Miasto Kroków. Spacer Miejski jako narzędzie w działaniach oddolnych i instytucjonalnych

Karolina J. Dudek, Sławomir Sikora

Miasto kroków. Spacer miejski jako narzędzie w działaniach oddolnych i instytucjonalnych

Spacer, czyli nowy fenomen stary jak świat

Spacer nie jest bynajmniej wynalazkiem późnej nowoczesności. Perypatetycy, flaneurzy, spacerowicze miejscy: w różnych epokach spacerowanie miało jednak różnorodny charakter (Solnit 2001). W każdej z nich chodziło o coś więcej niż tylko o sam akt przemieszczania się. Spacer to bowiem nie tylko czynność fizyczna, lecz także kulturowa, polegająca na wytwarzaniu i nadawaniu znaczeń, jak również społeczna – polegająca na tworzeniu wspólnoty spacerujących.

Praktykom związanym ze spacerami miejskimi[1] odbywającymi się w  prawobrzeżnej części Warszawy – przede wszystkim na Grochowie – przyglądaliśmy się od czerwca 2013. Na pierwsze „zwiedzanie spacerem” zorganizowane przez Danutę Kończak z Oddziału PTTK Warszawa Praga-Południe i Centrum Paca 40 wybraliśmy się między innymi dlatego, żeby dowiedzieć się czegoś więcej na temat miejsca, w którym mieliśmy prowadzić badania[2]. W owym czasie spacery organizowano jeszcze dość sporadycznie. Trzeba było być czujnym i uważnym, by nie przegapić okazji. Niecały rok później oferta spacerowa była już na tyle bogata, że można było spacerować po prawobrzeżnej Warszawie nawet kilka razy w miesiącu w różnych grupach i z różnymi przewodnikami. Wędrowaliśmy ze Stowarzyszeniem imienia Szymona An-skiego, Klubem Kicia Kocia, Stowarzyszeniem Proszę Bardzo, Butem po Wawie i Praską Ferajną. Nie koncentrowaliśmy się już na tym, by dowiedzieć się czegoś o dzielnicy, staraliśmy się zrozumieć fenomen wspólnego spacerowania, i temu właśnie poświeciliśmy niniejszy tekst.[3]

Obserwowaliśmy przebieg spacerów i interakcje, ale też rozmawialiśmy o ich organizowaniu. Naszą uwagę zwróciło to, że wzrostowi podaży nie towarzyszyły problemy z popytem. Wręcz przeciwnie: zaobserwowaliśmy tu szczególne sprzężenie zwrotne – rosnąca liczba ofert przełożyła się na większe uczestnictwo w spacerach. Obserwowaliśmy frekwencję w zimne, zimowe jeszcze dni, i mieliśmy wrażenie, że to niemalże postęp geometryczny. 2 marca 2015 roku jeden z naszych rozmówców, Rafał Dąbrowiecki (Butem po Wawie), zamieścił zdjęcie ze spaceru, na którym przemawiał do grupy ponad setki osób. „To był rekord frekwencyjny” – napisał[4]. „Wygląda jak masowa demonstracja” – skomentował ktoś zamieszczone zdjęcie.

Bez wątpienia taki wzrost liczby spacerów częściowo można by tłumaczyć wprowadzeniem ustawy deregulującej zawód przewodnika w 2012 roku (Kuraś 2012).[5] Ale sprawa nie jest aż tak prosta, o czym przekonaliśmy się w trakcie badań.

 

Perspektywa antropologa, czyli całe mnóstwo pytań

Badanie spacerów miejskich z perspektywy antropologicznej wiąże się z umiejętnym łączeniem uczestnictwa i obserwacji, ale wymaga też poznania perspektywy aktorów.[6] Nasze uczestnictwo w spacerze różniło się od sposobu, w jaki bierze w nim udział ten, kto wybrał się w celach innych niż badawcze. O ile większość uczestników przychodzi na spacer, żeby miło spędzić czas i poszerzyć zakres wiedzy na temat dzielnicy lub jakiegoś aspektu, któremu poświęcony jest dany spacer, o tyle nas ciekawiło to, co dzieje się w trakcie spacerowania. Czy kolejne wyprawy cieszą się zainteresowaniem? W jakim wieku są ich uczestnicy? Jak przebiegają spacery? Jak rozpoczyna się spotkanie? Czy zdarzają się improwizacje lub modyfikacje wcześniejszych planów? Czy dochodzi do nieoczekiwanych zdarzeń? Jak wygląda zakończenie spotkania? Jak długo trwa spacer? Jak przebiegają interakcje między uczestnikami spaceru a przewodnikiem? Czy wiele osób odłącza się od spacerów?[7] Zwracaliśmy uwagę na rodzaje aktywności podejmowanych przez uczestników (dopytywanie, komentarze), interakcje z napotkanymi mieszkańcami i ich charakter. Przyglądaliśmy się także sytuacjom, w trakcie których uczestnicy fotografują lub filmują (aparaty/kamery/telefony komórkowe).

Nieco inaczej słuchaliśmy też opowieści w trakcie spaceru. Historia dzielnicy, choć niezwykle ważna, interesowała nas o tyle, o ile pozwalała nam odpowiedzieć na pytania badawcze. Czy był to spacer tematyczny, czy przedstawiający różne ciekawostki historyczne związane z miejscami na trasie spaceru? W jakich miejscach się zatrzymywano? Czy były to miejsca historyczne? Do jakiego zakresu wiedzy odwoływał się przewodnik? Czy kwestionował jakieś narracje, a zwłaszcza uogólnioną narrację historyczną? W jakiej mierze odwoływał się do wiedzy lokalnej? Czy przytaczał zasłyszane historie, wypowiedzi lokalnych autorytetów?

Praska Ferajna, Karol Bulski, Spacer: Olszynka i Dworek Grochowski w rocznicę bitwy, 21.02.2015.

Praska Ferajna, Karol Bulski, Spacer: Olszynka i Dworek Grochowski w rocznicę bitwy, 21.02.2015.

Co jeszcze nas interesowało? Z osobami organizującymi spacery miejskie rozmawialiśmy o tym, jak tworzyły one scenariusze wycieczek i jak zdobywały wiedzę na temat historii miasta. Chodziło o uzyskanie etnograficznie gęstych narracji na temat podejmowanych działań, współpracy i komunikacji z różnymi podmiotami oraz uzyskiwanego wsparcia. Pytaliśmy też o wykorzystywane narzędzia i sposoby koordynacji działań czy o sposoby tworzenia zapisów zrealizowanych spotkań. Staraliśmy się, aby punktem wyjścia do przeprowadzenia rozmowy był konkretny spacer.

 

Wspólnota spacerujących i technologia

Spacery, w których uczestniczyliśmy, różniły się nie tylko pod względem wątków tematycznych – do czego dalej wrócimy – lecz także indywidualnego sposobu prowadzenia spotkań przez przewodników. Zazwyczaj wykorzystywali oni różne kanały rozpowszechniania informacji o planowanych spotkaniach, takie jak profile na Facebooku, newslettery, strony internetowe, ulotki, zdając sobie sprawę z tego, że umożliwiają one dotarcie do różnych odbiorców. Poza krótkim opisem spaceru skrótowo przedstawiano planowaną trasę. Warto zauważyć, że informowanie o spacerach połączone jest z pewną formą wymiany wiedzy:

 

Może mógłbym to ogłosić w lokalnej prasie, na przykład. Może ktoś by przyszedł. Ale to na pewno Facebook spowodował i dał też te narzędzia. Bo w prasie… to na co jesteś skazany? Nawet jeśli dadzą Ci możliwość ogłoszenia się za darmo, to będą cztery linijki, prawda? A ja, prowadząc własną stronę, mogę też w pewien sposób zainteresować tych ludzi. Wrzucić fajne zdjęcie, zrobić ciekawy opis. To inaczej zupełnie wtedy zaczyna grać, jak człowiek widzi: „Boże! Takie ciekawe miejsce jest na Grochowie? Idę! Muszę to miejsce zobaczyć!”, prawda? Daje to dużo możliwości.

 

Profile i blogi służące do komunikacji stają się też platformą do zamieszczania różnych ciekawostek historycznych, materiałów wizualnych wprowadzających w tematykę i przestrzeń spaceru.

Warto tu podkreślić rolę technologii jako aktora umożliwiającego i integrującego działania. W nurcie studiów nad nowymi ruchami społecznymi często zwraca się uwagę na to, że internet i media społecznościowe, choć nie wywołują rewolucji, to sprzyjają tworzeniu oddolnych ruchów politycznych i obywatelskich (Castells 2013). W tym sensie współtworzą też spacery. Nie mogłyby one zaistnieć w obecnej postaci bez udziału internetu i mediów społecznościowych. Internet, a w szczególności Facebook, łączy spacerowiczów nie tylko dlatego, że umożliwia zorganizowanie spotkania o określonej porze i określonym miejscu, lecz także dlatego, że pozwala podtrzymać kontakt, choćby poprzez wymianę czy komentowanie zdjęć. Udostępniane w sieci zapisy wizualne i tekstowe spacerów, tworzone zarówno przez przewodników, jak i przez spacerujących, wytwarzają miejsca – nie są one nigdy „gotowe” i czekające na „odkrycie”, odwiedzenie i sfotografowanie, lecz wytwarzane są właśnie w czasie spaceru, do czego jeszcze wrócimy. Opisy te są także wykorzystywane przez mieszkańców do tworzenia własnych spacerów na przykład na potrzeby oprowadzania po Warszawie znajomych lub rodziny, którzy przyjechali z innego miasta. Z naszych obserwacji i rozmów wynika, że bycie przewodnikiem po własnym mieście nie jest wcale łatwe. Wiedza, która postrzegana jest jako ciekawa i atrakcyjna, jest rozproszona w archiwach, starych gazetach, książkach. Przewodnicy zbierają ją, opracowują i tworzą opowieści o Warszawie, które stają się materiałem wykorzystywanym dalej przez mieszkańców.

 

Stowarzyszenie Kraina i Grupa Proszę Bardzo, Ewelina Bartosik, Spacer: Spacer szlakiem QR kodów umieszczonych w ramach projektu „Witryna: Grochów” na terenie Pragi-Południe, 06-09-2014.

Stowarzyszenie Kraina i Grupa Proszę Bardzo, Ewelina Bartosik, Spacer: Spacer szlakiem QR kodów umieszczonych w ramach projektu „Witryna: Grochów” na terenie Pragi-Południe, 06-09-2014.



Stowarzyszenie Kraina i Grupa Proszę Bardzo, Ewelina Bartosik, Spacer: Spacer szlakiem QR kodów umieszczonych w ramach projektu „Witryna: Grochów” na terenie Pragi-Południe, 06-09-2014.

Opowieści miejskie i tematyzacja przestrzeni

„O Grochowiakach, których już nie ma – spacer śladami historii Żydów na Grochowie”, „Grochów Mały i Witolin”, „Grochów – dzielnica, która niejedno ma imię”, „Słodko gorzki Kamionek”, „A Grochów się budzi…”, „Wyznania i religie na Pradze”, „Olszynka i Dworek Grochowski w rocznicę bitwy”, „Szmulowizna – Praga Północy czy Praga Północ”, „Kobiety Pragi” – to kilka przykładowych tytułów spacerów. Spacery często podporządkowane są wybranemu tematowi wiodącemu. W tej samej przestrzeni miasta można się poruszać wielokrotnie i za każdym razem poznawać jej zupełnie różne oblicza związane z różnymi sferami życia: religijne (historię zamieszkałych mniejszości wyznaniowych i religijnych), społeczne (opowieści łotrzykowskie), gospodarcze (historię rozwoju fabryk i zakładów rzemieślniczych). Jak przyznawali przewodnicy, oni sami odkrywali kolejne, często nieoczywiste warstwy miasta:

 

Gdzieś znalazłem ciekawy obiekt, który mnie zainteresował, czy w ogóle ciekawy fragment miasta, który wcześniej był mi zupełnie obcy. Akurat tutaj na Pradze, pamiętam, że dla mnie takim szokiem była Nowa Praga, która już zupełnie znajduje się poza głównymi szlakami komunikacyjnymi – tam się nie zagląda, bo nie ma po co. I pamiętam, że tak nagle na tej Nowej Pradze się pojawiłem… Chyba gdzieś czytałem jakiś artykuł na temat takich carskich inskrypcji, które się w mieście zachowały. A są takie inskrypcje na przykład na Inżynierskiej, w takiej dawnej fabryce metalurgicznej. Są napisy cyrylicą jeszcze sprzed 1916 roku… (…) Przy Stalowej – tak, jak jest ten dawny bazar, tam jest też taki napis koło sklepu Cynowskiego – to był taki sklep kolonialny też jeszcze sprzed I wojny światowej. I tak się zainteresowałem: kurczę, tam są takie rzeczy? Przecież w ogóle sobie nie zdawałem sprawy, że gdziekolwiek jakiś napis właśnie cyrylicą się zachował! No i zacząłem tak to zgłębiać, tak? I się nagle okazuje, że ta Nowa Praga jest niezwykle interesująca, że nie przypadkowo tam kręcili tego „Pianistę”, bo faktycznie to wygląda jak kawałek Warszawy, której już nie ma. Na przykład ulica Mała „grała getto” w wielu filmach, bo nie tylko w „Pianiście”, ale też w „Dziewczęta z Nowolipek”, „Korczak”, tak? Tam często ta Mała się przewija. Czy „Cafe pod Minogą”, na przykład, też tam było kręcone. Okazuje się, że to jest taki trochę właśnie rezerwat. O, potem się jeszcze pojawił film, pamiętacie ?, „Rezerwat”, tak?

 

Opowiadane historie koncentrują się wokół kwestii społeczno-kulturowych aspektów. Jedna z rozmówczyń wspominała, że to, co najbardziej zapadło jej w pamięć z jednego ze spacerów, to opowieść o tym, jak kradziono wódkę z fabryki Koneser za pomocą roweru, w którego ramie ją przewożono. Pojawiają się odwołania do filmów rozgrywających w okolicy czy do biografii „kultowych” pisarzy, mieszkających niegdyś w dzielnicy, i ich powieści.

Narracje towarzyszące niektórym spacerom podporządkowane są nie tyle konkretnemu tematowi, ile raczej specyfice danej przestrzeni. Po jednym ze spacerów przewodnik tłumaczył nam:

Dzisiaj był temat terenowy, czyli był groch z kapustą, jakby, było po prostu o wszystkim. Tylko chodziło o to, żeby mniej więcej się zorientować w tym, co to jest za miejsce, tak? Że to są kresy przedwojennej Warszawy, że architektura modernistyczna z okresu międzywojennego, że właśnie PPS-owcy potem gnębieni tu mieszkali i tak dalej, i tak dalej. Więc to, jakby, według takiego klucza.

 

W przestrzeń miasta, w jego tkankę architektoniczną wpisana jest historia, którą przewodnicy starają się wydobyć i przybliżyć – mury ewokują pewne narracje.

Dzielnica jest narracyjnie uwarstwioną przestrzenią wielorakich światów życia (Bendiner-Viani 2005|2011: 149). Wspólne spacerowanie to przemierzanie tych różnorodnych przestrzeni życia. Jest też odkrywaniem multilokalności miasta, która wiąże się z przyjęciem założenia, że każde miejsce (w sensie fizycznym) jest polisemiczne – dla różnych osób może nieść zupełnie odmienne znaczenia (Rodman 2003, Pink 2008|2011: 114). Miasto to palimpsest.

Miasto i opowiadane historie zazębiają się, stanowią zbiór powiązanych opowieści. Spacerowicze zaś tworzą wspólnotę tekstualną. Terminem tym Charlotte Linde (2009: 170) określiła takie środowisko dyskursywne, które kształtuje rozpoznawalne dla niego historie i tworzone jest przez osoby zaangażowane we wspólne działania. Mogą to być na przykład wspólne działania wielbicieli serialu zrzeszonych w fanclubie i osób biorących udział w dyskusjach na forach internetowych poświęconych temu serialowi. By stać się członkiem takiej wspólnoty nie trzeba znać wszystkich ważnych dla niej tekstów, wystarczy, że zetknęło się z wieloma fragmentami. Poszczególne historie funkcjonują w ramach wspólnoty jako zbiór powiązanych opowieści i stają się źródłem do tworzenia nowych tekstów (Linde 2009: 194).

 

Słowa, gesty, obrazy. Opowieść przewodnika jako performans

Opowieść przewodnika składa się przede wszystkim ze słów, układających się w historie. Czy zatem przewodnika można by po prostu zastąpić książką albo audio-przewodnikiem? Książka to – mogłoby się wydawać – wiedza pewna, a przewodnik może się przecież pomylić. Audio-przewodnik – można by dalej twierdzić – ma zaś tę zaletę, że pozwala wybrać się na wycieczkę w dowolnym momencie – nie wymaga dostosowania się do organizatora. To jednak perspektywa zewnętrzna, kogoś, kto we wspólnym spacerowaniu nie uczestniczył. Skoncentrowanie się jedynie na słowach zamyka pole widzenia i uniemożliwia myślenie o spacerze jako o swego rodzaju sztuce – opowieść przewodnika to performans. Równie ważne jak słowa są też gesty i obrazy, oraz interakcje, ale o tym zaraz.

Dobrym tego przykładem jest zapis fotograficzny z jednego ze spacerów zorganizowanych przez Stowarzyszenie imienia Szymona An-skiego („Letni spacer po kibucu Grochów i okolicach”, 2014-07-27).


Stowarzyszenie imienia Szymona An-skiego, Mania Cieśla, Agata Masimowska, Spacer: Letni spacer po kibucu Grochów i okolicach, 2014-07-27.

W czasie spaceru przewodnicy wykorzystują wydruki dawnych fotografii: zwykłe kartki luzem, materiały zafoliowane albo zebrane w skoroszycie w koszulkach. Fotografie umieszczają w przestrzeni – wpisują kadry we współczesne, „aktualne” miasto. To namiastka „powtórzonego spojrzenia”, a także próba zobaczenia konkretnego miejsca tak jak ono istniało wiele lat wcześniej. Często wykorzystują też dodatkowe materiały, takie jak mapy, foldery, wydruki z gazet. Wskazują miejsca, kierunki, lokalizują opowieść. Ich ciało poprzez gest wskazania łączy opowieść z realną przestrzenią miasta, obrazami, mapami. „Rzeczywistość nie jest dana w znakach; rzeczywistość mająca znaczenie jest raczej stwarzana w działaniu” – pisał Hubert Knoblauch (2011: 320). Z perspektywy performatyki proces komunikacji składa się – innymi słowy – nie tylko ze znaków, lecz także z towarzyszących im praktyk cielesnych (Knoblauch 2011: 321). Opowieść przewodnika jako rodzaj działania komunikacyjnego jest procesem sytuacyjnym, przebiegającym w określonej przestrzeni, tworzącym hybrydyczną formę. Opowieść i działanie są technologicznie zapośredniczone. Często obrazy zostają umieszczone w przestrzeni miasta i w trakcie prezentowania ich przez przewodnika zostają refotografowane przez spacerujących. To, co zostało uwiecznione na zdjęciach, zostaje również ponownie sfotografowane. Miasto i miejsca są wytwarzane w tym perfomatywnym akcie łączącym przewodników, mieszkańców i technologie (zob. także Farías, Bender 2010).

 

Spacerowicze. Opowieść oddolna

Zwiedzanie miasta kojarzy się przede wszystkim z turystyką: wyjeżdżamy gdzieś, nabywamy przewodnik, zwiedzamy. Spacery miejskie, o których tu piszemy, gromadzą przede wszystkim społeczność lokalną. Biorą w nich udział raczej dorośli niż młodzież. W wielu spacerach brali udział seniorzy, ale też młodzi ludzie z dziećmi w wózkach. Co więcej, porównanie fotografii z kolejnych wypraw nie pozostawia wątpliwości – daje się wyodrębnić grupa stałych bywalców. Niektórych spotykaliśmy też w czasie innych wydarzeń społeczno-kulturalnych w dzielnicy. Podobne spostrzeżenia miały też osoby, z którymi rozmawialiśmy.

Butem po Wawie, Rafał Dąbrowiecki, Spacer: GROCHÓW - DZIELNICA, KTÓRA NIEJEDNO MA IMIĘ, 2014-09-28

Butem po Wawie, Rafał Dąbrowiecki, Spacer: GROCHÓW – DZIELNICA, KTÓRA NIEJEDNO MA IMIĘ, 2014-09-28

Zdarzało się, że spacerujący uzupełniali opowieści przewodników lub je kwestionowali i „poprawiali”. Wprowadzane oddolnie wątki dotyczyły często kwestii związanych z codziennym doświadczeniem mieszkańców, z osobistymi wspomnieniami. Te interakcje miały miejsce także poza spacerami. Jedna z przewodniczek tak o tym mówiła:

 

Byliście na spacerze i zauważyliście na pewno (…) takich starych grochowiaków. I ci starzy grochowiacy do tej pory, jak mi się zdarzy gdzieś być, na przykład w Kici Koci na jakiejś imprezie czy w ogóle gdzieś tutaj… Kilka razy mi się zdarzyło, że ci starsi panowie, jak oni też tam są, to do mnie podchodzą i coś mi jeszcze mówią. „Tu sobie przypomniałem, tu było coś tam”. Na przykład, taki starszy pan, to mi opowiadał jeszcze, że on sobie przypomniał, że tu był żydowski dom publiczny … To jak gdyby też jest interakcja. (…) Na przykład ten młody człowiek (…), którego też widzieliśmy na spacerze. Ja pokazałam zdjęcie, a on powiedział: „To jest mój dziadek”. I to takie fajne, bo tutaj na Grochowie trochę jest tak, że się zachowali ludzie, którzy… pradziadek wybudował dom i tak dalej… Jest trochę tej ciągłości.

 

Niekiedy przewodnicy przygotowując się do spacerów, poszukują „lokalnych opowieści” starszych mieszkańców – depozytariuszy historii. W tym sensie przewodnicy nie tylko przekazują wiedzę, lecz także „budują wiedzę” i tworzą sieci kontaktów (spacery An-skiego, Kici-Koci), które to umożliwiają. Ta interaktywność chwilami przybiera postać partnerskich dialogów. Jako narzędzie działania organizacji należących do trzeciego sektora czy animacji społeczno-kulturalnej prowadzonej przez różne podmioty spacer sprawdza się zatem co najmniej dwojako. Z jednej strony umożliwia wypracowanie wiedzy na temat historii lokalnej, z drugiej – stwarza sytuację umożliwiającą zawiązywanie się nowych znajomości. Jedna z osób tak o tym opowiadała:

 

Wiele osób się poznało, nowi przewodnicy pewnie tak, ale też takie osoby – takie jak ja – które się w ogóle Warszawą interesują, czy czytają te książki, czytają prasę, chodzą na wycieczki, na wykłady. Myślę, że to jest taka metagrupa. Tak jak jest metajęzyk, tak jest taka metagrupa. (…) Może też jest tak, że jesteśmy zagubieni w mieście? Jakby, wchodząc dalej, że, jakby, potrzebujemy innych, dodatkowych więzi z osobami, które korespondują z naszym systemem myślenia, kochania miasta. Ja mówię tu już zupełnie za siebie, ale poznając wiele osób i gdzieś tam się spotykam na tych różnych spacerach, wycieczkach, wykładach, to już są ci ludzie, z którymi się chce, a nie musi. Ja mam taką interpretację.

 

Spacer jest więc przestrzenią spotkania zarówno zwykłych mieszkańców, jak i dla lokalnych działaczy i społeczników, dla których spacery są też okazją do tzw. networkingu czy omawiania pomysłów na wspólne działania[8].

 

Wytwarzanie miejsc, wytwarzanie miasta

Jednym z wniosków Pierre’a Mayola (2011) płynących z badań przeprowadzonych w robotniczej części Lyonu, było to, że dzielnica to miejsce/obszar, gdzie mieszkańcy znajdują wszystko to, co jest im niezbędne do codziennego życia (to bardzo ciekawa konstatacja, warto zwrócić uwagę na jej plastyczność: ścisłość a jednocześnie płynność). Badania Mayola były egzemplifikacją i kontynuacją rozważań teoretycznych Michela de Certeau, który odgórnej wizji miasta (miasta struktury, „języka” rozumianego jako langue, miasta konstruowanego przez „władzę”) przeciwstawił miasto wytwarzane oddolnie – przez samych mieszkańców. Z tej perspektywy każdy z nas ma, wytwarza (!) własne miasto. Po mieście poruszamy się różnymi ścieżkami. Jedne obszary znamy dobrze, związane są z nimi wspomnienia, znamy też ich historię. O innych wiemy niewiele, w ogóle ich nie odwiedzamy albo jedynie przemierzamy bezwiednie w drodze do miejsca, do którego chcemy dotrzeć.

De Certeau skorzystał z metafory kroków. Kroki – niewidoczne „z zewnątrz” szlaki naszych codziennych wędrówek i peregrynacji – tworzą nasze spersonalizowane miasto. Uznał, że można mówić o metaforycznej ekwiwalencji owych szlaków (kroków) i naszego osobistego sposobu mówienia (języka rozumianego jako parole, akt wypowiedzi). Każdy z nas posługuje się mową odmiennie, choć przecież w zasadzie – tak przynajmniej powszechnie sądzimy – mówimy tym samym językiem. Koncepcja de Certeau, co należy podkreślić, ujmuje wytwarzanie miasta w kategoriach dominacji (władzy, działań strategicznych) i oporu (mieszkańców, którzy wytwarzają własne „taktyki”). W tym sensie doskonale nadaje się np. do opisu oporu mieszkańców wobec administracyjnych podziałów na Pradze-Południe, przejawiającego się zarówno w postaci napisów w przestrzeni miasta, jak i w postaci działań na rzecz zmiany nazewnictwa. Wprowadzony administracyjnie[9] podział na Grochów i Gocławek jest kwestionowany na różnych „płaszczyznach”[10]: krytyczne uwagi pojawiały się w trakcie spacerów, są obecne na forach internetowych i portalach społecznościowych[11], można je także odnaleźć na samych ulicach, np. w formie zamalowywanych napisów Gocławek na tablicach miejskiego systemu informacyjnego, zalepionych często za pomocą vlepki „Grochów Fanatyczny”; pojawiają się też graffiti i murale, które podkreślają „grochowskość” Gocławka[12] (zob. także Sikora 2013).

Warto tu przywołać uwagi Henri Lefebvre’a dotyczące jego koncepcji/pojmowania przestrzeni. Niezależnie od myśli rozwijanej w słynnej książce Petera Bergera i Thomasa Luckmanna (1966|1983) dotyczącej społecznego tworzenia rzeczywistości, Lefebvre (1974|1991) wprowadził termin „wytwarzanie przestrzeni” (production of space). Upraszczając nieco dość skomplikowane i dzielące badaczy kwestie, można mówić o splataniu się trzech czynników (momentów, składników) „wytwarzania przestrzeni”. To przestrzeń percepcji, pojmowania i życia. Są one ze sobą powiązane, dialektycznie splecione i niemożliwe do pełnego analitycznego wyodrębnienia. Pojmujemy przestrzeń za pomocą naszych zmysłów, niemniej nie możemy jej postrzegać „jako takiej”, bez pewnych (uprzednich) myślowych konceptualizacji. „Przestrzeń życia” odnosi się do praktyk życia codziennego i jest powiązana z dwoma wymienionymi momentami (czynnikami) przestrzeni. Nie da się jej „bez uszczerbku” poddać analizie, zawsze pozostawia pewną nadwyżkę. Ważne jest również, aby podkreślić cielesność owych praktyk. Upraszczając: przestrzeń naszego życia jest silnie dialektycznie (i cieleśnie) uwikłana w przestrzeń postrzegania i konceptualizacji (Schmid 2008).

 

Podsumowanie: spacer miejski jako narzędzie w działaniach oddolnych i instytucjonalnych

W niniejszym tekście staraliśmy się opisać spacer miejski jako performatywny sposób wytwarzania przestrzeni opowieści – nielinearnej, ucieleśnionej, zapośredniczonej przez różne media i zakorzenionej w fizycznej tkance miasta, w której uogólniona narracja historyczna przeplata się z opowieściami lokalnymi i osobistymi wspomnieniami. To aktywność integrująca społeczność, budująca wiedzę na temat dzielnicy, umożliwiająca dzielenie się znajomością historii lokalnej i wspólne wytwarzanie wiedzy. Nie mniej ważne jest to, że spacer jest formą aktywnego spędzania czasu wolnego, która cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Dlatego spacer jest narzędziem animacji społeczno- kulturalnej, po które sięgają różne podmioty.

Spacerowicze, biorący udział w obserwowanych przez nas spacerach, rekrutowali się najczęściej spośród lokalnych mieszkańców (czasem też, rzecz jasna, spośród przybyszów z innych dzielnic Warszawy, niekiedy dawnych mieszkańców Grochowa/dzielnicy). Odwołując się do (przywoływanej już) teorii Henri Lefebvre’a można twierdzić, że spacer miejski jest unikalnym sposobem poznawania (własnej) dzielnicy/miasta. Według Lefebvre’a trzech wyróżnionych „przestrzeni” nie da się odseparować – są one dialektycznie ze sobą związane. „Przestrzeni życia” nie da się więc odseparować od przestrzeni postrzegania i pojmowania. W to konstruowanie własnej przestrzeni życia silnie zaangażowany jest język. Można więc twierdzić, że spacery, „werbalizowanie”, ucieleśnianie przestrzeni, ale też „wtórne” jej przyswajanie (oglądanie własnych i cudzych fotografii, pokazywanie ich rodzinie i znajomym, wpisywanie i czytanie komentarzy na Facebooku) są ciekawym sposobem tworzenia reprezentacji miasta. To w istocie wytwarzanie „miejskości”, wytwarzanie własnego miasta, budowanie relacji z nim (de Certeau 2008; Mayol 2011). Jeśli – jak pisał Lefebvre – zmiana własnego życia musi się wiązać ze zmianą przestrzeni (Lefebvre 1991: 97 i 190; Merrifield 2000: 173), to można twierdzić, że ten pozornie błahy akt, jakim jest spacer, ma zdecydowanie niebłahe konsekwencje. Spacery to performatywny sposób zmiany własnego miasta, dzielnicy, to „taktycznie” podjęte kroki mieszkańców miasta służące wrastaniu, „wpleceniu się” w jego tkankę.

 

Bibliografia

Bendiner-Viani Gabrielle, Spacerowanie, emocje I zamieszkiwanie. Wycieczki z przewodnikiem po Prospect Heights w Brooklynie, [w:] M. Frąckowiak, K. Olechnicki, M. Krajewski (red.), Badania wizualne w działaniu. Antologia tekstów, Fundacja Nowej Kultury Bęc Zmiana, Warszawa, 2011: 135–152.

Castells Manuel, Networks of Outrage and Hope. Social Movements in the Internet Age, Cambridge, Malden: Polity Press 2012.

Farías Ignacio, Bender Thomas (red.), Urban assemblages: how actor-network theory changes urban studies, Oxon, New York: Routledge 2010.

Knoblauch Hubert, Performans wiedzy: wskazywanie i wiedza w prezentacjach powerpoint, przeł. W. Walczak, [w:] M. Frąckowiak, K. Olechnicki, M. Krajewski (red.), Badania wizualne w działaniu. Antologia tekstów, Warszawa, Fundacja Nowej Kultury Bęc Zmiana: 2011: 319–324.

Kuraś Bartłomiej, Deregulacja zawodów. Przewodnik miejski otwarty, górski nie, „Gazeta Wyborcza”, 17.03.2012, http://wyborcza.pl/1,76842,11361124,Deregulacja_zawodow__Przewodnik_miejski_otwarty__gorski.html, dostęp: 10.04.2015.

Lefebvre Henri, The production of space, przeł. Donald Nicholson-Smith, Oxford (GB) i Cambridge (USA): Blackwell 1991.

Mayol Pierre, Dzielnica, [w:] Michel de Certeau, Luce Giard i Pierre Mayol (red.), Wynaleźć codzienność. Tom 2. Mieszkać, gotować, tłum. K. Thiel-Jańczuk, Wydawnictwo UJ, Kraków 2011.

Merrifield Andy, Henri Lefebvre. A socialist in space, [w:] Mike Crang and Nigel Thrift (red.), Thinking space, London i New York, Routledge 2000: 167–182.

Pink Sarah, Uruchamiając etnografię wizualną. Wytwarzanie szlaków, miejsc i obrazów, [w:] M. Frąckowiak, K. Olechnicki, M. Krajewski (red.), Badania wizualne w działaniu. Antologia tekstów, Fundacja Nowej Kultury Bęc Zmiana, Warszawa, 2011: 109–134.

Schmid Christian, Henri Lefebvre’s theory of the production of space: towards a three-dimensional dialectic, przekł. Bandulasena Goonewardena, [w:] Kanishka Goonewardena i inni (red.), Space, difference, everyday life: reading Henri Lefebvre, New York Routledge 2008: 27–45.

Sikora Sławomir,  GRAnice GROchowa, 2013, http://laboetno.grochow.net/granice-grochowa, dostęp online: 04.10.2015.

Solnit Rebecca, Wanderlust: a history of walking, New York, London: Penguin Books 2001.

Uchwała Nr 389/XXXVI/96 Rady Gminy Warszawa-Centrum wraz z załącznikami, http://www.zdm.waw.pl/fileadmin/user_upload/MSI/Obszary_MSI/Gmina%20Centrum%20_v2.pdf, dostęp: 10.04.2015.

 

Netografia

http://grochowniepragapd.blox.pl/html

http://spacerypowarszawie.pl/

http://witrynagrochow.pl/

http://www.anski.org/kibuc-grochow

http://www.butempowawie.pl/

http://www.praskaferajna.waw.pl/

https://app.twojbudzet.um.warszawa.pl/taskPropose/index?userId=1581

https://pl-pl.facebook.com/pages/Groch%C3%B3w-nie-Praga-Pd-Praga-nie-Praga-Pn/159904917359149

https://www.facebook.com/anski.org

https://www.facebook.com/events/755677221138072/

https://www.facebook.com/groups/704866722873359/

https://www.facebook.com/pages/Warszawy-historia-ukryta/203285966475337

https://www.facebook.com/pages/Witryna-Groch%C3%B3w/1517770581771214

https://www.facebook.com/poWarszawie

https://www.facebook.com/praskaferajna

https://www.facebook.com/WszystkiespacerypoWarszawie

Mów mi sąsiad – Kochanie, https://www.youtube.com/watch?v=MT_X2YVWGRc

Sąsiad – MówmiSąsiad – Mógówiegie dogo ciegiebiegie.wmv, https://www.youtube.com/watch?v=F-hUVugOYro

 

[1] Będziemy posługiwali się pojęciem „spacer miejski” w odniesieniu do wycieczek spacerowych organizowanych przez różne podmioty: niezależnych przewodników, organizacje należące do trzeciego sektora, osoby prywatne i przedsiębiorców; finansowane zarówno oddolnie, jak i z różnych innych źródeł. Nie będziemy próbowali wprowadzić rozróżnienia na spacery komercyjne i niekomercyjne, bo – jak pokażemy – sposób finansowania tych aktywności jest dość skomplikowany i bardzo trudno wprowadzić kryteria, które nie budziłyby wątpliwości i dyskusji. Część spacerów jest nieodpłatna, są też spacery „kapeluszowe” (datek składany jest wedle uznania do kapelusza lub innego „pojemnika”). Niektóre spacery finansowane są pośrednio ze środków na działania w mieście lub na kulturę (jest tak w wypadku spacerów organizowanych np. jako zobowiązanie grantowe). Nie wszystkie osoby organizujące spacery są formalnie przewodnikami. Słowa „przewodnik” używamy tu na określenie osoby organizującej/koordynującej spacer – przewodnik to ktoś, kto przewodzi. Po deregulacji zawodów nie ma formalnego obowiązku nabywania uprawnień do prowadzenia takiej działalności, choć niektórzy przewodnicy – „wbrew duchowi czasu” – postanowili takie uprawnienia uzyskać. (Zob. także Kuraś 2012).

[2] Oddział PTTK Warszawa Praga-Południe i Centrum Paca 40. Oprowadzała Danuta Kończak. 2013-06-15.

[3] Badania dotyczące fenomenu spacerów miejskich realizowane były w ramach modułu „Aktywności miejskie” projektu „Oddolne tworzenie kultury. Wielostanowiskowe studium porównawcze”. Zgodnie z metodologią przyjętą w projekcie w czasie badań wykorzystywaliśmy klasyczne metody etnograficzne (obserwacja uczestnicząca, wywiad etnograficzny), techniki antropologii wizualnej i etnografię internetu. Materiałem źródłowym niniejszego tekstu są notatki terenowe, wywiady etnograficzne, dokumentacja fotograficzna i zapisy filmowe wykonane w czasie spacerów. Obserwowaliśmy też profile Facebook, na których były zamieszczane informacje dotyczące spacerów. Analizowaliśmy również to, w jaki sposób w przestrzeni internetu przekazywane są informacje dotyczące spacerów.

[4] https://pl-pl.facebook.com/ButemPoWawie/photos/a.672876502728295.1073741828.665978930084719/1077908412225100/, dostęp: 09.04.2015.

[5] Wcześniej trzeba było ukończyć najpierw 250-godzinny kurs, który kosztował ok. 1,5 tys. zł., a następnie przystąpić do egzaminu państwowego wymagającego wniesienia opłaty w wysokości kolejnych 300 zł i tylko  średnio co czwartej osobie udawało się go zdać (Kuraś 2012).

[6] Niniejszy krótki tekst podsumowuje tylko wybrane wątki badań. Przedstawienie odpowiedzi na wszystkie pytania i zaprezentowanie całego zebranego materiału badawczego wymagałoby napisania o wiele dłuższego tekstu i znacznego przekroczenia ram studium przypadku, które przyjęliśmy w ramach projektu „Oddolne tworzenie kultury”. Dziękujemy wszystkim osobom za poświęcony czas, a w szczególności przewodnikom za podzielenie się wiedzą i spostrzeżeniami.

[7] Notabene, gdy oddalałem się od grupy (SS), by zrobić fotografię, kilkakrotnie byłem zaczepiany przez przechodniów (raz był to nawet imigrant mieszkający od kilku lat w Polsce). Pierwsze postawione pytanie dotyczyło zazwyczaj tego, skąd jesteśmy/przyjechaliśmy. Fenomen wycieczki najwyraźniej zawsze kojarzy się z „byciem spoza”; w tym wypadku można mówić o lepszym poznaniu swojego/bliskiego, ale też przynajmniej w niektórych wypadkach o pewnej „rytualizacji” tej wędrówki.

[8] Dobrym przykładem jest pomysł złożenia wniosku w ramach Budżetu Partycypacyjnego o dofinansowanie spacerów, który powstał właśnie w trakcie spacerów. Wniosek został napisany przez Annę Gołębiowską przy wsparciu merytorycznym osób prowadzących spacery. https://app.twojbudzet.um.warszawa.pl/taskPropose/index?userId=1581, dostęp: 12.04.2015.

[9] Uchwała Nr 389/XXXVI/96 Rady Gminy Warszawa-Centrum wraz z załącznikami, http://www.zdm.waw.pl/fileadmin/user_upload/MSI/Obszary_MSI/Gmina%20Centrum%20_v2.pdf, dostęp: 10.04.2015.

[10] http://laboetno.grochow.net/granice-grochowa/, dostęp: 10.04.2015.

[11] Zob. http://grochowniepragapd.blox.pl/html, https://pl-pl.facebook.com/pages/Groch%C3%B3w-nie-Praga-Pd-Praga-nie-Praga-Pn/159904917359149, dostęp: 10.04.2015.

[12] „Grochów Fanatyczny”, „Mów mi Sąsiad”: https://www.youtube.com/watch?v=F-hUVugOYro, https://www.youtube.com/watch?v=MT_X2YVWGRc, dostęp: 12.04.2015.

Autorzy:

Karolina J. Dudek
Asystent Koordynatora projektu, badacz, webmaster
Koordynator projektu, koordynator Modułu IV, badacz

Redakcja językowa

Dagmara Dudek

2 Pings & Trackbacks

  1. Pingback:

  2. Pingback:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

one × 4 =