Nauka obyczajów kurpiowskich

w szkole imienia Adama Chętnika

Olga Rembielińska

Nauka obyczajów kurpiowskich w szkole imienia Adama Chętnika

 

Niniejszy tekst dotyczy procesu wytwarzania się znaczeń i idących za nimi praktyk społecznych skupionych wokół pojęcia tradycji kurpiowskiej i edukacji regionalnej, na przykładzie ich materialnych i niematerialnych reprezentacji a także działań nauczycieli, dzieci i rodziców w przestrzeni Szkoły Podstawowej im. Adama Chętnika w Nowogrodzie. Przyjmuję założenie, że istnieje pewien rodzaj płynności pomiędzy tradycją a nowoczesnością, wpływami oddolnymi i odgórnymi strategiami instytucjonalnymi, naturalnością a technologią. John Fiske uważa, że są one mocno ustrukturyzowane w kulturze binarności; tym jednak, co mediuje pomiędzy owymi zbiorami treści, jest właśnie materialność, która może znosić te opozycje, rozmywać je, odwracać a niekiedy wręcz je scalać (2010). Dychotomie te można rozumieć zarówno jako sytuacje ontologiczne współczesności, jak i jako pojęcia społecznie ugruntowane, tworzone przez ludzi i przekształcane przez nich zgodnie z lokalnymi, oddolnymi praktykami interpretacyjnymi.

Nowogród jest miejscem szczególnym. Wyznacza on historyczną granicę pomiędzy Kurpiowszczyzną a Mazowszem i choć pozostaje na geograficznym obrzeżu tego regionu, jest ważnym ośrodkiem animującym folklor kurpiowski. Na terenie tego blisko 4 tys. miasteczka znajduje się Skansen Kurpiowski ufundowany i zorganizowany przez Adama Chętnika[1] oraz jego żonę Zofię Chętnik i według mieszkańców miejscowości jest tym, co bezsprzecznie rozstrzyga wątpliwość czy Nowogród jeszcze przynależy do Kurpiów, czy też już nie jest ich częścią. Społeczność nowogrodzka jednak w zdecydowanej większości nie identyfikuje się z pojęciem Kurpia. Co więcej, jak twierdzi w udzielonym mi wywiadzie dyrektorka Skansenu, w stronę serca regionu tożsamość ta wcale nie jest też tak często deklarowana. Ma to duże znaczenie dla charakteru wytwarzania treści kulturowych związanych z kurpiowskością i lokalnego pojęcia tradycji, nie mają one bowiem charakteru ściśle oddolnego, lecz formułowane są przez instytucje takie jak: szkoła, ośrodek kultury, skansen, gmina. Nie znaczy to jednak, że nie następuje w tym procesie zjawisko sprzężenia zwrotnego; choć źródło wiedzy o tych wartościach jest formalne, to mieszkańcy gminy Nowogród przekształcają te treści na własny użytek i prywatyzują oficjalną wersję kurpiowskości. Co więcej, jest ona później włączana niekiedy w strukturę rodziny wielopokoleniowej, gdzie pewnego rodzaju oblige będzie praktyka nauczania młodszych przez starszych. Trzeba podkreślić również, że genezy współczesnej ekspresji treści folklorystycznych na terenie Kurpiów i ich pogranicza, szukać należy w pracach Adama Chętnika, którego ekspertyza na temat kurpiowskiej kultury stała się podstawą rozumienia i realizacji tradycji regionalnej dla tego terenu. Nie da się też pominąć związków między tak pojmowanym dziedzictwem materialnym i niematerialnym a estetyką popkulturową (wpisaną w nią ideologią) oraz technologią edukacji (np. związaną z krążeniem „treści“ w internecie i włączania ich później w programy nauczania czy też biurokratyzacją zawodu nauczyciela). Przed opisem wybranych przykładów ilustrujących ten proces warto scharakteryzować grupy rozmówców, metodologii wykorzystanej w procesie badawczym, a także przestrzeni doświadczania i obserwacji.

 

Dzieci jako konsumenci i producenci kultury

Najliczniejszą grupą rozmówców były dzieci w wieku od 7 do 15 lat, uczące się przede wszystkim w szkole podstawowej (kilkoro z nich uczyło się w gimnazjum). Choć pogłębiony wywiad antropologiczny był podstawowym narzędziem pracy z nimi, to jednak w przeciwieństwie do kontaktów z dorosłymi, rola ciała miała tu decydujący wpływ na to, czy rozmowa wniesie istotne znaczenie do końcowego wyniku badań. Dzieci wymagały udziału w ich zabawach i zainteresowaniach, szukały kontaktu fizycznego, niwelowały dystans przez dotyk. Jeśli odnajdywały ten poziom komunikacji ze mną to z chęcią przystawały również na część formalną, czyli dokonanie zapisu rozmowy na dyktafonie. By móc z nimi przeprowadzać wywiady uzyskiwałam zgody pisemne od ich rodziców. Wpierw wydrukowane na papierze formatki rozdałam uczennicom i uczniom na godzinie wychowawczej, które oni następnie zanieśli do domów. Wielokrotnie bywało jednak tak, że to właśnie dzieci były inicjatorami sytuacji spotkania etnograficznego – spotkania badaczki i badanych – wywierały bowiem nacisk na swoich opiekunów by ci zgodzili się na ich rozmowę ze mną. Dzieci następnie same do mnie podchodziły zainteresowane wywiadem, czekały na mnie przed szkołą czy też przyglądały mi się uważnie z daleka. Do bardziej nieśmiałych osób podchodziłam sama. Były świadome mojej roli w miejscu ich życia i wiedziały, że moje działania mają charakter instytucjonalny, lecz nie przeszkadzało im to, by nawiązywać ze mną koleżeńską więź. Dzieci też okazały się dobrymi partnerami rozmowy. Jak twierdzi antropolożka dzieciństwa Johanna Einarsdottir dzieci mają kompetencje i prawo do bycia wysłuchanym oraz są one zdolne do mówienia za siebie (2007). Szybciej rzeczywiście traciły koncentrację i zainteresowanie rozmową, ale starałam się wtedy tak animować spotkanie, aby było dla nich możliwie jak najbardziej atrakcyjne. Zachęcałam je do rysowania tego, co chcą, tego, co im się kojarzy z kulturą kurpiowską, z tradycją, robiłam przerwy na zabawę i przytulanie. Zgodnie z koncepcją Anthony’ego Cohena (1995), czerpałam z zasobów samowiedzy na temat przeżywania dzieciństwa i starałam się dostrajać do rozmówców tak, by czuli, że też jestem jedną z nich, że jestem dzieckiem, z którym mogą się bawić jak równy z równym.

Moja strukturalnie niejednoznaczna pozycja była natomiast problematyczna dla kadry nauczycielskiej. Wykraczała ona bowiem poza silnie umocowane w dyskursie pedagogicznym, hierarchiczne opozycje dziecko – dorosły, uczeń – nauczyciel. Potencjalność podważenia tej władzy, w moim przekonaniu, znacząco wpłynęła na brak życzliwości nauczycieli w stosunku do mojej osoby. Na wywiady zgadzali się niechętnie i z wyraźnymi oporami. Towarzyszył temu również lęk o utratę etatu, który wzmaga według mnie sytuacja ekonomiczna w kraju oraz oparty na systemie wizytacji i inwigilacyjny wymiar pracy w placówkach oświaty. Jawiłam się zatem jako zewnętrzna siła lustrująca wewnętrzne zasady funkcjonowania szkoły. Z drugiej zaś strony oferowano mi pomoc w szukaniu kontaktów i pozyskiwaniu materiałów tekstowych. Nauczycielom zależało na promocji miejsca swojej pracy, a niektórym także na udzieleniu wydatnej pomocy mi w badaniach. Rodzice z kolei byli dużo bardziej nastawieni na nawiązanie kontaktu. Znamiennym wydaje mi się towarzyszący temu prestiż wypływający z wyróżnienia dziecka. W rozmowach co chwila pojawiał się motyw sukcesu, którego oczekiwano od najmłodszego pokolenia. Wydaje mi się, że może mieć to związek z szerszymi procesami ekonomicznymi i awansem społecznym, a także ideologią neoliberalną. Większość dorosłych rozmówców wywodziła się ze wsi i w okresie dzieciństwa ciężko pracowała pomagając rodzicom. Ich dziecko było już postrzegane jako przedstawiciel nowej klasy średniej, indywiduum, które powinno odnosić sukcesy wiążące się z przywilejami i dobrą sytuacją ekonomiczną. W tym pęknięciu bardzo istotną rolę odgrywać zaczynają pojęcia „kurpiowskości” i „tradycji”. Z jednej strony będzie tym, co łączyć zaczyna dwa pokolenia (jest klasowym pomostem), z drugiej zaś ze względu na sprofilowanie szkoły na edukację regionalną, oferuje unikatowy zasób tożsamościowy, który może być również wykorzystany na rynku ekonomicznym (na przykład poprzez wyroby regionalne i usługi turystyczne). Rodzice, z którymi rozmawiałam, przychylnie podchodzili do idei nauczania tradycji. Kolejną grupą rozmówców byli pracownicy innych instytucji, najbardziej nastawieni na podejmowanie refleksji nad charakterem lokalnej kultury. Tutaj relacja władzy nie objawiała się w tak intensywny sposób jak w wypadku edukacji czy wychowywania.

Przygotowanie bibułowej, współczesnej wersji kurpiowskich ozdób pod czujnym okiem nauczycielki. Fot. Olga Rembielińska

Przygotowanie bibułowej, współczesnej wersji kurpiowskich ozdób pod czujnym okiem nauczycielki. Fot. Olga Rembielińska

W czasie procesu badawczego starałam się tworzyć różne dane: wywiady, fotografie, nagrania zabaw, prób, notatki z uczestnictwa w życiu szkoły (na zajęciach w świetlicy, kole regionalnym, w zabawach na przerwach, udziale w próbach do występów). Prowadziłam wywiady zarówno na terenie szkoły podstawowej, jak i w domach rozmówców, a także obserwację uczestniczącą na terenie skansenu. Poza Nowogrodem, dojeżdżałam też do największej wsi w gminie – Mątwicy. Elementem tych wizyt był udział w zajęciach lokalnej świetlicy oraz spędzanie czasu z dziećmi na terenie gospodarstw. W Nowogrodzie z kolei odbywałam z dziećmi spacery, podczas których pokazywały mi i nazywały przestrzeń miasteczka.

 

Strategie edukacyjne

By zrozumieć dystrybucję wiedzy o tradycji w przestrzeni szkoły i poza jej granicami, przedstawię rys teoretyczny, dotyczący pojęcia „edukacji”. Jerome Bruner uważany za czołowego przedstawiciela psychologii edukacji wyróżnił następujące filary współczesnego zachodniego systemu nauczania. Po pierwsze, edukacja odpowiedzialna ma być za wspieranie rozwoju, czyli jest metodą strukturyzowania wiedzy i aktywizacji ucznia. Łączy się też z polityką zarządzania grupami, ponieważ „dzieci w klasach zorganizowanych jako wspólnoty oparte na wzajemności lepiej sobie radzą z wyzwaniami intelektualnymi i wyostrza im się spostrzegawczość“ (2008, s. 10). Z jednej strony więc ideologią edukacji będzie reprodukcja znaczeń, z drugiej zaś dawanie sprawczości. Po drugie, edukacja działa na prawach instytucji. Za Pierrem Bourdieu autor twierdzi, iż instytucje dostarczają „rynków”, na których ludzie „wymieniają” nabyte umiejętności, wiedzę i sposoby konstruowania znaczeń na „wyróżniki” lub przywileje. Instytucje często rywalizują o to, by ich „wyróżniki” były wyżej cenione niż inne. Gra toczy się o kumulację dostępnych na rynku wyróżników z jednoczesnym zachowaniem struktury rywalizacji. Niewątpliwie takim wyróżnikiem dla szkoły podstawowej w Nowogrodzie będzie jej kurpiowskość. Edukacja o profilu regionalnym, będąca pewnym typem realizacji ideologii sukcesu, dystrybuować będzie więc przywileje w oparciu o podtrzymywanie i promowanie wśród uczniów tego, co regionalne. Prawie wszystkie najlepsze uczennice (z jednym wyjątkiem), które uzyskały najwyższe średnie i których fotografie wraz ze średnią z ocen wiszą w gablotce na korytarzu – należą do koła regionalnego; a także aktywnie biorą udział we wszystkich kurpiowskich konkursach organizowanych przez szkołę. Charakteru szkole nadaje też jej patron – Adam Chętnik. Jako postać historyczna jest swoistym aktorem społecznym, który oddziałuje na praktyki edukacyjne. Potwierdzić to może wypowiedź prowadzącej koło regionalne.

Mamy imię Adama Chętnika, no więc to chyba by było nie na miejscu się nie utożsamiać [z Kurpiowszczyzną – przyp. O.R.]. Także no chcemy, żeby w tej szkole coś było, żeby to było widać, że to jest jednak ten region… ten patron, no i ta szkoła. (Kobieta, opiekunka koła regionalnego, lat ok. 45)

Jego patronat zdaje się być absolutnie zobowiązujący do realizacji przez szkołę programu edukacji regionalnej. Co więcej etnograf staje się synonimem Kurpiowszczyzny. Najlepsze uczennice w szkole również przywoływały w rozmowach etos prymusa wzorowany na postaci Chętnika. Nie tyczy się to oczywiście jedynie tej wyróżniającej się grupy. Podczas mojej pierwszej wizyty w szkole wchodziłam wraz z wicedyrektorką w czasie godziny wychowawczej do klas i informowałam dzieci, w jakim celu przyjechałam do Nowogrodu. By urozmaicić nieco te wypowiedzi i nawiązać pierwszy kontakt z uczniami, pytałam się, czy wiedzą kim był Adam Chętnik. Do dziś pamiętam frazę „wielkim uczonym był!” wypowiedzianą z energią i przekonaniem przez małego chłopca siedzącego w pierwszej ławce. Inne popularne wśród dzieci określenia to „był patriotem”, „założycielem szkoły”, „założycielem Nowogrodu”, „budowniczym skansenu”, „dyrektorem szkoły”. Widzimy w tym brak precyzji jeśli chodzi o wymiar faktograficzny, ale i efekt przyswojenia ideologii szkoły. Zwroty te powstają więc na styku władzy dyskursu nauczycielskiego i oporu wobec niego.

 

Kurpiowskie obyczaje w programach szkolnych

Regionalny charakter szkoły zapoczątkowuje moment nadania jej imienia Chętnika, czyli rok 1987. Możemy mówić, że kurpiowskość zostaje wtedy sformalizowana i staje się oficjalnym wyróżnikiem instytucji. Motywy kurpiowskie według niektórych dorosłych były obecne w szkole w czasach PRL-u: na robótkach ręcznych, poprzez palmy kurpiowskie, którymi ozdabiano przestrzeń i za sprawą regularnych wycieczek do skansenu. Bardzo często jednak opowiadali też, że wcześniej nie było ich wcale. Znamienną wydaje mi się wypowiedź nauczycielki prowadzącej koło regionalne (absolwentki nowogrodzkiej szkoły podstawowej), której zainteresowanie regionem rozbudziła dopiero praktyka pracy i mediujący charakter przestrzeni (po 1987 roku już ozdabianej folkloryzmami) i patrona.

Natomiast takie jako samo Kurpie pojęcie to ja dopiero, jak poszłam do pracy. To dopiero tak to trafiło do mnie. Że to, że my jednak tutaj mieszkamy na tych Kurpiach. Nawet jak ja jeszcze chodziłam tutaj do szkoły to, to tego się tak nie mówiło, był ten skansen kurpiowski, byliśmy w tym skansenie, chodziliśmy na wycieczki różne, ale to tak, chyba to nie było to jeszcze. (Kobieta, opiekunka koła regionalnego, lat ok. 45)

Jak się jednak okazuje upolitycznienie kurpiowskości to nie jedyny element wytwarzający praktykę edukacji regionalnej. To również efekt kreatywnych działań nauczycieli, którzy postanowili przekształcać wystrój placówki; a także legitymizacja rygoru wychowawczego – poprzez odwołanie do „tradycyjnych” wartości; indywidualne strategie podejmowane na rzecz budowania prestiżu instytucji, jak również sposób na wykonywanie zawodu w sposób efektywny i wyróżniający się, co pozwala na czerpanie większych profitów karierowo-ekonomicznych. Szkolna kurpiowskość będzie zatem rodzajem wizytówki, estetyki/wizualności, dyskursu władzy, metody pracy i sztuką indywidualnego wyrazu.

Zacznijmy od materialności. Ściany szkoły ozdobione są wycinankami kurpiowskimi wyciętymi z folii samoprzylepnej; na korytarzach, jak i w większości klas znajdują się gazetki na temat Adama Chętnika; w donice powtykane są kwiaty z bibułki i palemki; gdy wchodzi się po schodach na pierwsze piętro pod sufitem można też zobaczyć podwieszone kilkumetrowe palmy, które wykonano grupowo w ramach konkursu (rywalizacji) na klasę roku; w gablocie na piętrze znajduje się sztandar szkoły z podobizną patrona; na parterze zaś w holu głównym stoi wydzierżawione popiersie Chętnika, również ozdobione kwiatkami, pod sufitem wisi tam też ogromny pająk kurpiowski[2] a na ścianie naprzeciwko świetlicy odchodzącej od holu znajduje się wielki czarny napis, który jest cytatem przypisanym patronowi – „Czyniąc, zastanawiam się czy to będzie dobrze dla Polski”. W samej świetlicy znajdują się liczne prace wykonane przez dzieci i wychowawczynie świetlicy – kwiatki, wycinanki, palemki oraz na ścianie zobaczyć można gazetkę „Mój region”. Okres moich badań etnograficznych przypadł na tzw. rok Adama Chętnika, który uchwalono na konferencji poświęconej jego osobie. Uchwałę przygotowała również dyrekcja nowogrodzkiej szkoły w porozumieniu z innymi instytucjami. Postanowiono, że coroczny konkurs klas będzie powiązany z rokiem chętnikowskim. Sprowadzono kopię wystawy o Chętniku będącej częścią stałej ekspozycji Muzeum Historii Ruchu Ludowego w Warszawie.

Inskrypcja w szkole podstawowej im. A. Chętnika, cytat z patrona, znajdujący się przy wejściu do świetlicy. Adamowi Chętnikowi region kurpiowski zawdzięcza nowoczesną regionalną świadomość, dzięki jego działalności do lat 60tych XX wieku. Założył m.in. skansen w Nowogrodzie, z którego okolic pochodził. Pomimo że Nowogród historycznie co najwyżej był miastem granicznym Kurpiowszczyzny, szkoła od kilku lat intensywnie nawiązuje do kurpiowskich tradycji. Fot. Olga Rembielińska

Inskrypcja w szkole podstawowej im. A. Chętnika, cytat z patrona, znajdujący się przy wejściu do świetlicy. Adamowi Chętnikowi region kurpiowski zawdzięcza nowoczesną regionalną świadomość, dzięki jego działalności do lat 60tych XX wieku. Założył m.in. skansen w Nowogrodzie, z którego okolic pochodził. Pomimo że Nowogród historycznie co najwyżej był miastem granicznym Kurpiowszczyzny, szkoła od kilku lat intensywnie nawiązuje do kurpiowskich tradycji. Fot. Olga Rembielińska

Anthony Giddens uważa, że widzialna forma przestrzeni odpowiednio odczytywana odkrywa fantasmagoryczność miejsca, to znaczy jego zależność od wpływów zewnętrznych, pochodzących nawet niekiedy z odległych miejsc (za: Hannerz 2006, s.43). Widoczne jest to w przestrzeni szkoły. Jej estetyka jest związana na zasadzie odbicia z nowogrodzkim skansenem. Napis w holu, wspomniany wyżej, jest identyczny z tym, który wygrawerowano na kamieniu znajdującym się na terenie skansenu. Podobnie wiele kurpiowskich ozdób szkolnych było wzorowanych na eksponatach skansenowych. Najintensywniejsze przekształcanie wyglądu szkoły miało miejsce na początku lat dwutysięcznych i było inicjatywą kilku nauczycielek, które systematycznie wprowadzały coraz to nowe elementy by wytworzyć tradycyjny charakter miejsca. Zbiegło się to również w czasie z utworzeniem w szkole koła regionalnego, które działa do dziś. Praktyka edukacji regionalnej liczy sobie zatem około dekady.

Tuż obok transkrypcji na suficie podwieszono kurpiowski „pająk”. Fot. Olga Rembielińska

Tuż obok transkrypcji na suficie podwieszono kurpiowski „pająk”. Fot. Olga Rembielińska

Wyłonienie się fakultetu regionalnego nie jest też oczywiście prostą kontynuacją nowej strategii politycznej szkoły. Była to oddolna inicjatywa wychowawczyni świetlicy, która planowała awans zawodowy na nauczycielkę dyplomowaną. Szukając wraz z koleżanką pomysłu na stworzenie programu autorskiego, za jej namową, postanowiła napisać projekt o charakterze edukacji regionalnej. Co ciekawe, uważa ona, że okres świetności koła bezpowrotnie minął ze względu na negatywny wpływ technologii i unowocześniania doświadczenia dzieciństwa, które powodują zmniejszenie zainteresowania tą tematyką wśród uczniów. Obecnie praca koła odbywa się w ścisłej współpracy z pobliskim ośrodkiem kultury, gdzie raz w tygodniu odbywają się zajęcia z twórcami ludowymi bądź instruktorami robótek manualnych. Przyczyną nawiązania tego połączenia jest wspólnota interesów – zapotrzebowanie na zaangażowanie dzieci. Ośrodek kultury, by uzyskać fundusze, musi wykazywać się kreatywnością działań animacyjnych, podobnie opiekunka koła regionalnego by uzyskiwać zadowalające oceny za swoją pracę, musi udowadniać wysoką jakość swoich zajęć. Ze względu na mały oddźwięk tego typu aktywności wśród lokalnych dzieci, instytucje podejmują strategie aktywizujące je i włączające w działania. Oprócz koła regionalnego, taką hybrydą są też lekcje tańca kurpiowskiego, na które fundusze wykłada ośrodek kultury, odbywające się w ramach lekcji wychowania fizycznego. Co ciekawe, w momencie prowadzenia przeze mnie badań w kole udzielały się wyłącznie uczennice klas szóstych, a tańczyły wyłącznie klasy czwarte. Jak tłumaczyli mi nauczyciele, największy nacisk kładzie się na wytworzenie współpracy z czwartą klasą, aby później miało to kontynuacje przez kolejne lata, gdy znajdzie się rocznik w miarę już zainteresowany tematem, potrzeba aktywizacji kolejnej grupy staje się mniejsza. Praktyka edukacji regionalnej ma więc tu charakter cykliczny i jest zarezerwowana dla klas 4–6. Rodziły się już jednak pomysły, by i młodsze dzieci intensywniej włączać w działania regionalne. Dzieciom w klasach 1–3 opowiada się o postaci Chętnika; są one zabierane na wycieczki do skansenu, a na lekcjach plastyki robią wycinanki i inne kurpiowskie ozdoby, nie mogą jednak być członkami koła ani występować w chórze czy przedstawieniach kurpiowskich.

 

Dzieci a odbiór edukacji regionalnej

Rozmowy, które prowadziłam z dziećmi, nie były reprezentatywne dla całej społeczności szkolnej – dzieci zainteresowane regionalizmem należą do mniejszości. Niemniej jednak i one nie przyswajają tej ideologii całościowo. Zapytałam uczennicę, która z entuzjazmem wykonywała na lekcjach w kole regionalnym wszelkiego typu prace manualne, czy jest w stanie przywołać cytat, który wyklejony za pomocą wielkich czarnych liter w holu głównym. Jej odpowiedź była negatywna. Nie zwróciła nań uwagi, mimo że przestrzeń szkoły była jej znana od pierwszej klasy, napis ten nie wyrył się jej w pamięci. Kurpiowski wystrój szkoły jest więc w pewnym sensie naturalizowany i staje się areną, na której dzieci prowadzą swoje codzienne aktywności. W tle napisu, wystawy, pająka i gazetek, gra się w ping-ponga, wymienia się karteczkami w segregatorze, uprawia hazard na karty z podobiznami futbolistów, wymienia się uwagami na temat świata gwiazd, biega się, bawi, krzyczy itd. Ten świat wytwarzany jest na styku wartości uznawanych za tradycyjne a przejawów kultury popularnej i ideologii sukcesu, indywidualizmu. Przebywając z dziećmi na świetlicy, rysowałam wraz z nimi naprzemiennie motywy kurpiowskie oraz inne, np. serduszka czy gwiazdki. Małe dziewczynki przynosiły mi karteczki, pokazywały postaci z najbardziej popularnego w szkole dziecięcego serialu „Monster High” i prosiły mnie, żebym tłumaczyła, dlaczego dana postać podoba mi się bardziej niż inne. Każda z dziewczynek wybierała sobie postać, z którą się utożsamiała ze względu na zbiór reprezentowanych przez nią indywidualnych cech. Przyswojenie ich pozwalało na wyróżnienie własnej osoby. Nie mam wątpliwości, że doświadczanie dzieciństwa ma inny charakter w przypadku młodszych dzieci. Jest ono już dużo bardziej technologiczne i związane z kulturą popularną – dzieci chcą być nowoczesne, podążać za trendami muzycznymi i modowymi, aspirują do życia w większej przestrzeni miejskiej. Utowarowiony wizerunek dziecka, szczególnie dziewczynek, które ubierają się na różowo i noszą plecaki z wizerunkami gwiazd z takich kanałów jak Disney Channel czy MTV może być również związany z potrzebą zaznaczenia cech indywidualnych w obrębie powszechnie podzielanych zasad (Fiske 2010, s. 5). Dzięki mediom budowanie własnego wizerunku jest aktywnością, która znosi oczywistą opozycję na wieś i miasto. Wygląd dziewczynek z Nowogrodu i dziewczynek ze stolicy niczym się nie różni. Kultura popularna może więc mieć wymiar wolnościowy i zrównujący statusy społeczne. Może też wchodzić w związki z edukacją regionalną i wytwarzać nowe znaczenia. Jedna z moich małych rozmówczyń poproszona przeze mnie, by narysowała wycinankę kurpiowską, wzbogaciła ją o motywy gwiazdek, by nadać jej bardziej nowoczesny charakter. Zapytana o to, czy jej wycinanka ma charakter tradycyjny, odpowiedziała, że nie do końca, jest ona bowiem ulepszona o jej wkład.

Uczniowie z Nowogrodu w swoim codziennym życiu, ubiorze i zabawkach chętniej niż z kurpiowskiej tradycji czerpią z inspiracji medialnych i globalnych sieci odzieżowych. Fot. Olga Rembielińska

Uczniowie z Nowogrodu w swoim codziennym życiu, ubiorze i zabawkach chętniej niż z kurpiowskiej tradycji czerpią z inspiracji medialnych i globalnych sieci odzieżowych. Fot. Olga Rembielińska

Jak już wcześniej wspominałam do koła regionalnego należą wyłącznie uczennice z klas szóstych. Jest to grupa osób, które odnoszą w szkole największe sukcesy na polu wyników w nauce i sporcie, są także na szczycie hierarchii władzy. Nie realizują jednak bezrefleksyjnie szkolnej ideologii sukcesu, w postaci jej regionalnego zewnętrznego „wyróżnika”. Wiedzą, że udział w kole regionalnym zapewni im lepsze oceny z wychowania, będzie atutem w rywalizacji o tytuł klasy roku oraz umożliwi im występy w przedstawieniach szkolnych. Wiedzą, że muszą się wyróżniać. Podczas lekcji wyplatania koszy ze słomy, w której wzięłam z nimi udział, nie ukrywały, że nie przeczytały wiadomości znajdujących się na tablicach wystawy o Adamie Chętniku. Ukryły jednak ten fakt przed nauczycielami, posłusznie pozując do zdjęć w czasie uroczystości otwarcia wystawy. Jednocześnie nawet te uczennice, które najbardziej narzekały na nudę panującą podczas lekcji w ramach koła, imponowały biegłością i swobodą pracy rąk, zdolnościami manualnymi przy wykonywaniu chociażby koszy słomianych. Okazywało się, że w większości domów, które później odwiedzałam, dziewczynki w wolnych chwilach wykonywały z matkami i babciami różne formy dekoracyjne, niekoniecznie utożsamiane z kurpiowskością przez osoby z zewnątrz (które patrzyłyby przez pryzmat kultury kurpiowskiej w ujęciu Chętnika). Aktywności takie jak robienie ozdób z butelek plastikowych, wyszywanie wzorów, dzierganie serwetek czy robienia kwiatów bądź form filcowanych zostały przez moich rozmówców znaczeniowo zrównane z tym, co kurpiowskie. Wszystko to, co jest sztuką manualną, zostało skojarzone z aktywnością regionalną. Nie stanowiło więc większej różnicy, czy wykonywano palmę kurpiowską czy sztuczne słoneczniki – obie formy były uznane za tradycyjne, uczestniczyły bowiem w świecie codziennych sensualnych doświadczeń, związanych z manualnością, przeciwstawioną rzekomej wirtualności nowoczesnej technologii. Moje rozmówczynie czerpały satysfakcję z tego, że dzięki wiedzy o kulturze popularnej i regionie, stają się wyjątkowe, wyróżniają się w szkole. Uzyskaną wiedzę przynosiły później do domu i odtwarzały wzór tradycyjnej rodziny, prosząc babcie o dopowiadanie, tworzenie opowieści o przeszłości. Sama też brałam udział w spotkaniu, na którym wraz dwiema wnuczkami, babcią i panią Krysią (sąsiadką) uczyłam się przy rodzinnym stole robić ozdóbki z papieru.

Ważny jest jeszcze jeden czynnik. W świetlicy wiejskiej w Mątwicy działa koło gospodyń wiejskich, w ramach którego zorganizowano kursy florystyczne. Wpłynęło to bardzo silnie na praktykę spotkań towarzyskich i kreatywność. Starsze kobiety spotykają się obecnie w domach i godzinami wykonują przeróżne formy dekoracyjne, których się nauczyły podczas kursów. W spotkaniach biorą udział także wnuczki zainteresowane taką działalnością. Dzieci zatem uczą się tego, co lokalne, zarówno poprzez edukację szkolną, cielesność i doświadczenie wytwarzania podzielane z członkami swoich rodzin, jak i dzięki technologii – głównie internetowi. Gdy ogłoszono w szkole konkurs recytatorski, Patrycja, postanowiła skorzystać z internetu, by znaleźć dla siebie  właściwy tekst. Nauczyciele nie ingerowali w dobór repertuaru, dlatego też Patrycja postanowiła skorzystać z pomocy technologii.

Szukałam gadki kurpiowskiej i wiem, że… gadki kurpiowskie pisał pan Leszek Czyż i dlatego tak szukałam (…) szukałam w internecie… nie chciałam wiersza, bo chciałam powiedzieć gadkę… no bo nie chciałam iść na łatwiznę tak, ale szukałam też takiej w miarę prostej, żebym ją zrozumiała. (Uczennica, członkini koła regionalnego, lat 13)

Wiedza o tradycyjnej wymowie i brzmieniu słowa, zapośredniczona przez nowoczesną technologię stała się ponownie realnością w wykonaniu Patrycji.

Jak czytam to się staram czytać też na głos, żeby wymowę ćwiczyć. (j.w.)

Połączone światy

To, co tradycyjne, i to, co nowoczesne, zespala się ze sobą i wytwarza nowe znaczenie kurpiowskości. Połączenie to staje się zarazem przestrzenią wiedzy i formą wiedzy. Nauczycielki zajmujące się edukacją regionalną w dużej mierze korzystają z zasobów internetu odnośnie wiedzy na temat regionu. Z internetu pozyskują materiały takie jak fotografie, cytaty, teksty historyczne i literackie, które później wykorzystują na lekcjach. Regionalizmem zajmuje się przede wszystkim opiekunka koła regionalnego, ale również druga wychowawczyni pracująca na świetlicy (wraz z którą dzieci przygotowują przedstawienia szkolne), bibliotekarka (odpowiadająca za pracę samorządu szkolnego oraz za organizację konkursów na klasę roku, wpisanych w tematykę kurpiowską), polonistka (należąca do lokalnego zespołu śpiewaczego), nauczycielka muzyki i plastyki (prowadząca szkolny chór), nauczycielka techniki, a także dyrektorka gimnazjum, która była inicjatorką i realizatorką pomysłu nadania szkole wyglądu regionalnego oraz dyrektorka szkoły podstawowej organizująca kursy tańca kurpiowskiego. One to właśnie sprowadziły na teren szkoły kopię wystawy o Chętniku z warszawskiego muzeum. Swoją wiedzę o regionie budują na podstawie wielu źródeł, do czego obliguje je zregionalizowana, stradycjonalizowana ideologia instytucji.

Troszkę wywiady z tymi pracownikami i skansenu i z tym Ośrodkiem Kultury, i trochę z internetu no i trochę po wycieczkach jeździliśmy. I to tak trochę z własnego doświadczenia. (Kobieta, opiekunka koła regionalnego, lat ok. 45)

Kurpiowska przestrzeń szkoły jest więc wytworem wielu czynników, a to, co kształtuje jej lokalność, nie jest jedynie praktyką ludzi, ale i polityką regionalną oraz dyskursem etnograficznym o kurpiowskości, który został zinternalizowany i odtworzony. Tradycję więc będę tu rozumieć za Erikiem Hobsbawmem, który widzi w niej pewien typ nowożytnych praktyk opierających się na wynajdywanych współcześnie elementach wyobrażeń o przeszłości, scalających wspólnotę i zarazem formujących jej historię i tym samym nadających tożsamość grupie (2008). Tradycja w przypadku Nowogrodu jest szeroko akceptowana społecznie. Rodzice wspierają osadzenie ideologii w szkole. Podnosi ona bowiem znaczenie relacji rodzinnych i wprowadza określony model autorytetu, z drugiej zaś strony stwarza możliwość realizacji się dziecka zgodnie z współczesną neoliberalną filozofią sukcesu jednostki. Dzieci poprzez swoje osiągnięcia, udział w konkursach i promocję szkoły zdobywają uznanie społeczne i zajmują wyższe pozycje w hierarchii szkolnej. Praktyczna wiedza, którą wynoszą ze szkoły, stwarza możliwość do współdzielenia doświadczenia tradycji. Rodzice i dzieci mogą wspólnie wytwarzać estetyczne manifestacje tego, co kurpiowskie.

Dzieci nie są też biernymi odbiorcami wiedzy, która jest im przekazywana w szkole – ideologii lokalności. Świadomie wykorzystują te treści, które mogą wzbogacać ich rozwój, a także zapewniać rozrywkę. Płynnie przechodzą między porządkiem osadzonym w regionalności a tym, co jest zanurzone w kulturze popularnej. Są mieszkańcami wsi i miasta jednocześnie. Technologia pozwala im na zmienianie typu doświadczania rzeczywistości, na scalenie tej dualności. Proces ten jest szczególnie widoczny w przypadku młodszych dzieci, za którymi muszą teraz nadążać dorośli.

 

 

Bibliografia

 

Bruner, Jerome

2008   Kultura edukacji, Warszawa: Universitas.

Cohen, Anthony

1995    Self-conscious anthropology [w:] Anthropology and Autobiography, red. Judith Okely, Helen Callaway, Londyn: Routledge, s. 221–241.

Einarsdottir, Johanna

2007   Research with children: methodological and ethical challenges w: European Early Childhood Education Research Journal, nr 5, t. 2, s. 197–211.

Fiske, John

2010   Zrozumieć kulturę popularną, Kraków: Wydawnictwo Uniwerstetu Jagiellońskiego.

Hannerz, Ulf

2006 Połączenia transnarodowe, Kraków: Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Hobsbawm, Eric

2008  Tradycja wynaleziona, w: Tradycja wynaleziona, red. Eric Hobsbawm i Terence Ranger, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Kowalski, Piotr

1990  Scribo et decoro ergo sum. Uwagi do antropologii znaczeń miejskich napisów  „Polska Sztuka Ludowa“ (późniejsze „Konteksty“), t. 44, z. 2, s, 29–32.

[1]Adam Chętnik to pochodzący z okolic Nowogrodu muzealnik i etnograf, piewca i historyk Kurpiowszyczyny. Żył w latach 1885-1967.

[2]Jest to forma dekoracji wykonana z długich sznurów na które nawleka się odpowiednio wcześniej namoczony groch. Sznury rozchodzą się ze środka po całej przestrzeni sufitu niczym pajęczyna. Podczepienie z dwóch stron, powoduje, że sznury opadają i tworzą rodzaj wygięcia. Środek dekoracji jest okrągły i wykonany z kwiatów z bibuły, ma obręcze, które obejmują największe kwiaty.

 

Autor:

Redakcja naukowa i merytoryczna:

dr Piotr Cichocki

Redakcja językowa, korekta:

Karolina Dudek, Sławomir Sikora

Redakcja techniczna:

Karolina Dudek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

2 + twelve =