Pytania o kobiecość we wsiach Zaława i Cukrówka

Eksperyment Kartkowy i Sklepowy Klub Dyskusyjny

Dorota Ogrodzka, Wika Krauz

Eksperyment Kartkowy i Sklepowy Klub Dyskusyjny: pytania o kobiecość we wsiach Zaława i Cukrówka

Wiosną i latem 2014 roku w trzyosobowym zespole w składzie Wika Krauz, Dorota Ogrodzka i Pola Rożek prowadziłyśmy we wsiach Zaława i Cukrówka badania skoncentrowane na kategorii kobiecości. Początkowo, w trakcie pierwszych wyjazdów do Załawy i Cukrówki, Wika Krauz chciała skupić się na badaniu rodziny – na tym, jak jest ona postrzegana i praktykowana na wsi, w jaki sposób konstruowane są wzorce i na ile ulegają one przedefiniowaniu w czasie. Odwiedziny w domach i prowadzone rozmowy zrewidowały jednak ten temat. Po pierwsze istotne okazało się to, że rozmówczyniami Wiki Krauz były przed wszystkim kobiety – to one najchętniej i najobszerniej opowiadały o swoich rodzinnych doświadczeniach, troskach, wątpliwościach i modelach funkcjonowania. Po drugie – niejako w trakcie tych spotkań badaczka zaczęła fascynować się materialnością, jaką otaczały się jej rozmówczynie. Ubrania, kosmetyki, gadżety pojawiające się w trakcie wywiadów, bogate rekwizytorium, za pomocą którego opowiadały o sobie, swojej codzienności, relacjach w domu stopniowo stawało się pretekstem do podejmowania tematów związanych z płcią, rolami płciowymi, praktykami, wyobrażeniami kobiet na temat tego, czym jest kobiecość. Postanowiłyśmy podążyć tym tropem, mając poczucie, że kobiecość może stać się pewną soczewką, przez którą da się przyglądać kluczowym obszarom życia tych konkretnych wsi i społeczności.

Fot. Rożek Pola, Cukrówka, 07-2014, sklep w Cukrówce

Fot. Rożek Pola, Cukrówka, 07-2014, sklep w Cukrówce

Wika Krauz rozpoczęła badania od prowadzenia standardowych wywiadów etnograficznych. Nasza współpraca zaowocowała jednak decyzją o podjęciu eksperymentu łączącego narzędzia badawcze z twórczymi. Było to płynne przechodzenie od konwencjonalnych etnograficznych badań terenowych, poprzez socjologiczno-antropologiczno-psychologiczny rodzaj ankiety, aż do projektu kulturalno-animacyjnego umożliwiającego tzw. badania w działaniu, zakładające spontaniczny i oddolny charakter tworzenia danych treści w terenie. Niezwykle zaskakująca okazała się metoda animacji kultury zestawiona z metodą etnografii czy raczej połączenie tych metod i dwóch sposobów działania w jedną, nierozłączną i bardzo efektywną całość.

Badanie w działaniu – we współczesnej etnografii i naukach społecznych coraz częściej rozważane i uznawane za adekwatny, otwierający klucz do alternatywnego paradygmatu wiedzy oraz bardziej demokratycznego uczestnictwa w kulturze (zob. Červinkowá, Gołębniak 2010) – w naszych poczynaniach realizowało się poprzez połączenie praktyki artystycznej i animacyjnej z metodologią etnograficzną i antropologiczną (zob. Rakowski 2013). O tym sposobie działania można powiedzieć, że jest on efektem swoistej synergii różnych podmiotów i perspektyw, działa poprzez zwielokrotniony rezonans, uruchomiony nie tylko w dyskursie, w rozmowie, ale przede wszystkim w akcji, w żywym „dzianiu się”, które nie jest jedynie wynikiem projektowania i koncepcji badaczy, ale wypadkową pomysłów i intuicji wszystkich osób biorących udział w tym doświadczeniu oraz realnie praktykowanych na danym terenie zachowań. Ta perspektywa traktuje wiedzę lokalną jako żywą, wielopoziomową, „drgającą” materię, która nie tyle wymaga odkopania i nazwania, co jest nieustannie tworzona oraz współtworzona w działaniu (zob. Carr 2010; Reason, Torbet 2010). W tym ujęciu etnografia nie jest jedynie sposobem opisywania zjawisk, sztuką ich interpretacji, czy umiejętnością syntezy, którą musi wykazać się badacz lub badaczka. Jest wezwaniem do współudziału badaczy (Holmes, Marcus 2010) oraz mieszkańców badanego terenu oraz polem nie tyle odkrywania znaczeń przez tych pierwszych, co wspólnego ich „odgrywania” przez wszystkich aktorów sytuacji (Turner, 2005).

W kontekście tematu kobiecości wspólnie z Polą Rożek i Wiką Krauz sformułowałyśmy listę pytań, które wyznaczały ramy naszych zainteresowań i pozwalały określić poziomy naszej pracy badawczej.

Czym jest ta kategoria dla rozmówczyń? Co jest dla nich źródłem tożsamości, w tym tożsamości płciowej? Czy widzą kobiecość jako pewnego rodzaju konstrukt społeczno-kulturowy, czy raczej skłonne są wierzyć w jej naturalne i niepodważalne ramy? Z czym kobiecość się im kojarzy i w jaki sposób jest przez nie kreowana, praktykowana? W jaki sposób radzą sobie z napięciem między powinnościami i wzorcami, które znają i rozpoznają a własnymi pragnieniami, czy poglądami? Co myślą o podziale obowiązków i modelach rodziny? Jakim językiem mówią o płci i z jakim językiem mówienia o płci obcują?

Fot. Rożek Pola, Cukrówka, 05-2014, kartki, na których rozmówczynie wypisywały 5 słów-skojarzeń ze słowem kobieta, kobiecość

Fot. Rożek Pola, Cukrówka, 05-2014, kartki, na których rozmówczynie wypisywały 5 słów-skojarzeń ze słowem kobieta, kobiecość

Punktem wyjścia dla tak formułowanych ram stała się klasyczna już teoria Judith Butler związana z performatywności płci. Amerykańska badaczka proponuje, by widzieć płeć nie tyle jako stabilną i niezmienną funkcję biologii, czy nawet kultury, ale jako dynamiczny performans, konstruowany i wykonywany przy użyciu rozmaitych atrybutów, wykorzystywanych przez podmioty i grupy świadomie, lub – częściej – nieświadomie, w sposób powtarzalny i niekiedy bezkrytyczny (Butler 2008).

Miałyśmy poczucie, że w trakcie naszych badań głównym wyzwaniem będzie dopytywanie o znaczenia i definicje oraz praktyczne ich konsekwencje, które dla wielu osób mogą wydawać się oczywiste lub bezdyskusyjne, nijako przeźroczyste czy naturalne. Chciałyśmy rozpakować pojęcie kobiecości, uwypuklić jego złożoność, ale też wsłuchać się w sposoby myślenia i mówienia o niej na wsi – bez oceniania i bez ideologicznych, czy jednoznacznie edukacyjnych założeń[1]. To wymagało niekiedy przyjęcia pozycji dystansu do własnego sposobu myślenia i uruchomienia postawy, którą Andrzej Mencwel nazywa „wyobraźnią antropologiczną” (Mencwel, 2006) i która wiąże się z ciekawością wobec innej konstelacji wartości i sensów.

Eksperyment kartkowy

Postulat badania w działaniu okazał się tu niezwykle adekwatny. Miałyśmy poczucie, że sama rozmowa zogniskowana wokół tych pytań nie pozwoli dotrzeć do najbardziej żywych przekonań, że potrzebny jest rodzaj wyzwalacza, prowokacji myślowej, która pomoże uruchomić nie tylko racjonalnie osadzoną refleksję, lecz także reakcje afektywne naszych rozmówczyń. Działanie, które zaprojektowałyśmy, oparte było na prostym eksperymencie zbierania skojarzeń. Odwiedzałyśmy różne kobiety i dziewczyny w dwóch wsiach i prosiłyśmy każdą z nich o zapisanie na niewielkich kartkach pięciu skojarzeń z pojęciem „kobiecość”. Zapisane hasła wykorzystywałyśmy jako punkt wyjścia do rozmowy, zaś emocjonalne i cielesne reakcje pojawiające się w odpowiedzi na naszą prośbę traktowałyśmy jako istotny kontekst wypowiadanych deklaracji i poglądów.

Fot. Krauz Wika, Cukrówka, 05-2014, kartki, na których rozmówczynie wypisywały 5 słów-skojarzeń ze słowem kobieta, kobiecość

Fot. Krauz Wika, Cukrówka, 05-2014, kartki, na których rozmówczynie wypisywały 5 słów-skojarzeń ze słowem kobieta, kobiecość

Miałyśmy okazję przeprowadzać działanie z kilkoma osobami na raz – były to niezwykle cenne sytuacje, w których dodatkową wartością okazywała się żywa dyskusja wywiązująca się między biorącymi udział w eksperymencie. Pewna egzotyczność tej metody, zauważona i nazywana od początku przez napotykane kobiety („co to za udziwnienia z tymi kartkami?”, „nie mogę zwyczajnie wam powiedzieć?”) zadziałała ożywczo, odświeżająco i pozwoliła uruchomić zupełnie nowe konteksty oraz tematy. Swoisty efekt obcości uzyskany dzięki zaproponowanej przez nas formule i pewnej sztuczności całej sytuacji pozwolił na przyglądanie się interesującemu nas pojęciu poza kategoriami oczywistości. W istocie namawiałyśmy rozmówczynie nie tylko do ujawniania swoich sądów, przekonań i wyobrażeń na temat kobiecości, ale i zachęcałyśmy je do podjęcia antropologicznego wysiłku zadawania pytań o mechanizmy kulturowe i ich źródła. De facto, w myśl koncepcji Judith Butler, chciałyśmy ujawnić performatywną, a więc kreowaną, sztuczną konstrukcję samej kobiecości. Jednak nie poprzez akademickie dysputy, lecz przez odwołanie do konkretu i zderzenie różnych perspektyw, rozmaitych odpowiedzi udzielanych na to samo pytanie. Byłyśmy ciekawe, co odpowiedzą spotkane osoby, zaś naszym celem nie było lansowanie naszych przekonań, lecz rozszerzanie pola – umożliwienie zderzania się różnych sposobów widzenia i wymiany poglądów. W tym sensie działanie to miało charakter performatywny – nie było tylko nakierowane na wydobywanie wiedzy o sposobach myślenia, nazywania i praktykowania kobiecości na wsi, ale również było próbą wytworzenia nieoczywistej sytuacji prowokującej kreowanie się nowych wzorców, czy podważanie dotychczas obowiązujących. Interesował nas znów rezonans i sprzężenie zwrotne – nie tylko to, w jaki sposób i co rozmówcy odpowiedzą na zadane przez nas pytania, ale także jak zareagują na fakt, że inni odpowiadają być może inaczej, że w sytuacji zapisywania skojarzeń pojawiają się różnice, sprzeczności, niejasności. Eksperyment kartkowy miał być więc nie tylko badaniem, ale działaniem – uruchamiającym nowe, afektywne pola społecznej świadomości.

W trakcie jednej z wizyt spotkałyśmy się z trzema młodymi kobietami, siostrami: dwudziestosześcioletnią Anitą, dwudziestoletnią Weroniką oraz ich kuzynką – szesnastoletnią Gają. Poproszone o zapisanie skojarzeń długo nie miały jasności, o co konkretnie nam chodzi. Już samo początkowe zamieszanie, pytania: „A co jeśli źle napiszę?”, „Ale chodzi o obowiązki?” „Nie wiem, co mam pisać” wskazywały na to, że formuła, którą proponujemy wytrąca temat z poczucia oczywistości i zmusza do namysłu nad czymś, co w codzienności wydaje się bezdyskusyjne. Po dłuższym czasie pełnym zakłopotanych chichotów, krygowania się, odwoływania do własnej niewiedzy, próbach podglądania tego, co piszą inne, dziewczyny zapisały w końcu piętnaście słów. Ponętność, wrażliwość, piękno, zajmowanie się domem i rodziną, matczyna opieka, ubiór, głos, wdzięk, wychowanie dzieci, porządek, spódnica, martwienie się o dom, gotowanie – zestaw haseł wydawał się układać w dosyć spójny ciąg skojarzeń odwołujących się przede wszystkim do tradycyjnie rozumianych ról kobiecych oraz cielesnych i osobowościowych atrybutów, również ograniczonych do tradycyjnych wyobrażeń o kobiecych powinnościach. Przyglądając się zapisanym przez nasze rozmówczynie hasłom zapytałyśmy je o to, które z nich są dla nich najważniejsze i dlaczego. Rozpoczęła się swobodna dyskusja, w której to, co zapisane, było dodatkowo interpretowane i komentowane przez dziewczyny. Rozmowa okazała się prawdziwie performatywną sytuacją: między zapisanymi słowami i wypowiadanymi stwierdzeniami pojawiało się wiele emocji i ujawniało napięcie. Niejednokrotnie ujawniała się też niespójność, którą Weronika, Anita i Gaja same zauważały i próbowały na różne sposoby ją tłumaczyć oraz sobie z nią radzić.

VK (prowadząca wywiad): Zapisałyście, to teraz powiedzcie, co jest dla Was najważniejsze. Oczywiście spośród tego, co zapisałyście.

G: Mi się wydaje, że zajmowanie się domem i rodziną.

A: Matczyna opieka

G: Ale nie chodzi o taką kurę domową z tym zajmowaniem się domem i rodziną. Tylko, że taka matczyna opieka nad dziećmi.

A: Kobiety jednak inaczej dbają o dom i dzieci. Mężczyźni to tak, jak widać, bardziej od zarabiania pieniędzy. Tak, jak to się mówi, że facet jest głową, a kobieta szyją. Kobieta ma myśleć, jak wydawać te pieniądze, jak gospodarować, a facet ma myśleć, jak j zarobić.

VK: A co jakby było na odwrót?

A: No też się zdarzają takie przypadki, na przykład nasza Weronika. Ona mówi, że nie chce tak!

W: No właśnie!

A: Ona woli łopatę!

W: A jak! Ja myślę inaczej od was (…)

VK: Ty Weronika myślisz inaczej?

A: Ona nie myśli o garach, o tych sprawach, ją to nie interesuje.

W: Nie lubię sprzątać, piec ciast też nie lubię.

VK: A myślisz, że kobieta musi lubić, że to ma związek z płcią?

W: No właśnie nie. Czasami jest do tego zmuszana i mi się to wydaje głupie. Czemu mężczyzna ma nie gotować? Co to za mężczyzna, który nie umie gotować?

A: A co to za kobieta, która nie umie gotować?

W: Ja…

Rozmowa toczona wokół stołu z kartkami potraktowana jako próba uchwycenia kategorii kobiecości – tego, w oparciu o co jest ona konstruowana i jak przez nasze rozmówczynie rozumiana – ujawnia co najmniej dwa poziomy. Pierwszy z nich to poziom esencjonalnego rozumienia płci – ten, przeciwko któremu protestowała pierwsza fala feminizmu, próbując sprzeciwić się utożsamianiu płci z domniemaną esencją, niezmiennym, zdeterminowanym przez biologię rdzeniem, stałą konstelacją cech oraz zachowań przypisywanych kobiecie lub mężczyźnie oraz podejmowanych w konsekwencji ról. W ujęcie esencjonalne wpisane jest przekonanie o dominującej i determinującej sile natury, która wyznacza również rodzaj normy. W tej perspektywie kobiecość i męskość są normatywnymi i niepodlegającymi dyskusji kategoriami wynikającymi z biologii. Pary pojęć takich jak: bierność/ aktywność, wrażliwość/siła, opieka/ praca, przypisywane analogicznie kobiecości i męskości uznawane są za niezmienne komponenty płci, swoiste papierki lakmusowe pozwalające określić mieszczenie się w normie. Tego typu argumentacja – choć wydaje się dawno zdezawuowana przez prężnie rozwijając się studia genderowe – leży u podstaw przekonań i praktyk społecznych oraz wykorzystywana jest niejednokrotnie jako legitymacja tradycyjnego modelu rodziny. To bardzo silnie zakorzeniona narracja, z którą trudno jest dyskutować, zaś o osobach czy sytuacjach, które mogłyby podważyć jej zasadność mówi się w kategorii wyjątku.

W rozmowie między Anitą, Gają i Weroniką pobrzmiewa echo esencjonalnego podejścia, które odwołuje się do cech i normy. Obecność Weroniki okazuje się wyzwaniem dla sposobu myślenia jej sióstr. Wydaje się, że próbują jednak tłumaczyć jej odmienną postawę, widząc w niej wyjątek, który potwierdza regułę. Weronika daje się właściwie wciągnąć w tę strategię, odwołując się do normatywnych wzorców i ich symbolicznych manifestacji: obowiązków uznawanych za typowo kobiece, takich jak pieczenie ciasta i gotowanie. Zapytana o to, czy kobieta musi lubić i zgadzać się na przypisywanie jej określonych cech i obowiązków tylko ze względu na płeć, reaguje na to niezgodą, dodatkowo komentując „to jest głupie” i wskazując na opresyjność takiego modelu: „czasami jest zmuszana”. Po chwili jednak sama ucieka się do podobnego argumentu: „Co to za mężczyzna, który nie potrafi gotować?”– pyta. Tym samym jednak pozwala na powrót do narracji esencjonalnej: „A co to za kobieta?” – odbija pałeczkę jej siostra. I tu Wiola nieoczekiwanie odpowiada: „Ja”.

Fot. Krauz Wika, Zaława, 05-2014, kartki, na których rozmówczynie wypisywały 5 słów-skojarzeń ze słowem kobieta, kobiecość

Fot. Krauz Wika, Zaława, 05-2014, kartki, na których rozmówczynie wypisywały 5 słów-skojarzeń ze słowem kobieta, kobiecość

Jeśli potraktować rozmowę jako rodzaj performansu, gdzie przekonania z różnych poziomów zderzają się ze sobą i są ujawniane w wypowiedziach-performatywach to za kluczowy moment należy uznać owo wypowiedziane przez Weronikę „ja”. To moment, kiedy rozmowa o abstrakcyjnych normach sprowadzona zostaje do realnego podmiotu, który tym normom się wymyka. Może być potraktowany, tak jak w przytoczonej rozmowie jako wyjątek, jednak ta wyjątkowość, jeśli jest reprezentowana przez konkretną, obecną osobę zawsze budzi niepokój i generuje napięcie.

Co bowiem oznacza odmienność, przekroczenie normy? Jakie wyzwanie stawia samej normie? W jaki sposób pogodzić relację i pragnienie harmonii, homeostazy i homogeniczności, które wydają się być jednymi z kluczowych cech tradycyjnego modelu rodziny, z sytuacją bliskiej obecności kogoś, kto nie wydaje się normatywny. To pytanie, które okazuje się być fundamentalne dla badaczy społeczności tradycyjnych i ich sposobów radzenia sobie z innością. Inność pozwala na konstruowanie swojskości, zapewnia podstawowy antropologiczny podział na centrum i peryferia, naszych i obcych, czystość i zmazę. Definiuje i gwarantuje porządek.

Jednak opisywana sytuacja jest odmienna – wyjątek zdarza się w samej rodzinie, zaś osoba, która go reprezentuje nie chce zrezygnować z różnicy. Rodzina zaś nie chce zrezygnować z obecności tej osoby, nie godzi się na wykluczenie. Reprezentantki normy nie chcą rezygnować z relacji i bliskości, co ujawnia się w całej rozmowie, a także daje zaobserwować w tym, jak ta rodzina na co dzień funkcjonuje i jak ze sobą działa. Postawa Weroniki nie jest postrzegana jako „monstrualna”, „nienormalna”, „chora”. Niemniej jest kłopotliwa, ponieważ zaburza porządek i tym samym domaga się od niego rewizji.

Ich pozytywny emocjonalnie stosunek do Weroniki pozwala na spór, który nie jest antagonizmem ale swoistym agonem, różnicą zdań, nieredukowalnym pęknięciem w ich widzeniu świata. W tej perspektywie pojawia się szansa na to, by różne sposoby widzenia rzeczywistości wchodziły ze sobą w dyskusję, ujawniając tym samym relatywność kategorii. Ktoś, kto jest z nas, myśli, zachowuje się i działa inaczej. Szanujemy ją i podziwiamy, jednocześnie stanowi to wyzwanie dla naszego systemu wartości. Jeśli relacja jest nienaruszalna i nie ma mowy o wykluczeniu lub stygmatyzowaniu to może dojść do rewizji systemu wartości lub przynajmniej rozluźniania jego sztywnych struktur.

A: Chyba wychodzi na to, że każda kobieta jest inna. Widać to nawet po nas. Weronika jest zupełnie inna niż ja, Gaja też. Weronika woli coś męskiego zrobić w domu, ona tak woli. Na przykład żyrandol przykręcić

VK: Może dzięki Tobie Weronika nie będzie to postrzegane jako męski zajęcie?

W: (z entuzjazmem): No!

A: Ona od początku buduje ten swój autorytet. Pokazuje nam, że rzeczy nie są nie do zrobienia.

W dalszej części rozmowy Weronika coraz rzadziej odwołuje się do binarnego, esencjalnego podziału, coraz rzadziej tłumaczy swoją postawę przez pryzmat potwierdzającego regułę wyjątku. Zamiast tego przenosi uwagę na samą kategorię kobiecości i możliwe warianty tej kategorii. Jednocześnie jej siostry, przede wszystkim Anita, pozostają w polu swoich przekonań, które również odnoszą się do ich doświadczenia. Etnograficzna rama tej sytuacji gwarantuje uszanowanie każdego podejścia oraz uchwycenie kulturowych mechanizmów, które stoją za reprezentowanym przez każdą z nich światopoglądem. Postawa Weroniki pozwala na odklejanie się określonych zachowań, wyborów, poglądów od samej płci i zobaczenie ich jako dynamicznych atrybutów z szerokiego zestawu różniących się do siebie form za pomocą których możemy konstruować swoją tożsamość.

Wypowiedziane przez Weronikę: „ja” jest gwarantem autentyczności każdego dokonanego wyboru. Rozmowa o opresyjnych formach staje się rozmową o podmiotowości, która może realizować się w różnych postaciach. W tym sensie eksperyment kartkowy ma też wymiar krytyczny, emancypacyjny, nie tylko badawczo-etnograficzny. Jest działaniem badawczym i badaniem w działaniu.

Przykłady osób, które nie godzą się na bezkrytyczne przyjmowanie normy, w eksperymencie kartkowym oddziaływały na inne uczestniczki bardzo mocno. Nasze rozmówczynie za każdym razem proszą o pokazanie słów zapisanych przez osoby, z którymi rozmawiałyśmy wcześniej. Wśród nich najwięcej emocji budzą hasła, które w jakiś sposób przekraczają stereotypowe rozumienie normy. Między innymi „naukowiec”, ale też „wolna”, „będąca sobą”. Określenia te działają jak wirusy – widzimy, że budzą u naszych rozmówczyń silne i ambiwalentne reakcje emocjonalne: radość pomieszaną ze zdziwieniem, opór i niepokój podszyte ekscytacją. Wydaje się, że te wyraziste hasła, które nie odwołują się do esencjalnego porządku mają zdolność wywoływania fermentu, są działającymi – „wędrującymi” , żeby odwołać się do słownika zaproponowanego przez Mieke Bal – pojęciami, które ujawniają obowiązujące dyskursy silniej niż najlepiej sformułowana ankieta etnograficzna (Bal 2012).

Sklepowy Klub Dyskusyjny

Zachęcone performatywnym potencjałem rozmów wywołanych przez eksperyment kartkowy postanowiłyśmy rozwinąć działanie w kierunku formy publicznej akcji. Pomysł na przeniesienie miejsca badania w działaniu do sklepu pojawił się niejako przypadkiem. O udział w naszej ankiecie na temat kobiecości poprosiłyśmy panią Kasię – sprzedawczynię w sklepie. Gdy zapisywała swoje hasła, do sklepu weszły trzy kolejne kobiety, które tego dnia umówiły się na jogging. W krótkiej rozmowie dowiedziałyśmy się, że od kilku tygodni praktykują bieganie, które – jak same określiły – nie tylko jest dla nich sposobem na utrzymanie i poprawę kondycji, ale i przechwyconą z miasta formą spędzania czasu i budowania grupy skontrowanej wokół wspólnej praktyki. Aspiracje i fantazje osnute wokół wyobrażenia miejskiego stylu życia wyrażone zostały przez biegaczki niemal wprost i skwitowane myślą o profitach płynących z wykorzystywania możliwości kreowania własnego sposobu zachowania i – w efekcie – własnej tożsamości. Poproszone o zapisanie swoich skojarzeń z kobiecością wykonały zdanie chętnie i stało się to przyczynkiem do fascynującej wymiany zdań, wspólnej dekonstrukcji pojęć, sytuacji wzajemnego zadawania sobie pytań. Razem z Polą Rożek oraz Wiką Krauz miałyśmy wrażenie, że jesteśmy świadkami niezwykłej sceny, w której realizuje się model samokształceniowego klubu dyskusyjnego. Aspekt edukacyjny – gdy rozmówczynie formułowały kolejne refleksje wynikające z próby nazwania swoich przemyśleń oraz różnic występujących między reprezentowanymi punktami widzenia i podawanymi przykładami – przenikał się z gęstą narracją etnograficzną, gdy próbowały interpretować obowiązujące w swojej wsi modele zachowań.

Fot. Rożek Pola, Cukrówka, 07-2014, Sklepowy Klub Dyskusyjny, akcja animaczjna w sklepie w Cukrówce

Fot. Rożek Pola, Cukrówka, 07-2014, Sklepowy Klub Dyskusyjny, akcja animaczjna w sklepie w Cukrówce

Postanowiłyśmy rozwinąć tę sytuację i we współpracy z panią Kasią oraz panem Andrzejem – prowadzącymi sklep – zaaranżować Sklepowy Klub Dyskusyjny. Formuła miała odwoływać się z jednej strony do tradycji DKF-ów, które można uznać za jeden z przykładów alternatywnej, demokratycznej edukacji, gdzie wymiana, rozmowa i dzielenie się wrażeniami są głównymi sposobami kolektywnego produkowania wiedzy, z drugiej zaś do dobrze zakorzenionej w wiejskiej przestrzeni praktyki „stania pod sklepem”. Sklep wydał nam się „gorącym miejscem kultury”, najbardziej demokratycznym i dostępnym z możliwych. Jednak w trakcie rozmów towarzyszących eksperymentowi kartkowemu niejednokrotnie „stanie pod sklepem” przywoływane było jako typowo męskie działanie, związane z obecnością mężczyzn w przestrzeni publicznej, wspólnym piciem alkoholu.

„Co by było, gdyby kobiety stały pod sklepem?” – pytałyśmy niejednokrotnie naszych rozmówców i rozmówczyń. „Nie wypada”, „świat na głowie by stanął”, „wszystko by się poprzewracało” – te pojawiające się argumenty przypominają apokaliptyczną narrację z Konopielki Edwarda Redlińskiego, w której kosmiczny porządek oparty jest o dobrze ugruntowany binarny podział ról, wartości, powinności i praw.

Fot. Rożek Pola, Cukrówka, 07-2014, Sklepowy Klub Dyskusyjny, akcja animaczjna w sklepie w Cukrówce

Fot. Rożek Pola, Cukrówka, 07-2014, Sklepowy Klub Dyskusyjny, akcja animaczjna w sklepie w Cukrówce

Postanowiłyśmy zadziałać nieco przewrotnie, wykorzystując tę niespójność: dostępność sklepu, jego otwarty charakter i to, że pojawiają się w nim – siłą rzeczy – wszyscy oraz formułę performansu społecznego, jakim jest „stanie pod sklepem”, rozbrajając jego wykluczający charakter. Każdego dnia SKD miał odbywać się pod innym hasłem. Proponowałyśmy kolejno: kobiecość i męskość, gender, edukację seksualną. Idąc tropem eksperymentu kartkowego, kontynuowałyśmy formułę, w której za każdym razem rozmowa zainicjowana była przez małą prowokację lub drobne działanie. I tak, pierwszego dnia umieściłyśmy na drzwiach sklepu niedokończone stwierdzenia takie jak: „kobieta musi”, „kobieta powinna”, „kobieta nie może” oraz analogiczne zdania dotyczące mężczyzn. Prosiłyśmy przychodzących do sklepu ludzi o to, by kończyli zdania według własnego uznania. Za każdym razem było to właściwie początkiem rozmowy – zarówno zgoda na wzięcie udziału, jak i odmowa okazywały się równie otwierające dla dyskusji. Wiele osób przystawało i decydowało się zostać na dłużej, ciekawych dalszego ciągu.

Fot. Rożek Pola, Cukrówka, 07-2014, Sklepowy Klub Dyskusyjny, akcja animaczjna w sklepie w Cukrówce

Fot. Rożek Pola, Cukrówka, 07-2014, Sklepowy Klub Dyskusyjny, akcja animaczjna w sklepie w Cukrówce


Już w trakcie dopisywania pojawiały się głosy sprzeciwiające się tak kategorycznym i upraszczającym sformułowaniom. „Co to znaczy kobieta?” – zapytała jedna z naszych rozmówczyń. „Co to znaczy powinna?” – zastanawiał się ktoś inny. Te wątpliwości z kolei wywoływały protest osób zaniepokojonych tym, że w ogóle kategorie te są rozważane. Miałyśmy wrażenie, że niezgoda na wyprowadzanie tematów związanych z płcią w przestrzeń publiczną związana jest z bardzo silnym przywiązaniem do chroniącej roli tabu. Na myśl znów przychodzi koncepcja Mary Douglas, która w swoim klasycznym studium Czystość i zmaza wyraźnie pokazuje kulturową potrzebę konserwowania istniejących podziałów i izolowania od siebie tego, co różne oraz nie doprowadzania do mieszania się form. Douglas proponuje, by zakaz widzieć jako formułę, która chroni granice, spójność kategorii, klarowność podziału (Douglas, 2008). Groźne, a zarazem szczególne i wyjątkowe, jest to, co znajduje się na linii, jest nieklasyfikowalne, zagraża nie tylko innym elementom układu, ale i szerzej – porządkowi świata, którego struktury zdaje się przekraczać. Pomimo tych protestów, rozmówców pojawiało się jednak coraz więcej – niektórzy dawali się wciągnąć do dłuższej konwersacji, inni z oddali obserwowali akcję, co jakiś czas rzucając komentarz. To różnorodne uczestnictwo, nie tylko na poziomie dyskursu i formułowanych wypowiedzi, ale i sposobu bycia w przestrzeni, przyjmowanych pozycji ciała, emocjonalnych reakcji decydowało o niezwykłej gęstości sytuacji. Można powiedzieć, że mieliśmy do czynienia ze swoistą sceną, na której rozgrywał się znaczący spektakl. Kilku młodych mężczyzn z drwiącymi uśmiechami przyglądających się akcji z oddali, to znów kilka kobiet, koleżanek pani Kasi, które żywo reagowały na każde pojawiające się na drzwiach hasło, osoby przychodzące do sklepu na chwilę, szybko i z wyraźnie powziętym postanowieniem unikania kontaktu przedzierające się przez zebrany przy wejściu tłumek – każda z tych osób oraz grup przez samo swoje działanie już zdawała się zabierać głos, jakoś odnosić się do tematu. Można powiedzieć, nieco upraszczając, że tak jak w ustawieniach hellingerowskich[2] pozycja ciała wobec innych osób, przedmiotów i obiektów w przestrzeni określa ich wzajemne stosunki i pozwala im, nawet bez zabrania głosu opowiadać swoje historie, wyrażać napięcia tak i tu – sklep stał się polem gry, polem znaczącego widowiska. Zresztą nie dało się, przychodząc do sklepu nie wziąć udziału w akcji – nawet obojętność, czy ostentacyjna odmowa odpowiedzi, czy reakcji była odczytywana przez innych uczestników jako znacząca.

Po pewnym czasie od rozpoczęcia działania postanowiłyśmy zmienić sytuację – wszystkie umieszczone na drzwiach kartki z czasownikami: „nie mogą”, „muszą”, „powinny” zostały zamienione na inne, rozluźniające bezwzględność przekazu: „nie muszą”, „mogą”. Inne hasła pozostały niezmienne i tak, zamiast nakazujących i nakładających normę oraz regułę: „kobiety powinny wychowywać dzieci” czy „mężczyźni nie powinni płakać” pojawiły się stwierdzenia: „kobiety nie muszą wychowywać dzieci”, „mężczyźni mogą płakać” i inne. Zapytałyśmy naszych rozmówców, co sądzą o takich zdaniach. Widziałyśmy, że oddech ulgi wydobył się z niejednej piersi. Rozmowa jednak wcale nie była łatwiejsza. Silny opór powrócił w formie postulatów nienaruszania utrwalonych przez tradycję granic. „To chyba dobrze, że jesteśmy inni”. „W głowach się poprzewracało. Dziewczynki inaczej się wychowuje, chłopców inaczej, chyba to normalne”. Odwołanie do kategorii normy, ustanawianie opozycji między tym, co męskie, i tym, co kobiece, wracały raz po raz, jednocześnie silnie zagęszczając dyskusję i wywołując z kolei pojedyncze sprzeciwy i próby rozbijania tego esencjonalnego dyskursu. Jednym z ciekawszych momentów wydawała się wypowiedź jednej z kobiet: „Kobieta musi być kobietą, panienka panienką, dziewczyna dziewczyną” – wydaje się, że ten rodzaj tłumaczenia jest najbardziej wyrazistym przykładem odwoływania się do domniemanej, oczywistej esencji, która miałaby być tak pierwotna, że nawet nie wymagająca definiowania. Bardzo często w odpowiedzi na stawiane przez nas pytania pojawiała się niechęć do argumentowania, wyjaśniania swojego stanowiska, odwoływanie się do pojęć uznawanych za aksjomatyczne. Ten typ narracji można rozumieć jak odmowę prowadzenia refleksji na meta poziomie. Mógłby być też argumentem przeciwko podejmowaniu tego typu działań co Sklepowy Klub Dyskusyjny, obnażającym nieadekwatność oczekiwań i języka. DKF, czy sala uniwersytecka, mogące być punktami odniesienia, prototypami sytuacji, którą chciałyśmy stworzyć, wydają się być elementami innego porządku. Zgodnie z rozpoznaniem, że samoświadomość jest klasowa i przynależy właściwie klasie średniej, można by powiedzieć, że pomysł na to badanie w działaniu był wyjątkowo nietrafiony w kontekście wsi. A jednak ta argumentacja to nic innego, jak powtarzanie rozpoznanego przez Douglas mechanizmu podziału i petryfikowana kulturowego tabu. Wprowadzenie sytuacji spoza porządku wsi, przy jednoczesnym zachowaniu szacunku do podmiotowości, prawa do odmowy, wreszcie uważnym śledzeniu wydarzeń okazała się bardzo mocnym narzędziem wspólnego docierania do wiedzy o wyobrażeniach, podziałach, tworzących się grupach, intelektualnych i emocjonalnych punktach odniesienia mieszkańców Cukrówki. Oprócz tworzącego się widowiska, które można uznać za meta komentarz (Singer 1972) dla tej społeczności doszło także do niezwykłych momentów przełamania dominujących narracji, momentów uświadomienia i wyrażenia niezgody lub innej opinii.

DO: Tu jest napisane, że kobieta powinna dobrze słuchać, a co pani o tym myśli?

K1: Chyba tak, to prawda, kobieta zawsze wysłucha, poradzi, pocieszy.

K2: Ja na przykład nie umiem słuchać, wolę zająć się swoim myślami.

DO: Ale to co, przestaje pani być kobietą?

K2: No niby nie, ale jakoś tak się przyjęło… E, rzeczywiście! To chyba od płci nie zależy. Bo ja mam inaczej.

To powracające „ja” podobnie jak we wcześniejszej wypowiedzi Weroniki okazuje się kluczową figurą, ustanawiającym się podmiotem, którego niezaprzeczalna autentyczność staje się kanałem emancypacji. Działanie podjęte w Cukrówce i Załawie to nierozerwalne połączenie etnograficznego badania i akcji animacyjnej, krytycznej. Namysł etnograficzny, obserwacja i próba zrozumienia mechanizmów kulturowych i społecznych są podstawą do zaprojektowania działania pozwalającego na ujawnianie się kolejnych, uwikłanych w sieć kulturowych znaczeń, zachowań i norm oraz podmiotów gotowych, by je podważać, przekraczać, poddawać oglądowi. Żywotność i aktywność tego potencjału pozwala na rozpakowywanie pozornie najbardziej oczywistych pojęć, przy jednoczesnej próbie zrozumienia, gdzie w danej społeczności mają one swoje źródła.

 

Bibliografia:

Bal M.
2012      Wędrujące pojęcia w naukach humanistycznych: krótki przewodnik, Warszawa: Narodowe Centrum Kultury

de Beauvoir S.
2006      Druga płeć, Kraków: Wydawnictwo Literackie.

Butler J.
2008 Uwikłani w płeć, Warszawa: Wydawnictwo Krytyki Politycznej.

Carr W.
2010      Filozofia, metodologia i badania w działaniu, [w:] Badania w działaniu. Pedagogika i antropologia zaangażowane, red. H. Červinkowá, B. D. Gołębniak, Wrocław: Wydawnictwo Naukowe Dolnośląskiej Szkoły Wyższej.

H., Gołębniak B. (red.)
2010      Badania w działaniu. Pedagogika i antropologia zaangażowane, Wrocław: Wydawnictwo Naukowe Dolnośląskiej Szkoły Wyższej

Douglas M.
2007 Czystość i zmaza: świecka nieczystość. Wyd. Marek Derewiecki.

Mencwel A.
2006 Wyobraźnia antropologiczna, Warszawa: WUW

Rakowski T. (red.)
2013      Etnografia/animacja/sztuka. Nierozpoznane wymiary rozwoju kulturalnego Warszawa: Narodowe Centrum Kultury, red Tomasz Rakowski

Reason P., Torbet W.
2010      Zwrot działaniowy. Ku transformacyjnej nauce społecznej, [w:] Badania w działaniu. Pedagogika i antropologia zaangażowane, red. H. Červinkowá, B. D. Gołębniak, Wrocław: Wydawnictwo Naukowe Dolnośląskiej Szkoły Wyższej.

Singer, M.
1972      When the Great Tradition Modernizes. An Anthropological Approach to Indian Civilization, London: Pall Mall Press.

Turner V.,
2010      Proces rytualny. Struktura i antystruktura, przeł. E. Dżurak, Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy.
2005      Od rytuału do teatru. Powaga zabawy, przeł. M. i J. Dziekanowie, Warszawa: Oficyna Wydawnicza „Volumen”.

 

 

[1] Mówiąc tutaj o edukacji, mam na myśli dydaktyczne formatowanie przekonań i przekazywanie wiedzy. Do pewnego stopnia projekt może być odczytywany jako edukacyjny, pod warunkiem, że edukację rozumiemy w duchu Ivana Illicha i widzimy w niej proces wymiany, rozwoju, poszerzania perspektywy wszystkich członków procesu.

[2] Mowa oczywiście o coraz popularniejszej, choć kontrowersyjnej formule terapii, która korzysta z ustawiania się pacjentów biorących udział w sesji osób względem siebie w przestrzeni. W dużym uproszczeniu teatralność, czy performatywność tej metody polega na odczytywaniu znaczeń z odległości, gestów, reakcji związanych z obecnością innych osób w polu działania. Więcej: www.hellinger.com.pl

Autorka:

Redakcja naukowa:

Tomasz Rakowski [fot. E. Bendyk]
Koordynator Modułu III, badacz

Korekta

Karolina Dudek

Opublikowane przez

Karolina J. Dudek

mm

Absolwentka Szkoły Nauk Społecznych Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, zarządzania i stosunków międzynarodowych w Szkole Głównej Handlowej, etnologii na Uniwersytecie Warszawskim oraz studiów podyplomowych Instytutu Polonistyki Stosowanej UW. Publikowała m.in. w “Kulturze i Społeczeństwie“, “Kulturze i Edukacji”, “Kulturze – Historii – Globalizacji“ i kilku tomach zbiorowych. Realizowała projekty badawcze w IEiAK UW, IFiS PAN (grant NCN, Preludium) oraz IS UW. Zastępca redaktora naczelnego czasopisma „Stan Rzeczy”. email: poczta@karolinadudek.eu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

6 + 7 =