Sieć internetowa i sieć społeczna na wsi

Karol Górski

Sieć internetowa i sieć społeczna na wsi

 

Większość tekstów naukowych dotyczących społecznego kontekstu używania internetu koncentruje się albo na globalnych zmianach, nieumiejscowionych w konkretnej przestrzeni lokalnej, albo na społecznościach utworzonych dzięki infrastrukturze medialnej.

Niniejszy tekst  opiera się na wywiadach, które przeprowadzałem we wsi Zabiele z osobami w wieku od 16 do 29 lat i porusza problematykę lokalizowania internetu, czyli tego, w jaki sposób ta globalna technologia zostaje zaadaptowana do skontekstualizowanych kulturowo motywacji jego użytkowników. Interesowało mnie również to, jak internet zmienia społeczność lokalną, co związane było z pytaniem o specyfikę doświadczeń młodego pokolenia. Tematyka wywiadów oscylowała więc wokół zagadnienia  wolnego czasu i zmediatyzowanych relacji rodzinnych – zwłaszcza w zakresie wykorzystania internetu i w ogóle mediów.

Przykładem takiej aktywności było zjawisko „kultury dzielenia się” treściami internetowymi, na którą wskazywali autorzy przygotowujący raport „Młodzi i media” (Filiciak i in. 2007: 71–78). Zabielanka z klasy maturalnej na pytanie, co umieszcza na Facebook’u, odpowiedziała:

Linki do rzeczy, które mi się podobają, na przykład jak obejrzę fajny film, kopiuję link i wrzucam, do muzyki też często… Albo na przykład ktoś potrzebuje tematu jakiejś lekcji to robię zdjęcie telefonem i przerzucam na laptopa i udostępniam na FB.

Odwołuję się także do pracy Clifforda Geertza „Wiedza lokalna” (2005), chociażby dlatego, że interesuje mnie wyłącznie lokalny (miejscowy) wymiar opisywanych zjawisk. Jak bowiem zauważa Maciej Mrozowski (2001: 76): „odbiór mediów jest aktywnością celową, opartą na świadomym wyborze przekaźnika i przekazu, choć zarazem wyraźnie uwarunkowaną przez rozmaite czynniki demograficzne i społeczne, z których najważniejsze to wykształcenie, wiek, płeć i status społeczny”. Zaznaczyć też wypada, iż czerpię z rozważań Pierre’a Bourdieu (2005: 27–90), wskazującego chociażby na to, że różnego rodzaju dobra zarówno wpisują się w systemy dyspozycji grup i klas społecznych, jak i służą jako środki wyrazu ich przynależności.

Fakty i mity dotyczące dostępu

Analizując rozpatrywaną tutaj problematykę, należy podkreślić, że każdy z moich respondentów posiadał (miał w domu) komputer do swojego własnego użytku, bądź korzystał z niego wspólnie z innymi członkami rodziny, nawet jeśli, w dwóch przypadkach, sprzęt ten pozbawiony był dostępu do internetu. Moi rozmówcy zaznaczali, że na terenach wiejskich możliwość odbioru sieci jest zróżnicowana. Istnieją enklawy, gdzie w ogóle nie ma możliwości połączenia z internetem[1]. Pod tym względem sytuacja jest zasadniczo odmienna niż w miastach, gdzie problem ten w zasadzie nie występuje. Jeden z indagowanych mieszkańców mówił, że przychodzi surfować do wiejskiego Centrum Rozrywki i Kultury (są tam dwie sale z nowoczesnym sprzętem), gdyż internet „chodzi” tu o wiele szybciej, niż w jego domu. Przychodzi tam także dlatego, iż CKiR mieszczący się w tym samym budynku co Ochotnicza Straż Pożarna jest istotnym punktem spotkań dla młodych mężczyzn z Zabiela. Fachowej eksplikacji odnośnie prędkości funkcjonowania internetu we wsi dokonała osoba, która pochodzi z zewnątrz, ale od wielu lat mieszka i pracuje w Zabielu:

Ci, którzy mają tutaj przy tej drodze [głównej drodze przecinającej wieś] to są stare kable, bardzo stare, te, te tam różne… To tam pół megowy jak chodzi, to jest dobrze, a jak jeden mega, to jest szaleństwo. Sieci nie zmienią… ci, co są z szep-tela, to mają ten Internet, no to niby chodzi, tylko, że też różnie to bywa, bo sieć jest nowa, bo zakładana, powiedzmy, te dwanaście lat temu, ale niektórzy też się nie za dobrze wypowiadają o jakości tego połączenia.

O ile więc komputer już dawno temu trafił do Zabiela, stając się elementem domowego wyposażenia (kilkakrotnie widywałem stosunkowo ubogie wnętrza domów, w których stał dość nowoczesny komputer i telewizor z płaskim kineskopem), o tyle przepustowość internetu różnicuje poszczególne gospodarstwa. Bariera wynikająca z niekorzystnego usytuowania wsi, skutkująca brakiem dostępu do sieci, wydaje się w przypadku mieszkańców Zabiela bardziej znacząca, niż bariera finansowa, związana z możliwością zakupu odpowiednio dobrego (drogiego) sprzętu.

dostęp do internetu

 

Niezależnie od przepustowości łącza, dla większości moich młodych rozmówców internet jest czymś istotnym w tym chociażby sensie, że stanowi główne i podstawowe medium, z jakiego korzystają, by skontaktować się z innymi lub uzyskać szeroko pojęte informacje. Korzystanie z sieci jest wtopione w ich codzienną aktywność i stanowi jej istotny element (zob. Filiciak i in 2007: 6, 10). Na pytanie, ile orientacyjnie czasu zajmuje jej korzystanie z internetu w ciągu doby, 18-letnia Zabielanka udziela precyzyjnej odpowiedzi: powiedzmy, że taki czas, przez który funkcjonuje w dobie to jest powiedzmy 14 godzin, 14–16 godzin, no to myślę, że ze cztery są… spędzam w  internecie. Codzienny bywalec sali komputerowej CKiR-u podaje taką samą liczbę godzin: jak jest czas, to się trochę dłużej siedzi, jak nie ma to tak… przeważnie to tak, no cztery godzinki to tak się siedzi, jak nie ma co robić. Rzecz jasna są to przypadki uogólnione. Wśród moich rozmówców był chłopak (dwudziestokilkuletni, pracujący w gospodarstwie), który z internetu korzystał okazjonalnie i nie deklarował się jako stały użytkownik. Z drugiej strony rozmawiałem także z gimnazjalistą, który przyznawał, że zdarzyło mu się spędzać całe godziny, surfując po Internecie bądź grając w gry on-line (jak siostra mnie nie wygoni, to nawet cały dzień czasami się siedzi). Uwidacznia to „narkotyzującą funkcję mediów” (Mrozowski 2001: 115; Goban-Klas 2009), lub etap poprzedzający jej występowanie. Nie powinno to jednak dziwić, bowiem różnorodne komunikaty medialne, które kształtują współczesne doświadczanie wolnego czasu, są na podlaskich wsiach z reguły obecne jedynie zapośredniczone technologicznie.

Alienacja i towarzyskość

Z wysoką częstotliwością korzystania z Internetu wiąże się jeszcze inne zagadnienie, dotyczące, by tak to określić, „społeczno-przestrzennej alienacji” dotykającej pewną kategorię osób zamieszkałych na wsi. „Na sieci informacyjne nakładają się sieci społeczne (w procesie użytkowania ludzie skalują sieć w dół, używając jej przede wszystkim do wzmacniania relacji twarzą w twarz)” (Filiciak i in, 2007: 10), co oznacza, iż kontakty internetowe stanowią emanację kontaktów rzeczywistych, a sieć nie służy, przynajmniej w przypadku moich rozmówców, do zawierania nowych znajomości (wyjątek może stanowić jedna młoda Zabielanka zainteresowana kulturą Korei i Japonii, komunikująca się przez Internet z ludźmi z tych obszarów). Mówiąc o „społeczno-przestrzennej alienacji” mam na myśli sytuację osób mieszkających w jednym, ale pobierających edukację w innym miejscu. W tej drugiej przestrzeni dokonuje się „wtórna socjalizacja” (Berger, Luckman 2010) przybyszów. Stamtąd rekrutuje się większa część ich znajomych i tam tworzy się nowe centrum życia towarzyskiego. Mechanizmy dzielenia się treściami internetowymi („dzielenie się jest nieodłącznym elementem odbioru i konsumowania treści kultury”, Filiciak i in. 2007: 72), skutkujące zwiększonym uczestnictwem w kulturze, obejmują jednostkę często dopiero wtedy, gdy jej społeczna biografia zaprowadzi ją w miejsce wtórnej socjalizacji (o społecznej biografii i socjalizacji: Bourdieu 2005). Rodzi to jednak, jak podkreślają Berger i Luckman, wątpliwości jednostek co do siły związków z miejscem jej „socjalizacji pierwotnej” (2010). Użytkowanie sieci stanowi remedium pozwalające zminimalizować dolegliwość wynikające z takiego stanu rzeczy (por. tamże), a jednocześnie utrzymywać stały kontakt z osobami z miejsca „nowego” (Filiciak 2007, Berger, Luckman 2010).

3

 

Interesujący w tym względzie może być przypadek trzech młodych Zabielanek (17, 18 lat i 21 lat), spośród których dwie mieszkają we wsi, ale uczęszczają do liceum w Kolnie, a trzecia studiuje w innym mieście, ale w miarę regularnie odwiedza rodzinne strony. Wszystkie trzy poświęcają relatywnie dużo czasu Internetowi. Najmłodsza z nich zaznacza, iż często czyta książki, nie wzbrania się jednak przed przyznaniem, że z sieci korzysta w sposób regularny:

A jak często wchodzisz na Facebook’a?
Kilka razy dziennie [śmiech]
I co długo tam spędzasz czas, jak wejdziesz?
To zależy, wieczorem czasami 2 godziny, w dzień jakieś 15 minut.
A od czego to zależy że…?
Zależy na przykład ile zostało nowych zdjęć dodanych, lub czy jest jakiś znajomy i z nim sobie pisze to tak..
[…] A z kim piszesz?
Z koleżankami z klasy. Najczęściej o tym, co jest na drugi dzień zadane i czy mają odrobione i żeby pomogły lub coś takiego.

Zwróćmy uwagę: wirtualna rozmowa jest odpowiednikiem realnych kontaktów z osobami z jej miejsca zamieszkania. Podobnie wygląda to w przypadku 21-letniej studentki, która w tonie żartobliwym zaznacza, że jest „chyba uzależniona od Internetu”, a konkretnie od Facebook’a, który stanowi główną środek kontaktu ze znajomi z miejsca studiów:

To mówiłaś, ze Facebook?
No [śmiech] raczej.
Dużo czasu ci zajmuje…
Tak, bo w sumie co, wszyscy znajomi sobie usiądą, to można sobie przynajmniej porozmawiać z ludźmi, nie wiem z Białegostoku czy coś, a tutaj nie ma z kim zbytnio.
[…] I na jaki temat, jak możesz powiedzieć oczywiście?
[śmiech] Nie, ogólnie jak spędzili dzień, co robili ciekawego, jak tam na praktykach, na przykład, jeśli to są koleżanki z roku.

W omówionym tutaj zbiorowym przypadku „lokalna” sytuacja „społeczno-przestrzennej alienacji” może być przezwyciężona właśnie dzięki wykorzystaniu portali społecznościowych.

Technologiczne, społeczne i naturalne środowisko

W kontekście czynników wpływających na aktywność internetową, warto zwrócić uwagę na jeszcze inną kwestię. Wykorzystywanie nowych mediów zależne jest m.in. od posiadanego przed jednostkę „horyzontu sieci” („jest zbiorem uświadamianych przez daną osobę możliwości korzystania z aplikacji internetowych”, Filiciak i in. 2007: 74) i kompetencji software’owo-sieciowych („od użytkowania zainstalowanych programów […] poprzez sprawne nawigowanie oraz wyszukiwanie potrzebnych treści”, tamże: 75). Ale na korzystanie z sieci wpływ ma także środowiskowa specyfika miejsca zamieszkania. Jak wskazywali chociażby Lofgren i Frykman, ludzka aktywność może być na terenach wiejskich w większym stopniu uzależniona od wpływu natury. Prace w gospodarstwie, choć często mają charakter stały, znacząco nasilają się w pewnych okresach roku (2007: 26–27). Wiele osób, z którymi przeprowadzałem wywiady, deklarowało, że korzystanie z sieci w ich przypadku ulega zmianie w zależności od pór roku. Częstotliwość użytkowania Internetu maleje latem (gdy są wakacje), rośnie zaś – w okolicach zimy. Współcześnie można to jednak wpisać nie tyle w kontekst pracy na gospodarstwie, co raczej wykorzystania lokalnego środowiska jako zasobu do planowania rozrywki i spędzania czasu wolnego. Wolny od szkoły i nauki czas niekoniecznie sprzyja wzmożonej aktywności sieciowej:

W lato nie siedzę praktycznie w ogóle na Internecie. Nie, jeśli są wakacje, laptop zostaje tutaj, ja wyjeżdżam i Internet tylko sporadycznie: sprawdzić mejla, czy tam…rachunki na koncie. Ale w zimę jak jest….tak wiadomo, wieczory dłuższe, albo jesień, nie ma co robić… często to częściej i dłużej przede wszystkim.

Korzystanie z Internetu wakacyjną pory w przypadku cytowanej osoby ma wymiar najmniejszy z możliwych (sprawdzanie poczty czyli „najsłabszy” i wcale niepowszechny sposób używania internetu i monitorowanie stanu konta – z konieczności, w związku z częstym korzystaniem z allegro). Z kolei w przypadku trzech miejscowych chłopców z rodzin, zajmujących się rolnictwem, niższa częstotliwość korzystania z Internetu latem wynika także z zaangażowania w różnego rodzaju prace gospodarcze.

Specyfika życia w środowisku wiejskim wpływa na korzystanie z Internetu na różne sposoby: od ograniczenia dostępu do sieci spowodowane niekorzystnym położeniem, poprzez wzmożoną aktywność, pozwalającą niwelować dystans dzielący jednostkę od osób z jej kategorii wiekowej (a zamieszkujących w innych wsiach lub miastach położonych daleko od niej), po ograniczenie użytkowania sieci wynikające z obowiązków letniego uczestnictwa w pracach gospodarczych bądź z korzystania z rozrywek, jakie dostępne są wyłącznie latem.

 

Najważniejsze wirtualne przestrzenie

Przejdźmy teraz do bardziej szczegółowych kwestii, związanych z użytkowaniem sieci przez badanych mieszkańców Zabiela i okolic. Tę część tekstu zaczniemy od odpowiedzi na pytanie, jakie strony i aplikacje cieszą się popularnością wśród respondentów.

Wśród wymienianych najczęściej stron znajdowały się trzy: Facebook, Naszaklasa i Youtube. Nie są one jednak odwiedzane z jednakową częstotliwością: z naszej klasy większość moich rozmówców korzysta dużo rzadziej niż z Facebooka (chociaż trafiały się osoby, w których przypadku nasza klasa była głównym i jedynym portalem społecznościowym jaki użytkowały). Jeżeli zaś chodzi o Youtube, to zachowuje ona pewną kompatybilność z Facebookiem, zyskując dzięki niemu dodatkowych odbiorców (informowano mnie kilkakrotnie o wklejaniu linków do Youtube’a na Facebooku). Status Facebooka ma wśród młodych ludzi charakter niekwestionowany: większość osób, z którymi przeprowadzałem wywiady, ma konta na Facebooku i użytkowanie tego portalu traktuje jako rzecz oczywistą – na pytanie o najczęściej odwiedzane strony mój rozmówca odpowiada: Siedzę na Facebook’u najczęściej, tak? Mogę przypuszczać, że znaczna część respondentów zarejestrowała się na tym portalu powodowana delikatną społeczną presją (Berger 2007, Aronson  2009), stwarzającą pozory jednomyślności z osobami ze swojego otoczenia.

Facebook odwiedzany jest codziennie, a w przypadku przynajmniej niektórych moich rozmówców wizyty takie mają charakter małego rytuału. Na portal z charakterystyczną niebieską tapetą wchodzi się kilka razy w ciągu dnia, monitorując zmiany: tylko właśnie się sprawdzi czy czegoś nie ma i od razu się wychodzi. Stopniowo opuszczając naszą klasę jako stronę dla osób o mniejszym kapitale kulturowym, ludzie przenoszą się właśnie na Facebook, doceniając również wielość i zaawansowanie funkcji, oferowanych przez ten portal: na Facebooku możesz dodać lubię to, albo coś i wyświetla się dużo, co się stało albo coś, a tutaj to nie. Chyba, że ktoś wstawi. Funkcje te pozwalają na bardziej aktywne uczestnictwo, a jednocześnie wprowadzają dwie formy komunikacji: prywatną, która zachodzi między dwiema posiadającymi profile osobami i publiczną (por. Mrozowski 2001, 86, 109). Ta druga ma postać komentarzy do wpisów, zostawianych przez innych użytkowników. W tym drugim przypadku mamy do czynienia z zawiązywaniem się pewnych form „wspólnoty komunikacyjnej” (Grzegorczykowa 2008: 42, Filiciak i in. 2007: 75–76). Odnoszą się do tego także takie formy ekspresji, jak umieszczenie linka do filmiku czy muzyki. Podobne przypadki opisuje grupa zaprzyjaźnionych chłopców:

Często tak się zdarza, że przesyłacie sobie linki?
Paweł: Tak…tak jak teraz, sobie teraz ten…o lafgolgie to w Zabielu prawie wszyscy to widzieli, nie?
A kto?
Marek: Ja.
Paweł: Tu nawet wykrywca stoi, wynalazł.
I co jak to, jak to przesyłałeś?
Marek: Ja? Ja nie przesyłałem, ja u kolegi z klasy to usłyszałem, powiedziałem jemu, a on  zaraz wstawił na Facebooka wszystko i… każdy tam zaczął brać.
Paweł: I każdy od każdego i się roznosi. (…)
Marek: Jak coś śmiesznego się trafi…to wystawią…na konto.

Omawiając korzystanie z portali społecznościowych warto zaznaczyć, że wspomniane „dzielenie się” w ramach codziennego użytkowania, przeplata się z tym, co socjologowie i medioznawcy określają jako funkcję informacyjną (o funkcjach mediów: Mrozowski 2001: 113–116). W istocie, jak wskazuje Yves Winkin (2007) , funkcją informacji jest nie tyle dostarczanie potrzebnych do skutecznego działania danych, ale stanowi raczej środek do budowania ludzkich wspólnot. Mówią o tym dwie koleżanki:

A jak korzystacie z Facebooka to bardziej, żeby oglądać jakieś zdjęcia, czy to co ktoś tam zamieścił, czy żeby rozmawiać?
M: Raczej, żeby się kontaktować…
P: Raczej rozmawiać…
M: Znaczy rozmawiać…wchodzę, żeby sprawdzić, czy nikt do mnie nic nie napisał, czy właśnie na  grupie mojej drużyny czy klasy nic się nowego nie pojawiło, no i jak już jestem na tym Facebook’u to sobie przejrzę, czy ktoś czegoś nie wstawił.

Sandra, mieszkająca w Zabielu, ale ucząca się w liceum w Kolnie, wspomina, że założyła sobie konto na Facebooku, by móc komunikować się z osobami ze swojej klasy w związku z pełnionymi obowiązkami gospodarza klasy: ja w ogóle miałam nie zakładać Facebooka, założyłam się z kolegą, że sobie nie założę. […] Organizowaliśmy studniówkę w tym roku i było takich dużo spraw do obgadania i po prostu musiałam. […] To jest na pewno tańsze niż wysłanie sms-ów czy coś takiego, to też trzeba to brać pod uwagę. Facebook był zresztą przez niektórych moich rozmówców doceniany właśnie za możliwość zachowania darmowego kontaktu. Jego wykorzystywanie w ten sposób zbiega się z słabnącą popularnością Gadu-Gadu: Zastępuje teraz na przykład Facebook Gadu-Gadu, bo już przez to praktycznie tutaj nikt nie rozmawia. Tekstowa komunikacja (a więc wirtualny dialog oparty na słowach) kształtuje relacje społeczne (Berger, Luckman 2010: 222–226; por. Mrozowski 2001: 31–32) na równi z wymianą muzyki czy zdjęć. A ponieważ Facebook pełni rolę aktualnie najpopularniejszej platformy zbiorowej komunikacji, to pozostawanie poza jej obrębem oznacza także automatyczne wyłączenie z pewnej wspólnoty komunikacyjnej (związanej np. ze szkołą)  (Winkin 2007).

7

W nieco inny sposób można zinterpretować używanie przez moich rozmówców serwisu youtube[2]. Wykorzystanie tej strony dobrze ilustruje fragment rozmowy z Pawłem, który na pytanie o odwiedzane strony odpowiada: Na Youtube se filmiki oglądam. (…) jakieś czy piosenki czy jakieś śmieszne takie. Skupię się na analizie tej drugiej kategorii przekazów, oferowanych przez wspomnianą stronę: “śmiesznymi filmikami”. Termin ten pojawiał się bardzo często, gdy pytałem o to, co respondenci oglądają za pośrednictwem Youtube: A jakie filmiki […]? No to… śmieszne i takie o samochodach tam… jak się wygłupiają albo coś się rozwali… Ogólną konwencję tych obrazów można scharakteryzować słowami Pierre’a Bourdieu (2005: 48): „dostarczają […] bezpośredniego, natychmiastowego zadowolenia” w wielu wypadkach „wywracając społeczny świat do góry nogami, łamiąc konwencje i konwenanse”. Licealista Bartek na pytanie o oglądane na Youtube filmy mówi: Rosjanie jeżdżą po lodzie [rowerami] […] i jak wskakuje na główkę na zamarznięte jezioro. Czasami opisywano mi konkretne, ostatnio oglądane „śmieszne filmiki”, innym razem rozmówcy mieli problem z wymienieniem tych, jakie szczególnie im się podobały. Przywiązanie do „śmiesznych filmików” jest o wiele słabsze, niż do profesjonalnych produkcji o charakterze pełnometrażowym. W zasadzie nikt z moich respondentów nie miał problemu z określeniem ulubionego filmu czy serialu (oglądanych także za pośrednictwem Youtube). Wniosek z tego taki, że indywidualny charakter tych filmików jest dużo mniej istotny niż motywacja warunkująca ich użycie, jaką jest poszukiwanie radosnego przeżycia.

O oglądaniu wideo odnoszących się bezpośrednio do zainteresowań respondentów wspominano znacznie rzadziej, niż o konsumpcji „śmiesznych filmików”, jednak zdarzały się i takie komentarze: co do tej siatkówki, że tak na Youtube to bardzo lubię oglądać ekipę Brazylijczyków… Zwolnione tempa, jak oni wiesz robią przejścia, ataki, jakieś pady.

Dalsze miejsca w tym rankingu klikalności zajmowały strony takie jak wiocha.pl, besty.pl, kwejk.pl, czy demotywatory.pl, które dostarczają rozrywki o tej samej estetyce co youtube, tyle że w postaci obrazów.

Wiele osób jako jedną z regularnie odwiedzanych stron wymieniało także allegro, wykorzystywane nie tylko w celu kupna bądź sprzedaży, ale również po to by obejrzeć towary, których pokaźnym repozytorium jest wzmiankowany serwis: Nie kupuję […] częściej oglądam: buty, ciuchy. Jak wskazują antropologiczne analizy, budowanie relacji z różnego rodzaju towarami pozwala nowoczesnym ludziom kształtować tożsamość lub jej potencjalne wersje (Mankekar 2004, Sassatelli 2007). Można z tego wysnuć wniosek, że dostęp do towarów jest kluczowy dla nowoczesnej tożsamości, a w przypadku społeczności wiejskich, gdzie towary mogą być to zasobem deficytowym, internet odgrywa szczególnie istotną rolę. Bardziej aktywne korzystanie z allegro pozwalało niektórym moim respondentom nabyć towar niedostępny w okolicy i tym samym ominąć bariery związane z miejscem zamieszkania.

Spośród odwiedzanych stron, moi rozmówcy wymieniali także kolno24, jako źródło wiedzy o tym, co zdarzyło się w okolicy (głównie chodzi o wypadki). Niedługo przed moim ostatnim przyjazdem badawczym do Zabiela w wyniku wypadku tragicznie zginął młody mieszkaniec wsi. Wielu rozmówców po tym, jak usłyszeli o wypadku, odwiedzali właśnie kolno24 by dowiedzieć się, co dokładnie się stało. Użytkowanie tego portalu nie ma jednak charakteru stałego,  co ilustruje np. fragment wywiadu z 19-letnią Zabielanką:

Kolno24?
Nie, rzadko odwiedzam.
Tak, a dlaczego?
Bo nie interesuje mnie to. Ostatnio jak była ta drastyczna akcja w Hipolitowie, to trochę czytałam, ale teraz to nie.
[…] Uhm, a tak jak np. coś się stanie albo tu w okolicy albo ogólnie w Polsce, to sprawdzasz sobie to gdzieś na Internecie?
Czasami, a jak nie to TV słucham, RZADKO [z naciskiem], no tak… to mnie tak za bardzo nie interesuje. No ale jak już wiadomości lecą, tata ogląda, to słucham.
P[koleżanka]: a jak wracaliśmy z Białegostoku i był ten wypadek to sprawdziliśmy sobie później na internecie.

Małe zainteresowanie wiadomościami z regionu i kraju cechujące rozmówczynię jest podzielane przez wielu młodych, czego przejawem jest np. niska popularność portali ogólnoinformacyjnych, jak wp.pl, onet.pl, interia.pl. Wyszukiwane informacje mają bowiem ścisły związek z codziennością (dotyczą np. spraw szkolnych, takich jak kartkówka czy praca domowa, spraw bieżących – jak studniówka[3]) (Mrozowski 2001: 261) i z reguły nie wykraczają poza ten zakres. Przywołajmy tu przykład Moniki, która – z uwagi na plany zdawania matury z wiedzy o społeczeństwie – od niedawna śledzi wydarzenia polityczno-społeczne: ostatnio czytałam akurat w tamtym tygodniu, jak się na kartkówkę z WOS-u uczyłam, no i co tam czytałam, o Pawlaku czytałam, że podał się do dymisji, że tam złożył tę rezygnację, czytałam o tych obradach w Brukseli, nie wiem w tygodniu nie oglądałam żadnych wiadomości, więc nie wiem co tam się dalej ruszyło… Śledzenie informacji ze świata polityki praktykuje się „z doskoku” i w związku z wymaganiami stawianymi przez szkołę, nie jest zaś podparte motywacją poznawczą i politycznym zaangażowaniem.

Pokazuje to, podobnie jak poprzednie przykłady, że informatyzacja ma w dużej mierze wymiar indywidualny i lokalny, który w dużej mierze weryfikuje teoretyczne założenia makro-teorii. Pozwala to stwierdzić, że tożsamość moich rozmówców można opisać nie tylko w kontekście pojęcia pokolenia sieci, ale również w odniesieniu do konkretnej wsi i regionu, określonej szkoły i klasy, i co być może najważniejsze, sąsiedztwa oraz rodziny.

 

Bibliografia:

Aronson, Eliot
2009 Człowiek – istota społeczna, tłum. J. Radzicki Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe.

Bourdieu, Pierre
2006 Dystynkcja – społeczna krytyka władzy sądzenia, tłum. P. Biłos, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe Scholar.

Berger, Peter
2007   Zaproszenie do socjologii, tłum. J. Stawiński, Warszawa: PWN.

Berger Peter, Luckman Thomas
2010 Społeczne tworzenie rzeczywistości, tłum. J. Niżnik, Warszawa: PWN.

Filiciak Mirosław,, Danielewicz Michał, Halawa Mateusz Mazurek Paweł, Nowotny Agata
2010   Młodzi i media. Nowe media a uczestnictwo w kulturze, Warszawa (pobrane z: http://bi.gazeta.pl/im/9/7651/m7651709.pdf; dostęp: styczeń 2014 r.)

Grzegorczykowa, Renata
2007, Wstęp do językoznawstwa, Warszawa: PWN.

Lofgren, Olaf, Frykman, Jonas
2007  Narodziny człowieka kulturalnego, tłum. G. Sokół, Kęty: Wydawnictwo Marek Derewiecki.

Mankekar, Purnima
2004 Dangerous Desires: Television and Erotics in Late Twentieth-Century India, w: The Journal of Asian Studies, nr 63, t. 2, str. 403-431.

Mrozowski, Maciej
2001 Media masowe. Rozrywka, władza i biznes, Warszawa: Oficyna Wydawnicza Aspra-Jr.

Sassatelli, Roberta
2007      Consumer Culture. History, Theory and Politics, Sage Publishing, Londyn, Thousand Oaks, New Delhi, Singapur.

Wesch, Michael
2008 An anthropological introduction to YouTube, adres: http://www.youtube.com/watch? v=TPAO-lZ4_hU  (dostęp: styczeń 2013 r.).

Winkin, Yves
2007 Antropologia komunikacji: od teorii do badań empirycznych, tłum. M. Cierpisz,Warszawa: Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego.

[1]              Jak tłumaczyła mi moja rozmówczyni (licealistka z Kolna), odpowiadając na pytanie, czy zna kogoś, kto nie korzysta z internetu: są osoby głównie nastawione na naukę, taką intensywną, albo po prostu wynika to z tego, że nie mają dostępu do Internetu. Bo jeszcze gdzieś tam mieszkają na tych wioskach dalej, a tam jednak tych łącz, jeszcze nie jest możliwe połączenie. I to głównie z tego wynika.

[2]              Ilościowa i jakościowa analiza materiałów zamieszczanych na Youtube została dokonana przez Michaela Wescha i jego zespół studentów (2013).

[3]              Jak mówi licealistka: ostatnio bardzo dużo czasu spędzałam na tematyce…na tematyce studniówkowej, bo zbliża się studniówka…wszelkie filmiki, przygotowania, sukienki i takie rzeczy, wiadomo.

Autor:

Redakcja naukowa i merytoryczna:

dr Piotr Cichocki

Redakcja techniczna:

dr Karolina Dudek

Opublikowane przez

Karolina J. Dudek

mm

Absolwentka Szkoły Nauk Społecznych Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, zarządzania i stosunków międzynarodowych w Szkole Głównej Handlowej, etnologii na Uniwersytecie Warszawskim oraz studiów podyplomowych Instytutu Polonistyki Stosowanej UW. Publikowała m.in. w “Kulturze i Społeczeństwie“, “Kulturze i Edukacji”, “Kulturze – Historii – Globalizacji“ i kilku tomach zbiorowych. Realizowała projekty badawcze w IEiAK UW, IFiS PAN (grant NCN, Preludium) oraz IS UW. Zastępca redaktora naczelnego czasopisma „Stan Rzeczy”. email: poczta@karolinadudek.eu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

two × four =