powszechnie znanej lelui w kształcie Pałacu Kultury, wystrzyżonej na Światowy Kongres Młodzieży w Warszawie, który odbył się w 1955 roku. Aktywność artystyczną mieszkańców Kurpiowszczyzny rozbudziły, już w latach 1947–1948, dwie niezależne od siebie, lecz w efekcie wspierające się, sfery działań:

  1. przybycie do Kadzidła w 1946 roku proboszcza, Mieczysława Mieszki, byłego kapelana 76 pułku piechoty Armii Krajowej,
  2. ogłoszony przez Ministerstwo Kultury w 1948 roku „konkurs na estetyczne urządzenie izby kurpiowskiej”.

I tak, w wyniku wspominanego konkursu nagrodzono 43 chaty, w których jako zasadniczy element zdobniczy występowało w całej pełni wycinankarstwo kurpiowskie w różnych odmianach, oraz meblarstwo i drobne artystycznie zdobione przedmioty użytkowe. Konkurs zapoczątkował powstanie dziesiątków artykułów naukowych na temat Kurpiowszczyzny, drukowanych głównie w kwartalniku „Polska Sztuka Ludowa”, wydawanym przez Instytut Sztuki PAN. Od początku lat 50. XX wieku, kultura Kurpiów stała się przedmiotem badań naukowych Zakładu Etnografii IHKM PAN i Katedry Etnografii UW i można śmiało powiedzieć, że region kurpiowski jest jednym z najlepiej zbadanych regionów etnograficznych w Polsce (por. Kurpiologia 2/2014). Jednakże niezależnie od wartości naukowej powstałych tekstów, to właśnie setki mieszkańców Kurpiowszczyzny było rozmówcami badaczy: mówili o historii swojej wsi i okolicy, mówili o codziennej pracy i narzędziach do niej, mówili o swoich zainteresowaniach i marzeniach. Badacz to zapisywał, powstawał artykuł naukowy. Z kolei rozmówca czuł się uhonorowany tym „że pan z Warszawy” pytał go o sprawy codziennego życia, że to, co go otacza na co dzień, jest ważne nie tylko dla niego samego, ale też dla pana z Warszawy”. Dla wielu zaowocowało to rozbudzeniem poczucia wartości własnej kultury.

Nie do przecenienia wsparciem procesu samoodkrywania lokalnej kultury było również przybycie do Kadzidła księdza Mieczysława Mieszki. Z czasu wojennego Kadzidło wyszło zniszczone. Kościół zastał zdewastowany i okradziony przez Armię Czerwoną, wieś zaś została na wpół spalona, a społeczność zdezorganizowana i bez środków oraz pomysłów na dalsze życie. Ksiądz Mieczysław Mieszko z niebywałą intuicją podjął działania na rzecz wykorzystania tradycyjnych umiejętności Kurpiów w wykonywaniu wyrobów ludowego rękodzieła. W efekcie doprowadził do powstania w 1950 roku cepeliowskiej spółdzielni „Kurpianka”, która, na długie lata, dała mieszkańcom wielu okolicznych wsi utrzymanie z pracy chałupniczej i poczucie prestiżu wynikającego z bycia Kurpiem (Braun 2011).

Lata 1950–1990 były dla wielu Kurpiów okresem odkrywania własnej kultury: przywoływania zapomnianych lub niestosowanych zwyczajów, odtwarzania tradycyjnych umiejętności rękodzielniczych. Warto zaznaczyć, że współcześni kurpiowscy twórcy lub artyści są lub mogą być drugim pokoleniem tych, którzy zaczynali w „Kurpiance” za księdza Mieszko.

Przełomem dla możliwości aktywnego propagowania kultury kurpiowskiej, było powołanie w 1975 roku województwa ostrołęckiego, w którym znalazło się 6 kurpiowskich gmin: Baranowo, Czarnia, Kadzidło, Lelis, Łyse i Myszyniec; gminy kurpiowskie Turośl i Zbójna należały do województwa łomżyńskiego. W nowym województwie powołano nowe instytucje kulturalne, które w swych statutowych zadaniach miały obowiązek zajmowania się, wspierania i propagowania kultury ludowej – tzn. kultury kurpiowskiej. Południowa bowiem część województwa, za Narwią, jako zamieszkała przez ludność drobnoszlachecką, nie była przedmiotem zainteresowania władz.

Powstała nowa struktura instytucji kulturalnych: w Ostrołęce powołano Muzeum Okręgowe i Wojewódzki Dom Kultury z reprezentacyjnym zespołem regionalnym „Kurpie” (w odróżnieniu od zespołu „Kurpie Zielone”, który był zespołem reprezentacyjnym w Białymstoku!). W gminach powołano Gminne Ośrodki Kultury, które na podległym sobie obszarze miały zajmować się twórczością ludową – materialną: rękodziełem, plastyką obrzędową i sztuką, oraz folklorystyczną: tańcem, śpiewem, gadką. Aby nie powielać takich samych działań, każda z gmin starała się wymyślić oryginalną i zarazem prawdziwie kurpiowską cykliczną, doroczną imprezę.

W najlepszej sytuacji była gmina Łyse, która miała już od 1969 roku dobrze funkcjonujący Konkurs na Palmę Kurpiowską[10]. Warto przypomnieć, że od początku lat 70. XX wieku jest to sztandarowa, w skali całej Polski, wielkanocna impreza folklorystyczna. Zastąpiła ona ówczesne jeżdżenie władz politycznych Polski i korpusu dyplomatycznego na Boże Ciało do Złakowa Borowego w Łowickiem. Dzisiaj dla polityków i parlamentarzystów w dobrym tonie jest pojechać na Niedzielę Palmową na Kurpie, do Łysych.

Drugą najstarszą imprezą kurpiowską o ogólnopolskim zasięgu oddziaływania, jest Miodobranie Kurpiowskie w Myszyńcu, odbywające się z początku na Zawodziu, a ostatnio nad zalewem w Wykrocie. Zorganizował je, po raz pierwszy w 1976 roku, Stanisław Ceberek z Dębów koło Łysych – tancerz, gawędziarz, senator parlamentu I kadencji III Rzeczypospolitej i jedyny parlamentarzysta przychodzący do Parlamentu w stroju regionalnym. Merytoryczną, choć nieprzekonywującą podstawą imprezy było opracowanie Adama Chętnika o zwyczaju bartników – miodobrania (Chętnik 1961, Kielak 1999). Imprezom towarzyszą występy zespołów folklorystycznych, kiermasze sztuki i rękodzieła ludowego – z Kurpiowszczyzny i innych regionów, okolicznościowe wystawy, festyny.

Imprezą najbardziej zanurzoną w tradycji jest organizowane od 1994 roku w Kadzidle „Wesele Kurpiowskie”. Jest ono realizowane według uproszczonego scenariusza księdza Władysława Skierkowskiego z 1928 roku. Współcześnie impreza ta ma rangę Międzynarodowego Festiwalu Folklorystycznego, nawiązującego programowo do tematyki weselnej. Tytułowy występ wykonuje Zespól Folklorystyczny „Kurpianka”, następcy zespołu, który powstał w Kadzidle w 1947 roku. Po raz pierwszy inscenizacja „Wesela Kurpiowskiego” odbyła się w 1954 roku i od tej pory jest to stały punkt programu Zespołu. Niezwykłość tej imprezy polega na tym, że już kilka razy sceniczna inscenizacja „Wesela” była zarazem autentycznym obrzędem weselnym. Para Młodych z inscenizacji była autentyczną młodą parą, a inscenizacja ślubu w kościele zamieniła się w prawdziwy sakrament małżeństwa. Widzowie stali się prawdziwymi gośćmi na prawdziwym weselu.

Obecnie, w regionie odbywa się kilkadziesiąt imprez rocznie. Większości towarzyszy atmosfera rywalizacji, przez co nietrudno o zagubienie istoty kurpiowskości. Widać to szczególnie wyraźnie na przykładzie dwu, diametralnie różnych imprez, organizowanych przez Towarzystwo Uniwersytetów Ludowych w Lubiejewie koło Ostrowi Mazowieckiej: Misterium pogrzebowe „Na smentarzu mieskać bende” i Misterium Nocy Świętojańskiej na Kurpiach „Tam na góre ogień gore” w opracowaniu Sławomira Konarzewskiego. Pierwsze przedstawia zwyczaje rodzinne towarzyszące pożegnaniu zmarłego bartnika „Zmerły cłece z tobo sie zegnamy”; bardzo ciekawa aranżacja i odegranie czynności towarzyszących pożegnaniu zmarłego członka bartnej społeczności. Wykorzystano w niej opis kurpiowskich zwyczajów pogrzebowych spisany przez księdza Władysława Skierkowskiego oraz zanotowane, współcześnie wykonywane pieśni pogrzebowe. Podkreślić należy autentyczność misterium, gdyż „aktorzy” to mieszkańcy Kurpiowszczyzny, z autopsji znający przedmiot spektaklu. Natomiast zupełnym nieporozumieniem jest Misterium Nocy Świętojańskiej, którego to zwyczaju nigdy na Kurpiach nie było. Wykorzystano materiały nadnarwiańskie, tylko z innych obszarów nadrzecznych. Odnoszę wrażenie, że zastosowano międzywojenną ideę uniwersytetów ludowych państwa Solarzów, którzy zakładali stworzenie „interchłopskości”, odrzucającej odmienności regionalne. Innym przykładem tworzenia i popularyzowania zachowań, których nigdy na Kurpiach nie było jest organizowanie zapustów i dożynek; organizatorzy nie zdają sobie sprawy z tego, że w jakimś regionie jakiś zwyczaj może nie występować!

Współczesna kurpiowska aktywność ma wprost niebywałe rozmiary. Widzę w niej dwa główne kierunki działania: pierwszy związany jest z mobilnością przestrzenną i aktywnością handlową: taka „kurpiowska tożsamość na sprzedaż”. Wszędzie, gdzie odbywają się poważne imprezy folklorystyczne, spotkania promocyjne regionów czy targi regionalne, spotykamy kurpiowskie zespoły folklorystyczne, stoiska z łysoziańskim chlebem, miodunką, kozicowym psiwem[11], kiełbasą, przystosowanymi do współczesnego podniebienia fafernuchami[12] i oczywiście wyrobami z zakresu plastyki obrzędowej: wycinanki, palmy, byśki i nowolatka[13]. Muzyk w stroju kurpiowskim prezentuje lirę korbową, której nigdy na Kurpiach nie było, a kowal wybija blaszane „kurpiowskie” monety z napisem „puszcza kurpiowska – zitajta do nas” z przedstawieniem bartnika włażącego na sosnę. Spotykając Kurpiów na imprezie w Lublinie czy Węgorzewie, na Jarmarku Dominikańskim w Gdańsku, czy na Kaziukach w Lidzbarku Warmińskim, słyszymy wypowiadane deklaracje: „Jesteśmy z Kurpiów, to, co przywieźliśmy, to jest nasza sztuka, nasza regionalna kultura…”. Nikt dziś nie pamięta, że jeszcze przed dwudziestu laty nazwanie Kurpia „Kurpiem” było poważną obrazą i stanowiło pretekst do bijatyki (por. Perzanowski 1995). Drugi kierunek działań w regionie jest o wiele bardziej skomplikowany i zarazem ważniejszy dla utrzymania, a nawet pogłębienia poczucia tożsamości kurpiowskiej. Wiąże się z pojęciami kompetencji i kapitału kulturowego. Pierre Bourdieu, francuski socjolog i antropolog, stwierdza że kapitał kulturowy to wiedza, język, umiejętności i przedmioty – artefakty charakterystyczne dla danej grupowej (regionalnej) kultury, które wyrażają się w kompetencjach kulturowych i językowych jednostki (Bourdieu 2006). W kontekście kurpiowskiej kultury, zachowania tożsamości lokalnej grupy etnograficznej (a taką są Kurpie) budowa kapitału kulturowego i nabywanie przez mieszkańców regionu kulturowych kompetencji to problem kluczowy. Jak wynika z moich obserwacji, ostatnie 15 lat (2000–2015) przynosi liczne i zróżnicowane działania na rzecz ocalenia od zapomnienia, zanikających – w sposób naturalny – cech kultury regionalnej. Obok cyklicznych imprez folklorystycznych, organizowane są w różnych gminach warsztaty etnograficzne „Ginące Zawody” z wiodącym zadaniem „ocalić od zapomnienia” – w Kadzidle 14 edycji, w Turośli „Ocalić od zapomnienia – ginące zawody przystankiem dla przyszłości” – 6 edycji. Praktycznie, prawie każda kurpiowska gmina prowadzi tego rodzaju działania edukacyjne i to w dużym zakresie gwarantuje znajomość przez młodzież podstaw kurpiowskiej kultury, głównie z zakresu plastyki obrzędowej i sztuki. Zupełnie nowym zachowaniem kulturowym mieszkańców Kurpiowszczyzny jest zainteresowanie nauką gwary kurpiowskiej. Od lat w myszynieckim kościele odbywały się regularnie msze święte w kurpiowskiej gwarze. W Adwencie 2008 roku, proboszcz myszyniecki – ksiądz Zbigniew Jaroszewski odprawił w Warszawie, w kościele św. Anny mszę świętą w gwarze kurpiowskiej (oczywiście „po kurpiowsku” było tylko kazanie i niektóre modlitwy). Była to msza dla Kurpiów mieszkających w Warszawie i zainteresowanych nią Warszawiaków. Sukces był ogromny i w następnym roku także ją powtórzono. Warto dodać, że w Warszawie działa Oddział Związku Kurpiów i to jego staraniem organizowano też kilkakrotnie cykliczną imprezę „Przyjechał Kurpś do Warsiawy”. Również dzięki inicjatywie Związku Kurpiów, anglista i językoznawca prof. Jerzy Rubach przygotował zasady pisowni kurpiowskiej (Rubach 2009). Został przygotowany „Elementarz Kurpiowski”, słowniki i śpiewniki pieśni religijnych. W roku szkolnym 2014/2015, w gminie Kadzidło, w dwóch szkołach: w Kadzidle i w Wachu, wprowadzono lekcje kurpiowskiego. W roku szkolnym 2015/2016 ich przykładem poszły kolejne. Jednym słowem można powiedzieć, że gwara kurpiowska przeżywa swój renesans.

Inną formą zabezpieczania materialnego dziedzictwa Kurpiów jest pozamuzealne kolekcjonerstwo, tak samorządowe jak prywatne. W ostatnich latach przybyły na Kurpiach dwie kolekcje muzealne: jedna, będąca pod opieką GOK w Turośli, zlokalizowana w starym wiatraku przeniesionym z Podlasia, z okolic Ciechanowca. Zgromadzone w nim sprzęty i narzędzia rolnicze służą jako materiał poglądowy podczas lekcji muzealnych i warsztatów etnograficznych. W Wachu, w gminie Kadzidło powstało w 2009 roku zasobne Prywatne Muzeum Kurpiowskie prowadzone przez małżeństwo Zdzisława i Laurę Bziukiewiczów. Dzięki staraniom właściciela zbiory powiększają się. Stanowią także tło i pomoc w realizowanym przez małżeństwo Bziukiewiczów programie edukacyjnym. Ta aktywność oraz same zbiory przyciągają wielu zwiedzających. Muzeum Bziukiewiczów jest w moim odczuciu ewenementem w zakresie zarówno organizacji zbiorów, jak i form działalności: posiada świetne zbiory, które stale się powiększają, organizuje programy edukacyjne, szkolenia, warsztaty dla uczestników wycieczek z regionu kurpiowskiego oraz innych obszarów Mazowsza. W organizowane przez właściciela imprezy włączają się organizacje społeczne i kulturalne z obszaru gminy i powiatu. Klucz do sukcesu Muzeum Kurpiowskiego w Wachu to pracowitość, aktywność i autentyczność jego właścicieli, którzy reprezentują region, mają też pomysły na znajdowanie dla kurpiowskiej kultury szerszych kontekstów. Przykładem może być happening z 2014 roku „Kurpie meets Afrika” – podczas którego wśród kurpiowskich artefaktów została zawieszona kolekcja afrykańskich masek obrzędowych, a mistrz gry na bębnie z Gwinei grał kurpiowskie melodie z zespołem „Kurpianka” z Kadzidła.

W ostatnim czasie obserwuję również oddolną potrzebę wykorzystania zasobów wiedzy o regionie wśród dawnych badaczy regionu, udostępniania niepublikowanych materiałów etnograficznych, zapraszania uczonych z ośrodków naukowych do prowadzenia wykładów dla mieszkańców wsi i szkolnej młodzieży. Świadczy to wyraźnie o potrzebie mieszkańców regionu, by uzupełniać swoją wiedzę o Kurpiowszczyźnie oraz o potrzebie dyskusji na temat procesów, jakim podlega dziś kultura kurpiowska.

W większości opisywanych imprez od lat uczestniczyłem osobiście, a dużą liczbę prokurpiowskich zachowań potwierdzają dokumenty i statystyki. „Ludzie kultury” – nauczyciele, pracownicy GOK-ów, urzędów gminnych, bibliotekarze pracują z pełnym zaangażowaniem. W imprezach folklorystycznych uczestniczą setki wykonawców, a tysiące przychodzi to oglądać, czynnie uczestniczyć. To jest chyba miarą, wskaźnikiem słuszności podejmowanych działań! Chociaż zawsze może być lepiej.

Bibliografia:

Borkiewicz-Celińska Anna, Osadnictwo Ziemi Ciechanowskiej w XV wieku (1370-1526), Zakł. Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 1970.

Bourdieu Pierre, Passeron Jean-Claude, Reprodukcja, tłum. E. Neyman, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2006.

Braun Krzysztof, Kurp zbrojny – powstanie regionalnego etnomitu, [w:] B. Dymek (red.), W mazowieckiej przestrzeni kulturowej, Mazowieckie Towarzystwo Naukowe, Warszawa 2007, s. 531-537.

Braun Mateusz, Co Kurpie zawdzięczają swoim proboszczom?, „Rocznik Mazowiecki” 2011, t. XXIII, s. 177-184.

Chętnik Adam, Miodobranie na Kurpiach (fragment), „Literatura Ludowa”, 1999, nr 4-6, s. 97-108.

Gadomski Henryk, Władysław Skierkowski 1886-1941, Mazowiecki Ośrodek Badań naukowcyh im. Stanisława Herbsta, Ostrołęckie Towarzystwo Muzyczne im. Grażyny Bacewiczówny, Ostrołęka 1984.

Flaczyński Franciszek, Kultura Religijna Kurpiowszczyzny, „Episteme”, 2004, nr 38, s. 187-193..

Jackowski Aleksander, Problem folkloru i ludowości w sztuce, „Materiały do Studiów i Dyskusji z zakresu teorii i historii sztuki, krytyki artystycznej oraz badań nad sztuką”, Państwowy Instytut Sztuki, 1953, nr 1, s. 166-209.

 

Kielak Bernard, Tradycje bartnicze kurpiowskiej Puszczy Zielonej, „Twórczość ludowa”, 1999, nr 1 (41), s. 18-21.

Kijowski Jerzy, Przesiedlenia ludności Kurpiowszczyzny, ze szczególnym uwzględnieniem powiatu ostrołęckiego na Ziemie Odzyskane po II wojnie światowej, [w:] S. Achremczyk, J. Gołota (red.), Pogranicze mazursko-kurpiowskie, Ostrołęckie Towarzystwo Naukowe im. Adama Chętnika, Olsztyn-Ostrołęka 1998, s. 92-105.

Kłoczowski Eugeniusz, Wspomnienia mazowieckiego ziemianina 1897-1951, Art.& Archeology, Ciechanów 2006.

Kowalczyk-Heyman Elżbieta, Pochodzenie nazw miejscowych w parafii Myszyniec, [w:] M. Przytocka (red.), Dzieje parafii i kościoła pod wezwaniem Trójcy Przenajświętszej w Myszyńcu, Parafia Rzymsko-Katolicka pw. Świętego Ducha w Kadzidle, Kadzidło 2012, s. 39-52.

Kowalczyk-Heyman Elżbieta, Dzieje granicy mazowiecko-krzyżackiej (miedzy Pisą a Biebrzą), DiG, Warszawa 2013.

Kurpiologia 2, „Chata”, 2014, nr 6.

Palma Kurpiowska. Śladami konkursu 1969-2012, Łyse 2013.

Pałucki Władysław, Mazowsze w drugiej połowie XVI wieku, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1973.

Pazyra Stanisław, Najstarszy opis Mazowsza Jędrzeja Święcickiego, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1974.

Perzanowski Andrzej, Bzij, zabzij, ja honorem ręce… Bójka wiejska walka i rytuał, „Polska Sztuka Ludowa. Konteksty”, 1995, t. 49, z. 1, s. 55-63.

Powiat Ostrołęka w pierwszej dekadzie rządów komunistycznych, seria Mazowsze i Podlasie w ogniu 1944-1956, t. 3, Oficyna Wydawnicza RYTM, Warszawa 2009.

Prawo bartne bartnikom należące … przez Krzysztofa Niszczyckiego, wyd. K. Wł. Wóycicki, Biblioteka Starożytnych Pisarzy Polskich, 1854, t. IV, s. 217-271.

Rubach Jerzy, Zasady pisowni kurpiowskiej dialektu literackiego, Muzeum Kultury Kurpiowskiej w Ostrołęce, Związek Kurpiów, Ostrołęka 2009.

Rydel W. , Historia małego człowieka, Gmina Zbójna, Związek Kurpiów, Zbójna 2014.

Samsonowicz Henryk, Ziemie nadorzańskie w dawnej Polsce, [w:] J. Kijowski (red.), Z kart naszej historii – dzieje ziem nadorzańskich, Lokalna Grupa Działania „Zaścianek Mazowsza”, Troszyn 2014, s. 21-25.

Sienkiewicz Henryk, Potop, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1971, t. II.

Sienkiewicz Henryk, Krzyżacy, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa, 1949, t. I.

Skierkowski Władysław, Wesele na Kurpiach. Widowisko ludowe w 4ch obrazach ze śpiewami i tańcami, Skład główny: f. „B-cia Detrychowie” w Płocku, Płock 1933.

Stanisława Skrodzkiego Porządek Prawa bartnego dla starostwa Łomżyńskiego z 1616 r., wyd. A. Kryński, Kraków 1885.

Sokorski Włodzimierz, O właściwy stosunek do sztuki ludowej, „Polska Sztuka Ludowa”, 1949, nr 5.

Stalin Józef, Dzieła, Wydawnictwo Książka i Wiedza, Warszawa, 1950, t.7.

Szydłowska Joanna, Gawęda na granicznym kopcu, czyli aksjologia pogranicza mazursko-kurpiowskiego w perspektywie literaturoznawczej, [w:] J. Gołota (red.), Migracja ludności na pograniczu mazursko-kurpiowskim w XIX i XX wieku, Ostrołęckie Towarzystwo Naukowe im. Adama Chętnika, Ostrołęka-Olsztyn, 2008, s. 95-110.

Wawrzyńczyk Alina, Lustracja województwa mazowieckiego 1617-1620, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wydawnictwo PAN, Wrocław 1968.

Volumina Legum, t. VI, Ohryzko Jozafat, Petersburg 1860.

 

[1] Niniejszy tekst stanowi ramę historyczno-społeczną, dopełnienie, a czasami polemikę dla pozostałych tekstów powstałych w ramach Modułu II. Życie kulturalne gminy. Autor tekstu – Krzysztof Braun jest etnografem, jednym z długoletnich badaczy Kurpiowszczyzny, ekspertem. Dlatego też został poproszony o przygotowanie tej wypowiedzi. Połączenie lektury tego tekstu z pozostałymi pozwala na lepsze zrozumienie rejestrowanych na Kurpiowszczyźnie zjawisk, wydarzeń, procesów.

[2] Zasadniczo teren Puszczy Zielonej nigdy nie został objęty systemem tych powinności.

[3] W. Pol, Puszczaki Mazowsza, Lwów, 1876; A. Maciesza, Puszczanie przasnyscy, Lwów, 1923.

[4] Henryk Syska – pisarz, publicysta, działacz oświatowy, badacz historii i kultury Kurpiowszczyzny, Mazowsza, Warmii i Mazur.

[5] H. Sienkiewicz, Krzyżacy, Warszawa, 1949, t. I, s. 289, 290, 294–295.

[6] H. Sienkiewicz, Potop, Warszawa, 1971, t. II, s. 115.

[7] „Wesele na Kurpiach” księdza Władysława Skierkowskiego zostało wydane w 1933 roku.

[8] FON – Fundusz Obrony Narodowej, organizacja powołana w 1936 roku dla zbierania fundusza na dozbrojenie polskiej armii.

[9] Leluja to kurpiowska jednobarwna wycinanka o formie symetrycznej, jednoosiowej. U góry znajduje się tzw. korona (przypomina koronę drzewa liściastego, wypełnioną motywami florystycznymi i zoomorficznymi), u dołu zaś symetrycznie rozmieszone ornamenty zoomorficzne, rzadziej florystyczne.

[10] Kulisy organizowania Konkursu zostały opisane w publikacji: Palma Kurpiowska. Śladami konkursu 1969–2012, Łyse 2013.

[11] Kozicowe psiwo to prawie bezalkoholowy napój, zrobiony na bazie jagód jałowca (kozicak – bat jałowcowy).

[12] Fafernuchy to w tradycyjnej kulturze słodkie twarde ciasteczka w kształcie „kopytek” robione z mąki, tartej marchwi z dużą ilością pieprzu. Dawano je dzieciom na Trzech Króli. Być może przyszły na Kurpie w przeszłości z Mazur jako „Pfeferkuchen” – ciasto pieprzowe.

[13] Byśki, nowelatka to tradycyjne kurpiowskie pieczywo obrzędowe wypiekane w okresie Bożego Narodzenia i Nowego Roku, którym „darzono” rodzinę, gości i sąsiadów. Od lat, obok wycinanki jest to najbardziej rozpoznawalny, sprzedawany w ciągu całego roku, dosłownie na całym świecie, produkt regionalny.

Grafika tytułowa: KJD. Wykorzytano Wycinankę Kurpiowską (leluja) By robrobx (Own work) [Public domain], via Wikimedia Commons

Autor:

Redakcja naukowa:

Korekta

Karolina Dudek

Opublikowane przez

Karolina J. Dudek

mm

Absolwentka Szkoły Nauk Społecznych Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, zarządzania i stosunków międzynarodowych w Szkole Głównej Handlowej, etnologii na Uniwersytecie Warszawskim oraz studiów podyplomowych Instytutu Polonistyki Stosowanej UW. Publikowała m.in. w “Kulturze i Społeczeństwie“, “Kulturze i Edukacji”, “Kulturze – Historii – Globalizacji“ i kilku tomach zbiorowych. Realizowała projekty badawcze w IEiAK UW, IFiS PAN (grant NCN, Preludium) oraz IS UW. Zastępca redaktora naczelnego czasopisma „Stan Rzeczy”. email: poczta@karolinadudek.eu

One Ping

  1. Pingback:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

16 − nine =