O oddolności instytucji i wspólnym działaniu

Z Tomaszem Rakowskim o badaniach terenowych rozmawia Karolina J. Dudek

O oddolności instytucji i wspólnym działaniu

Z Tomaszem Rakowskim o badaniach terenowych rozmawia Karolina J. Dudek

K.D.: Wasz moduł ma specyficzny komponent, którego nie mają inne moduły: działanie. Prowadzicie badania i jednocześnie osoby, które biorą w nich udział, angażujecie we wspólne przedsięwzięcia. Opowiedz, na czym to polega.

Tomasz Rakowski [fot. E. Bendyk]

Tomasz Rakowski [fot. E. Bendyk]

T.R.: To są badania w działaniu, co znaczy, że wchodzimy w społeczność wsi pod Szydłowcem nie tylko jako etnografowie, lecz także jako animatorzy wydarzeń artystycznych i quasi-artystycznych. Te dwie wsie, do których jeździmy, są dość duże: Zaława ma 600 mieszkańców, Cukrówka trochę mniej. Wcześniej powadziliśmy badania w sąsiednich wioskach, więc wszyscy o nas słyszeli. Wejście w środowisko, a także to, że studenci mieszkają u ludzi, jest absolutnie kluczowe dla naszych działań. To sprawia, że stopniowo budujemy więzi nieformalne, jesteśmy sobie coraz bliżsi. W trakcie badań – dzięki spotkaniom i rozmowom – kształtują się kolejne pola badawcze. Zaczynamy dostrzegać pewne rzeczy – one się niejako przed nami odsłaniają – i to tworzy podstawę do myślenia o projekcie animacyjnym. Z jednej strony badamy oddolne mechanizmy tworzenia się kultury, z drugiej zaś działamy w kulturze na przykład poprzez konstruowanie wspólnego wiersza razem z kobietami mieszkającymi w pewnej wsi, z których każda dopisuje jedną strofę wiersza. Ten wiersz zostaje wywieszony w sklepie oraz w takim centralnym miejscu, w którym się ludzie zbierają. Zostaje też wyrapowany przy ognisku, w czasie imprezy, w której bierze udział cała społeczność: i panie z koła gospodyń wiejskich, i cały aktyw młodzieżowy. To wydarzenie zarówno integruje ludzi, jak i pozwala zaistnieć tej twórczości, która jest – w pewnym sensie – ukryta w domach. Dzięki tego typu działaniom dochodzi do swego rodzaju wrzenia kulturalnego. W wypadku wspomnianego wiersza – badaczka Joanna Ładykowska – musiała najpierw wejść w świat tych pań, obejrzeć ich zeszyty i notesy, wyklejanki, posłuchać o tym, jak się spotykają. Jak to funkcjonuje? Kto o tym wie, a kto – nie wie? To widać także w wypadku innych projektów. Na przykład projekt Agaty Strzałkowskiej, która zajmuje się relacjami pomiędzy osobami starszymi, polegał na zmontowaniu „wędrującej” ławeczki. Badaczka wspólnie z ludźmi z tej wsi obmyślała, jak zbudować, jak ją pomalować, gdzie powinna stać.

K.D.: A skąd w ogóle ten pomysł, żeby zrobić ławeczkę?

T.R.: Ten pomysł oczywiście zrodził się również w czasie badań etnograficznych. Okazało się, że nie ma już takich miejsc, w których niegdyś gromadzili się ludzie, żeby porozmawiać, na przykład na tzw. krzyżówkach. Po prostu zmienił się charakter wsi i drogi. Jednocześnie okazało się, że wiele osób siada przed swoim domem, co dzisiaj jest taką namiastką niegdysiejszego zwyczaju spotykania się we wsi.

K.D.: Czyli chodziło o stworzenie takiej ławeczki, która zbuduje więcej relacji między ludźmi?

T.R.: Tak. Chodziło też o odnowienie takiego faktu społecznego, jakim jest przysiadanie na ławeczce. I rzeczywiście podróżowanie po wsi z ławeczką i przysiadanie w kolejnych miejscach, pod jakimś płotem, spowodowało, że taki układ, w których ludzie samotnie siedzą przed domem, uległ przełamaniu. Taka wędrująca ławka niesie wiele znaczeń. To wędrowanie odwołuje się do tradycji przekazywania we wsi pewnych przedmiotów. Na przykład kiedyś, gdy funkcjonowały straże wiejskie, takim przedmiotem przekazywanym z gospodarstwa do gospodarstwa była laska. Ten, kto miał laskę, pełnił wartę, czyli miał za zadanie chodzić w nocy i sprawdzać, czy się nic złego nie dzieje.

K.D.: Rozumiem, że po tym, jak badacze wyjechali, ta ławeczka została we wsi. Czy macie może wieści, jak to dalej funkcjonuje?

T.R.: Tak, ławeczka tam została. Ma zamontowaną linkę do roweru, za pomocą której można ją przypiąć do płotu. Kod do zamka przyklejony jest od spodu, żeby ktoś nie zabrał jej dla żartu, ale wiadomo, że ta ławeczka jest wspólna. Jej obecność w przestrzeni wsi powoduje, że ludzie wychodzą z domów i razem siadają. Oczywiście nie można liczyć na działanie mechaniczne – na to, że ławeczka spowoduje, że ludzie się znów zintegrują, wspólnota się odnowi i że będą razem siedzieć. Pojawia się jednak taki rodzaj efektu, który nazwałbym społeczno-refleksyjnym. Chodzi o to, że nagle trzeba się zastanowić nad tym, dlaczego kiedyś się wszyscy zbierali pod kasztanem, na krzyżówkach, a dziś tak już nie jest.

K.D.: Powiedziałeś trochę o tym, na czym polega relacja między etnografią a animacją. Który komponent jest ważniejszy?

T.R.: Oba są równie istotne. Dobrze zorganizowany projekt animacyjny, dobrze poprowadzony poprzedzony jest zawsze rozpoznaniem etnograficznym: czyli od badań terenowych przechodzimy do aranżowania różnych wydarzeń, w czasie których zaczynają się uruchamiać potencjały wspólnotowe, społeczne i kulturalne. Gdyby nie badania nad starością, „wędrująca ławeczka” nie zostałaby skonstruowana. Dzięki niej natomiast ujawniają się kolejne elementy budujące wiedzę o badanym fenomenie społeczno-kulturowym, do których trudno byłoby dotrzeć poprzez bardziej tradycyjne badania. Inaczej mówiąc: to, że zostaje rozpoczęty projekt animacyjny – na przykład Joanna współdziałała z animatorami kultury, z ludźmi teatru – niezwykle ubogaca badania etnograficzne i doprowadza do tego, że odsłania się obraz wsi, który wcześniej był nieznany. Pojawiają się opowieści o tym, gdzie się ludzie wcześniej spotykali, czym się wymieniali, jak śpiewali pieśni, jak je sobie przekazywali. Animacja społeczno-kulturalna ma zatem ważne efekty poznawczy dla etnografii.

K.D.: A jak w Waszych badaniach ujawnia się sfera przenika tego, co oddolne, z tym, co instytucjonalne?

T.R.: Żeby odpowiedzieć na to pytanie, sięgnę po jeszcze jeden przykład: badania dotyczące kultury sportowej we wsi. Badacze – a w szczególności Weronika Najda – spędzają czas z młodzieżą i obserwują aktywność klubu sportowego Hubal w Chlewiskach. Trenowanie i współzawodnictwo wiąże się z bardzo bogatą sferą różnorodnych aktywności: od organizowania się kibiców, po tworzenie rytuałów ważnych dla całej społeczności. Klub Hubal to nie tylko miejsce, w którym można trenować, lecz także przestrzeń, którą można cały czas wymyślać, przekształcać. Budowanie nowych pomieszczeń, montowanie urządzeń, konstruowanie sauny – zaangażowanie w tworzenie klubu jest równie ważne, jak osiąganie sukcesów sportowych. Budynek klubu sportowego jest dzierżawiony od gminy. Obok jest gminny ośrodek kultury, kiedyś tam było kino. Klub ten można by traktować jako coś „zewnętrznego”, „niezależnego”, „państwowego”, ale jak przyjrzymy się bliżej – okazuje się, że tak nie jest, że to jest również tworzone spontanicznie i oddolnie. Pomysł na jego działanie powstaje w głowach osób, które postanawiają się zaangażować – to ludzie biorą instytucje w swoje ręce i robią coś z nimi. Klub jest w dużej mierze stworzony przez społeczników i aktywistów, którzy napisali statut, zdobywali stroje, wyremontowali przestrzeń, zdobyli środki, żeby zatrudnić trenera. Jak widzimy świetlicę wiejską z ładnym, nowoczesnym, certyfikowanym placem zabaw i piękną tablicę z napisem „Świetlica wiejska. Gminny Ośrodek Kultury w Chlewiskach”, to może nam się wydawać, że „państwo to dało”. Okazuje się, że tylko częściowo jest to zgodne prawdą, bo ta świetlica też została zbudowana metodą wiejsko-społecznikowską. Kilku aktywistów, na przykład, znalazło na złomowisku grzejniki, pocięło je i zrobili ogrzewanie, przy wykorzystaniu odpadów, tak naprawdę. Przebudowali trochę tę świetlicę, bo w tym budynku był wcześniej sklep, i zrobili wejście z drugiej strony. To samo w wypadku szkoły, która została zbudowana z okazji rocznicy tysiąclecia państwa polskiego (słynne „tysiąclatki”) – ona jest cały czas budowana przez społeczność. Z okazji 50-lecia istnienia szkoły, na przykład, ustawiono wielki, piękny grill zrobiony z bębnów od pralek przez chłopaka, który ma smykałkę do takich rzeczy i który ciągle coś robi dla tej instytucji. Jeśli przed tą szkoła jest wysypany żwirkiem parking, to nie dlatego, że otrzymano pieniądze z Unii i jakieś przedsiębiorstwo dostało zlecenie, aby to zrobić. Pojawił się pomysł i został zrealizowany przez ludzi .

K.D.: Czyli to, co „instytucjonalne”, ma bardziej złożoną strukturę niż mogłoby się wydawać?

T.R.: Tak, okazuje się, że to uznawaliśmy za instytucjonalne, ma bardzo duży komponent oddolny: jest tworzone przez ludzi w czynie społecznym, w ich czasie wolnym i to częściowo z materiałów, które uznalibyśmy za odpady. Tu się ujawnia nieprawdopodobny poziom inwencji i ludzkiej pracy Te instytucje państwowe są wypełniane oddolnie – to jest taka podwójność. Jednocześnie sposób funkcjonowania tych instytucji odzwierciedla pewien typ myślenia, z którym stoi w sprzeczności wszelka roszczeniowość. We wsi oczywiście ujawniają się konflikty, kłótnie, rozgrywki, ale myślenie, że instytucja państwowa ma nam coś dać, ma o coś dbać, że coś powinno być inaczej, jest raczej obce lokalnym sposobom ujmowania relacji z władzami. To jest nasza instytucja, to jest nasze, my o to dbamy – nie ma tej opozycji: nasze – instytucjonalne.

K.D.: A jaka nauka może z tego płynąć dla decydentów tworzących programy rozwoju społecznego i kulturalnego?

T.R.: Programy, które są tworzone odgórnie, mogą nie tylko być nietrafione, ale – paradoksalnie – mogą być szkodliwe. Nie dlatego, że są źle skonstruowane, nieugruntowane w wiedzy lokalnej i nie odpowiadają lokalnej specyfice czy potrzebom, ale dlatego, że unieważniają tę sferę lokalnej aktywności, o której mówiłem, oraz to, że tam na miejscu ludzie tworzą swoje własne, wartościowe struktury. Te programy mogą tym samym odbierać lokalnej społeczności to, co najważniejsze: sprawczość. Uznanie tych samorządnych struktur wiejskich, które się teraz kształtują i mają jednocześnie swoje korzenie w historii i kulturze wsi, jest niezwykle ważne dla właściwego administrowania kulturą.

Karolina J. Dudek
dr Karolina J. Dudek
Asystent Koordynatora projektu, badacz, webmaster
Absolwentka Szkoły Nauk Społecznych Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, zarządzania i stosunków międzynarodowych w Szkole Głównej Handlowej, etnologii na Uniwersytecie Warszawskim oraz studiów podyplomowych Instytutu Polonistyki Stosowanej UW. Publikowała m.in. w “Kulturze i Społeczeństwie“, “Kulturze i Edukacji”, “Kulturze – Historii – Globalizacji“ i kilku tomach zbiorowych. Realizowała projekty badawcze w IEiAK UW, IFiS PAN (grant NCN, Preludium) oraz IS UW. Zastępca redaktora naczelnego czasopisma „Stan Rzeczy”.
Tomasz Rakowski [fot. E. Bendyk]
dr Tomasz Rakowski
Koordynator Modułu III, badacz
doktor, etnolog, antropolog kultury, lekarz, adiunkt w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej UW, współpracuje z Instytutem Kultury Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego. Zajmuje się antropologią społeczności zdegradowanych i zubożałych, metodologią badań terenowych, rzeczami/materialnością w badaniach antropologicznych. Autor wielu artykułów naukowych oraz książki Łowcy, zbieracze, praktycy niemocy. Etnografia człowieka zdegradowanego (2009), która otrzymała m.in. Nagrodę Znaku i Hestii im. ks. Józefa Tischnera oraz Nagrodę im. Jerzego Giedroycia. Zrealizował wraz zespołem projekt badawczoanimacyjny Prolog Nierozpoznane wymiary rozwoju kulturalnego w roku 2011, a obecnie kieruje programem Narodowego Centrum Kultury Etnografia animacja sztuka. Nierozpoznane wymiary rozwoju kulturalnego. Prowadzi badania w Mongolii (kierownik grantu NCN pt. Lokalne formy rozwoju).
Opublikowane przez

Karolina J. Dudek

mm

Absolwentka Szkoły Nauk Społecznych Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, zarządzania i stosunków międzynarodowych w Szkole Głównej Handlowej, etnologii na Uniwersytecie Warszawskim oraz studiów podyplomowych Instytutu Polonistyki Stosowanej UW. Publikowała m.in. w “Kulturze i Społeczeństwie“, “Kulturze i Edukacji”, “Kulturze – Historii – Globalizacji“ i kilku tomach zbiorowych. Realizowała projekty badawcze w IEiAK UW, IFiS PAN (grant NCN, Preludium) oraz IS UW. Zastępca redaktora naczelnego czasopisma „Stan Rzeczy”. email: poczta@karolinadudek.eu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

4 × 1 =