Przestrzeń publiczna i lokalność

Sezonowe formy życia na placu Szembeka

Karolina Dudek, Sławomir Sikora

Sezonowe formy życia na placu Szembeka. Przestrzeń publiczna i lokalność

Pochmurne wrześniowe popołudnie 2014 roku. Na placu Szembeka stoi grupa około trzydziestu osób. To spacerowicze, którzy zgromadzili się, by wyruszyć za chwilę na wędrówkę po Grochowie. Przewodnik opowiada o historii placu i o jego niedawnych zmianach. Ocena modernizacji placu podzieliła mieszkańców. Są tacy, którym podoba się nowa odsłona, ale pojawia się też wiele głosów krytycznych. „Mówi się, że cały spór wokół przebudowy placu ma wymiar polityczny” ─ konkluduje przewodnik. „Mówi się, że ci, co głosowali na PiS, krytykują po prostu projekt Platformy”. Zapisujemy tę uwagę w notatkach. Plac przestaje być ładny lub brzydki ─ wkracza w sferę polityki. [1]

Plac miejski może być agorą, miejscem spotkań, zgromadzeń i debat politycznych, a także pełnić ważne funkcje handlowe, kulturalne i społeczne. Może nie pełnić żadnej z tych funkcji i być tylko miejscem, przez które się przechodzi. Nas plac Szembeka interesuje jako miejsce, w którym przecinają się wpływy różnych wymiarów polityki kulturalnej, ekonomicznej, administracyjnej, historycznej oraz oddolnych praktyk o różnorodnym charakterze.[2] Czy miejsce to wspiera lokalne praktyki kulturowe? Jak jest wykorzystywane? Jakie taktyki przestrzenne wypracowali mieszkańcy w ciągu dwóch lat od zakończenia przebudowy? Zacznijmy jednak od samego placu – jego historii i położenia – zarysowania zmian, które zostały wprowadzone w wyniku przebudowy, oraz tego, co mówią o tym mieszkańcy.

Topografia i odrobina historii

Plac Szembeka i bazar na Szembeku. Tutaj mówi się krótko: Szembek. To jedna z nazw bardzo identyfikowanych z Grochowem. Rozpoznawalna także w lewobrzeżnej części Warszawy właśnie dzięki bazarowi, który w czasach PRL był jednym z ważniejszych miejsc handlowych w Warszawie. Historia tego miejsca, o której warto krótko wspomnieć, rozpoczęła się w 1916 roku wytyczeniem placu (Waśkiewicz 2008: 181). W 1924 roku został wzniesiony drewniany kościół, a w latach 1930–1946 zbudowano murowany kościół, w okolicy wzniesiono domy mieszkalne. Od 1944 roku działał w pobliżu bazar Szembeka, w miejscu którego od 2013 roku powstaje nowoczesne centrum handlowe.

Plac Szembeka bywa określany mianem serca Grochowa, ale ma też konkurenta do tego tytułu: jest nim leżące niewiele ponad kilometr dalej rondo Wiatraczna, przy którym znajdował się Universam Grochów – pierwszy powojenny dzielnicowy warszawski dom handlowy zamknięty z końcem 2015 roku (zob. także Polak 2004). Wiatrak i Szembek. Dzielnica o dwóch sercach?

Jadąc ulicą Zamieniecką, wyjeżdżamy niemal centralnie na Kościół Najczystszego Serca Maryi, który zamyka plac od strony północy. Można by rzec, że plac rozpościera się przed kościołem. Choć teren przykościelny jest odgrodzony, to kościół, choćby poprzez proporcje architektoniczne, dominuje nad placem. Od wschodu i zachodu okalają go dwie ulice: ks. Sztuki i Chłopickiego. To wzdłuż Chłopickiego przebiega granica administracyjna między Grochowem a Gocławkiem[3] wytyczona zaledwie dwie dekady temu. Czy serce może bić na granicy? Czy zatem granica administracyjna została wyznaczona wbrew regułom tworzenia terytorium?[4]

Plac przedzielony jest małą wąską uliczką i tworzy dwie części. W północnej, tej bliżej kościoła, znajduje się fontanna tryskająca bezpośrednio z poziomu chodnika z podświetlanych punktów zlokalizowanych w linii prostej. Z obu stron zamknięta jest częściowo pierzeją z drewnianych ław z wyprofilowanymi wysoko oparciami. W tej drugiej części, znajdującej się bliżej ulicy Grochowskiej, która zamyka plac od południa i stanowi jedną z głównych arterii Grochowa, od niedawna mieści się punkt informacyjny. Przez obie części po stronie zachodniej ciągnie się rząd ażurowych różowo-fioletowych latarni zawieszonych na białych metalowych stelażach, pod którymi ustawione są ławki. Wzdłuż linii wytyczonej przez ławki rosną dwa szpalery niewysokich brzóz. Zieleni raczej niewiele. Znaczna część przestrzeni placu została wyłożona granitem. To stan obecny.

Rewitalizacja i kontrowersje. Szembek wyobrażony

Rewitalizacja, której jest efektem, rozpoczęła się w 2011 roku. Remont trwał dwa lata. „Chcemy, żeby ten plac stał się jedną z wizytówek naszej dzielnicy, był miejscem spotkań i wypoczynku mieszkańców wśród zieleni. Tu mają się też odbywać uroczystości o charakterze patriotycznym” – wyjaśniał w 2010 roku „Gazecie Wyborczej” Marek Karpowicz, wiceburmistrz Pragi-Południe (Bartoszewicz 2010).

Jeszcze zanim zakończono przebudowę placu Szembeka, zaczęły pojawiać się głosy niezadowolenia (Bartoszewicz 2012). Nasi studenci w ramach ćwiczeń warsztatu etnograficznego w maju 2013 roku prowadzili rozmowy na placu Szembeka z przechodniami, osobami pracującymi w sklepach i punktach usługowych zlokalizowanych przy placu.[5] Zarejestrowali wówczas również wiele negatywnych wypowiedzi. Zaciekawiło nas, jak te opinie będą się zmieniać w czasie. Czy nowy plac się „przyjmie”? Jakie strategie wykorzystania tej przestrzeni będę proponowały władze? A jakimi taktykami odpowiedzą mieszkańcy? Kwestia strategii i taktyk (de Certeau 2008) powróci jeszcze.

Fot. Karolina J. Dudek, 2013, Plac Szembeka

Fot. Karolina J. Dudek, 2013, Plac Szembeka

W naszych rozmowach prowadzonych pół roku później (pod koniec 2013) również pojawiały się podobne wątki, jak w rozmowach prowadzonych przez naszych studentów, ale tę krytykę zaczęto racjonalizować, pojawiły się też głosy doceniające. Niemniej ujawniał się w nich konflikt związany z oceną zmian przestrzeni, czego dobrym przykładem może być poniższa opowieść, w której rozmówczyni wplata opowieść o rewitalizacji placu w szerszy kontekst zmian w dzielnicy:

Mój szef zawsze mówił, że Praga ma potencjał. Kiedyś nie było takiego zainteresowania (tym miejscem – przyp. KD i SS). To były chaszcze, krzaki, działki zapyziałe. Widzę, że bardzo dużo powstaje mieszkań. Tak rośnie ta Praga, ona się taka robi nowa całkiem i to jest fajne, ma swój klimat. I uważam, że to jest takie bardzo przyjazne miejsce dla mieszkańców. Wiem, że są tacy, co psioczą, że co to w ogóle za rewitalizacja placu Szembeka? A po co? A wywalone tyle pieniędzy! A 22 miliony! A na co? A lepiej to na to czy tam na śmamto. A ja uważam, że fajnie. No może mogli tam z tym granitem trochę przystopować, bo tak wszystko wyłożyli w pestkę, ale podoba mi się to, że zrobiło się miejsce spotkań. Tu były połamane ławki i zdeptana ziemia i obsrane, za przeproszeniem, trawniki, bo chodziłam tędy nie raz do pracy, jak jeszcze mieszkałam na Pradze-Północ, a tutaj przyjeżdżałam do pracy na Domeyki, to przechodziłam tam przez ten skwer i tam po prostu panowie spuchnięci do granic możliwości tam siedzieli, i patrzyli, kiedy monopolowy otworzą. I ja przed dziewiątą rano przechodząc, po prostu widziałam, jak to wygląda. To był obraz nędzy i rozpaczy. Kawał betonu, na którym no fajnie było, bo mieszkańcy wysypywali chleb, ziarno gołębiom… tam było zbiorowisko zawsze gołębi na tym placu Szembeka. No i później się to wszystko ruszyło, zaczął się ten remont. Wielkie słowa krytyki! Po co?! To jest niepotrzebne! No i co? I okazało się, że ludzie tutaj przychodzą. Latem tutaj jest mnóstwo ludzi przy tych fontannach, pełno dzieciaków, jeżdżą na deskorolkach, na rowerach… Piwo piją owszem, ale straż miejska tam chodzi, sprawdza, więc robią to dyskretnie. Sama też piłam tam piwo w skarpetce mojej córki miałam butelkę zapakowaną (śmiech). (…) Ja akurat mam dziecko ostrożne, bo ona nawet do tej wody za bardzo nie wchodzi, ale widzę, że tam niektóre dzieciaki, jak po prostu wpadają, to jest po prostu sajgon. Ale to jest fajne, strasznie mi się podoba, bo jednak woda zbiera. Gdyby tam nie było tej wody, toby nie było ludzi. To jest może takie pierwotne bardzo, że źródło, wodopój, prawda? Że wszyscy się tam przy tej wodzie… (…) Mnie się po prostu ta inicjatywa podoba. Nie patrzę, ile to kosztowało. Taka pani wyszła któregoś dnia z kościoła i mówi: „No proszę pani, to są zdefraudowane pieniądze, tyle pieniędzy… Co, ten granit tyle kosztował?! Te pięć brzózek? Te fontanny? Po co tyle tych fontann?! Jedna by nie wystarczyła?”. Ja mówię: „Wie pani co, może by wystarczyła na wsi, ale tu jest duże miasto, to musi robić efekt. Idziemy jakby w stronę nowoczesności”. „Ale to tyle pieniędzy. Jakby był jeden kolor świateł, toby wystarczyło.” Ja mówię: „Proszę pani, zapewniam panią, że to nie jest kwestia ilości kolorów świateł w fontannie. To jest kwestia całych sieci, które musiały być przebudowane. To, czego pani nie widzi, czyli to, co jest pod ziemią – sieć gazowa, elektryczna, kanalizacyjna, wodna – to wszystko zostało przeprute”. I fakt, jakby we mnie to też troszkę uderzyło, bo musiałam z córką chodzić na piechotę, bo tutaj Chłopickiego była zamknięta, więc zasuwałyśmy do tego przedszkola… Taka pogoda, śmaka, to po prostu zasuwałyśmy do tego przedszkola na piechotę. No niestety, bo nie jeździł żaden autobus, więc ja półtora roku musiałam z córką chodzić do przedszkola na piechotę. Widziałam, jak to wszystko powstawało od początku. No pani była bardzo zdegustowana. No mówię: „Wie pani, takie jest moje zdanie, pani może mieć inne. Ja to też rozumiem”.

W powyższym fragmencie wypowiedzi, którą nieco skróciliśmy, ujawniają dwa sposoby ujmowania kwestii rewitalizacji placu: racjonalne docenienie (punkt widzenia rozmówczyni) i krytyka marnotrawstwa środków (narracja będąca punktem odniesienia).[6] Nazywać je będziemy dyskursami. Z tym pierwszym sposobem wiąże się uznanie kosztów inwestycji jako adekwatnych do realizowanego przedsięwzięcia i wzięcie pod uwagę kosztów przebudowy instalacji podziemnych oraz docenienie porządku przestrzennego i czystości jako efektów rewitalizacji. Krytyka marnotrawstwa często jest nacechowana politycznie – w przeciwieństwie do innych dyskursów – podkreśla nieadekwatność wysokości wydatków do osiągniętych efektów i łączy je z niegospodarnością rządów Platformy Obywatelskiej. W wypowiedziach wyróżniliśmy jeszcze dwa sposoby ujmowania opowieści o rewitalizacji: krytyka architektonicznego nieładu (plac nie pasuje do okolicy), krytyka funkcjonalności (niedostosowania przestrzeni do potrzeb mieszkańców). Zarówno w rozmowach, jak i w komentarzach pod artykułami pojawiły się też silnie nacechowane symbolicznie określenia na różne elementy nowej architektury placu, np. kwatery Hitlera. Jedna z naszych rozmówczyń, psycholożka, również zwróciła na to uwagę:

Tam (na placu Szembeka – przyp. KD i SS) jest za mało zielonego.[7] On jest po prostu taką gołą przestrzenią jednak w dużej części. Mnie to przeszkadza, jakkolwiek naprawdę doceniam te ławki, które tam stoją, bo wreszcie, jak wracam z placu Szembeka z zakupami, to mam gdzie usiąść w środku drogi (śmiech) i zapalić papierosa. Naprawdę, to jest fajne. (…) Wracałam kiedyś do domu, wysiadłam z tramwaju na placu Szembeka i słyszałam ludzi, którzy szli przede mną, i pierwszy raz to wtedy usłyszałam… Oni mówią o tym placu – „plac szubienic” (śmiech). (Pytamy ją czy słyszała o „kwaterach Hitlera”?) Przecież my to mamy nieprzerobione. My mamy całe doświadczenie wojny – mam wrażenie – nieprzerobione do tej pory. Zresztą nie wiem, który naród ma przerobione (śmiech). Na to nigdy nie ma czasu, prawda? Trzeba żyć dalej, a to wszystko zostaje w kościach, w komórkach. Koleżanka, która czasem z nami coś robi, która mieszka z oknami na plac Szembeka i na kościół, nazywa go „placem czerwonych latarni”.

Większość osób, z którymi rozmawialiśmy, nie wiedziała, że przed przebudową placu Szembeka przeprowadzone były konsultacje społeczne. Ci, którzy o tym wiedzieli, negatywnie oceniali sposób realizacji postulatów i sugestii. Jedna z osób zaangażowanych w działalność społeczną i polityczną w dzielnicy opowiadała:

(W konsultacjach odnośnie do placu Szembeka to) osobiście brałam udział. W „Pierogarni” spotykaliśmy się z mieszkańcami i oni mówili, jakie są ich obawy i zastrzeżenia, a co by ewentualnie chcieli, żeby tam było. Ale jak niestety widać, i ku mojemu zaskoczeniu, niewiele zostało z tego, co miało być na tym placu Szembeka. (…) Na pewno nie miała to być taka betonowa pustynia. Miało być więcej zieleni. Miała tam być jakaś taka kawiarenka, gdzie by mogli ludzie się spotkać, usiąść sobie latem. (…) jakieś alejki z zielenią, jakiś tam miał być niewielki placyk zabaw dla dzieci. Wiem, że chcieli… i jakąś taką kawiarenkę, taką powiedzmy sezonową, letnią, żeby mieszkańcy mogli sobie w fajnym miejscu usiąść, nie wiem, zjeść dobre lody i porozmawiać. W tej chwili plac moim zdaniem jest taki sterylny, betonowa pustynia, gdzie dzieciaki tylko huczą na tych… bo to jest idealne dla skate’owców, zauważyłam. Oni na tych deskach to tam mają raj, do tego cała ta otoczka nie pasuje do starego charakteru Grochowa. Ja to nazywam Chinatown.

W wypowiedziach naszych rozmów plac jest przestrzenią upolitycznioną, tworzoną odgórnie, bez porozumienia z mieszkańcami. W ramach każdego z wymienionych dyskursów przytaczane są różne argumenty, których nie będziemy tu szczegółowo analizować. Wypowiedzi poszczególnych osób mogą się w całości wpisywać w jeden z wymienionych dyskursów, mogą też łączyć dwa dyskursy, albo też traktować jeden z nich jako negatywny punkt odniesienia, tak jak w przypadku cytowanej wyżej rozmówczyni.

Warto podkreślić, że nie istnieje jedna narracja na temat placu Szembeka, ale różne – czasem sprzeczne i wykluczające się – opowieści, tworzone i powtarzane w codziennych rozmowach, w dyskusjach na Facebooku i na forach internetowych. Wszystkie one jednak współkształtują percepcję tego miejsca (zob. Harding 2008). Badacze od pewnego czasu podkreślają wagę wyobrażeń w procesie doświadczania przestrzeni miejskiej:

Ogólne teorie – takie jak feminizm, poststrukturalizm, postkolonializm oraz studia międzynarodowe, czerpiące impet ze zmian społecznych i politycznych – skłoniły badaczy zajmujących się miastem do uznania, że procesy społeczne w równym stopniu są kształtowane przez praktyki symboliczne i dyskursywne, co osadzone w działaniach kapitalistyczno-ekonomiczno-politycznych. W rezultacie miasta to nie tylko materialne albo zamieszkane przestrzenie, ale także przestrzenie wyobraźni oraz przestrzenie reprezentacji. Jedną z konsekwencji tego paradygmatycznego przesunięcia na poziomie epistemologii, teorii i metod, jest „ważna rola, jaką odgrywa pamięć i wyobrażenie jako schemat interpretacyjny, poprzez który różne grupy społeczne doświadczają miasta”. (Harding 2008: 5)

Liczne artykuły, które ukazały się w mediach ogólnopolskich (np. „Gazeta Wyborcza”, TVN) i lokalnych (np. Naszemiasto.pl, twoja-praga.pl) z jednej strony odzwierciedlają te różnorodne sposoby myślenia o placu Szembeka, z drugiej strony ─ podsuwają schematy interpretacyjne, które oddziałują na wyobraźnię (warto też – krytycznie – prześledzić wpisy internautów pod poszczególnymi artykułami).

Opisana powyżej radykalna przemiana przestrzeni wywołała silne emocje mieszkańców. Wypowiedzi, które cytowaliśmy powyżej, dobrze to pokazują i odzwierciedlają dominujące wyobrażenia na temat placu. Nas interesowało jednak nie tylko to, co się mówi o placu (plac wyobrażony, poziom deklaracji), lecz także to, jak ten plac zacznie funkcjonować w życiu lokalnej społeczności. To, co zauważyliśmy w planie praktyk dyskursywnych, mogłoby sugerować, że plac będzie kontestowany przez mieszkańców, omijany i rzadko uczęszczany lub wręcz dewastowany. Jednak nasze obserwacje sposobów użytkowania placu pokazują, że w sferze zarówno praktyk lokalnych, które nazwaliśmy dyskretną codziennością placu, jak i praktyk odgórnych, instytucjonalnych, na placu całkiem sporo się dzieje.

Przestrzeń sąsiedzka: mikroaktywności i taktyki, czyli dyskretna codzienność

Letnie popołudnie. Gorąco. Słychać gwar ulicy. W monotonnym szumie miasta, stanowiącym akustyczne tło, wyróżniają się pojedyncze wysokie dźwięki: piski i krzyki. Północna część placu gromadzi dzieci, które biegają pomiędzy wydobywającymi się strumieniami fontanny. Grzebią łopatkami w żwirku, z którego usypany jest fragment nawierzchni przy ławkach. Niektóre jeżdżą na rowerach i rowerkach. Zajmują przestrzeń w sposób umykający konwencjom obowiązującym dorosłych – przekształcają plac w obszar zabawy: siadają, by grzebać łopatką, kładą się, by malować kredkami, anektują część przestrzeni, by bawić się piłką. Fontannę traktują jako tor przeszkód lub ochlapują się tryskającą z niej wodą, która staje się ciekawym aktorem w tych interakcjach. Na ławkach siedzą rodzice, głównie matki. W południowej części placu odpoczywają pojedyncze osoby. Później pojawią się tu młodzi chłopcy jeżdżący na deskorolkach. Będą wykorzystywać architekturę placu, by ćwiczyć różne triki. Będą motywować się wzajemnie, nagrywać filmiki. Plac można zatem podzielić na sektory zajmowane przez różne grupy wiekowe (począwszy od strefy przy fontannie): rodzice z najmłodszymi dziećmi, dalej osoby w średnim wieku i starsze, a przy Grochowskiej – młodzież na deskorolkach.

Fot. Karolina J. Dudek, 05.2013, Zabawy dzieci na placu Szembeka

Fot. Karolina J. Dudek, 05.2013, Zabawy dzieci na placu Szembeka

Wieczór. Gwar cichnie. Dzieci coraz mniej. Bawią się już tylko starsze. Na plac zaczyna przychodzić młodzież. Pojawia się też więcej osób w średnim wieku. Niektórzy popijają piwo, mimo że czasem pojawiają się patrole straży miejskiej i policji. Po drugiej stronie ulicy jest całodobowy sklep z alkoholami. Toczą się rozmowy. Na poziomej płycie placu pozostają ulotne dziecięce rysunki, z ważnymi w tej dzielnicy „identyfikacjami”. Warto przypomnieć, że na dziecięcą twórczość i zabawy dość już dawno temu zwrócił uwagę etnolog-perypatetyk Jacek Olędzki, w tekście poświęconym dramaturgii dziecięcych zabaw w Parku Krasińskich takich jak gra w klasy, w chłopaka oraz tworzenia przekazów plastycznych zwanych widoczkami, sekretami, klejnotami (Olędzki 1987). Wówczas była to praca prekursorska, dziś zdecydowanie łatwiej przychodzi nam widzieć w zabawach dziecięcych ważną część kultury.

Fot. Sławomir Sikora, 05.2015, Rysunki kredą na placu Szembeka

Fot. Sławomir Sikora, 05.2015, Rysunki kredą na placu Szembeka

Od jesieni do wczesnej wiosny na placu siedzą nieliczni. Aura nie sprzyja. Niemniej w miesiącach ciepłych plac Szembeka tętni życiem codziennym, sąsiedzkim. Te mikroaktywności miejskie pozostają przezroczyste dla samych uczestników życia w mieście – ich banalność i codzienność czyni je niezauważalnymi. To jednak element kultury miejskiej, którą Marek Krajewski (2012) nazwałby częścią niewidzialnego miasta. Warto też w tym miejscu przypomnieć rozważania architekta i urbanisty Jana Gehla (1971|2009: 22–23), który podkreślał, że jeśli stworzy się odpowiednie ramy dla – jak to nazywał – „życia między budynkami”, to będzie ono o wiele ciekawsze niż jakakolwiek kombinacja betonowych form i efektów architektonicznych. „Wszędzie tam, gdzie przebywają ludzie – w budynkach, w centrach miast, na terenach rekreacyjnych itp. – powszechnie prawdziwe jest stwierdzenie, że ludzie i ich aktywność przyciągają innych ludzi. Ludzi przyciągają inni ludzie. Gromadzą się i przemieszczają wraz z innymi, i starają się umiejscowić blisko innych. Nowe rodzaje aktywności rozpoczynają się w sąsiedztwie wydarzeń, które są już w toku” – pisał Gehl (1971|2009: 23). Tam, gdzie coś już się zaczyna dziać, przychodzą kolejni ludzie. Zdaliśmy sobie sprawę, że przestrzeń nie żyje bez ludzi. To ich interakcje zarówno między sobą, jak i z przestrzenią (architekturą) tworzą w istocie miejsca.

Fot. Karolina Dudek, 18.05.2013, Uroczyste otwarcie placu Szembeka

Fot. Karolina Dudek, 18.05.2013, Uroczyste otwarcie placu Szembeka

Przestrzeń publiczna/przestrzeń lokalna

Plac Szembeka staje się również miejscem działań instytucjonalnych, szczególnie w porach roku sprzyjających przebywaniu na zewnątrz. To jedyne chyba ogólnodostępne miejsce w dzielnicy, gdzie mogą się odbywać imprezy pod gołym niebem. Już samo oficjalne otwarcie placu 18 maja 2013 roku zgromadziło sporą widownię. Nie obyło się bez „głosu krytycznego”. Poza „sceną”, niemniej w trudnym do wyeliminowania tle, pojawił się m.in. transparent „Na co POszły 22 miliony złotych?”. Uroczystość zgromadziła jednak zarówno młodych, jak i starszych mieszkańców. Oprócz przemów przedstawicieli władz, pojawiły się akcenty historyczne, co typowe dla Grochowa ─ dzielnicy, w której przeszłość i polityka historyczna odgrywają ważną rolę.[8]

Fot. Karolina Dudek, 18.05.2013, Uroczyste otwarcie placu Szembeka

Fot. Karolina Dudek, 18.05.2013, Uroczyste otwarcie placu Szembeka

Kolejne miesiące pokazały, że przestrzeń placu Szembeka spełnia swoją funkcję jako miejsce różnych działań społeczno-kulturalnych. W końcu po długim czasie otworzono również punkt z informacjami na temat wydarzeń i działań w dzielnicy, który budzi jednak sporo kontrowersji (Kielak 2014). „A po co on utworzony?” „A czy nie lepiej byłoby otworzyć toaletę?”

Swoje działania na placu prezentowały m.in. organizacje pozarządowe w ramach Południowo-praskich prezentacji[9], ale także organizowano tu koncerty, przedstawienie teatru miejskiego Akt[10] czy wydarzenia takie jak PRAGnienie czytania[11]. Niewątpliwie do bardzo udanych imprez masowych można zaliczyć Piknik „Witryna Grochów”, zorganizowany przede wszystkim przez Stowarzyszenia Kraina i Grupę Proszę Bardzo.[12] Sam projekt „Witryna Grochów” wiązał się ze zbieraniem starych fotografii ukazujących Grochów (które nie funkcjonowały publicznie) i udostępnieniem ich w internecie. Część fotografii prezentowana była również w ramach Pikniku (czyli 6.09.2014) na zaimprowizowanej na placu wystawie, ale także w trakcie spaceru po Grochowie z wykorzystaniem tychże zdjęć. Wydarzeniu temu towarzyszyło wiele innych, przygotowanych przez liczne podmioty lokalne związane z kulturą, prezentujące swoją działalność: m.in. Stowarzyszenie im. Szymona An-skiego, Stowarzyszenie Badawczo-Animacyjne Flâneur, Paca 40, Antykwariat Grochowski, Klubokawiarnia Kicia Kocia, U Krawca Cafe, Eat It… Ciekawostki kulinarne, ale także wykłady, warsztaty i odczyty (m.in. czytanie książki Mowa Grochowa)… Wydarzenie to połączyło wszystkie pokolenia i cieszyło się dużym zainteresowaniem. Dla najmłodszych zorganizowane były warsztaty dźwiękowe. Starsi mogli wziąć udział w warsztatach i wykładach związanych tematycznie z lokalną historią. Zaobserwowaliśmy, że niektórzy przyszli po to, by spotkać się z innymi: oglądali rodzinne albumy ze zdjęciami albo siedzieli na ławce nieco z boku i przez cały czas rozmawiali. Powtórzymy raz jeszcze za Gehlem: „Ludzi przyciągają inni ludzie”.

FESTIWAL CZYTELNICZY PRAGNIENIE CZYTANIA

PIKNIK „WITRYNA GROCHÓW”

Fot. Karolina Dudek, 06.09.2014, plac Szembeka, Piknik „Witryna Grochów”

Fot. Karolina Dudek, 06.09.2014, plac Szembeka, Piknik „Witryna Grochów”


TEATR AKT NA PLACU SZEMBEKA

Fot. Karolina Dudek, Sławomir Sikora, 02.05.2015, plac Szembeka, Teatr Akt, spektakl „Poza czasem”

Fot. Karolina Dudek, Sławomir Sikora, 02.05.2015, plac Szembeka, Teatr Akt, spektakl „Poza czasem”

Praktykowanie przestrzeni

Jak widać plac nie jest pozbawiony życia… Czy można postrzegać rzeczywistość placu w różowych barwach… nie czyniąc aluzji do latarni. Chyba jednak nie… Placowi zabrakło zapewne tego, co eksperci od wizerunku nazwaliby dobrym PR-em, a co my wolelibyśmy nazwać dobrze skonstruowanym pozytywnym wyobrażeniem, które mogłoby stać się schematem interpretacyjnym kształtującym doświadczanie tego miejsca (od początku w komentarzach pojawiało się sporo sceptycyzmu i głosów negatywnych). Zabrakło też być może zaangażowania artystów czy lokalnych aktywistów, których pomysły i akcje – są tego przykłady – nawet jeśli wzbudzają kontrowersje, to pozytywnie współtworzą miejsca.[13] Przede wszystkim jednak nie został wykorzystany potencjał narzędzia, jakim są konsultacje społeczne.

Zaplanowany może nieco zbyt sterylnie plac, oswajany jest przez dzieci z matkami, deskorolkowców, rowerzystów, wieczornych gości, którzy ukradkiem gaszą pragnienie mimo obecnego na placu monitoringu. Na wystających betonowych koszach pojawiły się też pierwsze napisy i graffiti… Można by w tym dopatrywać się elementów taktyk, czyli podejmowanych przez obywateli-mieszkańców praktyk, które nie zawsze pozostają w zgodzie z zaplanowanymi odgórnie strategiami (zob. de Certeau 2008). Do taktyk należałoby tu zaliczyć również wspomniane wcześniej lokalne nazewnictwo rewitalizowanego placu, które jednoznacznie wskazuje na silny i ironiczny dystans wobec zaistniałego stanu rzeczy. Plac pełni być może funkcję lokalnego skweru… Ale czy na pewno o to chodziło decydentom (zważywszy na kosztowność inwestycji)? Na to, że jest to projekt niedokończony, może wskazywać również fakt, że mimo podejmowanych prób, nie udało się stworzyć na placu kawiarni-pubu… a jeden z potencjalnych najemców wycofał się, motywując to m.in. upolitycznieniem sprawy.[14]

Choć odbywają się tu lokalne imprezy, koncerty, występy teatru, nie jest to plac „tętniący wydarzeniami”, będący społeczną przestrzenią symultanicznej wielości i różnorodności (takie na pewno było wydarzenie zorganizowane w ramach Piknik „Witryna Grochów”). Przestrzeń to nie tylko architektura – ma ona wymiar procesualny związany z działaniem. W tym sensie jest zawsze projektem otwartym, niedokończonym, wymagającym ciągłej pracy. Plac musi być praktykowany, by stał się dobrą przestrzenią publiczną, a inicjatywy oddolne animujące tę przestrzeń, muszą znaleźć wsparcie władz… Co przyniesie kolejny sezon?

 

Bibliografia

akap, Zmiany na placu Szembeka. Będzie toaleta i nowa nawierzchnia, „Gazeta Wyborcza”, 31.08.2015, http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,34862,18666908,zmiany-na-placu-szembeka-bedzie-toaleta-i-nowa-nawierzchnia.html, dostęp: 10.09.2015.

Bartoszewicz Dariusz, Nowy plac Szembeka salonem Pragi. Zobacz wizualizacje, „Gazeta Wyborcza”, 29.11.2010, http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,34889,8733155,Nowy_plac_Szembeka_salonem_Pragi__Zobacz_wizualizacje.html, dostęp: 10.09.2015.

Certeau Michel de, Wynaleźć codzienność. Sztuka działania, tłum. K. Thiel-Jańczuk, Wydawnictwo UJ, Kraków 2008.

Czarnowski Stefan, Podział przestrzeni i jej rozgraniczenie w religii i magii, (w:) Dzieła, t. 3, Warszawa 1956.

Czarnowski Stefan, „Góra” i „dół” w systemie kierunków sakralnych, (w:) Dzieła, t. 3, Warszawa 1956Dariusz Bartoszewicz, Nowy plac Szembeka już gotowy. Wygląda jak z żurnala, „Gazeta Wyborcza”, 27.12.2012, http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,34889,8733155,Nowy_plac_Szembeka_salonem_Pragi__Zobacz_wizualizacje.html, dostęp: 10.09.2015.

Gehl Jan, Życie między budynkami. Użytkowanie przestrzeni publicznych, Wydawnictwo RAM, Kraków 2009.

Harvey David, Bunt miast. Prawo do miasta i miejska rewolucja, tłum. A. Kowalczyk i in., Fundacja Nowej Kultury Bęc Zmiana, Warszawa 2012.

Hułas Katarzyna, Rewitalizacja Placu Szembeka. Czy powstanie nowe centrum kulturalne Pragi?, Naszemiasto.pl, 2011-08-11, http://warszawa.naszemiasto.pl/artykul/rewitalizacja-placu-szembeka-czy-powstanie-nowe-centrum,1032521,artgal,t,id,tm.html, dostęp: 10.09.2015.

Kielak Marcin, Pusty szalet na placu Szembeka. A plany były ambitne, „Gazeta Wyborcza”, 24.08.2014, http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,34889,16517292,Pusty_szalet_na_placu_Szembeka__A_plany_byly_ambitne.html, dostęp: 10.09.2015.

Lefebvre Henri, Prawo do miasta, „Praktyka Teoretyczna” 2012,   nr 5; http://www.praktykateoretyczna.pl/PT_nr5_2012_Logika_sensu/14.Lefebvre.pdf (dostęp: 10.01.2014).

Olędzki Jacek, „Skuś baba na dziada”. Przyczynek do powinności przemyśleń perypatetycznych, „Polska Sztuka Ludowa”, 1987, nr 1-4.

Polak Cezary, U jak Uniwersam, „Gazeta Wyborcza”, 22.07.2004, http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,34889,2193360.html, dostęp: 10.09.2015.

Purcell Mark, Excavating Lefebvre: The right to the city and its urban politics of the inhabitant, „GeoJournal” 2002, 58.

TJ, Uroczyste otwarcie Placu Szembeka, 19.04.2013, http://www.twoja-praga.pl/info/informacje/3107.html, dostęp: 10.09.2015.

Waśkiewicz Feliks, Okruchy historii… Miejsca pamięci Pragi-Południe, Towarzystwo Przyjaciół Warszawy Oddział Grochów, Warszawa 2008.

 

Netografia

http://www.pragapld.waw.pl/uroczyste-otwarcie-placu-im.-gen.-piotra-szembeka.html
http://witrynagrochow.pl/aktualnosc-1
http://barwykultury.org/archiwum/rok-2013/piknik-poludniowo-praskie-prezentacje
http://www.teatrakt.pl
https://www.facebook.com/pik.akwarium.cpk

[1] Dla badaczy miasta i przestrzeni to oczywiste, że przestrzeń jest „polityczna” – wystarczy przypomnieć popularny ostatnio tytuł-hasło Prawo do miasta, użyty po raz pierwszy przez Henri Lefebvre’a (1967| 2002), a potem m.in. przez Davida Harvey’a (2012; por. też Purcell 2002), i kwestie przekształcania przestrzeni publicznych w prywatne, „grodzenie” miast.

[2] W latach 2013–2015 prowadziliśmy rozmowy z mieszkańcami okolic placu Szembeka, nagrywaliśmy wywiady etnograficzne, ale też prowadziliśmy wiele mniej formalnych rozmów. Uczestniczyliśmy w wydarzeniach organizowanych na placu Szembeka. Prowadziliśmy dokumentację fotograficzną i filmową nie tylko tych wydarzeń, lecz także staraliśmy się uchwycić to, co w dalszej części artykułu nazywamy dyskretnym życiem placu [dyskretną codziennością placu]. Ponadto analizowaliśmy komentarze zamieszczane pod artykułami dotyczącymi zmian na placu m.in. w „Gazecie Wyborczej” i na portalu twoja-praga.pl.

[3] Obszar Grochowa został wytyczony wzdłuż ul. Makowskiej (od ul. Chłopickiego do przedłużenia ul. Chodakowskiej) i dalej wzdłuż linii wytyczonej ulicami: Chodakowska – Stanisławowska – Terespolska – Stanisława Augusta – wzdłuż wschodniej granicy parku Skaryszewskiego – Al. Waszyngtona – planowana Al. Tysiąclecia – Ostrobramska – Zamieniecka – Chłopickiego. Zob. Uchwała nr 389/XXXVI/96 Rady Gminy Warszawa Centrum z dnia 19 września 1996 roku w sprawie Miejskiego Systemu Informacyjnego w Gminie Warszawa Centrum, http://zdm.waw.pl/uploads/119/gmina_centrum_a4_1417871229.pdf, dostęp: 19.08.2015.

[4] Odwołujemy się tu oczywiście do bardziej tradycyjnych teorii dotyczących kreowania i wyznaczania przestrzeni, gdzie kościół zazwyczaj wyznaczał centrum terytorium (zob. prekursorskie rozważania Czarnowski 1956a,b).

[5] Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW, czerwiec 2013. Zadaniem studentów było napisanie krótkich esejów na podstawie rozmów z mieszkańcami i zebranej dokumentacji wizualnej zatytułowanych Zmiany na pl. Szembeka okiem antropologa (powstały teksty Andrzeja Brzóski, Mikołaja Boruckiego, Zuzanny Głód, Marty Koziej, Malwiny Niewęgłowskiej, Łukasza Risso, Tamary Sawko, Antoniny Stasińskiej, Zuzanny Walkiewicz, Ewy Wziętek). Na temat placu Szembeka powstała też następnie praca licencjacka Ulepszanie Grochowa: polityczne aspekty estetyki przestrzeni miejskiej Antoniny Stasińskiej.

[6] Nb. wieść gminna mówi, że przeciągający remont placu został przyspieszony, gdy sprawą zainteresowały się media i telewizja.

[7] Warto przypomnieć, że przed przebudową plac miał bardziej „zielony” charakter i pewną liczbę starych drzew . Jedna z wcześniejszych wizualizacji również zakładała większą ilość zieleni – zob. http://bi.gazeta.pl/im/8/8725/z8725448Q,Na-pl–Szembeka-zostana-posadzone-siedmiometrowej-.jpg (dostęp 2.12.2015).

[8] Por. Karolina J. Dudek, Sławomir Sikora, Czas, historia i pamięć. Murale, performans i topografia symboliczna

[9] 14.09.2013, http://barwykultury.org/archiwum/rok-2013/piknik-poludniowo-praskie-prezentacje, dostęp: 10.09.2015.

[10] 02.05.2015, http://www.teatrakt.pl, dostęp: 10.09.2015.

[11] 16.05.2015, http://www.kulturalna.warszawa.pl/wydarzenia,1,135721,Festiwal_czytelniczy_quot%3BPRAGnienie_czytaniAquot%3B_na_Placu_….html?locale=pl_PL

[12] 06.09.2014, g. 12-17, http://witrynagrochow.pl/aktualnosc-1, dostęp: 10.09.2015.

[13] Można uznać, że (miejskie) działania artystyczne są same w sobie pewnego rodzaju konsultacjami, skłaniają bowiem do myślenia i problematyzowania rzeczywistości.

[14] Zob. http://www.twoja-praga.pl/info/informacje/3727.html. To nie jedyny kandydat, któremu nie udało się dogadać z władzami dzielnicy…

Autorzy:

Karolina J. Dudek
Asystent Koordynatora projektu, badacz, webmaster
Koordynator projektu, koordynator Modułu IV, badacz

Redakcja językowa

Dagmara Dudek

Opublikowane przez

Karolina J. Dudek

mm

Absolwentka Szkoły Nauk Społecznych Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, zarządzania i stosunków międzynarodowych w Szkole Głównej Handlowej, etnologii na Uniwersytecie Warszawskim oraz studiów podyplomowych Instytutu Polonistyki Stosowanej UW. Publikowała m.in. w “Kulturze i Społeczeństwie“, “Kulturze i Edukacji”, “Kulturze – Historii – Globalizacji“ i kilku tomach zbiorowych. Realizowała projekty badawcze w IEiAK UW, IFiS PAN (grant NCN, Preludium) oraz IS UW. Zastępca redaktora naczelnego czasopisma „Stan Rzeczy”. email: poczta@karolinadudek.eu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

two × three =