Narracje o jedzeniu i gotowaniu w Załawie

„Takie to moje gotowanie, dziewczyny.”

Fot. Lewicka Anna, 07.2014, Zaława, Załawska książka kucharska – zbiór przepisów od mieszkanek Załawy.

Anna Lewicka

„Takie to moje gotowanie, dziewczyny.” Narracje o jedzeniu i gotowaniu w Załawie

Jedzenie jest nie tylko czynnością biologiczną, jest również, a może przede wszystkim czynnością społeczną, niosącą za sobą wielorakie znaczenia, co sprawia, że dla antropologów może stać się oknem pozwalającym zrozumieć kultury i społeczeństwa (Tierney, Ohnuki-Tierney 2012: 1). Jak pisze Counihan: „Jedzenie jest produktem i zwierciadłem organizacji społecznej zarówno na najszerszych, jak i na najbardziej intymnych jej poziomach. Wiąże się ono z wieloma rodzajami zachowań, i jest nieskończenie znaczące. Jedzenie, to pryzmat, który absorbuje i odbija wiele zjawisk kulturowych” (Counihan 1999: 6). Analiza oddolnych, praktyk kulturowych i narracji związanych z pożywieniem i przygotowywaniem pożywienia, może stać się pomocna w odczytaniu relacji i mechanizmów społecznych.

Dostrzegając potencjał kryjący się w antropologicznych badaniach nad jedzeniem, postanowiłam skupić się na tej tematyce. Przedmiotem tego artykułu są rozmowy o jedzeniu, a właściwie kobiece narracje o tej tematyce. Analizując wypowiedzi mieszkanek miejscowości Zaława dotyczące ich wspomnień kulinarnych, codziennego gotowania dla rodziny i ich związków z jedzeniem, opisuję to, co kobiety mówią o sobie i swoim miejscu w rzeczywistości społecznej.

Tytuł niniejszego tekstu jest cytatem z wywiadu z jedną z moich rozmówczyń. Kobieta podsumowała w ten sposób swoją wypowiedź dotyczącą jedzenia i gotowanych przez siebie potraw. Wypowiedź z pozoru prosta, podkreśla jednak bardzo ważny element związków kobiecości z jedzeniem, a mianowicie ich codzienny, zwyczajny charakter. Mimo że gotowanie wielokrotnie staje się narzędziem budowania więzi, to przygotowywanie posiłków stanowi element codziennej rzeczywistości kobiet i jest często uciążliwym obowiązkiem, niezauważanym przez innych i powtarzalnym. To proste podsumowanie wydało mi się trafne, właśnie ze względu na podkreślenie osobistego charakteru relacji i zwrócenie uwagi na „zwyczajność” (w mniemaniu rozmówczyni) codziennego jadłospisu, „zwyczajność” umiejętności, jaką jest karmienie rodziny. Wychodząc od tych właśnie zwykłych, codziennych praktyk związanych z przygotowywaniem pożywienia, chciałam pokazać, jak skomplikowane w istocie są związki kobiecości z jedzeniem.

Przebieg badań

Miejscowość Zaława odwiedziłam czterokrotnie podczas tygodniowych wyjazdów w latach 2013–2014. Podczas prowadzenia badań posługiwałam się zarówno klasycznymi metodami etnograficznymi, takimi jak wywiad pogłębiony oraz obserwacja uczestnicząca (Angrosino 2010), jak również próbowałam włączyć mniej standardowe metody badań, tj. inspirowane „badaniami w działaniu” (Reason, Torbet 2010) elementy animacji kultury. Projekt, który miał jednocześnie stać się narzędziem badawczym i źródłem wiedzy etnograficznej, mającej swoje źródło we współpracy z badanymi, opierał się na zbieraniu przepisów, przy jednoczesnym prowadzeniu rozmów o charakterze luźnego wywiadu etnograficznego; pozwolił on na zawarcie nowych znajomości w terenie, a także na wytworzenie specyficznej sytuacji pozwalającej na zdobycie wiedzy innego rodzaju niż ta rodząca się przy użyciu tradycyjnych metod etnograficznych[1]. W pracy skupiam się jednak głównie na danych uzyskanych klasycznymi metodami, gdyż forma narracyjna bardziej odpowiada mojej perspektywie analitycznej.

Pierwszym moim pomysłem na badania w Załawie było zajęcie się grupą Załawianek – zespołu folklorystycznego działającego w miejscowości i jego miejscem w życiu mieszkańców wsi. Jednak dość szybko zauważyłam, że bardzo duży potencjał kryje się w rozmowach dotyczących jedzenia. Rozmowy z kobietami z zespołu, choć dotyczące zupełnie innych kwestii, często schodziły na tematy związane z gotowaniem, a grzecznościowe pytanie odnoszące się do ciasta, którym poczęstowała mnie rozmówczyni, czy też inne napomknięcie o jedzeniu sprawiało, że konwersacja zaczynała nabierać kolorów. Zauważyłam, że rozmówczynie czują się bardziej komfortowo, rozmawiając ze mną na tematy kulinarne, i że podczas tego typu konwersacji tworzy się między nami swego rodzaju więź. Gotowanie było postrzegane przez rozmówczynie jako doświadczenie kulturowo podzielane przez kobiety, dlatego rozmowy na jego temat dawały możliwość zawiązania relacji i zniwelowania poczucia niezręczności towarzyszącego przeprowadzaniu wywiadu etnograficznego. Wybór takiej tematyki był niejako strategią przyjętą przez kobiety, z którymi rozmawiałam, aby znaleźć wspólny grunt, nić porozumienia i zmniejszyć dystans. Podążając za tą strategią, postanowiłam wykorzystać potencjał, który zauważyłam w tej tematyce i w dalszej części badań skupiłam się na rozmowach o jedzeniu, pytając o różne aspekty kulinarnej przeszłości i teraźniejszości kobiet w Załawie. Zauważyłam, że pytania o gotowanie i jedzenie samo w sobie, mogą stać się pretekstem do rozmów, również o innych sferach życia.

Moją grupę rozmówczyń stanowiły mieszkanki Załawy w różnym wieku. To właśnie kobiece doświadczenia związane z gotowaniem i jedzeniem interesowały mnie najbardziej, ponieważ poprzez doświadczenia kulinarne mogłam zaobserwować również kwestie związane z płcią, pamięcią i sposobami budowania więzi, wiążącymi się ze społeczną rolą kobiety. Dodatkowo, niemalże wszelkie podejmowane przeze mnie próby włączenia mężczyzn w rozmowy na tematy związane z kuchnią, kończyły się mniejszym lub większym niepowodzeniem. Mężczyźni wyraźnie nie czuli się komfortowo, kiedy zadawałam im pytania na „kobiece” tematy. Postanowiłam więc, poddać analizie to, w jaki sposób kobiety postrzegają siebie i swoje role poprzez pryzmat gotowania i jedzenia.

Inspiracje teoretyczne

Przyjęta przeze mnie w tej pracy perspektywa analityczna opiera się na syntezie antropologicznych badań nad jedzeniem i antropologii narracji. Choć dziedziny te mogą wydawać się odległe, mogą również w interesujący sposób łączyć się, zwłaszcza, gdy skupiają się na kwestiach związanych z tożsamością i pamięcią

Kluczowymi w tej pracy tekstami podejmującymi tematykę narracji są teksty Margaret Somers (1994), oraz Michaela Jacksona (2002). Somers proponuje definicję narracji, która zdaniem autorki może stanowić szczególnie adekwatne narzędzie w naukach społecznych. Autorka zwraca uwagę, że: „W istocie, główną cechą narracji jest to, że staje się ona zrozumiała, wyłącznie dzięki połączeniu (jakkolwiek niestabilnemu) jej elementów ze skonstruowaną konfiguracją lub siecią relacji społecznych (jakkolwiek niespójnych, czy nierealizowalnych), złożonych z praktyk symbolicznych, instytucjonalnych i materialnych.” (Somers 1994: 616) Definicja ta, pozwala na analizę indywidualnych wypowiedzi (a raczej zakłada, że inna forma analizy nie jest możliwa), w ramach większej społecznej całości, pokazując, że narracje są w istocie relacyjne i powstają dialogicznie, sytuując jednostkę wobec szerszego kontekstu. To właśnie to ujęcie narracji stało się dla mnie inspiracją podczas pisania tej pracy. Ponadto, bardzo istotną inspiracją była dla mnie książka Michaela Jacksona „Politics of Storytelling: Violence, Transgression and Intersubjectivity” (Jackson 2002) i koncepcja autora ukazująca storytelling (opowiadanie historii) jako strategię pozwalającą jednostkom na zachowanie poczucia sprawczości, nadającą pewien zakres sprawczości. Koncepcja autora odnosząca się do opowiadania, jako formy nawiązania relacji i dzielenia się doświadczeniem, jak również strategia pozwalająca na symboliczne odzyskanie władzy nad swoją przeszłością była dla mnie szczególnie inspirująca podczas analizowania narracji dotyczących wspomnień biedy i niedostatku.

Istotnymi inspiracjami teoretycznymi były dla mnie również teksty Davida Suttona (Sutton 2001, 2010) i Jona Holtzmana (Holtzman 2006) podejmujące tematykę wielowymiarowych związków jedzenia, kultury i pamięci. Szczególnie cenne okazało się spostrzeżenie Suttona dotyczące synestetycznego charakteru doświadczeń związanych z jedzeniem, a także pamięci o jedzeniu. Autor zwraca uwagę na „moc namacalnych doświadczeń dnia codziennego do przywoływania wspomnień, na których zbudowana jest tożsamość (człowieka)” (Sutton 2001: 74). Zainspirowały mnie również spostrzeżenia Holzmana, który pisze, że: „Jedzenie (…) oferuje potencjalne okno, pozwalające wejrzeć w formy pamięci, które są bardziej wielogłosowe (heteroglossic), ambiwalentne, wielopoziomowe i wielowarstwowe” (Holtzman 2006 : 373–374). Zwraca on uwagę na to, że poprzez jedzenie badacz może dotrzeć do innych form pamięci o przeszłości, podkreślając badawczy potencjał tematyki jedzeniowej.

Ważną kategorią analityczną jest dla mnie również pojęcie gender (płci kulturowej), czyli według definicji podanej w „Encyklopedii Gender” – „kategorii odsyłającej do kulturowo-społecznego charakteru norm płci i ich relacji” (Krasuska 2014 :155). Przede wszystkim zaś, kwestie związane z podziałem ról ze względu na płeć i szczególny związek kobiet z jedzeniem, mający z jednej strony charakter wymuszony, opresyjny, a z drugiej nadający pewną sprawczość (Belasco 2008: 41–42). W tym tekście inspirowałam się klasycznymi feministycznymi tekstami podejmującymi zagadnienie relacji kobiet i jedzenia (DeVault 2007, Murcott 2014, Walczewska 1995, Counihan 1999, 2012), odnosząc je do współczesnego polskiego kontekstu. Niektóre spostrzeżenia autorek są bardzo trafne i pasują do rzeczywistości Załawy, jednakże część też w nich zawartych wydaje się uproszczona. Dlatego też, chciałam krytycznie odwołać się do idei „matriarchatu domowego” Walczewskiej i zwrócić uwagę na sprawczość kobiet w ramach funkcjonującego podziału ról ze względu na płeć. Dodatkowo, inspirując się tekstami Carole Counihan (Counihan 1999), staram się ukazać, jak jedzenie staje się narzędziem w rękach kobiet, pozwalającym im na wywieranie wpływu na otaczającą je rzeczywistość społeczną i relacje z innymi.

W tekście tym skupię się na społecznym aspekcie narracji o jedzeniu, starając się pokazać, co mówią o sobie rozmówczynie, kiedy opowiadają o czynnościach związanych z pożywieniem. Jako narracje będę tu traktować nie tylko wypowiedzi rozmówczyń, które łączą się w spójną historię, ustawioną w porządku chronologicznym, ale również te, dużo bardziej fragmentaryczne, dotyczące często kwestii praktycznych. Uważam, że analiza tego, jakie strategie mówienia o czynnościach związanych z jedzeniem, oraz o poszczególnych potrawach przyjmują rozmówczynie, może stanowić cenny przyczynek do analizy również szerszego kontekstu społecznego.

Fot. Rożek Pola, 05.2014, Zaława, zbieranie przepisów od mieszkanek Załawy.

Fot. Rożek Pola, 05.2014, Zaława, zbieranie przepisów od mieszkanek Załawy.

Narracje o jedzeniu i pamięci

To, jak dalece sięga więź pomiędzy jedzeniem a pamięcią, bardzo wyraźnie widoczne było podczas moich rozmów z mieszkankami Załawy. Szczególnie w narracjach starszych kobiet, pytania o jedzenie, zwłaszcza to zapamiętane z dzieciństwa, wyzwalały falę wspomnień związanych z biedą oraz trudnymi przeżyciami, które głęboko utkwiły w ich pamięci. Wspominanie potraw, spożywanych w młodości, stawało się często pretekstem do szerszej opowieści o życiu na wsi w czasach powojennych.

Dieta starszych rozmówczyń w dzieciństwie, najczęściej wspominana była jako monotonna, oparta zazwyczaj na jednym produkcie bazowym, do którego członkowie danej rodziny mieli największy dostęp. Najczęściej były to zboża lub ziemniaki, a znużenie jednostajnością potraw, często owocowało swoistym wstrętem do określonego rodzaju pożywienia, które przez swoją powtarzalność budziło nieprzyjemne odczucia. W wielu wypowiedziach, kobiety te, ze smutkiem wspominały czasy, kiedy brakowało chleba, a jedynym substytutem, na jaki można było sobie pozwolić, był pieczony na kuchni placek z mąki, wody i odrobiny sody.

AD.: A chleba też nie było tyle co teraz jest, że się poniewiera, tylko był tak zwany „placek”. To był taki placek zagnieciony z żytniej mąki, na sodzie i jak kuchnia jest…

AA.: Tylko mąka z wodą i z sodą?

AD.: Tylko… tylko mąka z solą i z wodą… sody, sody się wsypało, bo żeby urosło trochę, to by.. to ciasto. Zrobiła to (matka rozmówczyni – przyp. aut.), to się niby nazywało to placek a to, to był placek? (…) I to jak się w… pod kuchnią paliło, bo nie było przecież… nie mieliśmy światła, nie mieliśmy gazu, ni nic, tylko była ta jedna kuchnia, taka na.. na… co się pali. (…) No i jak się paliło, to… to ciepła ta blacha była, także tu się ta zupa gotowała a tu się ten placek na tym (śmiech) na tej blasze piekł. To myśmy mieli kochane… takie życie było. Ja pamiętam, jak chodziłam do szkoły podstawowej (…). To człowiek się wstydził, bo takim lepszym … zamożniejsze rodziny, to miały lepiej, ale biedne rodziny, to… to… A ja niestety pochodziłam z biednej rodziny, pochodzę z bardzo biednej rodziny. No to tylko na ten placek matkę było stać (śmiech). To jak wzięło się do szkoły, to tak się jadło spod ławki, żeby dzieci nie widziały, bo te zamożniejsze, toby się może śmiały z tego.. No takie rzeczy…

AA.: A co te dzieci inne dostawały?

AD.: No zawsze tam było jakieś tam.. Jak był… jak rodzice byli zamożniejsi, to mieli kanapkę, prawda? No. A taka o bida, no to co miała mieć, no. Takie było życie, nasze dzieciństwo takie było, no. (…) (2013/M-X/AL/W4)

W wypowiedzi rozmówczyni wyraźnie widoczne jest poczucie wstydu związanego z „biednym” jedzeniem będącym oznaką niskiego statusu ekonomicznego. Pytanie dotyczące tego, co rozmówczyni jadła jako dziecko, staje się pretekstem do opowieści o tym, jak wyglądało jej ówczesne życie. Narracja dotycząca doświadczeń biedy i niedostatku z przeszłości, pozwala rozmówczyni na włączenie również tego aspektu do historii o swoim życiu. W tym kontekście istotne wydaje się także to, że rozmówczyni mówiąc o swojej przeszłości używa liczby mnogiej. Nie mówi „ja”, tylko „my” przez co podkreśla symbolicznie wspólnotę doświadczenia z innymi ludźmi, którzy podobnie jak ona mają wspomnienia biednego życia na wsi (zob. Jackson 2002). W historii rozmówczyni, sfera prywatna, indywidualne życie kobiety, umieszczona jest w szerszym kontekście, włączona jest do większej meta-narracji obejmującej doświadczenie biednej grupy mieszkańców wsi w okresie powojennym. Jak pisze Michael Jackson: „Opowiadanie sprawia, że możliwe staje się przezwyciężenie naszej odrębności, aby znaleźć wspólną płaszczyznę i wspólny cel. Odtworzenie swojej historii jest jak pójście po swoich własnych śladach, przejście raz jeszcze przez swoje życie i przepracowanie rzeczywistości, tak aby stała się ona bardziej możliwa do zniesienia” (Jackson 2002: 245). W swojej wypowiedzi, kobieta w spójny sposób opowiada swoją przeszłość, poprzez wspomnienia związane z jedzeniem ukazujące doświadczenia trudnego dzieciństwa, sytuując się jednocześnie w szerszym kontekście lokalności, w której zakorzeniona jest jej przeszłość.

Jednak opowieści o przeszłości, które słyszałam od moich starszych rozmówczyń, wiązały się nie tylko z bolesnymi wspomnieniami braku, lecz także z nostalgią za smakami, które ze względu na swoją wyjątkowość w czasach, gdy rozmówczynie były dziećmi, w szczególny sposób zapisały się w ich pamięci. W ich wypowiedziach, bardzo wyraźny był element nostalgii (Sutton 2001: 155, Belasco 2008: 25–33) za prawdziwie świątecznym charakterem jedzenia spożywanego w wyjątkowe okazje oraz za minionym czasem.

AA.: A co się u Pani jadało na święta?

AD.: (…) Był tam jakiś kawałek kiełbasy zawsze kupiony, czy tam jakiś kawałek mięska, bo to tam zawsze ktoś zabił… we wsi, to tak ludzie między sobą takie… To się ‘razówka’ nazywała. To wzięli, no to tam skręcili… na mielone… kotlety. Piekła. O, racuchów upiekła (matka – przyp. aut.), upiekli, o, w Wigilię, no. I pamiętam jeszcze (śmiech), do dzisiaj jeszcze pamiętam ten smak tych mielonych kotletów. I mój brat, bo ja mam starszego brata ode mnie, to mówi tak, że już tak chciał teraz zrobić takie te kotlety jak matka robiła i… nie wychodzą mu wcale (śmiech).

AA.: No, bo to też jest tak, że każdy inaczej robi…

AD.: Każdy inaczej robi, ale tego nie było na co dzień. To było od wielkiego święta, to to było bardzo dobre. A dzisiaj jak się je to na co dzień, to nie ma żadnego uroku, no. (śmiech) (2013/M-X/AL/W4)

W tym przypadku, tak jak i w wielu innych, podczas moich rozmów z kobietami w Załawie, wspominanie jedzenia odświętnego, wiązało się z nostalgią, wspomnieniami smaków, które były wyjątkowe, właśnie dzięki temu, że tego typu jedzenie bardzo rzadko pojawiało się na stole. Dodatkowo, wspomnienia jedzenia spożywanego w przeszłości przez rozmówczynie, podszyte były również pewną tęsknotą za czasem, który bezpowrotnie przeminął. Jak zauważyła Straczuk, analizując wypowiedzi starszych rozmówców dotyczące jedzenia zapamiętanego z przeszłości na pograniczu polsko–białoruskim, smak staje się w takich przypadkach „pewną kategorią czasową, nie gastronomiczną, materializacją przeszłości” (Straczuk 2013: 203–204).

Przyrządzanie określonych potraw może stanowić również sposób utrzymywania więzi z przeszłością i tradycją. Potrawy, wywodzące się z „biednej” kuchni wiejskiej, charakterystycznej dla Załawy (i regionu, w którym się znajduje), ale również te, które kojarzą się z domem i dawnymi czasami, zajmowały istotne miejsce w narracjach również młodszych kobiet. Mimo że wiele z nich nie gotuje już potraw, które gotowały ich matki, czy babcie, ze względu na brak czasu, przekonanie o pracochłonności tych dań lub też ze względu na odmienne preferencje smakowe, kształtowane przez media (internet, programy kulinarne, prasa), oraz inne czynniki (wyjazdy do miast, za granicę, znajomości z ludźmi z poza regionu), nadal zajmują one istotne miejsce w opowieściach o życiu na wsi. Zmiany w upodobaniach kulinarnych lub też w diecie rozmówczyń, są odbiciem wielorakich zmian, zarówno na płaszczyźnie ekonomicznej, jak i społecznej, które miały miejsce we wsi w przeciągu ostatnich kilkudziesięciu lat (transformację ustrojową, zmiany profesji z rolnictwa, na inne zawody, pojawienie się dostępu do mediów, etc.). Istotne pozostaje jednak to, w jaki sposób „biedne” potrawy znajdują nowe miejsce w jadłospisach młodszych mieszkańców i mieszkanek Załawy, a także ich waga w opowieści o przeszłości, ich szczególne miejsce we wspomnieniach rozmówczyń.

RR.: (…) Wiem, że na przykład u mnie zawsze w domu codziennie, jak dziadek mój żył, to musiała być rano zalewajka[2] ugotowana, bo dziadek mój nie mógł niczym innym się najeść… i pamiętam, że jak dziadek umarł, to tak… brakowało tej… tej zalewajki. Zawsze rano musiał mieć. Taką miał… taki miał głęboki talerz, talerz po prostu…

AA.: …tej zalewajki

RR.: …Talerz zalewajki. Musiała być codziennie zalewajka i moja mama…

AA.: Z ziemniakami, tak?

RR.: Tak. Moja mama po prostu tą zalewajkę gotowała. W ogóle moja mama taką zalewajkę, taką dobrą gotuje właśnie i nawet bracia to mówią, jak.. do swoich żon, że niby wy ugotujecie zalewajkę, ale zalewajka mamy jest inna… (2013/M-X/AL/W6)

Tu, kobieta (wiek ok. 40 lat) wspomina z nostalgią czasy, kiedy żył jej dziadek i specjalnie dla niego matka przygotowywała codziennie tradycyjne śniadanie – zalewajkę z ziemniakami. W tym wypadku, potrawa, skojarzona jest z konkretną osobą, a jej brak w pewien sposób łączy się z brakiem osoby, która szczególnie lubiła to danie. Istotne wydaje się także to, że danie to również silnie kojarzy się rozmówczyni z matką, która przyrządza je najlepiej. Smak potrawy przygotowanej przez matkę jest szczególny i niepowtarzalny. Potrawa staje się tu niejako wyrazem relacji oraz emanacją wspomnień czasów dzieciństwa, jak również wyrazem rodzinnych więzi.

Obecność potraw, kojarzonych z przeszłością w codziennym jadłospisie młodszych rozmówczyń, można interpretować jako zakorzenienie w przeszłości. Smaki zapamiętane i potrawy przekazywane z pokolenia na pokolenie, wciąż stanowią istotny element kulinarnej codzienności. Najbardziej rozpowszechniona jest wspomniana wyżej zalewajka, z którą spotkałam się u bardzo wielu rozmówczyń. Podczas działań animacyjnych, kiedy zbierałam przepisy, jedna z rozmówczyń poprosiła mnie, żebym została na obiedzie. Poczęstowała mnie zalewajką, ale żartobliwie dodała, że jak będę mówiła, że jadłam u niej posiłek, to żebym powiedziała, że podała mi kotleta schabowego, bo to brzmi bardziej dostojnie. Ten komentarz, pokazuje, ambiwalencję zapisaną w relacji z przeszłością. Zupa, będąca dziedzictwem wiejskiej przeszłości, stanowi stały element jadłospisu, często pojawiający się na stołach rozmówczyń, jednak, z drugiej strony, podanie jej gościowi z zewnątrz wymaga zaznaczenia dystansu do podanej potrawy. W tym miejscu, uwidacznia się ambiwalentny stosunek do przeszłości, jaki mają niektóre młodsze rozmówczynie, zdające sobie sprawę ze współczesnych mód jedzeniowych, ale na co dzień gotujące potrawy, które odziedziczyły od swoich matek.

Fot. Lewicka Anna, 05.2014, Zaława, ciasto "Salceson".

Fot. Lewicka Anna, 05.2014, Zaława, ciasto „Salceson”.

Narracje o jedzeniu i rodzinie

Z moich rozmów z kobietami w Załawie wynikało, że powszechny jest tam „tradycyjny” podział obowiązków ze względu na płeć. To kobiety w niemalże wszystkich przypadkach zajmowały się codziennym przygotowywaniem posiłków. W tych rodzinach, w których mężczyźni zajmowali się gotowaniem, odbywało się to raczej w charakterze pomocy, niż wzięcia odpowiedzialności za codzienne wyżywienie rodziny. Stąd też, rozmowy o gotowaniu z mieszkankami Załawy stanowiły cenne źródło wiedzy również na tematy związane z rolą kobiety w społeczności. W narracjach o jedzeniu kobiety często narzekały na uciążliwość codziennego obowiązku, jakim jest dla nich przygotowywanie posiłków dla rodziny. Niemalże dla wszystkich moich rozmówczyń, zajęcie się przygotowywaniem posiłków wiązało się z przyjęciem nowej roli społecznej – wyjściem za mąż, dlatego też, w wielu przypadkach, wiedzę kulinarną kobiety zdobywały na własną rękę, przystosowując się do nowej sytuacji. Tak, jak w wypowiedzi jednej z rozmówczyń, kobiety w wieku ok. 50 lat, matki dwóch synów:

AA.: A Pani się nauczyła gotować w domu?

II.: Może niekoniecznie, może niekoniecznie, tak samo z siebie przyszło. Zaczęło się po ślubie od zup i jak trzeba było gotować, a później to… to z czasem..

AA.: Czyli przed ślubem, to Pani raczej nie gotowała?

II.: Nie, bo pracowałam i przychodziłam z pracy, mama siedziała w domu i było zawsze ugotowane. Nie, nie dochodziłam do gotowania, a nawet w niedzielę czasami przyszło… bo przecież poszło się do kościoła i później już wolne, to też nie. Ten obowiązek spadał na mamę i… jakoś to dawało się radę, no ale jak się poszło na swoje, to z czasem trzeba było się wziąć za gotowanie i jakoś samo przyszło.

(2014/M-III/AL/W12)

Wzięcie na siebie obowiązku związanego z karmieniem rodziny, zdawało się być niejako „naturalnym” krokiem podejmowanym przez kobietę po wyjściu za mąż. Zmiana statusu matrymonialnego, przedstawiała się jako punkt graniczny w życiu kobiet, z którymi rozmawiałam, wiążący się z wzięciem na siebie dodatkowego zestawu obowiązków. Wielokrotnie przytaczana była również kwestia poświęcenia własnych zainteresowań i planów zawodowych na rzecz zajęcia się domem i rodziną.

Z drugiej strony, rozmówczynie opowiadały również o przyjemności, jaką czerpią z gotowania, pewnym rodzaju samorealizacji, a także dumy z osiągnięć kulinarnych. Jedna z rozmówczyń, która mówiła, że zajęcie się gotowaniem było czymś, czego nie chciała, jednak przystosowała się do nowej roli po wyjściu za mąż, mówiła również o tym, jaką przyjemność sprawia jej przygotowywanie posiłków, a zwłaszcza pieczenie. Kobieta była niezwykle dumna ze swoich umiejętności.

II: A to sosiki, a to to.. Ostatnio… mąż był w pracy.. byli, no i zamawiali pizzę i takie.. czy kebaby jakieś tam, no i takie sosiki, i przyniósł mi tych sosików, bo mówi, tam lubisz po… tego. No i spróbowałam, no i tak, poczekaj, wzięłam sobie produkty, ten próbowałam i zaczęłam swój mieszać. No i doszłam do tego, co tam jest w tym sosie. I teraz już spisałam, i już wiem, że już teraz, to sobie robię ten swój sosik. No, na naturalnych składnikach, a nie na jakichś tam kupnych. (2013/M-III/AL/W7)

Rozmówczynie często z dumą wypowiadały się o swoich umiejętnościach kulinarnych, zwłaszcza tych związanych z przygotowywaniem jedzenia na większą skalę. Zdobycie kompetencji w zakresie organizacji imprez rodzinnych dla liczniejszej grupy osób było dla dużej części moich rozmówczyń, zwłaszcza młodszych, powodem do dumy. W ich wypowiedziach, umiejętność ta przedstawiana była, jako bardzo istotna kompetencja gospodyni domowej. Z analizy przepełnionych dumą wypowiedzi rozmówczyń dotyczących ich umiejętności kulinarnych i organizacyjnych wynika wyraźny związek kobiecego wymiaru przygotowywania jedzenia z tym, jak kobiety postrzegają same siebie oraz jak chcą być postrzegane przez innych.

Ponadto jedzenie stanowi dla rozmówczyń narzędzie zawiązywania i utrzymywania więzi zarówno w obrębie rodziny, jak i poza nią. Przygotowywanie potraw, które smakują innym członkom rodziny, dostosowywanie jadłospisu do ich upodobań, czy wreszcie poświęcenia kulinarne przy przygotowywaniu potraw, których samemu się nie lubi, stają się wyrazem troski i dbania o innych, ale także narzędziem pozwalającym na wpływanie na otaczającą rzeczywistość. Domowe jedzenie stanowi istotny czynnik spajający rodzinę, pozwalający wszystkim domownikom zasiąść przy jednym stole, stwarzając przestrzeń do rozmowy i pielęgnowania więzi. Jak pisze Straczuk: „Jedzenie jest ważnym elementem tworzenia więzi między ludźmi, zewnętrznym obiektem, przez który uwidaczniają się istotne cechy struktury społecznej.” (Straczuk 2013: 271) To właśnie w jedzeniu ukazują się istotne dla grupy wartości, a wspólne spożywanie posiłków stanowi rytuał pozwalający na celebrowanie i nawiązywanie relacji. Dlatego też kobiety często godzą się, by gotować dania, których same nie lubią, aby sprawić przyjemność dzieciom lub partnerowi.

Tego typu poświęcenia kulinarne mogą zdawać się dziwne, jako że zmuszają kobietę do działań niejako wbrew jej woli, jednak, jeżeli spojrzeć na to z drugiej strony, można traktować to jako wpływ na otaczającą je rzeczywistość, kartę przetargową w codziennych negocjacjach domowych. W tym ujęciu codzienne przygotowywanie posiłków i stopień zaangażowania kobiety w to zajęcie można interpretować jako pewien wybór i świadome wykorzystanie swoich kompetencji. Kobiety, poprzez swoją kuchnię, negocjują stopień kontroli nad rzeczywistością domową. Nie jest to jednak kontrola „Matki-Polki gastronomicznej” (Walczewska 2003), nie jest to desperackie staranie, by utrzymać ostatnie (jedyne?) źródło władzy przysługującej kobiecie. Codzienne przygotowywanie posiłków, w narracjach rozmówczyń stanowiło raczej wyraz dbania o rodzinę i dumy z umiejętności, sposób wyrażania uczuć, troski i bliskości. Nie kwestionuję tutaj opresyjności modelu, w ramach którego kobieta musi przyjąć na siebie obowiązek zajmowania się domem, a co za tym idzie, przygotowywania posiłków. Pragnę jedynie zwrócić uwagę na wielowymiarowość problemu i wykorzystywane przez kobiety strategie, pozwalające im na wpływanie na otaczającą je rzeczywistość, sprawczość, wynikającą ze świadomego negocjowania pozycji i używania zdobytych kompetencji w ramach danego układu relacji. Rozmówczynie często wspominały o tym, jak wyznaczają granice swojego poświęcenia dla domowej gastronomii, ukazując negocjacje ról w rodzinie, budowanie swojej pozycji w oparciu o dialog, czy czasami zwyczajną odmowę wykonania jakiejś czynności. Kobiety z Załawy, z którymi rozmawiałam, mimo że funkcjonujące w ramach obowiązującego modelu podziału ról, gdzie kobietom narzucone zostało zajmowanie się czynnościami domowymi, były jednocześnie świadome posiadanej władzy i to nie tej iluzorycznej, opartej na desperackiej kontroli wydzielania żywności domownikom, a raczej tej budowanej na kapitale złożonym z umiejętności i dbania o innych oraz umiejętnego negocjowania i naginania przyjętych schematów.

Gdy rozmawiałam z mieszkankami Załawy o tym, jaki jest domowy podział obowiązków związanych z karmieniem rodziny, temat mężczyzn (partnerów i synów) był nieodzowny, częstą odpowiedzią uzyskiwaną na pytanie o aktywność męża w kuchni było żartobliwe stwierdzenie, takie jak: „Mojemu mężowi, to się przypala woda na herbatę.” (2013/M-III/AL/W7) lub też zwyczajne zaprzeczenie udziału członków rodziny płci męskiej w przygotowywaniu posiłków. Mimo tych deklaracji, z niektórych wypowiedzi jednak wynikało, że mężczyźni w mniejszym lub większym stopniu włączają się w codzienne, choć częściej świąteczne, gotowanie. Oczywiście,zazwyczaj charakter udziału mężów bądź dzieci w karmieniu rodziny był raczej okazjonalny, nie był jednak nieobecny. Słyszałam wiele historii o przypadkach, gdy partnerzy kobiet przejmowali na siebie przynajmniej część obowiązków kulinarnych, również mężowie niektórych starszych rozmówczyń, choć w tym przypadku różnica pokoleniowa jest wyraźna. Pojawiający się w narracjach kobiet gotujący mężczyźni, spełniają jednak rolę odmienną od codziennej, często niezauważanej aktywności kobiet. Pojawiały się także postacie mężczyzn, którzy gotują z przyjemnością i robią to dobrze, jak chociażby syn jednej z gospodyń, przygotowujący w domu potrawy, których nauczył się w szkole gastronomicznej, czy mąż siostry jednej z rozmówczyń:

RR.: No, bo na przykład Anka, moja siostra, jest taka sama jak ja: też nie lubi gotować. U niej są dobre obiady, jak mąż jest w domu. To wtedy mąż zakłada fartuszek i gotuje, bo on po prostu jest, bo ma taką pracę, pracuje za granicą i przyjeżdża na tydzień na cztery tygodnie. Cztery tygodnie pracuje za granicą na…, no to jak on jest, to… po prostu i… jest tylko w kuchni i tylko po prostu gotuje, no. (2013/M-III/AL/W6)

Rozmówczynie chwaliły kompetencje kulinarne mężczyzn, jednak często wypowiadały się o nich również z pewnym lekceważeniem. Wyraźnie dało się zauważyć, że zbyt duże zaangażowanie w zajęcie tak wyraźnie kojarzone z kobiecością, stanowi przekroczenie norm zachowań „odpowiednich” dla danej płci. Jak podsumowała jedna z rozmówczyń, wypowiadając się o swoim siostrzeńcu:

PP.: No bo on bardzo dobrze umie gotować i lubi, więc ja to mówię, że dobry by był z niego kandydat na żonę.

AA.: No chyba na męża też?

PP.: Na męża też, ale on tak dobrze gotuje, że ja się śmieję, że na żonę.[3]

Wypowiedź ta wskazuje, że obowiązujący podział ról ze względu na płeć jest przyjmowany jako naturalny, esencjalizowany, a zbyt duże odstępstwa budzą sprzeciw społeczności, często ukryty w formie „niewinnego” żartu. Można z tego wyczytać, jak ważną część społecznej konstrukcji kobiecości stanowi jej związek z gotowaniem oraz jak problematyczne potrafi być zbyt wyraźne naginanie zasad.

Narracje o jedzeniu i społeczności

Podczas moich pobytów w Załawie, pytałam rozmówczynie o różne aspekty związane z ich kulinarną przeszłością i teraźniejszością. Kobiety, poprzez historie skupiające się na jedzeniu, opowiadały również o swoim życiu i relacjach z osobami ze swojego otoczenia. Dla wielu z nich gotowanie czy wspólne spożywanie posiłków stawało się pretekstem do wspólnego spędzania czasu. Zwłaszcza starsze rozmówczynie, wspominając czasy młodości, opowiadały o wydarzeniach wiążących się ze wspólnym gotowaniem i jedzeniem, które stanowiły spoiwo wspólnoty. W opowieściach, najczęściej wspominane były wesela dawniej przygotowywane kolektywnie przez kobiety ze wsi, spotkania Koła Gospodyń Wiejskich, gdzie mieszkanki Załawy uczyły się przyrządzania nowych potraw, czy organizowane we wsi dziecińce[4], które również wiązały się z przygotowywaniem jedzenia. Wspólne przygotowywanie posiłków stanowi również bardzo istotny aspekt działania zespołu folklorystycznego Załawianki, którego skład w większości pokrywa się ze składem działającego we wsi Koła Gospodyń Wiejskich. Kobiety spotykają się, aby wspólnie przygotowywać dania, które następnie sprzedają w ramach okolicznych festiwali, odbywających się cyklicznie. Jedzenie przygotowane przez kobiety stanowi często ich wkład w wydarzenia odbywające się w gminie. Z narracji kobiet, z którymi rozmawiałam, wynikało, że właśnie ten aspekt ich działalności w zespole daje im najwięcej powodów do dumy i stanowi kluczową aktywność, spajającą grupę kobiet.

Mieszkanki Załawy, z którymi rozmawiałam, zajmują się prowadzeniem domu i codziennym gotowaniem dla rodziny, dlatego przestrzeń wymiany doświadczeń kulinarnych staje się istotną płaszczyzną interakcji między nimi.

RR.: Drożdżowe robię ciasto, ciasto drożdżowe, o. A na przykład zawsze latem, to mnie też nauczyła ta Agnieszka, jak są jagody, robię bułki z jagodami, które mi wychodzą i no kilka razy…

AA.: Z tego to co pamiętam, to Kuba się chwalił ostatnio, to znaczy, jak byliśmy w lato, że właśnie ma w domu jagodzianki…

RR.: No bo on te jagodzianki jadł pierwszy raz właśnie tam u tej Agnieszki i on… Bo tam jest ten Maciuś, jest od Kuby starszy o dwa lata i on przyszedł mówi tak: ‘Wiesz co, ciocia Agnieszka, to takie dobre jagodzianki zrobiła, lepsze niż w sklepie’. Ja mówię: ‘Agnieszka, jak się robi?’. No i ona przyszła, pierwszy raz, mi pokazała, jak to trzeba robić i teraz robię te jagodzianki, robimy te jagodzianki. I Rysiek lubi, i Kuba, więc te jagodzianki właśnie muszą być co roku, kilka razy do roku, właśnie latem.

(2013/M-III/AL/W6)

Jedzenie może stanowić spoiwo wspólnoty lokalnej, sąsiedzkiej czy rodzinnej, ale może również stać się czynnikiem pozwalającym na nawiązanie relacji z szerszą grupą osób, które łączy nie miejsce zamieszkania czy pracy, a wspólna pasja kulinarna. Możliwość nawiązania tego typu relacji, czy wymiany doświadczenia na innych poziomach powstała dzięki rozwojowi nowych mediów, a zwłaszcza Internetu. Młodsze mieszkanki Załawy bardzo często korzystają z wszelkiego rodzaju inspiracji zaczerpniętych z prasy (np. bardzo popularne w Załawie czasopismo „Przyślij Przepis”), czy telewizji (programy kulinarne, a zwłaszcza te prowadzone przez Magdę Gessler, uważaną za autorytet kulinarny). Przede wszystkim jednak, wpływowy okazuje się internet, który daje nie tylko możliwość zobaczenia, co robią inni, ale również wejścia w interakcje z innymi użytkownikami. Wiele z moich młodszych rozmówczyń kulinarne inspiracje czerpie z blogów poświęconych gotowaniu i pieczeniu. Większość z nich nie śledzi konkretnych stron, a raczej posługuje się wyszukiwarką w celu znalezienia interesujących je przepisów i inspiracji. Jednak dla niektórych, sieć staje się platformą pozwalającą na zaprezentowanie siebie i zawiązanie więzi z osobami podzielającymi te same zainteresowania. Gotowanie staje się tutaj kapitałem, pozwalającym na zbudowanie swojej pozycji również w przestrzeni wirtualnej, a jego więziotwórczy charakter zyskuje nowy wymiar. Dobrze ilustruje to przypadek jednej z moich rozmówczyń, trzydziestopięcioletniej pełnoetatowej gospodyni domowej, która zajmuje się również pieczeniem i sprzedawaniem ciast. Kiedy pierwszy raz ją spotkałam, była jedynie odbiorczynią treści zamieszczonych w sieci oraz komentatorką, jednak jej zainteresowanie cukiernictwem i zaangażowanie w sprzedaż własnych wyrobów, sprawiło, że kobieta zapragnęła sama założyć bloga, by móc dzielić się z innymi tym, co robi. Z pomocą córki, udało jej się założyć stronę, na której prezentuje zdjęcia swoich wypieków. Przede wszystkim jednak interesujący jest rodzaj i stopień relacji kobiety z innymi użytkowni(cz)kami w sieci.

AA.: A jakieś programy kulinarne też Pani ogląda?

II.: Ciągle, ciągle. Blogów, tych.. tych dziewczyn, co blogują tam niby, no to mam normalnie pół.. zakładki, to wszystkie moje. Wchodzę i tylko sprawdzam, co one już wykombinowały. No nie wiem, tak myślałam trochę o blogu, ale nigdy nie miałam styczności z komputerem, także nie wiem od czego się zabrać i jeszcze jakoś tak nie wiem, za mało chyba takiej siły, żeby się zebrać i.. i.. bo to by jednak był też kolejny jakiś tam obowiązek. (2013/M-X/AL/W7)

Rozmówczyni, mówiąc o kobietach prowadzących blogi kulinarne, które śledzi i komentuje, używała poufałego określenia „dziewczyny”, wskazującego na istniejącą zażyłość. Uważała się za część społeczności bloggerek, wspólnoty osób, które interesują się gotowaniem. Wskazuje to na pewien nowy wymiar relacji, tworzącej się poprzez wymianę doświadczeń za pośrednictwem Internetu, umieszcza narrację rozmówczyni w szerszym kontekście, sieci wyobrażonych relacji.

W tym miejscu, warto zwrócić uwagę na nowe wymiary kobiecego przygotowywania posiłków. Internet dał kobietom nowe możliwości tworzenia więzi, jak również dzielenia się swoimi doświadczeniami (również kulinarnymi). Blogi kulinarne (takie, jak ten założony przez moją rozmówczynię) pozwalają kobietom na wykorzystanie swoich umiejętności „domowych” w celu zaznaczenia swojej obecności również w przestrzeni wirtualnej, przekraczając rozgraniczenie na publiczne i prywatne. Gotowanie w tym przypadku, przestaje być symbolem zamknięcia kobiety w domu, a staje się podstawą budowania jej pozycji w społeczności sieci, czymś, co pozwala na zaznaczenie swojej obecności w nowoczesnej przestrzeni internetu.

Podsumowanie

W swojej pracy starałam się pokazać, jak w narracjach kobiet z Załawy dotyczące jedzenia i gotowania, uwidaczniają się różnorakie aspekty związane z ich codziennością, pozycją w społeczności, więziami, jakie utrzymują zarówno w obrębie rodziny, jak i poza nią, a także to, jak kobiety postrzegają same siebie. Analiza wypowiedzi mieszkanek wsi, ukazuje, jak wielowymiarowy charakter mają związki kobiecości i jedzenia, wiążąc się z różnymi aspektami życia. Jedzenie staje się elementem, który pozwala opowiedzieć o przeszłości i teraźniejszości, sytuując rozmówczynie w różnych kontekstach lokalnych i ponadlokalnych, w ramach rodziny i społeczności, a także na tle większych społecznych narracji, obejmujących ich wizje samych siebie. Narracje kobiet, z którymi prowadziłam rozmowy, ukazują również potencjał leżący w badaniach nad związkami jedzenia z pamięcią, które w szczególnie silny sposób pozwala na wywoływanie wspomnień, poprzez intensywność doświadczeń związanych z jedzeniem, ich zmysłowy, cielesny charakter, zanurzony głęboko w kontekście społecznym.

Z wypowiedzi mieszkanek Załawy wyłania się obraz tego, jaką rolę pełnią w społeczności i w rodzinie, jak negocjują swoją pozycję i w świadomy sposób wykorzystują swoje kompetencje kulinarne, by wpływać na otaczającą je rzeczywistość. Z wypowiedzi kobiet wynika, iż jedzenie stanowi bardzo istotny element ich życia, nie tylko poprzez swoje zakorzenienie w codzienności i spoczywający na kobietach obowiązek karmienia rodziny. Mimo że gotowanie dla większości rozmówczyń nie jest wyborem, a kulturowym przymusem, to jednak mieszkanki wsi codziennie negocjują swoją pozycję w ramach/w opozycji do tego wzorca. To, że jedzenie jest ich domeną, stanowi również źródło swoistej władzy, a raczej możliwości subtelnej, ale skutecznej manipulacji. Gotowanie bowiem, staje się dla rozmówczyń narzędziem, które w świadomy sposób wykorzystują w relacjach, nie tylko z najbliższymi.

Bibliografia

Angrosino, Michael
2010 Badania etnograficzne i obserwacyjne, tłum. Maja Brzozowska-Brywczyńska, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.

Belasco,Warren
2008 Food: Key concepts, Oxford: Berg.

Counihan, Carole
1988 Female Identity, Food, and Power in Contemporary Florence, “Anthropological Quaterly” vol. 61, Nr 2, dostęp online: http://www.jstor.org/stable/3317156 [dostęp:10.06.2015].
1999 Food, Culture and Gender [w:] The Anthropology of Food and Body: Gender, Meaning and Power, New York: Routledge, str. 6-24.

De Vault, Marjorie
2007 Confict and Diference [w:] Food and Culture. A Reader red. Carole Counihan, Penny Van Esterik, New York: Routledge.

Hammersley, Martyn; Atkinson, Paul
2000 Metody badań terenowych, przeł. Sławomir Dymczyk, Warszawa: Zysk i S-ka.

Holtzman, Jon D.
2006 Food and Memory, “Annual Review of Anthropology” vol. 35, dostęp online: http://www.jstor.org/stable/25064929 [dostęp:13.02.2015].

Jackson, Michael
2002 Politics of Storytelling: Violence, Transgression and Intersubjectivity, Copenhagen: Museum Tuscanulum Press.

Krasuska, Katarzyna
2014 hasło: Gender (płeć) [w:] Encyklopedia Gender. Płeć w kulturze, red. Iwona Misiak, Magdalena Tytula, Warszawa: Czarna Owca, str. 155-158.

Murcott, Anne
2014 It’s a Pleasure to Cook for Him [w:] The Politic of Domestic Consuption. Critical Readings, red. Stevi Jackson, Shaun Moores, New York: Routledge.

Reason Peter, William E. Torbet
2010 Zwrot działaniowy. Ku transformacyjnej nauce społecznej, [w:] Badania w działaniu. Pedagogika i antropologia zaangażowane, red. Hana Červinkowá, Bogusława D. Gołębniak, Wrocław: Wydawnictwo Naukowe Dolnośląskiej Szkoły Wyższej.

Somers, Margaret R.
1994 The Narrative Construction of Identity: a Relational and Network Approach, “Theory and Society” vol. 23, nr 5, str. 605-649.

Straczuk, Justyna
2013 Cmentarz i stół. Pogranicze Prawosławno Katolickie w Polsce i na Białorusi, Toruń: Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.

Sutton, David E.
2001 Remembrance of Repasts: An Anthropology of Food and Memory, Oxford: Berg.
2010 Food and the Senses, “Annual Review of Anthropology”, vol. 39, str. 209-223.

Tierney, Kenji; Ohnuki-Tierney, Emiko
2012 Anthropology of Food [w:] The Oxford Handbook of Food History, red. Jeffrey M. Pilcher, dostęp online: http://oxfordhandbooks.com/view/10.1093/oxfordhb/9780199729937.001.0001/oxfordhb-9780199729937-e-7, [dostęp:10.05.2015].

Walczewska, Sławomira
1995 Matka gastronomiczna, “Pełnym głosem”, t. 3, Kraków: Fundacja Kobieca „eFKa”

 

[1] W projekcie uczestniczyło dziesięć kobiet w różnym wieku, od 25 lat do 70. Z częścią z nich przeprowadzałam już wcześniej rozmowy, a drugą część stanowiły osoby, które poznałam podczas samego zbierania przepisów. Każda z uczestniczek otrzymywała trzy, wcześniej przygotowane przeze mnie karty, opisane następującymi kategoriami: „Dla Mnie”, „Dla Rodziny” i „Na specjalną okazję”. Uczestniczki były przeze mnie proszone o własnoręczne napisanie na kartach przepisów najlepiej ich zdaniem pasujących do podanych nagłówków. Po zakończeniu procesu, całość została zeskanowana i wydrukowana, oraz złożona w formę zeszytu, a następnie rozdana uczestniczkom. Celem wyboru akurat takich kategorii było zaobserwowanie, czym różni się gotowanie dla rodziny, wpisane często niejako w ramy codziennego obowiązku, gotowanie dla siebie i przygotowywanie jedzenia na specjalną okazję, świątecznego, często będącego polem, na którym prezentowane są kulinarne umiejętności gospodyni i konstytuuje się jej prestiż związany z doświadczeniem i wiedzą dotyczącą przygotowywania pożywienia. Dodatkowo, ręczne pisanie przepisów przez kobiety, dało mi wgląd w to, w jaki sposób postrzegają one „przepis” jako taki, czy jest to forma upowszechniona wśród rozmówczyń i czy ucieleśnione umiejętności (metis) są możliwe do stesktualizowania i przetworzenia w formę swoistego algorytmu, jakim jest przepis. Cennym źródłem wiedzy uzyskanej podczas przeprowadzania projektu była również analiza tego, jakie potrawy i dlaczego zostały wybrane przez kobiety.

[2]Zupa na zakwasie, podawana z ziemniakami. Tradycyjna potrawa spożywana na wsi mazowieckiej. Dawniej, często w charakterze śniadania jedzonego przed pójściem do pracy w polu.

[3] Wywiad-notatka terenowa z dnia 2.06.2014

[4] W czasach, gdy powszechna była uprawa roli przez mieszkańców, organizowana przez kobiety ze wsi opieka nad dziećmi z innych rodzin, podczas, aby ich rodzice mogli zająć się pracą na polu. Najczęściej w domu jednej z mieszkanek wsi.

Autorka:

Redakcja naukowa i językowa:

Tomasz Rakowski [fot. E. Bendyk]
Koordynator Modułu III, badacz

Korekta

dr Karolina Dudek

Opublikowane przez

Karolina J. Dudek

mm

Absolwentka Szkoły Nauk Społecznych Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, zarządzania i stosunków międzynarodowych w Szkole Głównej Handlowej, etnologii na Uniwersytecie Warszawskim oraz studiów podyplomowych Instytutu Polonistyki Stosowanej UW. Publikowała m.in. w “Kulturze i Społeczeństwie“, “Kulturze i Edukacji”, “Kulturze – Historii – Globalizacji“ i kilku tomach zbiorowych. Realizowała projekty badawcze w IEiAK UW, IFiS PAN (grant NCN, Preludium) oraz IS UW. Zastępca redaktora naczelnego czasopisma „Stan Rzeczy”. email: poczta@karolinadudek.eu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

20 + 2 =