Oddolne tworzenie „mikrokosmosu” rodziny w przestrzeni wsi

Salamagowie

Fot. Rożek Pola, 07.2014, Cukrówka, Zjazd rodziny Salamagów, na terenie szkoły podstawowej w Cukrówce.

Alicja Karasińska

Salamagowie. Oddolne tworzenie „mikrokosmosu” rodziny w przestrzeni wsi

Salamagowie są największą rodziną w Cukrówce. Jak sami mówią, „protoplastą” ich rodziny na radomszczyźnie był Adam Salamaga, który przybył do Cukrówki na początku XX wieku, a w 1905 roku ożenił się z Ewą Serdak i rozpoczął tym samym dzieje rodziny. Po raz pierwszy zetknęłam się z tym nazwiskiem już pierwszego dnia badań w Cukrówce. Usłyszałam wtedy powiedzenie, które brzmiało: „u nas w Cukrówce jak rzucisz kamieniem, to trafisz zająca albo Salamagę… tylko, że zajęcy już nie ma.”

Współcześnie Salamagowie wyróżniają się nie tylko chętnie podkreślaną i przytaczaną w żartach, liczebnością. Dzięki organizacji i „dyscyplinie rodzinnej” towarzyszącej między innymi oddawaniu głosów w wyborach samorządowych Salamagowie zdobyli pozycję lokalnej „grupy liderskiej”, która w znaczącym stopniu wpływa na kształt społeczności wsi. W jaki sposób do tego doszli? Skąd się wzięli i jak postrzegają samych siebie? Wreszcie, w jaki sposób oddolnie działają i wpływają na środowisko Cukrówki i jej okolic? Kwestie te z czasem stały się moimi głównymi pytaniami badawczymi.

Salamagowie lub historia pewnego zjazdu

Odpowiedź na te pytania przysporzyła mi pewnych trudności. O ile skonstruowanie grupy badawczej było raczej proste i odbyło się w sposób samoczynny, ponieważ badani sami określili, kto należy do rodziny, a kto nie, to sama formuła badań przez dłuższy czas ewoluowała. Zaczęłam od tradycyjnego wywiadu etnograficznego, podczas którego zbierałam informacje o liczebności Salamagów w Cukrówce i okolicach, dowiadywałam się, gdzie mieszkają inni członkowie rodziny oraz prosiłam o opowiedzenie związanych z rodziną historii. Sukces tej metody był połowiczny. Z jednej strony udało mi się uzyskać pewne dane ilościowe, oraz dobrze określić grupę badawczą, z drugiej jednak czułam, że Salamagowie nie do końca wiedzą, po co pytam ich o historie rodziny, oraz są onieśmieleni wyrażonym w ten sposób zainteresowaniem. Zdecydowałam się na pogłębienie prowadzonych rozmów o przeprowadzenie projektu animacyjnego, który stał się świetnym pretekstem do spędzania czasu z Salamagami. Posługując się koncepcjami związanymi z „badaniami w działaniu” (zob. Červinkowá, Gołebniak 2010), przygotowałam projekt z zakresu animacji kultury (zob. m. in. Kurz 2008; Rakowski 2013), którego celem było umożliwienie mi obserwacji Salamagów w innych okolicznościach oraz uzyskanie innego rodzaju wiedzy.

Ze względu na często przewijający się w rozmowach motyw zjazdu rodzinnego, którego uczestnikami są Salamagowie z Cukrówki, zaproponowałam pomoc przy organizacji kolejnego takiego wydarzenia. Podczas rozmów z Salamagami zaczęłam pytać nie tylko o ich rodzinę, lecz także więcej miejsca poświęciłam tego typu wydarzeniom oraz sposobowi ich przygotowywania. Im większe wykazywałam zainteresowanie zjazdem, tym bardziej nabierał on w ustach Salamagów innego wymiaru. Z wielkiej imprezy, w której uczestniczy cała rodzina, przekształcił się w grilla, w którym udział brała tylko jedna z odnóg rodziny Salamagów. Mimo tego dalej proponowałam zorganizowanie zjazdu, ze względu na popularność, jaką cieszą się te formy spotkań rodzinnych wśród innych dużych rodzin w sąsiednich wsiach.

Fot. Rożek Pola, 07.2014, Cukrówka, Zjazd rodziny Salamagów, na terenie szkoły podstawowej w Cukrówce.

Fot. Rożek Pola, 07.2014, Cukrówka, Zjazd rodziny Salamagów, na terenie szkoły podstawowej w Cukrówce.

„Zróbmy sobie zjazd…” – działanie animacyjne jako narzędzie w prowadzeniu badań

Początkowo pomysł został odebrany bardzo pozytywnie. Mniej więcej w tym samym czasie zaczęły też powstawać pierwsze (rysowane przez moich rozmówców) prototypy drzewa genealogicznego Salamagów, które miały pomóc mi zrozumieć wszystkie zawiłości dotyczące pokrewieństwa między Salamagami. W czasie rysowania drzewa pojawiła się kolejna interesująca kwestia związana z tą rodziną. Ujawnił się podział na osoby, które w czasach PRL sympatyzowały z systemem komunistycznym, oraz te, które kibicowały Solidarności. Rysowanie drzewa pozwoliło mi też lepiej zrozumieć wewnętrzne układy rodzinne, które w innych okolicznościach byłyby trudne do zaobserwowania.

Po pierwszej fali entuzjazmu wywołanej planowanym zjazdem, natrafiłam na nagły i dosyć niespodziewany opór. Od akceptacji pomysłu, do jego pełnego odrzucenia doszło w przeciągu jednego dnia, co pozwala na przypuszczenie, że została tu zastosowana ta sama dyscyplina, która działa w przypadku podejmowania decyzji związanych z głosowaniem w wyborach. Prawdopodobnie doszło do szybkiej telefonicznej wymiany informacji i rodzina postanowiła, że zjazd nie jest dobrym pomysłem. Było to o tyle zastanawiające, że te same osoby, które dzień wcześniej bardzo pozytywnie odnosiły się do projektu, kolejnego dnia cierpliwie tłumaczyły mi, dlaczego organizacja zjazdu rodziny Salamagów nie ma szans na powodzenie.

Nie chcąc rezygnować z badań i jednocześnie zauważając, że przez włączenie rodziny w jakieś wspólne działanie jestem w stanie efektywniej zbierać informacje, postanowiłam (wraz z wspierającą mój projekt animacyjny tutorką Agnieszką Pajączkowską), że dobrym obejściem niechęci Salamagów, będzie skoncentrowanie ich uwagi na pomyśle projektu drzewa genealogicznego.

Fot. Rożek Pola, 07.2014, Cukrówka, Zjazd rodziny Salamagów, na terenie szkoły podstawowej w Cukrówce.

Fot. Rożek Pola, 07.2014, Cukrówka, Zjazd rodziny Salamagów, na terenie szkoły podstawowej w Cukrówce.

Zaproponowałam, żebyśmy wspólnie stworzyli projekt rodzinnego drzewa genealogicznego, które (w zamian za opowieści o Salamagach) zostanie wydrukowane, oraz oddane do użytku rodziny w formie cyfrowej. Projekt spotkał się z dużym zainteresowaniem. Rozmowy toczone w czasie tworzenia drzewa pozwoliły mi na głębsze poznanie badanych przeze mnie osób, oraz uzyskanie informacji, których nie byłabym w stanie zdobyć podczas konwencjonalnego wywiadu etnograficznego. Po jakimś czasie pojawił się pomysł zorganizowana wernisażu drzewa genealogicznego Salamagów. Wyrażenie „wernisaż” pozwoliło na swobodniejsze planowanie spotkania Salamagów i w przeciwieństwie do „zjazdu”, nie wywołało oporu badanych.

Odsłonięcie drzewa genealogicznego odbyło się w czerwcu 2014 roku na terenie szkoły podstawowej w Cukrówce. Po raz kolejny między Salamagami doszło do spontanicznej komunikacji i (co ważniejsze) organizacji. Na wernisażu pojawiły się ciastka, herbata, kawa i alkohol, zaś na samą imprezę przybyło wielu Salamagów spoza Cukrówki. Kiedy podejmowaliśmy decyzje, co do ostatecznego kształtu drzewa razem z Agnieszką Pajączkowską i Krzysztofem Grześkowiakiem, zależało nam, aby wernisaż nie sprowadził się jedynie do oglądania. W tym celu w koszyczku obok drzewa znajdowały się wcześniej przygotowane zdjęcia członków rodziny Salamagów, zaś zadaniem każdego z obecnych było odnalezienie swojego zdjęcia w koszyku i przyklejenie go w odpowiednim miejscu drzewa. Istniała też możliwość zrobienia zdjęcia na miejscu, w razie gdyby okazało się, że w koszyku brakuje zdjęć części rodziny.

Fot. Rożek Pola, 07.2014, Cukrówka, Zjazd rodziny Salamagów, na terenie szkoły podstawowej w Cukrówce.

Fot. Rożek Pola, 07.2014, Cukrówka, Zjazd rodziny Salamagów, na terenie szkoły podstawowej w Cukrówce.

Podczas wernisażu okazało się, że drzewo nie oddaje całej złożoności struktury rodziny. Na zjeździe pojawiły się osoby, których brakowało na drzewie. W związku z powyższym nowe gałęzie drzewa były dorysowywane na miejscu, tak aby wszyscy zainteresowani znaleźli się na drzewie rodziny Salamagów.

Obserwacja Salamagów podczas rozmów, przygotowywania drzewa oraz wernisażu pozwoliły mi na poznanie wielu aspektów związanych z tą rodziną, których się nie spodziewałam, po serii pierwszych rozmów. W dalszej części artykułu chciałabym poddać analizie zjawiska, które udało mi się zaobserwować. Należeć do nich będą kolejno – koncentrowanie się mieszkańców wsi wokół danych nazwisk, społeczne wytwarzanie poczucia sprawczości, wewnętrzny dyskurs rodziny, układ zależności wewnątrz rodziny.

Fot. Rożek Pola, 07.2014, Cukrówka, Zjazd rodziny Salamagów, na terenie szkoły podstawowej w Cukrówce.

Fot. Rożek Pola, 07.2014, Cukrówka, Zjazd rodziny Salamagów, na terenie szkoły podstawowej w Cukrówce.

Siła wieku – koncentracja mieszkańców wokół nazwiska

Wchodząc w „środowisko Salamagów”, przez co rozumiem zarówno członków rodziny, osoby z nimi spowinowacone, oraz bliskich przyjaciół, mogłam liczyć na to, że każdy następny rozmówca odeśle mnie do kolejnej osoby, z którą jeszcze nie miałam kontaktu. Tworzył się swojego rodzaju łańcuch rozmówców, którzy dostarczali mi wiedzy o przestrzeni wsi. Podejrzewałam, że wychodząc z jednego „kręgu”, trafię do następnego, co pozwoli mi dotrzeć do zupełnie innych osób. Ku mojemu zaskoczeniu, kiedy pukałam do drzwi przypadkowych domów i rozmawiałam z mieszkańcami, których wcześniej nie znałam, prędzej czy później i tak byłam wysyłana do kogoś z „kręgu Salamagów”. I tak udało mi się porozmawiać z panią Florczyk, która wysłała mnie do pani Pogorzelskiej. Obie panie nie są bezpośrednio spokrewnione z Salamagami. Mimo to pani Pogorzelska odesłała mnie do pana Czesława Salamagi. Udało mi się dotrzeć do pani Krupy, która niemal natychmiast wysłała mnie do pana Leśniewskiego, który jest bliskim kolegą pana Czesława. I tak bez względu na to, jak bardzo starałam się wydostać z „kręgu Salamagów”, najdalej w trzecim poleceniu znowu do niego wracałam.

Naturalnym wnioskiem byłoby stwierdzenie, że rodzina Salamagów jest po prostu duża. Zważywszy na wcześniej przytoczone powiedzenie dotyczące tej rodziny, oraz ogólny dyskurs Salamagów, jako rodziny „rządzącej Cukrówką” (który zaczął powoli wyłaniać się z prowadzonych przeze mnie rozmów), taki wniosek wydawałby się zasadny. Potwierdzała go rozmowa z dyrektor szkoły w Cukrówce panią Ewą Krupą, oraz analiza stworzonej przez panią dyrektor kroniki Cukrówki.

Podczas oglądania kroniki, pani dyrektor opowiadała mi o historii wsi, oraz pokazywała współczesne zdjęcia domów Cukrowian wraz z opisami ich mieszkańców. Mimo że czasy, o których opowiadała pani Krupa nie były odległe (II wojna światowa oraz okres PRL) to tylko kilka z nazwisk wymienianych przy okazji opowieści o historii wsi, pokrywało się z nazwiskami widniejącymi pod zdjęciami współczesnych gospodarstw. Na próżno szukałam domów zamieszkanych przez Tarków, Sochackich czy Adamczyków, a ze słów pani dyrektor wynikało, że kiedyś były to bardzo duże rodziny. Zapytana o duże rodziny, które współcześnie zamieszkują wieś, pani dyrektor wymieniła Misiaków, Hanców, Leśniewskich i oczywiście Salamagów. Kiedy zapytałam o powód tak znacznego przetasowania nazwisk osób zamieszkujących wieś, pani Ewa odpowiedziała: „powyjeżdżali, poumierali, jakoś te rodziny się tak po prostu… powyprowadzali się do miast”. (2013/M-X/AK/W1)

Wydaje się, że współcześnie na wsi można zaobserwować proces koncentrowania się nazwisk. Grupy te rosną w siłę lub upadają, zyskują i tracą na znaczeniu, ale zazwyczaj istnieje rodzina, która dzięki swojej wielkości, a przede wszystkim organizacji i aktywności wysuwa się na czoło danej społeczności. Wydaje się, że potwierdzają to nie tylko moje badania, ale też doświadczenia moich kolegów. W sąsiadującym z Cukrówką Broniowie zdecydowanie królowała rodzina Szparagów. W Załawie na znaczeniu zyskiwała rodzina Zawiszów. W samej Cukrówce zdecydowany prym wiedli Salamagowie.

Proces gromadzenia się wokół konkretnego nazwiska i wytwarzanie specyficznych, oddolnych form organizacji, które koncentrują i kierunkują aktywność jej członków, można analizować przez odwołanie do teorii Lucjana Kocika (2000: 51–87) opisanych w książce „Między przyrodą, zagrodą i społeczeństwem: społeczno-kulturowe problemy ekologii wsi i rolnictwa”. Kocik pisze o pewnego rodzaju identyfikacji rodziny z gospodarstwem rolnym, która ma miejsce w przypadku miejscowości, w których żyje się z uprawy ziemi. Jego zdaniem to właśnie gospodarstwo rolne kreowało aktywność mieszkańców wsi i nadawało tożsamość członkom rodziny. Dochodziło do pewnego rodzaju utożsamienia rodziny z bytem materialnym, jakim jest „zagroda”. To ona determinowała cechy członków grupy i stawała się punktem odniesienia do kształtowania opinii na ich temat w przestrzeni wsi.

Tak jak napisałam we wstępie do niniejszej pracy, w Cukrówce najpopularniejszą formą zarobków są prace sezonowe poza wsią, zaś osób trudniących się uprawą roli w zasadzie nie ma. Brak możliwości konstruowania tożsamości w odniesieniu do czegoś namacalnego i stałego, wydaje się powodować pewną pustkę. Czy to możliwe, aby te same mechanizmy, które kiedyś owocowały identyfikacją rodziny z zagrodą, dziś znajdowały nowe formy? Wydaje się, że zależność między rodziną pełniącą funkcję „lokalnego lidera”, a ich nazwiskiem nie jest ani tak łatwo dostrzegalna, ani tak komplementarna, jak miało to miejsce u Kocika, ale mimo tego taka relacja wydaje się istnieć. Salamagowie są rodziną, o silnie zarysowanej tożsamości, którą sami aktywnie tworzą, czego postaram się dowieść w w dalszej części artykułu.

Wydaje się, że niemożność koncentrowania tożsamości rodziny naokoło czegoś namacalnego i dobrze rozpoznawalnego w społeczności wsi, była czynnikiem dodatkowo stymulującym oddolną organizację rodziny Salamagów, Zawiszów, czy Szparagów. Efektem tej „pustki” jest proces koncentrowania się naokoło dużych rodzin, który mogłam zaobserwować podczas badań, oraz wytwarzanie przez te grupy wielu różnorodnych kontekstów swojej aktywności w przestrzeni wsi.

Najwięksi w całym powiecie – społeczne wytwarzanie poczucia sprawczości

Tym co najbardziej zaskakiwało w pierwszym kontakcie z Salamagami, było ich przekonanie o własnej sprawczości wyrażające się chociażby w słowach pani sołtys Cukrówki Maryli Salamagii: „Jak idziemy na wybory to ho! To nie ma sprawy, żeby nie wygrać! I tylko gadają Salamagi z Cukrówki to rządzą. Jak chcemy PiS, to mamy PiS. Jak chcemy naszego wójta, to mamy naszego wójta. Bo wszyscy idą…”

Oraz ich absolutna pewność własnej liczebności, znacznie przewyższającej inne rodziny w okolicy:

A: Ja chciałam o tych Salamagach trochę popytać, bo to największa rodzina we wsi jest?

M: W powiecie szydłowieckim.

A: W powiecie całym?

M: Tak, największa.

A: To…

M: I największa w Polsce.

A: Rodzina?

M: Salamagów, tak. To znaczy z Salamagów rodzina, czyli rozumiemy się. Nie mówię, że tam jakieś, że w ogóle jako, no i tylko z tego korzenia. (2013/M-X/AK/W2)

Początkowo uznawałam pewną zależność przyczynowo-skutkową, która wydawała się wyłaniać z prowadzonych przeze mnie rozmów. Zdaniem większości moich rozmówców Salamagowie byli dużą rodziną, co dawało im „demokratyczną” przewagę nad resztą wsi. Wydawało się, że liczebność Salamagów skutkuje ich poczuciem własnej siły i pozycją lokalnego lidera. Dzięki pomocy Salamgów z łatwością dotarłam też do danych ilościowych z portalu moikrewni.pl, gdzie pojawiała się informacja, że w Polsce mieszkają trzysta cztery osoby o nazwisku Salamaga, z czego aż pięćdziesiąt siedem zamieszkuje powiat Szydłowiecki. Te informacje sprawiły, że zaczęłam postrzegać Salamagów, jako liczny „ruch społeczny”, który dzięki swojej liczebności oddziałuje na przestrzeń wsi i zmienia ją w znaczący sposób. Podobne wrażenie odniósł też opiekun modułu badawczego Tomasz Rakowski, który na jednym ze spotkań zapytał, ilu Salamagów zamieszkuje Cukrówkę i jak ten wynik przedstawia się w procentach. Sam strzelał (na podstawie obserwacji wydarzenia zjazdu oraz moich wypowiedzi dotyczących tematu), że około 50% mieszkańców Cukrówki.

Fot. Rożek Pola, 07.2014, Cukrówka, Zjazd rodziny Salamagów, na terenie szkoły podstawowej w Cukrówce.

Fot. Rożek Pola, 07.2014, Cukrówka, Zjazd rodziny Salamagów, na terenie szkoły podstawowej w Cukrówce.

Taki odbiór tematu przez osobę trzecią, zmusił mnie do ponownego zastanowienia i sięgnięcia po dane liczbowe. Okazało się, że nawet po policzeniu osób spowinowaconych oraz „przyjaciół” skoncentrowanych wokół rodziny Salamagów ich liczebność nie przekracza 20% mieszkańców Cukrówki (42 Salamagów i około 10 osób skoncentrowanych wokół rodziny z 265 mieszkańców wsi). Dominująca rola Salamgów nie wynikała wcale z ich liczebności, ale z obecności samego dyskursu dotyczącego wielkości i siły rodziny. Dyskurs ten był wytwarzany zarówno przez samych Salamagów (opowieści rodzinne, zainteresowanie genealogią, opowieści dotyczące zjazdów, przekonanie o mocy sprawczej w przestrzeni wsi), jak i osoby z nimi niezwiązane (przekonanie o możliwościach politycznych rodziny, o ich układach i silnej dyscyplinie wewnętrznej oraz koncentracji na celu). Interesującym faktem było to, że samo przekonanie o możliwościach Salamagów dawało im realną możliwość wpływania na wieś, a co więcej nikt nie kwestionował „władzy”, jaką posiadała rodzina.

Lek na samotność – wewnętrzny dyskurs rodziny Salamagów

Od początku badań interesowało mnie, w jaki sposób Salamagowie konstruują obraz samych siebie na tle wsi i jakie cechy uważają za najważniejsze. Zaskoczyło mnie, że na moje pierwsze pytania dotyczące historii rodziny, odpowiadano raczej niechętnie i zdecydowanie kierowano mnie do pana Czesława Salamagi. Kiedy do niego dotarłam, usłyszałam następującą historię:

M: Dziadek mój, na imię mu było Adam, no znowu wiadomo, od Adama i Ewy, [pauza] babka Ewa.

A: I oni założyli ród Salamagów w Cukrówce?

M: No, tak się zgadza, tylko my do dnia dzisiejszego nie możemy problemu rozwiązać. [zawieszenie głosu]

A: Jakiego?

M: Jak to się stało, że się zetknęli. Jeżeli dziadek pochodził z miejscowości Skotniki, tam się urodził. Słyszeliście o takiej miejscowości?

A, B: Nie.

M: Znowu by trzeba do tej mapy. Niedaleko nas, ale osiemdziesiąt parę kilometrów. Jak się w Cukrówce, tego, zetknęli. (2013/M-X/AK/W2)

W opowieści pana Czesława, zagadka dotycząca pochodzenia Salamagów została zaprezentowana w sposób silnie steatralizowany. Znacząca pauza po imionach Adama i Ewy, zawieszanie głosu, angażowanie słuchacza i zmuszanie go do stawiania pytań. Takie zabiegi dramaturgiczne świadczą o tym, że wyżej przedstawiona historia nie jest opowiadana po raz pierwszy. Była raczej staranie zaaranżowanym przedstawieniem, które nabierało swoich cech wraz z kolejnymi opowieściami. Co ciekawe historia Adama i Ewy była opowiadana jedynie przez pana Czesława. Za każdym razem, kiedy pytałam o nich innych członków rodziny, konsekwentnie odsyłano mnie do pana Czesława jako osoby, która zna „dawne dzieje” rodziny. Trzeba też zauważyć, że owe „dawne dzieje” obejmują jedynie Adama i Ewę, zaś ich dzieci już nie.

Aura tajemnicy, którą wywołuje nie tyle sama historia, co sposób jej opowiadania, a przede wszystkim fakt, że przekazać ją może tylko jedna osoba, uwznioślają całą opowieść i przydają jej aury niezwykłości i tajemnicy. Teatralizacja (dość banalnej opowieści) sprawiła, że brzmi ona jak coś pozbawionego konkretnego miejsca i czasu. Zbieżność imion przodków, z postaciami biblijnymi potęguje ten efekt, przez co słuchacz zaczyna sądzić, że opowieść jest czymś więcej i co ważniejsze sięga dalej niż początków XX wieku. Z prostej zagadki dotyczącej miejsca poznania się dziadków, otrzymujemy twór niezwykle tajemniczy, którego głębszy sens wydaje się ukryty przed naszymi oczami. Nie sądzę, że sposób opowiadania pana Czesława jest działaniem celowym. Jednak opowiedziana w ten sposób historia wydaje się podkreślać „odwieczny” związek Salamagów z Cukrówką i tym samym wpisuje w opowieść rodzinie nowe znaczenia.

Każdy zarzekał się, że najważniejszą i najbardziej uniwersalną cechą każdego Salamagi jest jego zamiłowanie do zabawy i wspólnego świętowania. Konstruowanie obrazu rodziny nie wokół jakiejś abstrakcyjnej wartości, a czegoś tak prozaicznego jak zabawa i spotkania wydawało mi się niezwykłe. Zaczęłam dopytywać rozmówców, co rozumieją przez stwierdzenie, że Salamagowie „lubią się bawić”. W tym przypadku spotkałam się z wieloma różnymi odpowiedziami: od opisów wesel obliczonych na 160 osób (w których udział brała tylko najbliższa rodzina, bo – niestety – już dzisiaj nie robi się takich wesel jak kiedyś), przez opowieści o grillach i spotkaniach rodzinnych, organizowanych, „jeżeli ktoś ma pół litra” (2013/M-X/AK/W2), do opisów przygotowań do potańcówek w klubie wiejskim polegających na opracowaniu skomplikowanych układów tanecznych. Wydaje się, że istotną cechą, do której odnoszą się Salamagowie poprzez mówienie o zabawie, jest możliwość wspólnego przeżywania określonych zdarzeń.

W książce „Mentalność ludności wiejskiej w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej” Ewelina Szpak (2013) pokazuje, w jaki sposób ewoluowało pojęcie „czasu wolnego”. Jej zdaniem czas wolny może być akceptowany, jeżeli jest jednocześnie czymś pożytecznym i przeżywanym wspólnie. Wydaje się, że to właśnie współprzeżywanie jest najbardziej istotną cechą, kryjącą się pod pojęciem zabawy i czasu wolnego, w ujęciu rodziny Salamagów. Wspólne grille, wspominane potańcówki, wesela. Wszystko to są czynności, których nie da się celebrować samotnie. Takie rozumienie zabawy i czasu wolnego jest czymś zupełnie przeciwnym do lokalnego dyskursu osamotnienia i zamknięcia we własnych domach, który był silnie odczuwalny podczas prowadzonych przeze mnie rozmów. W trakcie badań, nawet podczas niezobowiązującej wymiany zdań z przypadkowymi osobami, mogłam usłyszeć, że Cukrówka jest miejscem, w którym dziś brakuje integracji sąsiedzkiej, choć można było jej zaznać w czasach PRL. Osoby starsze skarżyły się na młodzież, która „wgapia się w komputer”, zaś osoby młodsze – na to, że we wsi „nic się nie dzieje”. Wypowiedzi te były połączone z pewną nostalgią, widoczną szczególnie w wypowiedziach osób starszych.

Wydaje się, że określanie samych siebie przez Salamagów, jako osoby lubiące się bawić, w rozumieniu współprzeżywania i wspólnego celebrowania chwil jest działaniem przeciwstawnym do tworzenia wyżej opisanego lokalnego dyskursu samotności. Wewnętrzne spojrzenie Salamagów na samych siebie, nie odzwierciedla ich liczebności, siły czy innych cech, które mogłyby być uznane za atrakcyjne, ale pokazuje ich jako ludzi, którzy mimo zmian w otaczającej ich rzeczywistości, dalej potrafią zdobyć się na współprzeżywanie otaczającego ich świata. Bezczasowość i tajemniczość rodowodu Salamagów oraz ich umiejętność oparcia się coraz większej samotności dotykającej mieszkańców wsi, sprawiają, że rodzina jawi się, jako instytucja silniejsza i lepiej „zakorzeniona” niż inne rodziny zamieszkujące Cukrówkę. Uważam, że takie przekonanie daje Salamagom pewien rodzaj wewnętrznej siły, który pozwala im na obejmowanie roli lokalnego lidera społeczności.

Fot. Rożek Pola, 07.2014, Cukrówka, Zjazd rodziny Salamagów, na terenie szkoły podstawowej w Cukrówce.

Fot. Rożek Pola, 07.2014, Cukrówka, Zjazd rodziny Salamagów, na terenie szkoły podstawowej w Cukrówce.

Mikrokosmos – układ zależności wewnątrz rodziny

Z wielu powodów rok 1989 był rokiem przełomowym w historii Polski. Makro-rzeczywistość naszego kraju przeżyła gwałtowną zmianę od komunizmu do raczkującego kapitalizmu, towarzyszące temu procesy społeczne zostały zaś dokładnie opisane w wielu monografiach terenowych. Nie da się jednak nie zauważyć, że owe makro-zmiany odnajdują dokładną kalkę w zależnościach między członkami rodziny Salamagów. Na potrzeby niniejszego tekstu, ów system wzajemnych powiązań, zadawnionych animozji, zależności finansowych oraz zwykłych plotek i docinków, pozwolę sobie nazwać mikrokosmosem zależności rodzinnych.

Pojęcie „mikrokosmosu rodziny” pojawia się w metodologicznym podejściu, inspirowanym pracami Daniela Bertaux, wyłożonym przez Elżbietę Tarkowską (2000: 28) w publikacji zbiorowej „Zrozumieć biednego. O dawnej i obecnej biedzie w Polsce”. Zdaniem Bertaux relacje zachodzące w obrębie rodziny są odzwierciedleniem zależności w obrębie społeczeństwa. Sama chciałabym używać pojęcia „mikrokosmos rodziny” w sposób niezależny od koncepcji Bertaux, choć jego sposób opisu w dużej mierze wpłyną na przedstawiony poniżej sposób myślenia.

Najważniejszą cechą rodzinnego mikrokosmosu Salamagów był jego podział na dwa stronnictwa, które stanowiły linia komunistyczna oraz solidarnościowa. Po raz pierwszy natknęłam się na tę informację podczas rozmowy z Tomaszem Salamagą. Inni rozmówcy potwierdzili taki rozłam, ale wskazanie, którzy członkowie rodziny należą do którego stronnictwa, przysporzyło im dużo problemów. Kiedy pytałam o odłam komunistyczny, wszyscy rozmówcy wskazywali pana Czesława Salamagę („<śmiech> Pan Czesław to jest stary komunista.” – 2014/M-V/AK/W1), ale nikogo poza nim. Moje dalsze pytania były zbywane milczeniem, zmianą tematu, lub uczciwym przyznaniem się do niewiedzy. Dla przeciwwagi, kiedy pytałam o prosolidarnościową część rodziny zostawałam zasypywana imionami wszystkich pozostałych członków rodziny:

A: A rodzice pani Doroty? (siostra pana Czesława – przyp. autor)

T: Pani Doroty to nie. I ona też jest tej naszej opcji. (2014/M-VII/AK/W1)

Wydaje się, że w tym przypadku podział na dwie linie ma charakter raczej symboliczny. W czasach PRL pan Czesław był nie tylko członkiem PZPR, ale też sekretarzem partii, sołtysem Cukrówki, kierownikiem zakładu w Chlewiskach, oraz przewodniczącym tamtejszego kółka rolniczego (2014/M-V/AK/W1). Wiele z osób, odnosząc się do czasów PRL mówiły o panu Czesławie, jako o „społeczniku”, który podejmował liczne działania na rzecz zamieszkującej wieś wspólnoty. Na podstawie obserwacji oraz rozmów z Salamagami wnioskuję, że w PRL pan Czesław był osobą, która w pewien sposób koncentrowała działania rodziny, a w każdym razie nadawała im ton.

Jako beneficjent systemu politycznego, pan Czesław mógł pomóc członkom swojej rodziny i (chociaż nie mogę w tym przypadku podeprzeć się żadnym źródłem) podejrzewam, że tak właśnie robił. Po transformacji ustrojowej rola pana Czesława, jako „filaru” rodziny musiała ulec zmianie. Nie mógł już on zapewnić członkom rodziny pomocy, sam zaś nie mógł i nie chciał wyprzeć się swoich powiązań z poprzednim systemem.

Wydaje się, że razem ze zmianą ustroju w rodzinie Salamagów doszło również do zmiany układu sił i swoistego przetasowania „liderów”, odpowiedzialnych za aktywność i zaangażowanie rodziny. Podczas moich badań osobą stojącą na „szczycie rodu” wydawał się być pan Andrzej Salamaga. Jest on właścicielem firmy budowlanej, która zatrudnia niektórych członków rodziny Salamagów, radnym gminy Chlewiska i mężem pani Maryli Salamagi, która pełni funkcję sołtysa Cukrówki. Wydaje się, że w dobie kapitalizmu, to właśnie postać pana Andrzeja (poprzez pośrednictwo pani Maryli) kreuje aktywność rodziny i ukierunkowuje jej działania.

Pan Andrzej otrzymał centralne miejsce w mikrokosmosie Salamagów. Jako młody, sprawny i pracowity człowiek, mógł on szybko przystąpić do budowania swojej pozycji w szeregach Salamagów. Co ciekawe, wydaje się, że pomimo zmiany systemu politycznego, „funkcje” osoby pełniącej rolę rodzinnego lidera, pozostają takie same. Podobnie jak pan Czesław, pan Andrzej wytworzył sytuację, w której jest w stanie wesprzeć innych członków rodziny poprzez pomoc w znalezieniu zatrudnienia (jest posiadaczem własnej firmy) i aktywnie działa w strukturach państwowych (stanowisko radnego). Pan Andrzej jest też mężem pani Maryli, która jako sołtyska Cukrówki jest odpowiedzialna za wiele spraw związanych z funkcjonowaniem wsi. Wszystkie wymienione wyżej aktywności wytwarzają szereg powiązań między rodzinnym liderem, oraz resztą rodziny, oraz liderem, a społecznością wsi. Tworzy się system powiązań, który działa dwukierunkowo. Z jednej strony role pełnione przez pana Andrzeja dają mu możliwość udzielania wsparcia reszcie kręgu Salamagów, z drugiej zaś wsparcie rodziny gwarantuje panu Andrzejowi dalszą możliwość poszerzania swoich wpływów. Stąd walka polityczna Salamagów o stanowisko pana Andrzeja w samorządzie gminy oraz ich dążność do wpływania na politykę w gminie. Objawia się ona głównie poprzez zaangażowanie pana Andrzeja i jego żony, jednak nie byłaby skuteczna bez poparcia reszty członków rodziny, uwikłanych w mikrokosmos zależności rodzinnych.

Ów mikrokosmos Salamagów wydaje się silnie reagować na wzorce zaczerpnięte z makro-rzeczywistości. I choć teza o tym, że rodzina jako „komórka społeczna” reaguje na zmiany w ogóle społeczeństwa, jest banalna, a także wykorzystana w wielu analizach, to w przypadku Salamagów zaskakuje dosłowność przenośni. Samo zastosowanie schematu narracyjnego o odejściu „lidera komunistycznego” na rzecz kogoś, kto lepiej nadaje się do funkcjonowania w społeczeństwie kapitalistycznym, wydaje się ciekawe, nie tylko w kontekście trwania rodziny i zapewnienia jej ciągłości (co samo w sobie insynuuje istnienie niemal organicznej struktury rodziny), ale też w odniesieniu do wytwarzania innego rodzaju aktywności, który bardziej odpowiada obecnej sytuacji politycznej. W PRL rodzina skupiała się naokoło kółek rolniczych, pracy w zakładach, działalności społecznej etc. po zmianie „lidera” powstały nowe rodzaje działalności i sposoby osiągnięcia celu takie jak wspólne głosowanie, czy budowanie własnych firm (w odróżnieniu od pracy w zakładach) zatrudniających członków rodziny. W połączeniu z wewnętrznym i zewnętrznym dyskursem Salamagów, przekłada się to na charakterystyczną atmosferę rodziny i przekonanie reszty mieszkańców wsi, że Salamagowie są rodziną mającą silną legitymizację i możliwości podejmowania działań w przestrzeni wsi.

Podsumowanie

Wydaje się, że „moc sprawcza” Salamagów w przestrzeni Cukrówki wynika z dyskursu ich liczebności i aktywności, a nie faktycznej wielkości rodziny. Salamagowie nie mają rzeczywistej przewagi liczebnej nad resztą rodzin zamieszkujących Cukrówkę. Jednak samo przekonanie o tym, że mogą realnie oddziaływać na kształt zmian na wsi, wystarcza, aby oddawać w ich ręce rzeczywistą moc decyzyjną. Świadczyć o tym może przekonanie, z jakim ani Maryla Salamaga mówiła o kolejnych wyborach samorządowych, które odbyły się kilka miesięcy po naszej rozmowie (2014):

A: Na i co teraz będzie? Bo niedługo wybory samorządowe.

M: No właśnie. Na razie jeszcze nie myślimy, bo teraz to myślimy tylko o naszym wójcie. Bo już dwa razy my przegrali, a to już niedobrze. (2013/M-X/AK/W4)

Podobną opinię pani Maryla wyraziła, co do faktu, że jej mąż nie został w ostatnich wyborach radnym i że tym razem musi sięim” (małżeństwu czy rodzinie?) powieść. Nie chcę odbierać Salamagom zasług związanych z ich umiejętnościami organizowania działań, ale wydaje się, że ten szczególny rodzaj pewności, który przejawia rodzina, musi być zależny od czegoś innego niż niecałych 20% jej zwolenników w przestrzeni wsi.

Takie poczucie własnej „siły” nie mogłoby istnieć, gdyby rodzina nie wytworzyła swojego wewnętrznego obrazu samych siebie, który odróżniałby ją od reszty osób zamieszkujących Cukrówkę. Wydaje się jednak, że mimo szeregu powiązań i ciągłego podkreślania swojej własnej liczebności, najbardziej charakterystyczną cechą wewnętrznego dyskursu Salamagów jest nastawienie na wspólne przeżywanie i współuczestniczenie w ważnych wydarzeniach, które sami zainteresowani rozumieli pod pojęciem zabawy. W połączeniu z lokalnym poczuciem braku integracji mieszkańców Cukrówki, oraz „zamknięcia we własnych domach” ukazywanie Salamagów jako osób, które są silnie zjednoczone, obierają wspólne cele i podejmują wspólne decyzje zdecydowanie wyróżnia ich na tle reszty rodzin, a tym samym legitymizuje ich „niezwykłość”, oraz silne zakotwiczenie w społeczności wiejskiej.

Zarówno dyskurs wewnętrzny, jak i zewnętrzny ulegają przemieszaniu oraz wzajemnie się uzupełniają, tworząc ową specyficzną atmosferę, która panuje wokół nazwiska Salamaga. Podczas badań udało mi się też zauważyć szereg zależności występujących między członkami rodziny, który nazwałam „mikrokosmosem”. Zmiany polityczne, które nastąpiły po 1989 roku, wydają się znajdować swoją odzwierciedlenie w wewnętrznych zależnościach rodzinnych. Zmiana z komunizmu na kapitalizm nastąpiła nie tylko w makro-rzeczywistości Polski, ale też w mikrokosmosie i objawiła się zmianą osoby stojącej „na czele rodziny” z przedstawiciela starego porządku, na kogoś lepiej wpasowującego się w nowy obraz rzeczywistości.

W niniejszym tekście starałam się zatem zrozumieć, w jaki sposób duże rodziny zamieszkujące przestrzeń wsi, wytwarzają poczucie swojej sprawczości oraz jakie nieświadome lub w pełni uświadomione mechanizmy pozwalają im na wysunięcie się na pozycję lokalnego lidera i nagięcie woli ogółu do swoich własnych zamierzeń. Mimo że odpowiedzialne za taki stan rzeczy wydają się być pewne konstrukty społeczne, których źródła są trudne do uchwycenia i zbadania, to efekt działalności Salamagów jest jak najbardziej namacalny. Zgodnie z pragnieniami pani Maryli w wyborach samorządowych w 2014 roku dokonała się zmiana na stanowisku wójta, zaś radnym został jej mąż Andrzej Salamaga. Dalsze plany politycznej „ekspansji” rodziny pozostają tajemnicą.

Bibliografia

Červinkowá, H. Gołębniak B. D. (red.)
2010    Badania w działaniu. Pedagogika i antropologia zaangażowane, Wrocław: Wydawnictwo Naukowe Dolnośląskiej Szkoły Wyższej.

Kocik, L.
2000    Między przyrodą, zagrodą i społeczeństwem: społeczno-kulturowe problemy ekologii wsi i rolnictwa, Kraków: Wyd. Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Kurz, I. (red.)
2008    Lokalnie: animacja kultury/community arts, Warszawa: IKP UW.

Rakowski, T. (red.)
2013    Etnografia/animacja/sztuka. Nierozpoznane wymiary rozwoju kulturalnego, Warszawa: NCK.

Szpak, E.
2013    Mentalność ludności wiejskiej w PRL. Studium zmian, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe Scholar.

Tarkowska, E. (red.)
2000    Zrozumieć biednego: o dawnej i obecnej biedzie w Polsce, Warszawa: Wydawnictwo Typografia.

Autorka:

Współpraca, redakcja naukowa i językowa:

Tomasz Rakowski [fot. E. Bendyk]
Koordynator Modułu III, badacz

Korekta

dr Karolina Dudek

Opublikowane przez

Karolina J. Dudek

mm

Absolwentka Szkoły Nauk Społecznych Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, zarządzania i stosunków międzynarodowych w Szkole Głównej Handlowej, etnologii na Uniwersytecie Warszawskim oraz studiów podyplomowych Instytutu Polonistyki Stosowanej UW. Publikowała m.in. w “Kulturze i Społeczeństwie“, “Kulturze i Edukacji”, “Kulturze – Historii – Globalizacji“ i kilku tomach zbiorowych. Realizowała projekty badawcze w IEiAK UW, IFiS PAN (grant NCN, Preludium) oraz IS UW. Zastępca redaktora naczelnego czasopisma „Stan Rzeczy”. email: poczta@karolinadudek.eu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

4 × 1 =