Po kurpsiosku

Obecność i rola gwary kurpiowskiej w gminie Kadzidło

Fot. Karolina J. Dudek, Wesele kurpiowskie, Kadzidło 2015. Grafika: KJD

Ewa Nizińska

Po kurpsiosku. Obecność i rola gwary kurpiowskiej w gminie Kadzidło

Podczas licznych pobytów na Kurpiowszczyźnie, zarówno tych związanych z realizacją badań do grantu „Oddolne tworzenie Kultury. Wielostanowiskowe studium porównawcze”[1], jak i wcześniejszych, wielokrotnie słyszałam elementy gwarowe w mowie osób, z którymi rozmawiałam. Nieraz były to charakterystyczne zmiękczenia, innym razem wtrącenia kilku charakterystycznych słów: zitajta, chójki, siurki. Wśród moich rozmówców, w większości związanych z regionem i oddanych działaniom regionalnym, niemal wszyscy podkreślali rolę gwary w budowaniu tożsamości kurpiowskiej. O tym, jak jest ważna, najlepiej świadczą dyskusje, które podzieliły środowisko. Dotyczyły one takich kwestii jak: jednolite zasady pisowni ustalone przez prof. Jerzego Rubacha[2] oraz nauka gwary kurpiowskiej wprowadzona w szkołach gminy Kadzidło[3]. Kurpsioski, leżący w obszarze zainteresowań zarówno oddolnych, jak i instytucjonalnych działań kulturalnych, nie może zatem zostać pominięty w analizach „życia kulturalnego gminy”.

W eseju chciałabym się przyjrzeć kilku obszarom, w jakich gwara kurpiowska jest używana, co jest bezpośrednio związane z najważniejszym opisywanym przeze mnie zagadnieniem, jakim jest związek między językiem a lokalną tożsamością. Postaram się również przybliżyć wspomnianą wyżej dyskusję, dotyczącą kodyfikacji gwary wraz z argumentami, na które powołują się jej zwolennicy oraz przeciwnicy. Interesująca, ale przede wszystkim wyróżniająca dla gminy Kadzidło, jest kwestia prowadzonej w szkołach edukacji regionalnej i jej także poświęcę fragment rozważań. Tak wybrane wątki mieszczą się w szerokich postulatach Janusza Anusiewicza, by traktować badania interdyscyplinarnie i łączyć antropologię z lingwistyką, „dążąc do zrozumienia człowieka i społeczeństwa, a nie tylko tekstów lub abstrakcyjnych systemów” (1991: 17). Język jest bowiem jednym z najważniejszych (jeśli nie najważniejszym) tworów/konstruktów kultury, podstawowym ich składnikiem, a jednocześnie przekaźnikiem treści kulturowych:

Język jest swoistym rezerwuarem treści, wzorców i form kultury, przy czym w świecie wzorców kulturowych pełni niejako podwójną rolę – jedne wzorce wytwarza, wyraża, przechowuje i przekazuje, a w stosunku do innych wzorców (poza językowych) jest narzędziem ich interpretacji. Jest więc język wytworem i przejawem kultury zarazem, ale też i bez języka niemożliwe byłoby jej powstanie i rozwój (Anusiewicz 1991: 20).

I tak, stosunkowo dobrze zachowana gwara kurpiowska[4] przechowuje – jak twierdzą jej użytkownicy – wiele nazw roślin, czy nieużywanych już dziś przedmiotów, dzięki czemu wciąż się o nich pamięta (2014/M-II/MK,KW/W21). Jednocześnie leży w centrum idei regionalistycznych, pojawia się nie tylko w pieśniach wykonywanych przez grupy śpiewacze, lecz także jest wyznacznikiem tożsamości Kurpi, stanowiąc o ich identyfikacji.

Nim jednak rozwinę wszystkie te wątki, przywołując wypowiedzi rozmówców, mieszkańców Kurpiowszczyzny, przybliżę podstawowe pojęcia, którymi będę się posługiwać i których używają rozmówcy, wreszcie – niezbędny kontekst. Dwa najczęściej używane terminy to „dialekt” i „gwara”. Mianem dialektu określa się mowę ludności wiejskiej z pewnego obszaru, różniącą się od języka ogólnonarodowego cechami fonetycznymi i leksykalnymi. Różnice te mogą mieć genezę w przeszłości, nieraz bardzo odległej. Tymczasem gwara, o definicji bardzo podobnej do już przytoczonej, jest podrzędna w stosunku do dialektu, gdyż dotyczy niewielkiego terytorium np. kilku wsi[5]. Ze względu na niejednoznaczność głównej cechy – wielkości obszaru zamieszkiwanego przez użytkowników, która oba pojęcia odróżnia – można używać ich wymiennie. Tak też zwykle robią mieszkańcy Kurpiowszczyzny, choć w rozmowach można wyczuć, że podstawowym pojęciem jest bardziej nobilitujący dialekt:

Lat temu 12 zawitał przypadkowo w te strony Jerzy Rubach i te Kurpie mu tak się spodobały, zainteresował się, a że jest specjalistą w tym zakresie, co prawda od angielskiego, ale myślę, że mu to tylko ułatwiło, i zainteresował się gwarą kurpiowską, zaczął ją szerzej badać. Zauważył, że ma wszelkie cechy dialektu, czyli osobnego języka […] powiedział, możecie śmiało to tak nazywać, to jest gwara, która jest dialektem. I to nas tak wyniosło (2015/M-II/MK,KW/W22).

W cytowanych słowach prezesa Związku Kurpiów[6] Mirosława Grzyba nobilitujące jest oczywiście nie tylko samo użycie słowa „dialekt”, ale również, a może przede wszystkim, osoba, która go użyła i wiążące się z nią zainteresowanie znanego profesora. Wprowadzony przez niego zapis jest zakończeniem znacznie wcześniejszych starań – gwarę kurpiowską próbowali zapisać już Adam Chętnik[7] czy Stanisław Ceberek[8].

Gwara kurpiowska była – wyjściowo – językiem mówionym, bardzo zróżnicowanym wewnętrznie, w zależności od miejsca. Dla jej kształtowania kluczowe było osadnictwo mazurskie z północy i w mniejszym stopniu mazowieckie, pochodzące z południa[9]. Cechą charakterystyczną gwary kurpiowskiej jest zmiękczanie spółgłosek, jej użytkownicy nie będą w związku z tym mówili piwo lub piasek, ale psiwo czy psiasek (Chętnik 1924: 106). Istotne jest również „mazurzenie” – wymawianie głosek „cz” lub „dż” jako „c”, „dz”. Typowe cechy tej gwary krótko ujął Leszek Czyż: „Kurpiowskiej mowie nieodłącznie towarzyszy specyficzna melodia, intonacja, akcent, swoista barwa” (Czyż za: Sobiech 2012: 37). Jednak zgodnie z tym, co napisałam wyżej, gwara kurpiowska, podobnie jak inne języki, jest bardzo zróżnicowana, nieraz nawet mieszkańcy dwóch blisko siebie położonych wsi poszczególne słowa wymawiają inaczej. Podkreślają to autorzy „Słownika wybranych nazw i wyrażeń kurpiowskich”, którego multimedialna wersja została umieszczona na stronie internetowej Związku Kurpiów:

Obok zasad, reguł przedstawionych wyżej, dialekt kurpiowski na swoim obszarze występowania posiada także pewne geograficzne zróżnicowanie w wymowie. Nie wdając się w szczegóły, nie zdziwimy się, że choć słowo zęby zapisujemy zę̈by, możemy je usłyszeć także jako zamby. Podobnie, choć słowo chłopak piszemy chłopåk, możemy je usłyszeć jako chłopak lub chłopok. Tak na Kurpiach jest. Tak jest na całym świecie, gdyż nie ma dialektu czy języka, który byłby w 100 procentach jednolity na danym obszarze[10].

Zróżnicowanie to, a także nieuwzględnianie go w zapisie są głównymi wątkami poruszanymi w dyskusjach zwolenników i przeciwników dzieła prof. Rubacha, do czego jeszcze powrócę w dalszej części eseju.

Póki co, dla lepszego zrozumienia znaczenia działań podejmowanych na rzecz gwary kurpiowskiej, warto wspomnieć, że choć dzięki wielu regionalistom i miłośnikom regionu cieszy się ona pewnym prestiżem, to jednak poziom jej zachowania jest zróżnicowany, a wśród młodszego pokolenia grono jej użytkowników jest nieduże:

Pokolenie od 50 lat wzwyż dobrze jeszcze mowę Kurpiów pamięta, no może w takich miejscach jak Czarnia to również młodsi. Ale faktem jest, że ta mowa zaczęła ginąć, tak jak różne sprzęty, w zastraszającym tempie […] młodzi przestali używać, wracali z pracy, słuchali telewizora i dlatego to zaczęło ginąć (2015/M-II/MK,KW/W22).

Dziś sytuacja ta zaczyna się zmieniać, przynajmniej w gminie Kadzidło, jednak jeszcze trzy lata temu z badań Katarzyny Sobiech wynikało, że wśród uczniów 73% zna w gwarze jedynie kilka słów (a kolejne 4% nie zna jej wcale), jedynie 32% chciało się jej uczyć w ramach dodatkowych zajęć prowadzonych w szkole (tyle samo zaś uznało, że nie jest związanych z dziedzictwem swojego regionu). Co ciekawe, jednocześnie 90% uczniów uznało, że Kurpiowszczyzna jest warta promocji w kraju i na świecie (Sobiech 2012: 58, 63). Ten znacznie większy odsetek pokazuje, że wiele osób widziało w niej potencjał (m. in. turystyczny), ale nie przekładało tego na żadne realne działania, skądinąd ograniczone z racji wieku respondentów.

Tymczasem w gminie Kadzidło podjęto działania, które mają szansę sprawić, że opisana wyżej sytuacja zacznie się zmieniać. Wykorzystując efekt prac profesora Rubacha, dwa lata temu uruchomiono w gminie kurs dialektu kurpiowskiego dla nauczycieli i innych zainteresowanych, dofinansowany przez urząd gminy:

Świadectwem zmian w sytuacji gwar i dialektów jest kurs, który uroczyście zakończył się niedawno w Kadzidle. Lokalna, ukochana mowa nie jest „we władaniu” dialektologów, lecz została „odzyskana” przez lokalne elity. Nie jest traktowana jako relikt, lecz podejmowane są kroki ku jej rozwojowi. Jednym z takich kroków jest „ogarnięcie” jej stanu obecnego, dopracowanie wersji standardowej, aby nie spierać się o litery, zapis itp., ale rozwijać jej formę literacką[11].

Ta notatka prasowa oddaje entuzjazm, analogiczny do tego, jaki mają miłośnicy Kurpiowszczyzny i regionaliści. Ci, jakkolwiek mają świadomość, że gwara w obecnych czasach jest tylko jedną z odmian języka używanego przez mieszkańców wsi i nie będzie dominować nad językiem urzędowym, widzą w niej jeden z podstawowych elementów tożsamości regionalnej. Ukształtowała się w obrębie warstwy chłopskiej, ale dziś używana jest także przez osoby dobrze wykształcone[12]. To one stanowią, wielokrotnie, o obecnym renesansie idei regionalistycznych i zarażają nią inne osoby, koncentrują ich działania[13]. W tym kontekście podziękowania dla prof. Rubacha, umieszczone w „Słowniku wybranych nazw i wyrażeń kurpiowskich” nie muszą być jedynie zwykłą kurtuazją:

Kurpie są bezgranicznie wdzięczni za opracowanie zasad pisowni mowy kurpiowskiej – plonu wieloletnich i jeszcze trwających badań Profesora nad mową Kurpiów. Autentyczne i bezinteresowne zaangażowanie Profesora w badanie i opracowywanie dialektu kurpiowskiego było dla nas Kurpiów z urodzenia i zamieszkania najwspanialszym bodźcem i najlepszą motywacją do pracy przy tym słowniku[14].

Jego działania dały bodziec, ale też merytoryczne podstawy do kolejnych inicjatyw w regionie, między innymi do organizacji kursu dialektu kurpiowskiego, co z kolei z pewnością stanowiło o wzmocnieniu jego pozycji.

Zdjęcie dyplomów ukończenia kursu dialektu kurpiowskiego przez Janinę Kaczyńską i Anetę Wielechowską, fot. K. Waszczyńska, Wach, 08. 2015.

Zdjęcie dyplomów ukończenia kursu dialektu kurpiowskiego przez Janinę Kaczyńską i Anetę Wielechowską, fot. K. Waszczyńska, Wach, 08. 2015.

Wpisuje się to w szerszy trend emancypacji języków lokalnych, czego najlepszymi przykładami są język kaszubski oraz śląski[15]. W sytuacji, gdy regiony zyskują coraz mocniejszą pozycję, nie jest to oczywiście przypadek. Jak pisze Anna Weronika Brzezińska:

Dziedzictwo jest spuścizną, spadkiem odziedziczonym po poprzednich pokoleniach. W jego skład wchodzą wszystkie dobra kultury przejęte z przeszłości, do których odwołujemy się w życiu codziennym, z dorobku których korzystamy i które uważamy za konieczne do funkcjonowania w codziennej rzeczywistości (2006: 193).

Dobrami mogą być tutaj zwyczaje i obrzędy z danego regionu, strój czy elementy sztuki ludowej, ale to przede wszystkim „język, albo też dokładniej pewna odmiana języka, staje się jednym ze sposobów wyrażania zespołowej, wspólnotowej tożsamości” (Lubaś za: Tambor br). Jolanta Tambor pisze nawet więcej:

Odbieranie ludziom języka to pozbawienie ich tożsamości, zanikanie języka powoduje osłabianie tożsamości, a w rezultacie także jej zanikanie (br: 5).

Mieszkańcy Kurpiowszczyzny działający na rzecz swojego regionu także mają świadomość, że gwara odróżnia ich od heterogenicznej społeczności i jest jednym z najważniejszych nośników lokalnej identyfikacji. Podejmują więc wiele działań, które sprawiają, że pozycja dialektu kurpiowskiego jest coraz lepsza. Mają jednak również świadomość, że rolę musi tutaj odegrać państwo, proponujące rozwiązania systemowe. Mówi o tym prezes Związku Kurpi:

Kurpie są na tyle wyrazistą grupą, chcielibyśmy, żeby było to uszanowane przez przepisy odgórne. Jakieś prace toczą się w Senacie […] żeby gwary regionalne w Polsce były otoczone opieką państwa i żeby ich uczyć, i żeby je utrwalać. Uważamy, że powinna się zmienić ustawa o języku polskim, gdzie będzie wzmocniona pozycja gwar […]. Nam chodzi o to, by uchronić dialekt kurpiowski od zapomnienia i dlatego wszelkie te działania mają znaczenie bardziej praktyczne niż znaczenie naukowe. W sensie takim, że posegregować i uporządkować, i będzie obiektem muzealnym, tego nie chcemy. […] żeby ci, którzy chcą, mogli po kurpiowsku pisać (2015/M-II/MK,KW/W22).

W tym miejscu warto spostrzec, że dawniej znajomość mowy lokalnej, podobnie jak umiejętność robienia nowolatek[16], kwiatów z bibuły czy charakterystycznych wycinanek przekazywana była w domach, z pokolenia na pokolenie. Stanowiła kapitał kulturowy, czyli zespół charakterystycznych dla danej grupy społecznej idei i odniesień (Bourdieu 2006). Tymczasem współcześnie, choć w niektórych rodzinach najmłodsze pokolenie (wnuki) uczy się od najstarszego (dziadków), bardzo ważną rolę w zachowaniu lokalnych tradycji mają instytucje zewnętrzne – zespoły taneczne, grupy śpiewacze, czasami również szkoły, przy czym w tych ostatnich wszystko zależy od tego, czy wśród nauczycieli znajdą się pasjonaci gotowi zaszczepić w najmłodszych zainteresowanie Kurpiowszczyzną:

Zależy nam, żeby jednak ta Kurpiowszczyzna przetrwała, już na pewno w szkole, bo jeżeli nie znajdzie się jedna, czy nawet dwie osoby, to ta szkoła nie będzie już zawierała tych elementów kurpiowskich, będzie tradycyjną szkołą ogólnopolską (2014/M-II/MK,KW/W21).

W sukurs nauczycielom takim, jak cytowana wyżej Janina Kaczyńska z Wachu, przyszedł Wójt gminy Kadzidło: Dariusz Łukaszewski, wprowadzając do szkół gminy Kadzidło lekcje dialektu kurpiowskiego (przy czym szkoła nie jest jedynym odbiorcą jego działań na polu regionalnym). Odradzająca się gwara pojawia się również w innych okolicznościach.

Gwarę, ale także inne tradycyjne elementy, jak strój czy tańce, wykorzystują grupy śpiewacze oraz zespoły taneczne, które już od dawna są wizytówką regionu. Wykonywane przez nich utwory przygotowywane są z dużą dbałością w zakresie wizualnym i merytorycznym. Mirosław Grzyb podkreśla ważną rolę opiekunów tych grup, którzy dbają o prawidłową wymowę i o to, by nie było naleciałości z innych regionów. Uważa, że choć w mowie bywało różnie, to podczas przeglądów gadki kurpiowskiej błędów jest coraz mniej, do czego przyczyniła się też publikacja „Słownika wybranych nazw i wyrażeń kurpiowskich” (2015/M-II/MK,KW/W22). Umożliwiła to z pewnością jego nowoczesna forma i fakt, że każde ze słów prezentowane jest nie tylko w postaci zapisanej, lecz także została nagrana jego wymowa[17]. Dużą dbałość o warstwę językową występów potwierdza pan Jan Kania, znany na Kurpiach harmonista pedałowy[18], który wspiera wiele grup, między innymi Koło Gospodyń Wiejskich w Lipnikach. Co ważne, stwierdza on, że również sami śpiewacy coraz lepiej orientują się w mowie regionalnej, mimo że jej zróżnicowanie jest tak duże:

Gwara jest w dużej mierze spolszczona. Ale chodzi o przełożenie tego dokładne, na tę gwarę. Po prostu panie też wiedzą tu i przekładają, ale staram się to nadzorować, żeby to było właściwe. Na Kurpiach są różne okolice, gdzie ta gwara się różni, różne sytuacje są i dokładnie muszę zwracać uwagę, gdzie jakie okolice. Na tekstach zaznaczam, żeby to było z naszych okolic (2015/M-II/MK,KW/W16).

Używanie języka regionalnego przez grupy śpiewacze jest jednak do pewnego stopnia oczywiste. Tymczasem znaczenie dialektu kurpiowskiego wzrosło na tyle, że coraz częściej pojawia się w przestrzeni publicznej, między innymi w radiu. W każdy piątek o 10.30 radio z Ostrołęki nadaje wiadomości z regionu, w tym przez 5 minut są one podawane w gwarze[19]. Prezesowi Związku Kurpi marzy się również stały kącik w lokalnej prasie: systematycznie, jakaś tam gadka, jakiś słowniczek, jakaś pieśń […] wstępne rozmowy już trwają (2015/M-II/MK,KW/W22). Nie ulega wątpliwości, że byłaby to wówczas także promocja literackiej formy dialektu kurpiowskiego, zaproponowanej przez profesora Rubacha. Już w tej chwili jest nią ustawiony w Kadzidle dwujęzyczny turystyczny plan gminy i wsi.

Mapa gminy i miejscowości Kadzidło podpisana z użyciem zapisu gwarowego, fot. K. Waszczyńska, Kadzidło, 11. 2015

Mapa gminy i miejscowości Kadzidło podpisana z użyciem zapisu gwarowego, fot. K. Waszczyńska, Kadzidło, 11. 2015

W miejscowości stoi też reklama z jej herbem, adresem strony internetowej urzędu gminy i dużym napisem w dialekcie „Kocham Kurpie”.

Reklama z herbem Kadzidła i napisem „Kocham Kurpie” w zapisie gwarowym, fot. K. Waszczyńska, Kadzidło, 11.2014.

Reklama z herbem Kadzidła i napisem „Kocham Kurpie” w zapisie gwarowym, fot. K. Waszczyńska, Kadzidło, 11.2014.

Za sprawą choćby tych dwóch obiektów władze samorządowe nie tylko promują oryginalne cechy regionu wśród przyjezdnych, ale dają do zrozumienia, że w gminie dba się o tradycje i dziedzictwo regionu. Obie te kwestie są zresztą ze sobą powiązane, gdyż jak twierdzi Gregory Ashworth, dziedzictwo:

jest bezustannie tworzone, odrzucane, niszczone i przetwarzane, wykorzystywane do wielu współczesnych celów, jednostkowych i zbiorowych. Jednym z tych sposobów użycia jest przetwarzanie go w produkty do sprzedaży (2015: 289).

Wspomniana mapa i reklama są elementami tworzenia marki miejsca, przy czym do tego nie jest potrzebna biegła znajomość gwary – zwykle wystarcza kilka słów. Taką taktykę ma Zdzisław Bziukiewicz[20], który, nie wiedząc jak, nie używa gwary w piśmie, a poza tym nie chce otwierać pola do dyskusji w tej kwestii. W mowie zaś posługuje się kilkoma słowami, dobranymi tak, by budować relację ze zwiedzającymi muzeum, ale jednocześnie nie zaburzyć rozumienia przekazywanych treści. Oczywiście gwara sprzyja tu również budowaniu spójnego obrazu – mamy do czynienia z bursztyniarzem w stroju, znającym lokalną mowę, a zatem z pewnością z Kurpiem (por. Waszczyńska 2010: 175). Tak właśnie tworzy się markę miejsca – tu jest nim Muzeum Kurpiowskie w Wachu, ale analogiczne działania odnieść można do Kadzidła, Myszyńca lub innych miejscowości Kurpiowszczyzny. Oprócz tworzenia poczucia wyjątkowości, bardzo istotne jest budowanie skojarzeń: kluczowy w brandingu (technice marketingu) jest bowiem proces wybierania atrybutów oraz kojarzenia ich z miejscem, by poprawić jego pozycję wśród konkurencji (Ashworth 2015: 242). To właśnie starają się robić włodarze wielu kurpiowskich miejscowości. Ich działalność sięga jednak dalej niż tylko promocji kierowanej do turystów, a Mirosław Grzyb podkreśla, że obecnie wójtowie część swoich wystąpień mówią po kurpiowsku, chodzą w stroju (2015/M-II/MK,KW/W22).

Tymczasem, choć pojawienie się zapisu literackiego dialektu kurpiowskiego, tchnęło nowe siły w wielu regionalistów, a dla wielu stanowiło o wzmocnieniu identyfikacji z Puszczą Zieloną, pojawiły się również wątpliwości. Podczas naszej rozmowy w 2013 roku wygłosił je między innymi Bernard Kielak – ekspert[21], wieloletni dyrektor Muzeum w Ostrołęce:

Gwarę uważam za rzecz bardzo istotną w całokształcie tej kultury i tej ziemi. Jednakże uważam też, że uczenie tak na siłę, kogoś kto zupełnie nie miał z tym… bo nie czarujmy się, uczniowie w czwartej albo piątej klasie zupełnie nie mają dziś w domu tych wzorców. Rodzice już nie mówią w gwarze, babcia już nie żyje, czy prababcia, nie czarujmy się. I robienie czegoś na siłę przez filologa angielskiego, który jakieś umlauty wprowadza, kiedy cała Europa od tego odchodzi, bo nie potrafi tego wymówić, to taki właśnie obraz wprowadza, że dzieciaki się tego w szkole uczą jak chińskiego […] to trzeba słyszeć babcię, która śpiewała, wiedzieć jak się wymawia jeleń, jak się wymawia nowelatko, jak to się wymawia (2013/M-II/MK,EN,KW/W5).

Kilku innych rozmówców także miało wątpliwości, czy kodyfikacja języka, który z natury rzeczy był językiem mówionym jest działaniem potrzebnym. Mirosław Grzyb twierdzi, że była to jedyna szansa uchronienia dialektu kurpiowskiego od zapomnienia, zaś już wcześniejsze nieudane próby zapisu przy pomocy klasycznych głosek języka polskiego (pisałam o nich na początku tekstu) pokazały, że ze względu na dwukrotnie większą liczbę samogłosek, próby takie są bezcelowe. Na dowód przytacza fakt, iż próby prowadzone były niemal bez przerwy od lat 60. XX wieku, ale żadnej z nich nie doprowadzono do końca (2015/M-II/MK,KW/W22). Zwolennicy i użytkownicy zapisu zaproponowanego przez profesora Rubacha z kolei, potrafią wytłumaczyć, czemu właśnie ta metoda okazała się skuteczna:

ta metoda, którą wprowadził pan profesor Rubach, była metodą taką typowo komputerową, polegającą na tym, że szukał tego samego słowa w różnych regionach. Czyli w gminie Baranowo inaczej się mówi, w gminie Myszyniec inaczej. I komputer później zestawia te słowa i wybiera brzmienie tego słowa takie najbardziej wypośrodkowane. I potem to słowo właśnie wypośrodkowane, dla niego się szuka oznaczeń głosek i spółgłosek (2014/M-II/MK,KW/W8).

Ponadto doceniają otwartość twórcy na uwagi rodzimych użytkowników języka dotyczące wymowy niektórych głosek:

Systemu pana Rubacha uczyliśmy się, z tym że zgłaszaliśmy też takie uwagi, że niektóre głoski np. występują jak my wymawiamy, a ich w ogóle nie ma w zapisie. Bo np. powinno być jeszcze takie nosowe „ą”, a nie ma tego w zapisie u pana Rubacha i być może pan profesor się przychyli do tych uwag, i być może zostanie ta głoska wprowadzona (2014/M-II/MK,KW/W8).

Nie ulega wątpliwości, że sama możliwość zgłoszenia wątpliwości, była dla nich nobilitująca – mogli poczuć się ekspertami. A dziś ważna jest dla nich możliwość porównania ich mowy z innymi dialektami: rozmówcy opowiadają, że sprawdzają nieraz, czy inne języki mają podobne przegłosy, jest to jednak tylko ciekawość i jak dotąd nie doszło do nawiązania współpracy z innymi regionami (2015/M-II/MK,KW/W21, 2015/M-II/MK,KW/W22).

Trwające dyskusje ogniskują się przede wszystkim wokół dwóch kwestii, z których pierwsza ma naturę bardziej praktyczną, zaś druga – poniekąd związana z pierwszą – jest wątpliwością bardziej merytoryczną. Pierwsza dotyczy swoistej „wygody” użytkowania. Uwaga cytowanego wyżej Bernarda Kielaka o wprowadzaniu jakiś umlautów znajduje swoje odzwierciedlenie w rozmowach z innymi osobami. Mąż Janiny Kaczyńskiej, nauczycielki z Wachu, uważa, że zapis ten jest trudny i nieintuicyjny dla uczących się dzieci. Podkreśla również, że wśród osób, które posługują się gwarą, wielu nie umie odczytać tego zapisu. Sam również, jak się okazało, miał z tym duży problem, kiedy podjął próbę, co jego żona podsumowała: Nie umiesz czytać, widzisz, według profesora Rubacha! To trzeba umieć! (2015/M-II/MK,KW/W21). Jest to sugestia, że gwary, dawniej naturalnej dla regionu, obecnie należy się uczyć niemal jak języka angielskiego, niemieckiego, czy dowolnego obcego. Przy czym osób, które się zapisu dialektu nauczyły w biegłym stopniu, jest wciąż stosunkowo niewiele, nad czym ubolewa cytowany już wcześniej pan Jan Kania:

Jest grupa osób, którzy na siłę to wpychają i dla pozoru, to mówię od razu, jest postawione kilka osób, które się nauczyło, ale to jest tylko kilka osób. A żeby to przekazać tym dzieciom, to jest tak ciężka sprawa w obecnej chwili, żeby on to dał radę odczytać. Oni sami, nawet jak zapisują jakieś tam słowa w tym dialekcie, to takie błędy walą, które się uczą u Gadomskiego, u Grzyba, nie? […] A po co te kreski, kropeczki? To jest naprawdę coś okropnego. Wystarczy zmiękczyć to […] i tylko zaznaczyć, co to zmiękczenie oznacza (2015/M-II/MK,KW/W16).

We wskazywanych trudnościach z zapisem jest jak się wydaje odrobina nostalgii[22] za czasami, kiedy znajomość dialektu kurpiowskiego należała do podstawowych elementów budujących kapitał kulturowy i bazowała na osłuchaniu się (w rozmowach ze współdomownikami), nie zaś na mozolnej nauce. Racjonalne argumenty, głoszące że kodyfikacja była dobrym sposobem na uchronienie od zapomnienia oraz, że pomaga tworzyć markę miejsca, choć często są dla nich przekonujące, nie budują równowagi z postrzeganiem nostalgicznym, bazującym na emocjach.

Druga kwestia, merytoryczna, wokół której zbudowana jest krytyka przeciwników zapisu dialektu, dotyczy terenowego zróżnicowania języka kurpiowskiego. Jak już pisałam, samo zróżnicowanie jest dla wszystkich jasne i nie jest podstawą do dyskusji o kodyfikacji między jej zwolennikami a sceptykami. Przy czym przedstawiciele pierwszej grupy uważają, że różnice w wymowie między poszczególnymi wsiami są niewielkie i nie stanowią przeszkody w tworzeniu słownika, gdyż jednakowy zapis nie jest problemem dla istnienia rozbieżności między sposobami artykulacji w poszczególnych wsiach (2015/M-II/MK,KW/W22). Tymczasem ich adwersarze są przekonani, że zróżnicowanie jest zbyt duże, by pozwoliło na jednolity zapis:

Chodzi wam o ten dialekt kurpiowski. Ja jestem przeciwnikiem tego dialektu. Bo my, jak znamy to bezpośrednio, to odczytamy, natomiast następne pokolenie nie da rady tego odczytać. Oni zrobili słownik i w słowniku zrobili w gwarze wypowiedzi, ale to jest tylko wzięte spod Myszyńca, Olszyn i tam z Czarni i oni twierdzą, że tak na Kurpiach mówili. Absolutnie, jeden z drugim się nie zgadza, w tych okolicach mówią tak, w tych okolicach mówią tak. A już odnośnie zapisu Rubacha, który to im tam po prostu zrobił, z tych zapisów jest niemiecki i po prostu tak (2015/M-II/MK,KW/W16).

Nie należy się spodziewać, by wątpliwości pojawiające się w dyskusjach znalazły rychłe rozwiązanie. Póki co jednak, zwolennicy zapisu literackiego gwary kurpiowskiej nawet jeśli nie są liczniejsi, to prowadzone przez nich działania cechuje duża dynamika. Od roku 2009, kiedy ukazała się książka „Zasady pisowni kurpiowskiego dialektu literackiego”, w ciągu kolejnych sześciu lat stworzono słownik, trwają prace nad gramatyką. Udało się wprowadzić kursy, na których chętni, także ci spoza Kurpiowszczyzny, mogą uczyć się nie tylko dialektu, lecz także poznawać historię i kulturę regionu. Zajęcia w ramach kursów prowadzą sami Kurpie – Henryk Gadomski czy Tadeusz Grec – co ważne z punktu widzenia tworzenia lokalnych „kadr”, zdolnych i chętnych do działania, umiejących organizować inicjatywy regionalne. Kluczowy wydaje się jednak fakt, że zapis gwary trafił do przestrzeni publicznej. Pojawia się w mapach, folderach, czy wreszcie bożonarodzeniowych życzeniach umieszczonych na stronie Związku Kurpiów. Cytowany już przeze mnie Gregory Ashworth uważa tak zakreślone działania za świadomą strategię, w której:

miejscowości pragnące przezwyciężyć trudności ekonomiczne i społeczne poprzez stworzenie swojej marki, zarządzanie nią i jej promowanie, wciąż powołują się na swoją przeszłość w kampaniach brandingowych (2015: 253).

Oczywiście zapis jest stosunkowo nowy, ale sama gwara, to element przeszłości i składnik „marki”, wyróżniający region spośród sąsiednich.

Ostatnim, ale z pewnością nie najmniej ważnym efektem skodyfikowania kurpiowskiego dialektu, jest wzmocnienie siły przekazu lekcji regionalnych już wcześniej prowadzonych w gminie Kadzidło. Poświęcę im trochę miejsca również dlatego, że pokazują znaczenie, jakie języki lokalne mają dla budowania tożsamości, co jest głównym wątkiem w tym artykule.

Gazeta lokalna „Nowa Ostrołęka” nie bez dumy napisała w 2014 roku:

Gmina Kadzidło jako pierwsza spośród gmin kurpiowskich przejdzie do historii jako ta, która wprowadziła nauczanie dialektu kurpiowskiego w nowej formie zajęć dodatkowych w swoich szkołach[23].

Słowa te, stanowiące pozytywny odzew na działania prowadzone przez wójta Dariusza Łukaszewskiego, są jednak nie początkiem, a kontynuacją inicjatyw podejmowanych w szkołach już wcześniej. Przy czym do 2014 roku były one w dużej mierze niesformalizowane i zależne od chęci, pomysłowości i zaangażowania nauczycieli. Przykładowo, Janina Kaczyńska już w 1986 roku organizowała spotkania z twórcami ludowymi, które przerodziły się w edukację regionalną. Były to, jak podkreśla, działania społeczne (2015/M-II/MK,KW/W21). Nieco później ministerstwo rozpoczęło prace nad wprowadzeniem do szkół „sformalizowanej” edukacji regionalnej, jednak ich finał nastąpił dopiero w roku 1999, gdy w szkołach wszystkich poziomów pojawił się obowiązkowy w realizacji program nauczania „Edukacja regionalna – dziedzictwo kulturowe w regionie”[24]. Niedługo potem, odseparowane lekcje zmieniono na ścieżki regionalne, prowadzone w ramach kilku równych przedmiotów, jednak i one niespecjalnie się sprawdzały. Pozycja edukacji regionalnej nadal była marginalna, a jej prowadzeniem, podobnie jak wcześniej, zajmowali się pasjonaci podobni do Janiny Kaczyńskiej. Dla nich znaczenia nie miały również pieniądze:

Skoro robiliśmy to 28 lat temu, to dla nas nie robi to różnicy, czy teraz weszły te zasady pisowni, czy nie weszły. Gdyby na przykład pan wójt nie płacił, to i tak by się społecznie je prowadziło. To i tak nie ma znaczenia (2015/M-II/MK,KW/W21).

Trudno jednak stwierdzić, ilu realnie znalazło się nauczycieli tak oddanych idei regionalnej i gotowych pracować społecznie. Jakkolwiek w gminie Kadzidło mogło ich być więcej niż gdziekolwiek indziej, to i tak liczba ta prawdopodobnie nie byłaby znacząca. Choć wszelkie próby ówczesnej działalności na polu edukacji regionalnej są obecnie doceniane, to podkreśla się, że nie miały one wystarczającego nadzoru merytorycznego:

Osiem lat temu czy siedem to nauczyciele robili słowniki kurpiowskie. Bo na przykład to prosta rzecz, dzieci macie zadanie domowe, każdy przynosi od babci czy dziadka dziesięć słów kurpiowskich. Ale to nie było weryfikowane, te dziesięć słów, pani to spisywała, brała i na stronie internetowej danej szkoły jest słowniczek i tam jest tych słów kurpiowskich 50. A kiedy my się dokładnie przyjrzeliśmy temu, to się okazywało, że 75% owszem są kurpiowskie, ale 25% to nie są kurpiowskie […], albo na przykład zapisane z błędami, ktoś tak podał, ktoś zapisał (2015/M-II/MK,KW/W22).

Był on możliwy dopiero wówczas, gdy skodyfikowana gwara zaczęła być nauczana na kursach, które poprzedziły wprowadzenie jej do szkół. Udział w kursie, prowadzonym w różnych miejscowościach gminy Kadzidło, dofinansowywał wójt. Lekcje dialektu kurpiowskiego w szkołach, początkowo skupiające się jedynie na języku, bardzo szybko za sprawą działań samych nauczycieli, zostały rozszerzone o elementy tradycji regionu:

Od 6 września zaczęliśmy w szkole naukę dialektu kurpiowskiego w mowie i w piśmie […] zajęcia obligatoryjne w naszej gminie, wprowadzone przez wójta gminy. Wpierw polegały tylko na zapoznaniu się z językiem, czytaniu najprostszych wyrazów, składających się głównie z nowych samogłosek. Ich zapis jest trochę inny niż w języku ogólnopolskim i wymowa też bardzo się różni. A potem doszły takie zajęcia warsztatowe jak na przykład robienie palemek czy pisanek, pieczenie fafernuchów[25], bo wiadomo, że to bardzo uatrakcyjnia. Jeżeli jest tylko sama nauka pisania i czytania, to dzieci są bardzo szybko znużone, bo to zupełnie nowe jest (2015/M-II/MK,KW/W21).

Pomysł rozszerzenia tematyki zajęć brał swój początek w trudnościach uczniów, ich znużeniu nauką języka i nowego zapisu, ale także był związany z chęcią pokazania im w przyjaznej formie lokalnego dziedzictwa. W efekcie takich działań pedagodzy osiągnęli jednak coś więcej – zbudowali językowy obraz świata, opisywany przez Martę Kopińską:

W procesie przyswajania sobie języka ojczystego, każdy członek wspólnoty komunikatywnej przejmuje językowy obraz świata społeczeństwa, w którym przyszedł na świat, nie uświadamiając tego sobie. Struktury, których się uczy – i których nie może odrzucić – narzucają mu określony porządek i ocenę rzeczywistości (2009: 59).

Dzieci w ramach zajęć przygotowywały przedstawienia, np. dotyczące pieczenia chleba. Wszystkie kwestie podczas nich wypowiadane były w gwarze, udało się też kilka popularnych polskich pioseneczek, m.in. „Mało nas do pieczenia chleba” przetłumaczyć na dialekt kurpiowski. Zajęcia prowadzone w interesujący sposób przyciągały coraz więcej chętnych. Obecnie nieraz prawie całe klasy biorą w nich udział (2015/M-II/MK,KW/W21).

Nauczyciele prowadzący zajęcia z dialektu kurpiowskiego mają nadzieję, że ich lekcje będą początkiem fascynacji regionem. Podobne zadanie stawia sobie Halina Cichoń, także ucząca w jednej z gminnych szkół:

Mam nadzieję, że wykształcę i zaszczepię w tych młodych ludziach prawdziwą świadomość przynależności do naszego pięknego regionu kurpiowskiego, wpłynę na rozwój ich zainteresowań tradycjami, kulturą i historią rodzinnej miejscowości i choć w niewielkim stopniu wpłynę na ich zaangażowanie w życie własnego środowiska[26].

Przyglądając się obecnej sytuacji, gdzie różne środowiska dążą do wzmocnienia pozycji języków regionalnych, można przypuszczać, że tak się stanie. Liczne przykłady bowiem pokazują bezpośredni związek między znajomością gwary i skupieniem wokół niej inicjatyw lokalnych, a wzmocnieniem identyfikacji mieszkańców z regionem oraz ich poczucia tożsamości regionalnej.

Bibliografia

Anusiewicz Janusz, Kulturowa teoria języka. Zarys problematyki, [w:] J. Anusiewicz, J. Bartmiński (red.), Język a Kultura, tom 1: Podstawowe pojęcia i problemy, Wiedza o Kulturze, Wrocław 1991, s. 17-30.

Ashworth Gregory, Planowanie dziedzictwa, tłum. M. Duda-Gryc i inni, Międzynarodowe Centrum Kultury, Kraków 2015.

Bourdieu Pierre, Passeron Jean-Claude, Reprodukcja, tłum. E. Neyman, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2006.

Brzezińska Anna Weronika, W poszukiwaniu korzeni kulturowych, [w:] A. W. Brzezińska, A. Hulewska, J. Słomska (red.), Edukacja regionalna, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2006, s. 187-208.

Chętnik Adam, Kurpie, nakładem Księgarni Geograficznej „Orbis”, Kraków 1924.

Kopińska Marta, Język jako narzędzie interpretacji rzeczywistości – językowy obraz świata, „Mundu bat begirada anitz. Un mundo muchas miradas”, nr 2, Universidad del Pais Vasco, 2009, s. 53-76.

Sobiech Katarzyna, Edukacja regionalna na Kurpiowsczyźnie na przykładzie działalności edukacyjnej gimnazjum w Kadzidle, Toruń 2012 (praca magisterska opublikowana na stronie internetowej urzędu gminy w Kadzidle, http://www.kadzidlo.pl/pracenaukowe.htm, dostęp: 3.01.2016).

Tambor Jolanta, Kulturowe wyznaczniki tożsamości. Tożsamość mieszkańców województwa śląskiego, br, http://www.regionalneobserwatoriumkultury.pl/kon2.html?file=tl_files/fotki%20kk/Kulturowe%20wyznaczniki%20tozsamosci%20-%20Jolanta%20Tambor.pdf, dostęp: 5.01.2016.

Waszczyńska Katarzyna, Kurp w internecie i w realu – Zdzisław Bziukiewicz, [w:] A. Malewska-Szałygin, M. Radkowska-Walkowicz (red.), Antropolog wobec współczesności, Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW, Warszawa 2010.

 

Netografia:

http://www.rubach.waw.pl, dostęp: 5.01.2016
https://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Rubach, dostęp: 5.01.2016
http://www.kadzidlo.pl, dostęp: 16-24.11.2015
http://www.gwarypolskie.uw.edu.pl, dostęp: 5.01.2016
http://www.zwiazekkurpiow.pl/cele.php, dostęp: 6.01.2016
http://www.zwiazekkurpiow.pl/slownik/index.htm, dostęp: 6.01.2016
http://czesak.blog.pl/2015/06/17/kurs-doskonalacy-dialektu-kurpiowskiego, dostęp: 4.01.2016
http://ludowe.instrumenty.edu.pl/pl/instruments/show/instrument/4642, dostęp: 7.01.2016
http://zpokadz.edupage.org/news/?zac=80, dostęp: 8.01.2016

 

[1] Grant „Oddolne tworzenie Kultury. Wielostanowiskowe studium porównawcze” realizowany w latach 2013–2015 badał relacje między oddolnymi i instytucjonalnymi praktykami kulturowymi. W ramach modułu II „Życie kulturalne gminy” wraz z dr Katarzyną Waszczyńską i Małgorzatą Kowalską prowadziłam badania na Kurpiowszczyźnie, przede wszystkim w gminie Kadzidło. Badania dofinansowano z programu „Obserwatorium kultury” Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

[2] Jerzy Rubach – profesor zwyczajny, anglista, językoznawca, pracownik Instytutu Anglistyki UW oraz kilku zagranicznych uczelni. Jego artykuły, dotyczące fonologii języków ukazywały się w najważniejszych czasopismach naukowych. Badania nad dialektem kurpiowskim zakończyła wydana w 2009 roku praca pt. „Zasady pisowni kurpiowskiego dialektu literackiego” (zob. również: http://www.rubach.waw.pl, https://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Rubach, dostęp: 5.01.2016).

[3] Gmina Kadzidło jest największą gminą powiatu ostrołęckiego, znaną z licznych imprez folklorystycznych, ale także prowadzonych działań regionalnych, wspieranych przez wójta Dariusza Łukaszewskiego, mających na celu między innymi dokumentację kultury kurpiowskiej.

[4] Tak piszą o niej językoznawcy (por. http://www.gwarypolskie.uw.edu.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=487&Itemid=23, dostęp: 6.01.2016).

[5] Encyklopedia języka polskiego, cyt. za: http://www.gwarypolskie.uw.edu.pl, dostęp: 5.01.2016.

[6] Związek Kurpiów powstał w 1996 roku, a głównym inicjatorem jego powstania był Stanisław Pajka, regionalista (podczas opisywanych badań jeden z ekspertów, z którymi rozmawiałyśmy, więcej o nim pisałam w tekście „Kurpiowszczyzna oczami ekspertów”, M-II/C2). Związek ma zrzeszać ludzi związanych z regionami Puszczy Białej oraz Puszczy Zielonej, a jego celem jest integracja ludzi związanych z regionem, praca na rzecz rozwoju Kurpiowszczyzny i ocalenie dziedzictwa Kurpiowszczyzny (http://www.zwiazekkurpiow.pl/cele.php, dostęp 6.01.2016).

[7] Adam Chętnik, urodzony w 1885 roku w Nowogrodzie, etnograf, działacz społeczny i oświatowy, autor książek poświęconych Kurpiowszczyźnie, które niezmiennie do dnia dzisiejszego pozostają podstawą do badań nad regionem. Członkowie Związku Kurpiów z dumą podkreślają, że był pierwszym Kurpiem, którego nazwisko trafiło do Encyklopedii Powszechnej PWN (za: http://www.zwiazekkurpiow.pl/portrety.php, dostęp: 7.01.2016).

[8] Stanisław Ceberek, urodzony w 1927 roku w Dębach (gmina Łyse), kurpiowski działacz regionalny, prowadzący zespół tańca z Wykrotu. Autor pracy pt. „Dzieje Ziemi Kurpiowskiej i ludu kurpiowskiego” (zob. http://leman-kurpie.cba.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=152:stanislaw-ceberek&catid=61:postacie&Itemid=107, dostęp: 7.01.2016).

[9] http://www.gwarypolskie.uw.edu.pl, dostęp: 6.01.2016.

[10] http://www.zwiazekkurpiow.pl/slownik/index.htm, dostęp: 6.01.2016.

[11] http://czesak.blog.pl/2015/06/17/kurs-doskonalacy-dialektu-kurpiowskiego,dostęp: 4.01.2016.

[12] http://www.gwarypolskie.uw.edu.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=20&Itemid=82, dostęp: 5.01.2016.

[13] O takich postaciach, nie tylko w czasach współczesnych, lecz także sprzed siedemdziesięciu lat, wspominałam w eseju „Kurpiowszczyzna oczami ekspertów”, http://kulturaoddolna.pl/kurpiowszczyzna-oczami-ekspertow.

[14] http://www.zwiazekkurpiow.pl/slownik/wstep.htm, dostęp: 5.01.2016.

[15] Konkretnej sytuacji mniejszości śląskiej oraz wpływowi języka na jej tożsamość, ale także status w państwie, poświęcony jest artykuł Jolanty Tambor pt. Kulturowe wyznaczniki tożsamości. Tożsamość mieszkańców województwa śląskiego. Jego treść może być inspiracją także dla badań nad tożsamością mieszkańców innych regionów.

[16] Nowelatko to tradycyjne kurpiowskie pieczywo obrzędowe wypiekane w okresie Bożego Narodzenia i Nowego Roku, którym „darzono” rodzinę, gości i sąsiadów.

[17] Prezentuje ją Henryk Gadomski, etnomuzykolog i regionalista, jeden z twórców słownika i prowadzący kursy dialektu kurpiowskiego, patrz: http://www.zwiazekkurpiow.pl/slownik/kurppol.htm, dostęp: 6.01.2016.

[18] Harmonia pedałowa jest instrumentem należącym do grupy aerofonów, powstałym z połączenia harmonii i fisharmonii. Miechy tylko w minimalnym stopniu poruszane są rękoma, a używa się niemal wyłącznie pracy nóg. Instrument szczególnie popularny stał się na Mazowszu, po prawej stronie Wisły, czyli m.in. na Kurpiach Zielonych (zob. http://ludowe.instrumenty.edu.pl/pl/instruments/show/instrument/4642, dostęp: 7.01.2016).

[19] Zob. http://zwiazekkurpiow.pl/aktualnosci2.php, dostęp: 6.01.2016.

[20] Zdzisław Bziukiewicz jest bursztyniarzem, w Wachu prowadzi prywatne Muzeum Kurpiowskie, wraz z żoną Laurą prowadzi również warsztaty, które w większości są tematycznie powiązane z regionem. Więcej o Zdzisławie i Laurze Bziukiewiczach można przeczytać na ich stronie http://www.kurpie.com.pl/ oraz w artykule K. Waszczyńska, „Muzeum” w stodole. Zbiory etnograficzne Zdzisława i Laury Bziukiewiczów i ich rola w narracji o Kurpiowszczyźnie, [w:] Regiony i regionalizmy w Europie. Badania-Kreacje-Popularyzacje, red. A. W. Brzezińska, J. Schmidt, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Uniwersytet Wrocławski; w ramach serii: Archiwum Etnograficzne tom 55, Wrocław 2014, s. 341-361.

[21] Więcej o Bernardzie Kielaku można przeczytać w eseju: E. Nizińska pt. „Kurpiowszczyzna oczami ekspertów”, http://kulturaoddolna.pl/kurpiowszczyzna-oczami-ekspertow.

[22] Nostalgia, będąca jednym fenomenów pamięci, wyraża tęsknotę za miejscem i czasem do których najczęściej nie ma już powrotu (por. Boym 2002: 273 i dalsze). Kurpie czy działacze regionalni także są świadomi, że gwara, przynajmniej na razie, nie wróci do sfery prywatnej (domowej).

[23] http://www.nowaostroleka.pl/wiadomosci/17494,ucza-sie-dialektu-kurpiowskiego, dostęp: 8.01.2016.

[24] http://www.gwarypolskie.uw.edu.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=834&Itemid=82, dostęp: 8.01.2016.

[25] Fafernuchy to typowe dla omawianego regionu ciastka z mąki (często żytniej) i ugotowanej oraz utartej marchwi, zwykle twarde, a czasem też pikantne.

[26] http://zpokadz.edupage.org/news/?zac=80, dostęp: 8.01.2016.

Autorka:

Asystent Koordynatora Modułu II, badacz

Redakcja naukowa:

Korekta

Karolina Dudek

Opublikowane przez

Karolina J. Dudek

mm

Absolwentka Szkoły Nauk Społecznych Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, zarządzania i stosunków międzynarodowych w Szkole Głównej Handlowej, etnologii na Uniwersytecie Warszawskim oraz studiów podyplomowych Instytutu Polonistyki Stosowanej UW. Publikowała m.in. w “Kulturze i Społeczeństwie“, “Kulturze i Edukacji”, “Kulturze – Historii – Globalizacji“ i kilku tomach zbiorowych. Realizowała projekty badawcze w IEiAK UW, IFiS PAN (grant NCN, Preludium) oraz IS UW. Zastępca redaktora naczelnego czasopisma „Stan Rzeczy”. email: poczta@karolinadudek.eu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

nine − four =