Oddolność sterowana

Marta Koziej

Oddolność sterowana

W niniejszym tekście analizuję materiał zebrany w trakcie badań terenowych prowadzonych przeze mnie w Warszawie, na Grochowie w Centrum Społecznym Paca 40, gdzie przez rok obserwowałam funkcjonowanie 3 grup: Kooperatywy Sąsiedzkiej, Kooperatywy Rodzinnej oraz Klubu MaTa. Opisuję działalność tych grup i zastanawiam się, na czym polegała ich specyfika i jak sposób ich zainicjowania – odgórny, czyli związany z instytucjonalnymi ramami działania, lub oddolny, czyli pochodzący od ludzi zebranych w nich i chętnych do działania – wpłynął na zakres i trwałość ich działalności. Sugeruję przy tym, że jedna z grup – która musiała zmierzyć się z koniecznością wypracowania kompromisu pomiędzy oddolnymi chęciami i działaniami jej członków a nieujawnionymi, odgórnymi dyrektywami pochodzącymi od Centrum Społecznego Paca 40 – nie podołała temu zadaniu poprzez narzuconą na nią oddolność, którą nazywam „odgórnie sterowaną”.

W kwietniu 2013 roku na ulicy Paca w Warszawie budynek z numerem 40 rozpoczął nowy etap swojej egzystencji. Wcześniej była tam przychodnia, przez co przestrzeń ta nie kojarzyła się niektórym okolicznym mieszkańcom zbyt dobrze. Po remoncie budynek został ponownie oddany do użytku publicznego – tym razem miała to być przestrzeń nie dla państwowej instytucji, lecz dla organizacji pozarządowej Centrum Aktywności Lokalnej (C.A.L.), która otworzyła tam Centrum Społeczne Paca 40 (szczegóły powstania i funkcjonowania tego miejsca: Zuzanna Walkiewicz, Sąsiedzi z Grochowa i sieci działań w Centrum Społecznym).

Na parterze – gdzie znajdują się kuchnia, toalety, pomieszczenie komputerowe, mniejsze pokoje do pracy dla małych grup, oraz duża sala przeznaczona na duże spotkania – została utworzona przestrzeń otwarta, dostępna dla każdego, kto chciałby wejść do budynku. Z założenia jest to przestrzeń rozwoju i integracji społeczności lokalnej. Wolontariusze prowadzący zajęcia dzielą się swoimi umiejętnościami i pasjami, a odwiedzający Centrum mogą korzystać z różnych usług niekomercyjnych. Otwartość przestrzeni ma przekładać się na otwartość między ludźmi, a zgoda na dowolność działań i możliwość tworzenia czegoś wspólnie – ma uruchamiać potencjał działań oddolnych.

Kiedy przyszłam do Centrum po raz pierwszy pod koniec czerwca 2013, na oknach wisiały plakaty zachęcające do wzięcia udziału w spotkaniu organizacyjnym związanym z planowaną aktywnością lokalną na rzecz ruchu sąsiedzkiego. Postanowiłam się na nie wybrać. Kiedy wchodziłam do Centrum, spodziewałam się zastać zespół poważnie wyglądających osób, siedzących dookoła stołu konferencyjnego w jednej z małych sal, dyskutujących nad tym, jak wspólnie mogą wprowadzić w życie swoje plany względem Grochowa. Pokierowano mnie jednak do kuchni – przy stole siedziało 5 kobiet trzymających w rękach kubki z herbatą, które prowadziły luźną rozmowę i co jakiś czas się śmiały. Jak się okazało, było to spotkanie Kooperatywy Sąsiedzkiej (KS), czyli inicjatywy, której poszukiwałam.

Kooperatywa Sąsiedzka i jej pierwsze kroki

Przez pierwsze 2 miesiące moich badań – które przypadły na okres wakacyjny – spotkania KS odbywały się raz w tygodniu, wieczorami, i polegały na siedzeniu w kuchni Centrum Społecznego Paca 40 i wspólnym przygotowywaniu potraw np. zup, koktajli owocowo-warzywnych, deserów lodowych, naleśników itp. Okazało się, że dwie z uczestniczących w spotkaniach kobiet pełniły funkcję animatorek, które miały – jak sama nazwa wskazuje – animować, czyli pomagać i koordynować przebieg spotkań. Mówiły, że w tym przedsięwzięciu chodzi o to, byśmy się zapoznali i zintegrowali, żeby móc lepiej współpracować, kiedy będziemy zajmować się – po pewnym czasie, jak będziemy gotowi – organizacją eventów sąsiedzkich. Na spotkania przychodziło nie więcej niż 5 osób (poza animatorkami). Osoby, które się pojawiały, często nawet się nie przedstawiały, nie mówiły nic o sobie, a animatorki do tego nie zachęcały, nie naciskały. Przyznam, że nie mogłam się wówczas uwolnić od poczucia braku skuteczności przyjętych sposobów na integrację grupy. Wspólnie przygotowywaliśmy jedzenie i prowadziliśmy przy tym rozmowy o pogodzie i na inne, mało pomagające w zapoznaniu się tematy. Na kolejne spotkanie poza animatorkami przychodziły na ogół po dwie osoby, często inne niż w poprzednim tygodniu – skład grupy był więc dość płynny, nie zostały określone granice przynależności do niej, a lista członków nie została dookreślona. Mała grupa stałych uczestników, która wyklarowała się na początku września, składała się z 2 animatorek, 3 kobiet i mnie. Wtedy właśnie zaczęłam przeprowadzać wywiady, a nie tylko obserwować i uczestniczyć w spotkaniach.

Skąd kooperatywy w Centrum Społecznym Paca 40?

Animatorki opowiedziały mi o genezie kooperatywy. C.A.L. wygrał w konkursie na projekt służący integracji społeczności lokalnej w Warszawie i otrzymał dofinansowanie od Funduszu Inicjatyw Obywatelskich (FIO – link do opisu: http://www.pozytek.gov.pl/FIO,379.html) na stworzenie dwóch grup w przestrzeni Centrum Społecznego Paca 40. Projekt zakładał integrację społeczności Grochowa, podkreślał wartości związane z sąsiedztwem oraz wychowywaniem dzieci. Jednak, co wydało mi się zastanawiające, nie był rozpisany, by wspomóc dwie oddolne grupy pracujące już razem – tylko żeby dopiero stworzyć coś nowego od podstaw. Najpierw miały się nazywać „klubokawiarenkami” – bo dofinansowanie obejmowało pokrycie kosztów nie tylko zatrudnienia animatorów, lecz także produktów jedzeniowych (takich jak kawa, herbata, cukier, ciasteczka itp.). Stworzenie dwóch kooperatyw miało pomóc odpowiedzieć na zróżnicowane potrzeby mieszkańców Grochowa. Kooperatywa Sąsiedzka miała zbierać osoby chcące zrobić coś na rzecz sąsiadów i dzielnicy, a Kooperatywa Rodzinna (KR) – zintegrować i wspomóc grochowskich rodziców.

Kooperatywy miały powstać poprzez zebranie i zaangażowanie osób chętnych do działania. Po ustaleniu składu grup, kolejnymi zadaniami były: wypracowanie i wynegocjowanie celów działania, ustalenie zasad i zadań, podziału ról oraz określenie planów działalności. Działalność kooperatyw miała być objęta dofinansowywaniem, zgodnie z projektem, tylko do końca 2013 roku, jednak założeniem było, że z grupy animowanej od czerwca do końca grudnia 2013 wyłoni się grupa inicjatywna, która podtrzyma działalność kooperatywy już bez pomocy animatorek i pieniędzy FIO.

KS – jej wzloty i upadki, udane eventy i wewnętrzne konflikty

Pod koniec września animatorki Kooperatywy Sąsiedzkiej zaczęły delikatnie sugerować organizację bardziej złożonych inicjatyw, które wychodziłyby poza Kooperatywę i byłyby otwarte dla mieszkańców Grochowa. Pierwszym takim działaniem było stworzenie tablicy BUS-a, czyli Banku Usług Sąsiedzkich, który współgrałby z ideą przyświecającą Centrum Społecznemu Paca 40 – ideą wzajemności, czyli dobrowolnej i niefinansowej wymiany dóbr materialnych i niematerialnych między ludźmi. Na tablicy BUS-a miały zawisnąć ogłoszenia mieszkańców, którzy byliby chętni podzielić się jakąś swoją zdolnością, usługą lub rzeczą w zamian za nieodpłatną naukę, usługę bądź rzecz. Wśród kolejnych inicjatyw otwartych koordynowanych przez członków KS znalazły się garażówki, spotkania z podróżnikami, warsztaty robienia kosmetyków czy przetrwania za małe pieniądze przez miesiąc itp.

Członkowie jednak regularnie borykali się z różnymi problemami, przede wszystkim dotyczącymi osiągnięcia kompromisu wewnątrz grupy co do charakteru, przebiegu i organizacji ich inicjatyw. Dyskusje związane z próbami podjęcia wspólnych działań ujawniały zupełnie różne wyobrażenia o tym, czym jest lub ma być KS.

Na podstawie analizy narracji rozmówców zrekonstruowałam dwa – w pewien sposób koncepcyjnie sprzeczne – wyobrażenia na temat tego, jak powinna działać modelowa kooperatywa, stworzone z kilku charakterystycznych elementów. Nie oznacza to jednak, że każda osoba odtwarzała dokładnie jakąś typową narrację – zdarzało się, że w wypowiedziach moich interlokutorów współistniały obie, wydawałoby się sprzeczne, perspektywy myślenia o tym, czym jest kooperatywa.

Pierwsza z nich związana była z wyobrażeniem kooperatywy, dla której fundamentem działania były zaufanie, równość, wspólnotowość oraz brak wyznaczonych pozycji i ról do odegrania w grupie. Ten brak ścisłej struktury oraz formalizacji ról i działań dawał kooperatystom swobodę i poczucie sprawczości w grupie. Wspólnota działań i współpraca, a nie efekt tych działań czy skala przedsięwzięcia, miały dawać satysfakcję z uczestnictwa w organizacji eventów. Poczucie sensu działań budowane było w odniesieniu do takich wartości jak „współpraca” czy „robienie małych kroków” – ważne było zrobienie czegokolwiek wspólnie. Współdziałanie było przedstawiane jako wartość nadrzędna.

Drugi typ wyobrażeń w o wiele mniejszym stopniu wiązał się z idealizowaniem wspólnotowości grupy kooperatywnej. Rozmówcy wyrażali potrzebę ustrukturyzowania, sformalizowania podziału ról w grupie – wyznaczenia lidera lub liderów. Podkreślano konieczność postawienia na praktyczność działań. Współdziałanie nie miało być dla uczestników wartością autoteliczną, ale środkiem do osiągnięcia celu, pewnego wymiernego (niekoniecznie w sensie materialnym) efektu. Proponowali racjonalizację wysiłku, czyli szacowanie stosunku wagi efektu inicjatywy do poświęconej na nią pracy, i decydowanie przez pryzmat tego, czy warto coś zorganizować czy nie. Za wysiłek włożony w organizowanie oczekiwali pewnej niematerialnej „zapłaty” np. w postaci satysfakcji z udanej inicjatywy.

Sprzeczności pomiędzy założeniami dotyczącymi celu działania grupy przyjmowanymi przez członków kooperatywy utrudniały lub wręcz uniemożliwiały wynegocjowanie kompromisu, ustalenie celów i zasad działania. Wywoływały również spięcia pomiędzy członkami kooperatywy i w efekcie zaburzały działania KS. Dlatego też jej funkcjonowanie regularnie przeżywało momenty zakłóceń.

Kooperatywa Rodzinna i jej (nieplanowane) dziecko – Klub MaTa

Na początku skupiłam się jedynie na obserwacji Kooperatywy Sąsiedzkiej. W spotkaniach KS mogłam swobodnie uczestniczyć, natomiast spotkania Kooperatywy Rodzinnej miały zupełnie inny charakter. Jej animatorki były zainteresowane edukacją i wychowaniem dzieci zgodnie z naukami Marii Montessorii. Przeznaczyły jedną salę w Centrum Paca na Pracownię z pomocami dla dzieci (pedagogika Montessori – link do opisu: http://www.montessori.pl). Działalność animatorek polegała na oferowaniu porad i warsztatów związanych z wychowywaniem dzieci w duchu montessoriańskim. Były to zajęcia indywidualne – każda z animatorek spotykała się z jedną parą rodziców i ich dzieckiem lub dziećmi. Animatorki poświęcały dwa dni w tygodniu na taką pracę. Rodzice z okolic zaczęli się coraz bardziej interesować KR, jednak animatorki nie miały tyle czasu, by zorganizować warsztaty dla wszystkich chętnych. Dlatego też część rodziców zaczęła wyrażać potrzebę stworzenia przestrzeni dla otwartych, grupowych spotkań – żeby mogli poznać kogoś w podobnej sytuacji, napić się wspólnie kawy, wymienić doświadczeniami rodzicielskimi, żeby dzieci mogły się wspólnie bawić pod okiem rodziców. Animatorki wyznaczyły zatem termin na takie spotkania, zorganizowały salę w Centrum Paca i wyposażyły ją w zabawki i materace podłogowe dla raczkujących dzieci.

Jednak pomimo że na spotkanie wstępne i organizacyjne przyszła duża grupa osób, na spotkania Klubu MaTa (bo na taką nazwę umówiły się animatorki z uczestniczącymi w nich rodzicami) przychodziło max. 5 osób dorosłych z dziećmi – tak jak do Kooperatywy Sąsiedzkiej. Animatorki z KS nie przejmowały się taką liczbą – natomiast te z KR bardzo zniechęciły się do organizowania spotkań Klubu. Narzekały na brak inicjatywy i aktywności osób, które werbalizowały potrzebę stworzenia Klubu – jednak ich słowa nie przekładały się na działania i nie wiązały się z poczuciem odpowiedzialności za przetrwanie Klubu. Pomimo tego animatorki podejmowały próby utrzymania spotkań Klubu. Żeby rodziców coś wiązało i jednocześnie zachęcało do przyjścia, animatorki zaproponowały organizację spotkań tematycznych, w trakcie których rodzice prezentowaliby określone zagadnienia. Musieli wtedy zaplanować swój udział w danym terminie i dotrzymać umowy: poprowadzić wówczas zajęcia. Spotkało się to z dużą aprobatą i zaangażowaniem członków Klubu. Okazało się, że spotkania raz w tygodniu nie wystarczają – wyznaczono zatem 3 terminy w tygodniu. Jeden dzień przeznaczony był na warsztat lub prezentację hobby rodzica (np. warsztaty fotograficzne, pokaz zdjęć z podróży, prezentacje o żywieniu maluchów); drugi na zajęcia skupione na czymś dla dzieci (np. na śpiewankach po angielsku, zabawach plastycznych itp.), a trzeci miał mieć charakter „kawiarenkowy” – rodzice mogli spędzać czas na wspólnych rozmowach przy kawie, zostawić dziecko na krótki czas z innymi dorosłymi, by móc załatwić coś na mieście itp.

Pytania prawie ontologiczne

Przez cały czas, kiedy prowadziłam badania, nurtowało mnie pytanie: na czym polega istota działania tych grup? Czemu zawdzięczają trwałość[1]? Poprzez obserwację ich działań i wewnętrznych relacji oraz dzięki przeprowadzonym wywiadom, które pozwalały mi na poznanie perspektywy kooperatystów, mogłam przyglądać się, jak to trwanie przebiegało. Na podstawie zebranych materiałów chciałam wywnioskować, jak można zdefiniować trwałość grupy i na czym się ono opiera? Chciałam też odpowiedzieć na złożone, ale bardzo konkretne pytanie: dlaczego jedna z tych grup nie miała problemu z ciągłością istnienia, druga małymi kroczkami dochodziła do stabilności, mimo że obserwatorzy jej działalności (np. pracownicy Centrum Paca) nie prognozowali jej długiego życia, a istnienie trzeciej zależało wyłącznie od obecności w niej konkretnych osób?

Coś się kończy, coś się zaczyna

Przełomowym momentem historii działania wszystkich 3 grup był styczeń 2014, od kiedy to musiały poradzić sobie już bez pomocy animatorek i pieniędzy FIO. Kooperatywa Sąsiedzka miała coraz więcej członków, przez co powiększała się liczba organizowanych przez nią inicjatyw. Kooperatywa Rodzinna działała bez zmian, z tą tylko różnicą, że zmienił się status formalny animatorek – przestały otrzymywać wynagrodzenie za swoje działania i stały się wolontariuszkami prowadzącymi warsztaty. Klub MaTa przeżywał kryzys; pracowniczki Centrum Społecznego Paca 40 prognozowały jego szybki koniec, ponieważ na każde z 3 spotkań w tygodniu przychodziła tylko jedna lub dwie kobiety z dziećmi.

W marcu 2014 w KR wszystko nadal działało jak wcześniej: nic się nie zmieniło, poza nazwą – po kilku miesiącach nazwa „Kooperatywa Rodzinna” została zamieniona na prostą i zgodną z ideą warsztatów prowadzonych przez wolontariuszki „Pracownię Montessori”. Po najgorszym dla dzieci okresie zachorowań, kiedy to rodzice musieli zostawać z nimi w domu, wznowiono działalność Klubu MaTa: spotkania tematyczne, warsztaty, zajęcia dla dzieci. Skład osobowy często się zmieniał, jednak zawsze ktoś był – czy to starzy czy nowi członkowie. Grupa osób działających w Klubie wciąż się poszerzała. Nowi członkowie KS, którzy dołączyli w styczniu, wnieśli ze sobą nową energię, dlatego początkowo udawało się wypracować pewien kompromis. Po pewnym czasie jednak ponownie doszły do głosu różnice, tym razem trudniej było je pogodzić, ponieważ nie było już animatorek, które wcześniej odgrywały rolę mediatorek zarówno między grupą a pracowniczkami Centrum Społecznego Paca 40, jak i wewnątrz ich kooperatywy.

Grupy jako procesy

W analizie działań obserwowanych kooperatyw bardzo pomogła mi praca Eriki Summers Effler (2010), w której omawia ona swoje badania dwóch niedużych grup, podobnych do tych badanych przeze mnie. Podejście, które wypracowała, pozwoliło mi spojrzeć na obie kooperatywy i Klub MaTa jak na pewne procesy, a nie twory, które albo istnieją albo nie – zachodzące sytuacje i działania członków tych grup przekładają się na ciągłe zmiany. Trwanie grupy zależy od tego, czy poradzi sobie ona z nimi, czy nie.

Pracować w obliczu zmian to tyle co stale mierzyć się z przeciwnościami, które stanowią poważne zagrożenie dla przetrwania grupy. (…) Chwilę mi to zajęło zanim doświadczyłam gestaltowskiej zmiany perspektywy i zrozumiałam, że procesy nie zachodziły w obrębie tych grup, lecz to te grupy same były procesami. (…) Trwałość uczestnictwa pojedynczej osoby staje się o wiele mniej istotna niż trwałość grupy jako wyłaniającego się aktora. (ibidem: ix, x)

Starzy członkowie Kooperatywy Sąsiedzkiej nie znajdowali płaszczyzny porozumienia z nowymi, dlatego wewnątrz grupy pojawiły się konflikty, które ją niszczyły – zostali w niej tylko ci kooperatyści, którzy byli w niej od początku. Nagle z 15 członków ich liczba spadła do 4 – było to za mało na potrzeby organizacji eventów otwartych. Pozostałe członkinie spotykały się już tylko po to, żeby porozmawiać, a w końcu – nawet to się rozmyło.

Dwie grupy, obserwowane przez Summers Effler przez 3 lata badań, borykały się z problemami cały czasy i regularnie przechodziły momenty kryzysowe. By istnieć, musiały znajdować taktyki wznawiania działalności. Miały jednak stały, spójny i wspólny dla grupy cel działań. Właśnie on pomagał im przetrwać i stanowił silny bodziec do zmierzenia się z przeciwnościami. Nawet jeśli sposoby podnoszenia się z upadku były różne, to najważniejsze było to, że istniały działania, które na nowo czyniły grupę aktywnym aktorem. W takim wypadku członkowie grup mogli się zmieniać, bo nie od konkretnych jednostek zależało trwanie, ale od utrzymania pewnej atmosfery emocjonalnej wokół celów grup, będących sensem ich działań.

Myśląc o niezbędnej dla trwania grupy wspólnocie celu, porównałam ze sobą KS i Klub MaTa. Klub posiadał taką emocjonalną atmosferę, spójną i trwałą w czasie, związaną ze wspólnym tematem rodzicielstwa i posiadania dzieci. Nawet przy zmianie lub znacznym spadku liczby członków i uczestników spotkań, idea Klubu MaTa zostawała zachowana, więc grupie udawało się rozwiązywać problemy i przetrwać wiele trudnych sytuacji. W przypadku KS było dokładnie odwrotnie – nie było żadnej ustalonej wspólnej tematyki lub celu, które scalałyby grupę. Jej istnienie zależało od chęci i działań konkretnych osób, a nie od idei, które pozwalałyby na wymianę członków grupy i mimo tego utrzymanie jej działań w momentach zagrożenia trwania.

Przepraszam, czy to na pewno kooperatywa?

kooperatywa «daw. spółdzielnia – zrzeszenie prowadzące określoną działalność»

zrzeszenie «organizacja skupiająca ludzi jednego zawodu lub mających wspólny cel»

(Słownik języka polskiego PWN, sjp.pwn.pl)

 

Problemy trwałości KS były związane z ciągle utrzymującymi się konfliktami wewnątrz grupy. Wynikały one z niejasności wspólnoty celu, zasad i braku wyraźnej idei spajającej grupę oraz z nieskutecznych prób ich wynegocjowania. Bazując na moich obserwacjach i wywiadach z członkami grupy, pozwalam sobie postawić tezę, że problemy te wynikały z zawieszenia pomiędzy odgórnością wymagań projektu FIO a nieznanymi granicami oddolności działań kooperatystów. To zawieszenie spowodowane zostało zamianą „kolejności kroków” koniecznych do stworzenia kooperatywy.

To nie ludzie sami z siebie postanowili ją stworzyć, zebrali się i uzgodnili zasady, cel i wspólnotę. Zostali zaproszeni do jej tworzenia, choć wcześniej się nie znali, nie wiedzieli też, co mogą, a czego nie, ani też, czego chcą i czego mogliby oczekiwać. Uczestnicy musieli negocjować charakter działalności pomiędzy sobą oraz z „górującą” nad nimi organizacją pozarządową – nagromadzenie zbyt wielu nieporozumień i konfliktów doprowadziło w końcu do rozpadu tej „kooperatywy”.

Jeśli spojrzymy z takiej perspektywy na Kooperatywę Rodzinną, nie miała ona problemów z trwałością działalności, ponieważ nie była to kooperatywa, a darmowa usługa edukacyjna, która cieszyła się stałym zainteresowaniem rodziców z Grochowa. Na rzecz pisanego dla FIO projektu została nazwana „kooperatywą”, lecz od samego początku za takim określeniem nie stało nic kooperatystycznego: były to zorganizowane odgórnie warsztaty, prowadzone przez animatorki, które uczyły rodziców jak wychowywać dzieci według nauk Marii Montessorii, a rodzice nie mieli wpływu na ich przebieg. Potwierdza to również zmiana nazwy tej grupy na „Pracownię Montessori”.

Powstanie Klubu MaTa wynikało z oddolności wewnątrz projektu FIO; rodzice korzystający z „usług” Kooperatywy Rodzinnej sami, czyli oddolnie, zgłosili potrzebę stworzenia przestrzeni do grupowych spotkań poza działalnością KR. Na początku klubowicze mieli problemy z określeniem zasad swojej działalności, ale było coś, co ich łączyło – tematyka rodzinna i związana z wychowywaniem dzieci – a cel działalności był jasno określony: tworzenie społeczności rodzin w różny sposób spędzających ze sobą czas oraz pomagających sobie. Zasady zostały po pewnym czasie wypracowane w trakcie spotkań i wspólnego korzystania z narzędzi tj. przestrzeni budynku C.A.L. i prywatnej grupy na Facebooku. Analogiczne narzędzia wspierania organizacji spotkań i komunikacji w żaden sposób nie wzmocniły trwałości Kooperatywy Sąsiedzkiej – nie było w tym przypadku fundamentu ideowego, na którym działania mogłyby się oprzeć.

grupy-kooperatywy

Odgórność, oddolność i strefa pomiędzy

Poniżej wymieniam badane przeze mnie grupy i pokazuję, co wpłynęło na ich trwałość. W ich przypadku zależało ono od sposobu, w jaki powstało – charakteru aktora, który je stworzył. Projekt FIO po zaakceptowaniu i otrzymaniu zgody na dofinansowanie przeszedł z rąk osób, które go pisały, w ręce instytucji – organizacji pozarządowej C.A.L. Grupy powstałe z niego, mają w swoim początku zarówno element oddolności, jak i odgórności. Jednak ich dalsze istnienie zależało od narzuconego im odgórnie lub wynegocjowanego oddolnie celu i sensu. Jak nazwać zatem grupę stworzoną z tego projektu, której nie udało się znaleźć równowagi między odgórnością i oddolnością, a przez to również celu swojej działalności? Proponuję w odniesieniu do tej grupy mówić o oddolności sterowanej – poniżej wyjaśniam dlaczego.

 

  • KR – inicjatywa[2] odgórna

    Rama projektu oraz sposób działania narzucony przez animatorki nie zostawiły zbyt szerokiego pola do działania osobom uczestniczącym w warsztatach. Nie była to kooperatywa w tym sensie, że osoby te nie tworzyły grupy wspólnotowej. Owszem, uczestnicy i animatorki mieli wspólny cel, ale został on wybrany odgórnie przez animatorki. „Kooperatyści” byli uczestnikami spotkań jako odbiorcy usługi oferowanej za darmo.

  • KS – oddolność sterowana

    inicjatywa zawieszona pomiędzy odgórnymi dyrektywami projektu organizacji pozarządowej a oddolnie wytwarzanym polem działań. W tym wypadku kooperatywa również nie działała zgodnie z pewnymi założeniami dotyczącymi oddolnego charakteru tego typu inicjatyw. Było to przyczyną wielu konfliktów w grupie, spowodowanych niedookreślonością sfer zasad, wspólnoty i celu. Skutkiem tego był ostateczny rozpad grupy i koniec działalności KS.

  • Klub MaTa – inicjatywa oddolna

    inicjatywa, która wypracowała wspólnotę tematu, celu i zasad opartych na temacie rodziny i wychowywania dzieci. Mimo że nie nazywa się kooperatywą, to działa zgodnie z zasadami charakterystycznymi dla tego typu inicjatyw i radzi sobie z napotykanymi problemami i momentami kryzysowymi. Nadal należę do jego prywatnej grupy na Facebooku i widzę kolejne posty informujące o spotkaniach oraz dyskusje na tematy związane z dziećmi.

 

Podsumowanie

W przypadku wszystkich analizowanych grup okazuje się, że oddolność była kluczem do stworzenia wspólnoty – poprzez wspólne samostanowienie celów i działań w ramach Klubu MaTa udało się utworzyć trwałą i konsekwentnie działającą grupę. Odgórność zapewniała istnienie i trwanie grupy KR, bo działała ona według jasno wyznaczonych odgórnie zasad. Niestety jej nazwa nie pokrywała się z rzeczywistym charakterem jej działań – uczestnicy warsztatów nie tworzyli wspólnoty, tylko grupę zainteresowaną tym samym tematem, która nie musiała niczego wspólnie organizować, była tylko zbiorem odbiorców tej samej usługi – zajęć w pracowni Montessori. Natomiast KS pozostawiona pomiędzy poziomem odgórności a oddolności nie wypracowała strategii łączącej lub godzącej obie te płaszczyzny. Przez sprzeczność charakteru, którą w tej grupie wywołał jej tak niespójny model działania, oraz wynikającą stąd niemożność stworzenia wspólnych celów i zasad grupa popadła w wewnętrzny konflikt, który zniszczył jej dalsze trwanie.

 

Bibliografia:

Summers Effler, Erika
2010 Laughing Saints and Righteous Heroes: Emotional Rhythms in Social Movement Groups, Chicago i Londyn: University of Chicago Press

 

Źródła internetowe:

http://klubnapaca.blogspot.com, dostęp: 10.02.2015
https://www.facebook.com/Paca40?fref=ts, dostęp: 10.02.2015
http://centrumpaca.pl, dostęp: 10.02.2015
http://kulturaoddolna.pl/sasiedzi-z-grochowa-i-sieci-dzialan-w-centrum-spolecznym, dostęp: 20.04.2016
http://www.pozytek.gov.pl/FIO,379.html, dostęp: 20.04.2016
http://sjp.pwn.pl/slowniki/kooperatywa.html, dostęp 20.04.2016
http://sjp.pwn.pl/slowniki/zrzeszenie.html, dostęp 20.04.2016
http://www.montessori.pl, dostęp: 20.04.2016
[1] Trwałość grupy – kiedy piszę o trwałości grupy, mam przede wszystkim na myśli jej czasowy wymiar w znaczeniu bliskim tego, co wyrażają rzeczowniki „trwanie” czy „istnienie”. Takie rozumienie trwałości grupy związane jest z przyjętą przeze mnie perspektywą teoretyczną, zgodnie z którą grupy są procesami.
[2] Traktuję grupę jako proces, dlatego pojęcie „inicjatywa”, oznaczające pewne działanie i stojącą za nim motywację, traktuję jako swego rodzaju synonim do tak rozumianego pojęcia grupy.

Autorka:

Marta Koziej
badaczka

Redakcja naukowa

dr Karolina Dudek, dr hab. Sławomir Sikora

Redakcja językowa

Karolina Dudek

Opublikowane przez

Karolina J. Dudek

mm

Absolwentka Szkoły Nauk Społecznych Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, zarządzania i stosunków międzynarodowych w Szkole Głównej Handlowej, etnologii na Uniwersytecie Warszawskim oraz studiów podyplomowych Instytutu Polonistyki Stosowanej UW. Publikowała m.in. w “Kulturze i Społeczeństwie“, “Kulturze i Edukacji”, “Kulturze – Historii – Globalizacji“ i kilku tomach zbiorowych. Realizowała projekty badawcze w IEiAK UW, IFiS PAN (grant NCN, Preludium) oraz IS UW. Zastępca redaktora naczelnego czasopisma „Stan Rzeczy”. email: poczta@karolinadudek.eu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

four × 4 =