Współczesne prace ręczne mieszkańców wsi Zaława

Esej etnograficzny

Fot. Rożek Pola, 07.2014, Zaława, przygotowywanie racuchów – akcja 12 prac ręcznych.

Zuzanna Piątek

Współczesne prace ręczne mieszkańców wsi Zaława. Esej etnograficzny

Niniejszy esej poświęcony jest pracy na wsi. Zależy mi na przyjrzeniu się rodzajom działań, jakich podejmują się mieszkańcy Załawy, oraz na próbie interpretacji tego, jakie znaczenie mają one w ich życiu. Na wybór tematu badań duży wpływ miała trudna sytuacja gospodarczo-ekonomiczna rejonu, której początków można się dopatrywać w przemianach zapoczątkowanych w latach dziewięćdziesiątych.

Według licznych statystyk powiat szydłowiecki, od wielu lat, znajduje się w niechlubnej czołówce w Polsce pod względem bezrobocia. W 2013 roku, kiedy zaczynały się nasze badania (czerwiec 2013 r.), wynosiło ono około 39%[1]. Bardzo popularne z tego powodu stały się wyjazdy zarobkowe do Holandii, Niemczech czy krajów skandynawskich,
a także dorywcze i nieformalne prace na miejscu. Z naszych pierwszych dyskusji wynikało, że pomimo oficjalnych danych świadczących o panującej w tym rejonie stagnacji, charakteryzował się on dużą aktywnością. Z tego powodu postanowiłam przyjrzeć się temu, jak wygląda ten problem od wewnątrz i w jaki sposób ludzie konfrontują się z trudną sytuacją. Już na samym początku zdecydowałam zawęzić szeroką tematykę badań, skupiając się jedynie na pracach, których ludzie podejmują się pozostając w miejscu zamieszkania, a także biorąc pod uwagę prace, które można by nazwać wspólnym mianem „prac ręcznych”. W tej kategorii mieszczą się różnorodne prace wytwórcze, które bazują na pracy rąk, chociaż dopuszczone zostaje również użycie narzędzi z własnego warsztatu np. w przypadku przerabiania samochodów lub krosna przy włókiennictwie.

Zwracałam szczególnie uwagę na stosunek mieszkańców badanej przeze mnie miejscowości do wykonywanej pracy. Na konkretnych przykładać widać, że o pracy myśli się w innych kategoriach niż dawniej. Zgodnie z tradycyjnym chłopskim konceptualizowaniem, traktowana jest ona jako „wartość centralna, autoteliczna” (Laskowska-Otwinowska 2008: 118), a także „los, powołanie, przeznaczenie, a nie jako wymierna wartość ekonomiczna” (Kocik 2001: 37). Justyna Laskowska-Otwinowska pisze, że „wokół pracy zbudowany był system innych wartości, wypełniała ona życie całej rodziny chłopskiej” (Laskowska-Otwinowska 2008: 118). W takim rozumieniu jest ona zjawiskiem, które łączy wszystkie sfery życia człowieka. Nie oznacza to, że aspekt ekonomiczny nie był brany pod uwagę, lecz pokazuje, że w świadomości społecznej funkcjonował odmienny system wartości – sam proces pracy był stawiany ponad jej rezultatem.

Działalności, które opisuję w tekście, charakteryzują się tym, że w mniejszym stopniu myśli się o nich jako o nadających sens życiu ich wykonawców, a raczej jako środek do pozyskania pieniędzy. Jak pisze Lucjan Kocik: „gospodarstwo jako rodzinna wartość ponadczasowa i główny »identyfikator« społeczno-kulturowy ustępować musi gospodarstwu traktowanemu po prostu jako warsztat produkcyjny ujmowany w kategoriach »opłaca się«, »nie opłaca«” (Kocik 2001: 43).

Metodologia badań

Na wybór osób, z którymi przeprowadzałam wywiady, duży wpływ miało miejsce mojego zamieszkania, w czasie czterech tygodniowych wyjazdów. Moimi głównymi rozmówcami byli kobiety i mężczyźni w przedziale wiekowym od 35 do 90 lat, mieszkający na terenie Załawy. Większość młodszych osób była nieobecna w przestrzeni wsi z powodu częstych wyjazdów do większych miast, jak i za granicę.

Materiałem będącym podstawę mojej pracy są nagrywane wywiady, notatki terenowe, a także zdjęcia, za pomocą których miałam możliwość zarejestrowania większości wytworów materialnych, np. związanych z nowymi technikami rękodzielniczymi. Notatki terenowe były dla mnie szczególnie ważne w sytuacjach, gdy z różnych powodów nie miałam możliwości nagrywania rozmów. Do materiałów zaliczone zostały również nagrania z krótkich akcji animacyjnych. Przy kręceniu filmów pomagał mi Sebastian Świąder, należący do kolektywu animatorów z Instytutu Kultury Polskiej UW (Kolektyw Terenowy). Dzięki jego wsparciu, udało nam się uwiecznić około 20 codziennych czynności, wykonywanych na wsi. Ważne było dla nas utrzymanie wszystkich filmów w podobnej konwencji – polegało to na umieszczeniu w centrum kadru dłoni wykonujących daną pracę.

Fot. Rożek Pola, 07.2014, Zaława, dyktafon - atrybut etnografa, przy przygotowywaniu racuchów - akcji 12 prac ręcznych.

Fot. Rożek Pola, 07.2014, Zaława, dyktafon – atrybut etnografa, przy przygotowywaniu racuchów – akcji 12 prac ręcznych.

Animacja kultury, wprowadzona do laboratorium, miała być narzędziem ułatwiającym badanie etnograficzne. Jak pisze Tomasz Rakowski: „etnografia w połączeniu z działaniami animacyjnymi stwarza warunki, by ujawniło się to, co bardzo istotne w życiu tych społeczności – może wzbudzić niejawny wymiar ich wspólnego działania i ich własnej, oddolnej samoorganizacji” (Rakowski 2013: 43). Taki rodzaj połączenia wiąże się
z antropologią widowisk i z sugestią Victora Turnera, który postulował „odgrywanie” etnografii, rozumianej nie tylko jako „martwy tekst”, praktykowany tylko przez czytanie
i komentowanie (Turner 2005: 147). Wpisuje się również w ideę „współudziału” Georga Marcusa, podkreślając współzależność interakcji, a także jej nieprzewidywalność (Marcus 2003). Animacja stwarza warunki dla wspólnego działania, tworzenia, jednak trudno z początku twierdzić czy będzie miało ono szansę na dłuższe trwanie. Efekt może być krótkotrwały, a czasami nawet spotkanie może się w ogóle nie udać. Ważne jest to, aby na siłę nie próbować wymuszać pewnych działań i dostosowywać ich do własnych oczekiwań, tylko dać „dziać się” kulturze i pozostać przy tym uważnym obserwatorem następstw owego „dziania się”.

Postrzeganie pracy kiedyś i dziś

Pierwszy tydzień badań na terenie Załawy polegał na „wejściu” w nowe środowisko. Jednymi z pierwszych mieszkańców, z którymi udało mi się przeprowadzić wywiady, były osoby starsze. W ich sposobie opowiadania o życiu na wsi da się wyczuć silne rozgraniczenie na pełne wspomnień „dawne czasy” przed przemianami gospodarczo-ustrojowymi w latach dziewięćdziesiątych oraz czasy współczesne, wartościowane zazwyczaj negatywnie. Porównuje się je pod względem warunków życia i stanu zdrowia ludzi, a także związków społecznych i perspektyw na przyszłość.

Lata dziewięćdziesiąte zeszłego stulecia były czasem przejścia od gospodarki centralnie planowanej do gospodarki kapitalistycznej, rynkowej, które jak pisze Rakowski, doprowadziło do pojawiania się „nieprzewidywalnych procesów społecznych i ekonomicznych” (Rakowski 2009: 46). Zmiana musiała być bardzo dotkliwa, jeśli w literaturze antropologicznej nazywa się ją mianem traumy dla rolnictwa (Kocik 2000: 121) czy „traumy Wielkiej Zmiany” (Sztompka 2000).

Nowy ustrój doprowadził do „recesji ekonomicznej, gwałtownego spadku opłacalności gospodarstw, głównie małych i średnich, i ogólnie kres wszelkich centralnych regulacji, gwarantowanych skupów, zapewniających mniejszą lub większą opłacalność gospodarowania” (Rakowski 2009: 47). Charakterystyczną cechą badanego przeze mnie miejsca jest to, że Zaława, leżąca blisko Szydłowca i Skarżysko-Kamiennej, przynależy do dawnego obszaru Centralnego Okręgu Przemysłowego. Był to teren chłopsko-robotniczych wsi, które po likwidacji przemysłu ciężkiego straciły dużą gałąź zatrudnienia (tamże: 50). W takich okolicznościach ludzie tracą zabezpieczenie ekonomiczne, swój dawny status
i zostają zmuszeni do dostosowania się do nowych warunków życia, do funkcjonowania
w nowej rzeczywistości, do czego nie są przygotowani.

Dawne czasy zazwyczaj przedstawiane są pozytywnie. Po dokładnym przyjrzeniu się wypowiedziom, w których rozmówcy przywołują wspomnienia z czasów młodości można zwrócić uwagę na pewne aspekty, które są dla nich szczególnie ważne. Wyobrażenia badanych o tym, co było dawniej są mocno idealizowane. Świat ze wspomnień charakteryzuje się niesamowitą żywotnością – ziemia jest płodna, a ludzie są silni i zdrowi. Na wsi cały czas się coś dzieje, ludzie nieustannie pracują na polach i przy obejściach. Pola, łąki, przydomowe ogrody i sady są dobrze zagospodarowane. Zwierzęta są w każdym gospodarstwie i stanowią stały element krajobrazu wiejskiego.

Jak się raz tak na jesieni, poszło, kopało się kartofle, albo jak przyjechał ciągnik
i wykopał, to wszędzie było słońce na polu, tylko było ludzi widać, a dzisiaj to jest wszystko nieużytki, wszystko porosło krzakami, nie ma nic… (2013/MX/EPZP/W7)

Takie myślenie nie przekreśla jednak negatywnych aspektów życia dawniej na wsi. Odległe czasy „były weselsze”, ale zarazem były „cięższe” pod względem codziennej egzystencji. Rozmówcy bardzo podkreślali, jak dużo czasu i wysiłku należało wkładać w wykonanie powszednich czynności, które obecnie nie stanowią tak dużego problemu dzięki modernizacji rolnictwa, rozwojowi komunikacji oraz większej dostępności różnorodnych towarów w sklepach.

Obecnie nie hoduje się zwierząt gospodarskich (wyjątkiem są 2 konie, krowa, króliki, gęsi i kaczki), a nieuprawiane pola zarastają chwastami i krzewami. Dużym problemem są migracje zarobkowe młodych, co wpływa na powolne wyludnianie i starzenie się wsi. Wiele starszych osób zdaje sobie sprawę, że po ich śmierci ciągłość pokoleniowa pracy na gospodarce zostanie przerwana. Dorastające dzieci są świadome tego, że pozostanie na miejscu „nie ma przyszłości”, a ich rodzice nie starają się ich na siłę zatrzymywać w domu rodzinnym.

Były ciężkie czasy, ale były weselsze, a teraz niby lepsze czasy, ale są bardzo smutne, bo kiedyś to było robót mnóstwo, gdzie kto nie zamierzył, to poszedł do roboty, a dzisiaj to nie ma robót i te młode muszą wyjeżdżać za granicę, całe czasy uczy się, uczy się, a później musi jechać za granicę, żeby zarobić sobie parę groszy. (2013/MX/EPZP/W8)

Starsi rozmówcy mówiąc o zmieniających się czasach i warunkach pracy często biorą za przykład młode pokolenie. Z jednej strony ocenia się ich w negatywny sposób – młodzi nie doświadczyli ciężkiej pracy na gospodarce, mają dostęp do edukacji oraz wiele więcej dróg życiowych do wyboru, a jednak nie umieją wykorzystać sprzyjających warunków i pozostają biernymi. Inni zwracają uwagę na niesprawiedliwość takiego twierdzenia, ponieważ uważają, że problemy z zatrudnieniem są raczej winą źle przeprowadzanych zmian systemowych. Według nich młodsze pokolenie również ciężko pracuje, chociaż działania, których się podejmują, mają inny charakter niż praca ich rodziców czy dziadków. Rynek pracy wymaga od nich ciągłego dostosowywania się do zmieniających się warunków, częstszego przekwalifikowywania się, szukania pracy poza granicami wsi.

W dalszej części tekstu przyglądam się temu, jakich działań podejmują się osoby zostające na miejscu. Zajęcia bywają różnorodne, a ich charakter zależy od wieku, jak również sytuacji życiowej osoby.

Praktyki zbierackie

Bezrobocie pomimo oczywistych negatywnych skutków, które powstają w jego następstwie, takich jak np. pogorszenie warunków egzystencjalnych ludzi, oraz co za tym idzie ich stanu psychicznego, nie spowodowało całkowitego zastoju ekonomicznego na wsi. Nowa rzeczywistość doprowadziła do pojawienia się nowych sposobów zarobkowania.

W przypadku osób starszych – w wieku emerytalnym, powszechną praktyką stało się różnego rodzaju zbieractwo. W badanej przeze mnie wsi, zarobkowym zbieraniem ziół, owoców i grzybów z lasu zajmuje się grupa starszych kobiet. Mężczyźni częściej decydują się na prace związane z obróbką drewna oraz gromadzeniem kory, jedliny czy gałęzi.

Zbieraczki ziół poświęcają na to zajęcie około pięciu godzin dziennie, w okresie od maja do września. Oprócz pozyskiwania roślin, które zazwyczaj odbywa się dwa razy dziennie: rano (pomiędzy godzinami 6–9) i wieczorem (pomiędzy godzinami 18–20), kobiety zajmują się również ich suszeniem, segregowaniem, cięciem i pakowaniem. Wartość pieniężna otrzymanego produktu zależy od konkretnej części rośliny oraz tego, w jakiej formie zostanie zapakowana. Zioła mają większą wartość, gdy są pocięte na mniejsze części lub gdy zbiera się jedynie ich jedną część – kwiaty lub liście. Najczęściej gromadzi się: pokrzywy, krwawnik, skrzyp polny, dziurawiec, mlecze, stokrotki, róże, jaśmin, lipę, porzeczkę, liście truskawki, brzozy, jesionu, głgu, kalina i czarny bez.

Trudno twierdzić, że ten rodzaj zbieractwa jest całkowicie nowym zjawiskiem, które pojawiło się niedawno. W przeszłości również pozyskiwało się rośliny lecznicze na własny użytek, szczególnie w maju, które odznaczały się wyjątkowymi właściwościami. Na pewno zwiększyła się skala tego zjawiska oraz zmienił się jego charakter.

Ja jak dzieci miałam małe, to chodziłam na pole i tam takie bratki są polne, to zbierałam, teraz te liście z poziomek, też zbierałam, suszyłam, to są dobre od zaziębienia. (2014/MVII/ZP/W21)

Zioła porastają nieużytkowane, zugorzałe pola. Dzięki nowym praktykom te niezagospodarowane obszary zaczynają nabierać zupełnie nowego znaczenia. Jak pisze Rakowski: „powstaje tak płaszczyzna pewnego wspólnego, widzianego na nowo świata, dotąd niedostrzegalna” (Rakowski 2009: 104). Do wytworzenia „środowiska” ludzie potrzebują pewnych „zdolności percepcyjnych” (tamże: 106). Zbieraczki twierdzą, że to osoby skupujące rośliny nauczyły je rozpoznawać konkretne zioła. Wcześniej wiele kobiet nie znało wszystkich nazw, ani właściwości pozyskiwanych przez siebie roślin.

Dzięki nowej perspektywie nieużytkowe tereny nabierają innego charakteru. Zgodnie z filozofią wiejską „każda rzecz, każdy fragment świata jest przydatny” (Rakowski 2009: 108). Dobrze wykorzystana przestrzeń w tym przypadku może przynieść korzyści ekonomiczne. Jedna z kobiet, która z dwiema koleżankami chodzi do lasu po grzyby i jagody, przyznaje, że w lesie są „czyste pieniążki” (2014/MVII/ZP/W17), dlatego każdy chętny do tego typu pracy może korzystać z naturalnego zasobu.

U nas to wie pani, jak komuś chce się robić, to naprawdę można żyć, bo tak… Można żyć z jagód latem, jeżyny, grzyby, jak się komuś chce robić, to biedy nie ma. (2014/MVII/ZP/W17)

Nie oznacza to jednak, że taka praca ma same zalety. Niektóre ze zbieraczek zwracają uwagę na niski zarobek, jaki uzyskują z tego typu aktywności, w stosunku do włożonego czasu i wysiłku. Żadna z rozmówczyń nie utrzymywała się z tej pracy. Pieniądze są dla nich większym lub mniejszym dodatkiem do renty. Praca może im dawać poczucie zabezpieczenia egzystencji, takie jak kiedyś dawało im posiadanie własnego gospodarstwa.

Drugi ważnym aspekt pracy, który należałoby brać pod uwagę, analizując działania osób starszych, jest potrzeba pozostania „aktywną” jednostką, co jest wpisane w tradycyjną filozofię wiejską. Bardzo możliwe, że dla niektórych ze zbieraczek najważniejsza jest sama możliwość działania, które wprowadza porządek dnia oparty na stałych obowiązkach.

Zresztą nie lubię siedzieć bezczynnie, to coś, aby tylko dłubać, bo jak gromada ludzi jest w domu, to co innego, bo jest z kim zagadać, a jak siedzę sama w domu, to co ja miałabym robić, myślałabym tylko o tym, co w telewizji naogląda się.(2014/MVII/ZP/W19)

Praca oddziałuje w dwóch wymiarach. Skupienie się na niej pozwala zapomnieć na jakiś czas o zmartwieniach i może dawać poczucie spełnienia jednostki. Niesie ona również pewne przesłanie dla otoczenia. Poprzez wykonywanie czynności gospodarskich np. kosząc trawę na podwórku, przedstawiamy obraz siebie jako odpowiedzialnego, obowiązkowego i dbającego o porządek gospodarza/gospodynię.

Na przykładzie praktyk zbierackich widzimy, że starsze osoby pomimo częstych deklaracji, że współcześnie z powodu zmian, jakie zaszły na wsi nie są w stanie odnaleźć się w nowych warunkach – gdy znajdują dla siebie jakieś zajęcie, nie pozostają bezczynne. Wybierają zajęcia, które są naturalną odpowiedzią na wszechobecne „zarastanie” obszarów dotąd uprawianych. Nowa praca najczęściej jest tymczasowa i nie jest w stanie zrekompensować skutków transformacji wsi, jednak wydaje mi się, że jest przez nich ceniona jako zajęcie, które umożliwia codzienne, produktywne działanie.

Domowe „biznesy”: włókiennictwo i cukiernictwo

Prowadząc badania terenowe, starałam się zwracać uwagę na sposób funkcjonowania załawskich gospodarstw. Duże wrażenie zrobił na mnie stopień zorganizowania tej przestrzeni życia. W Załawie gospodarstwa utraciły większą część swojej dawnej roli. Nadal nastawione są na produkcję, jednak często mówi się, że jest to tylko echem tego, co było dawniej. Gospodarstwo nie jest już centrum produkcyjnym i przetwórczym, które skupia całą rodzinę na wspólnej pracy.

Przekształcenia mające miejsce na wsi, które dla wielu osób wiązały się z porzuceniem pracy na gospodarce, przyczyniły się do szukania innych obszarów zatrudnienia. Niektórzy z mieszkańców zostali zmuszeni do sprawdzenia się w odmiennej dziedzinie, niż ta, która była ich pierwotną specjalizacją. W Załawie kilkukrotnie spotkałam się z osobami, które zdecydowały się na mniej lub bardziej formalną działalność zarobkową na własnym terenie zamieszkania, tj. np. naprawy drobnych sprzętów domowych – kosiarek, urządzeń elektronicznych, czy wspomniane we wcześniejszym rozdziale prace zbierackie.

Pierwszą z osób, która zdecydowała się na podjęcie własnej działalności, był pan Zdzisław. Mężczyzna postanowił założyć swój przydomowy warsztat, aby zająć się produkcją popularnych w tamtym okresie (było to około 15 lat temu) wzorzystych kilimów i kap. Pan Zdzisław podaje dwa główne powody podjęcia się tego typu działalności. Pierwszym były kwestie czysto techniczne – mężczyzna chciał zaoszczędzić czas, który przeznaczał na dojeżdżanie do zakładu włókienniczego, gdzie w tym okresie był zatrudniony. Drugim kwestie ideologiczne – potrzeba zachowania niezależności, która związana jest „pracą na swoim”. Zakładając swój warsztat, przestał być jednym z podległych pracowników, a tym samym uzyskał większe pole decydowania o swojej pracy (por. Krzyworzeka 2014: 155). Tak zwana „praca na państwowym” jest postrzegana przez środowisko rolników jako „niepełnowartościowa – zwalnia z odpowiedzialności, podporządkowuje pracodawcy, jest odmianą pracy dla kogoś, gorszej niż praca u siebie” (Jaworska, Pieniążek 1995: 16–17).

Na warsztat tkacki zaadaptowano stary, drewniany dom rodzinny. Okres produkcji był bardzo pomyślny i jest dobrze wspominany przez pomysłodawcę. Kilimy były sprzedawane w dużych nakładach, na pobliskich targach – Skarżysku i Szydłowcu. Jednak kiedy popyt na produkcję zaczął spadać, właściciel był zmuszony wycofać się z tej działalności.

Podobny pomysł na siebie prezentuje pani Irena, czterdziestoletnia gospodyni domowa, matka dwóch córek, która bardzo wysoko ceni sobie codzienną aktywność. Kobieta traktuje swoją pracę jako osobiste wyzwanie. Początkowo pracowała w obuwnictwie, w handlu, a kilka lat temu postanowiła zająć się na poważnie cukiernictwem. W międzyczasie zainteresowała się ogrodnictwem, a także niektórymi z technik rękodzielniczych. W wypowiedziach kobiety bardzo wyraźnie widać, że traktuje ona swoje prace jako drogę do samorozwoju i wyzwolenia kreatywności.

Wychodzę z założenia, że póki Pan Bóg nosi na tej ziemi, że póki was nogi po tym świecie noszą, nie ma granic rozwoju, do końca życia, ile człowiek może, idziemy do przodu. (2014/MV/EPZP/W14)

Pieczenia i ozdabiania tortów nauczyła się sama, ponieważ żal jej było pieniędzy na drogie kursy cukiernicze. Przyznaje, że początki nie były proste, jednak teraz tego nie żałuje i może być jedynie dumna ze swojej determinacji, i tego co udało jej się osiągnąć. Jej zamiłowanie stopniowo zaczęło przekształcać się w pewnego rodzaju „biznes”, przynoszący zyski pieniężne. Obecnie pani Irena robi torty na zamówienie. Projekty są tworzone według zaleceń zamawiających – to od nich zależy tematyka, dobór kolorów i dodatków.

Pani Irena jest osobą niezwykle zorganizowaną, sama rozplanowuje czas obowiązków związanych z pieczeniem i przygotowywaniem składników. Na potrzeby wypieków przez ostatnie lata udało jej się powiększyć przydomowy ogród. Do wypełnień oraz zdobień ciast i tortów używa jedynie własnych warzyw i owoców, z których cała rodzina robi przetwory.

Pewne elementy aktywności Załawian – pracowanie „u siebie” oraz związana z tym organizacja przestrzeni, czasu i środków w pewnym stopniu są spełnieniem założeń tradycyjnej pracy chłopskiej. Czas pracy nie jest tak ściśle uregulowany jak w przypadku pracy miejskiej – pomniejsze działania składające się na pracę mogą odbywać się przez większą część dnia. Wykorzystanie produktów z własnego ogródka może być interpretowane jako przejaw samowystarczalności (Jaworska, Pieniążek 1995: 41) własnego gospodarstwa. Jednak z drugiej strony, analizując przykłady wybranych prac rozmówców, widzimy, że strategie ich pracy pod wieloma względami bazują na zasadach ponowoczesnego pracowania, które charakteryzuje się „dużą dozą samodzielności i elastyczności, ciągłymi zmianami i prężnym dostosowywaniem się do bieżących potrzeb rynku, nierzadkim przekwalifikowaniem i nieustannym uczeniem się” (Krzyworzeka 2014: 300). Nowy sposób pracowania jest znacznie bardziej nieprzewidywalny i wymaga od pracujących dużej elastyczności działania.

Techniki rękodzielnicze

To, co łączy wszystkie opisywane przeze mnie praktyki, zawiera się w fakcie, że można je zakwalifikować do kategorii szeroko rozumianych prac ręcznych. Gdy szukałam rozmówców, którzy zajmowaliby się dowolnego rodzaju rzemiosłem, zazwyczaj wskazywano osoby, uczęszczające na zajęcia do wiejskiej świetlicy, w której sporadycznie organizowane są warsztaty nakierowane na rękodzieło artystyczne.

Wynikałoby z tego, że współczesnym kontekstem rzemiosła są zajęcia świetlicowe lub dawne wiejskie zawody, które dziś nie są już obecne w przestrzeni wsi. Nie bierze się pod uwagę obecnych zawodów, określanych terminem – rzemiosła. Na ten paradoks, który funkcjonuje w świadomości społecznej, zwraca uwagę Krzysztof Bondyra. Jak pisze, pomimo że geneza rzemiosła wywodzi się ze średniowiecznej organizacji cechów, to jest ono stereotypowo wiązane z tradycyjnym rękodziełem, które odnajdujemy w skansenach (Bondyra 2010: 99). Należy zwrócić uwagę, że takie postrzeganie jest błędne, ponieważ zupełnie pomija bardzo obszerną gałąź rzemiosła przemysłowego związanego z postępem industrialnym, który zapoczątkował nowe metody produkcji. Bondyra zaleca, aby nie „redukować pojęcia rzemiosła do rzemiosła artystycznego”. Według niego najlepszym rozwiązaniem byłoby „z rzemiosła jako takiego wyodrębnić rzemiosło artystyczne” (tamże: 104).

Rękodziełem, które przeżywa swój renesans wśród mieszkanek Załawy, w kilku ostatnich latach, jest tworzenie kwiatów z kolorowej bibuły. Wiele rozmówczyń wspominało, że pamięta zwyczaj wykonywania tego typu ozdób w rodzinnym domu, jednak większość przyznaje, że już zapomniała, na czym polega technika ich wykonania. Bibułkowe kwiaty zazwyczaj wyrabiało się w okresie przedświątecznym, w celu przyozdobienia domowych ołtarzyków, obrazów religijnych, palemek wielkanocnych czy stroików. Różnych sposobów układania bukietów i wykonywania wiązanek uczyła, zainteresowane kobiety z Załawy, mieszkanka Pawłowa, która z techniką florystyczną zapoznała się podczas pobytu na rehabilitacji w szpitalu.

Na cmentarz się robiło takie kwiatki, do palmy się robiło. Było tak za naszych babć, to prawie w każdym domu, to stał mały stoliczek i takie bukiety ozdobne. (2013/MX/EPZP/W12)

Myślę, że najciekawszym przykładem rękodzieła, które pojawiło się stosunkowo niedawno jest wyplatanie różnorodnych przedmiotów z papierowych rurek, tak zwanej „papierowej wikliny”, które tworzy się, rolując kawałki stron gazet na odpowiednią grubość. Jedna z kobiet z techniką tworzenia papierowej wikliny zetknęła się około 2 lat temu.

Na początku wykonywała „wiklinowe” przedmioty wspólnie z matką, a później sama pogłębiała wiedzę dzięki internetowym zasobom. Kiedy spotkałam ją na pierwszym wyjeździe, pracowała w sklepie i dopiero zaczynała poznawać techniki wyplatania. Pojedyncze wytwory zazwyczaj dawała znajomym w prezencie. Podczas drugiej rozmowy, która odbyła się kilka miesięcy później, dowiedziałam się, że zaprzestała pracy w sklepie, dzięki czemu mogła zwiększyć domową produkcję przedmiotów z „papierowej wikliny”. Udało jej się zbudować i poszerzyć grupę nabywców. Wytwory zamawiane są zazwyczaj na specjalne okazje – śluby, wesela, chrzciny, komunie czy urodziny.

Kobiety, które postanowiły przekształcić swoją pasję w źródło zarobku przyznają, że rękodzielnicze wyroby są stosunkowo drogie, dlatego najlepiej sprzedawać je w większych miastach, gdzie popyt na tego rodzaju rzeczy jest wyższy.

Warto również zwrócić uwagę na podział pracy pomiędzy domownikami. Dwie kobiety, które zajmują się wyrobami z „papierowej wikliny” są bardzo wspierane przez swoją rodzinę. Jedna z pań „kręci” rurki z dziećmi i mężem, zazwyczaj w trakcie oglądania „lekkiego” serialu, w weekend. Papierowe rurki dla drugiej kobiety skręca jej matka ze starych gazet, które są dostarczane przez bliskich sąsiadów. Następnie córka wyplata z nich różnorodne kształty. Kolejnym etapem jest malowanie i ozdabianie. Papierowe kwiatki, które stanowią ozdobę „wiklinowych plecionek”, rozmówczyni często wykonuje z pomocą swoich dzieci, a przyszywaniem na maszynie materiałowych dodatków zajmuje się ich babcia.

Myślę, że warto się zastanowić nad celem podejmowania się tego rodzaju działań, jak mówi pani świetlicowa, „powrotu takiej mody na rękodzieło”. Ważne jest to, co mówi o nim Krajewski, że: „handmade to dziś przede wszystkim morfizacja pozwalająca wyrazić nierówności, tęsknotę za autentycznością i prawdziwą wspólnotą, za czasami przed modernizacją, prawdziwą sztuką i przedmiotami” (Krajewski 2010: 66). Warsztaty mają charakter epizodyczny i bardzo różny wpływ na uczestników, w zależności od grupy wiekowej. Starsze osoby traktują je raczej jako spotkanie, możliwość wspólnego spędzenia czasu. Osobami, które (z różnych powodów – hobbystycznych czy zarobkowych) decydują się zająć tą działalnością bardziej „profesjonalnie”, są młodsze osoby w wieku 25–40 lat. Jednak one również podkreślają jedną z zalet rękodzieła jako pracy „razem”. Justyna Pospychała (2010), która opisuje sposób funkcjonowania internetowych sklepów handmade zwraca uwagę, że wybór przedmiotów jest równoznaczny z wyborem przynależności do pewnej wspólnoty – bez względu na to, czy będzie się ona przejawiać w świecie realnym czy rzeczywistym.

Lokalni konstruktorzy-amatorzy

Po przeanalizowaniu prac, jakimi obecnie zajmują mieszkańcy Załawy, nadal widać dość wyraźny podział na prace tradycyjnie wykonywane przez mężczyzn i kobiety. Wszelkie prace manualne związane z szyciem czy ozdabianiem pozostają w sferze prac kobiecych, tak samo jak prace związane z pracami technicznymi: remontami, naprawami sprzętów domowych i innego rodzaju „majsterkowaniem” przynależą do mężczyzn. Richard Sennett (2010) pisze, że to uwarunkowanie widać w języku – angielskie słowo „craftsman” przez wiele stuleci odnosiło się wyłącznie do mężczyzn (Sennett 2010: 36).

Charakterystycznym miejscem większości gospodarstw jest przydomowy warsztat, którego wyposażenie zależy od zajęć „majsterkowicza” oraz skali jego poczynań. W Załawie spotkałam kilku panów, którzy w swoim najbliższym otoczeniu mają opinię „złotych rączek”.

Ja daleko nie będę szukać, mam tu sąsiada. Jest elektrykiem z zawodu i murarkę rozumie, i dach sobie zrobił na oborze, i wszystko, czy jakąś maszynę naprawić. On wszystko sobie poradzi, naprawdę, wszelkie zdolności. (2014/MVII/ZP/W19)

Można się do nich zwróć o pomoc w wielu pilnych sprawach – naprawach drobnego sprzętu (kosiarek, rowerów), pracach, które wymagają zastosowania specjalistycznych narzędzi czy maszyn (traktor), ale także jest to związane z samym wsparciem podczas realizacji ciężkich fizycznych czynności (np. rąbaniu drzewa). Wspomniane praktyki są korzystne nie tylko ze względów ekonomicznych, lecz także podtrzymuje wzajemne zaufanie oraz świadomość, że „swój, to zawsze lepiej zrobi”.

Pożądaną praktyką jest radzenie sobie bez zbędnej pomocy, opłacanych „fachowców” z miasta. Obejmuje ona naprawy domowe, przeprowadzanie remontów czy własnoręczne wytwarzanie obiektów ogrodowych – panowie samodzielnie wykonują altanki i meble ogrodowe, kominki, grille, dorabiają ogrodzenia. Nie oznacza to, że jest to jedyny właściwy wzorzec działania, ale na pewno stara się do niego dążyć, ponieważ wpisuje się w powszechnie akceptowane praktyki samowystarczalności (Kocik 2000). Przejawiają się one w szukaniu najbardziej opłacalnych rozwiązań, ciągłym eksperymentowaniu, które skutkuje ulepszaniu technik. Dobrze postrzegane jest powtórne używanie materiałów, które wiąże się z szukaniem nowych zastosowań dla starych rzeczy.

Warto zauważyć, jak wielu z nich udało się osiągnąć dużą wiedzę i wprawę w różnych dziedzinach, pomimo braku formalnej edukacji. Maja Dobiasz w tekście „Siłownia, mecz i pianino, czyli o edukacji nieformalnej, Do It Yourself i animacji kultury” (2013) zwraca uwagę na to, że podejścia do sposobu zdobywania wiedzy w środowisku wiejskim i miejskim różnią się od siebie. Wynika to w dużym stopniu z uwarunkowań historycznych. Ludność wiejska przez większą część historii nie miała dostępu do formalnej, „szkolnej” edukacji. Wiedza gospodarska przekazywana była z pokolenia na pokolenia. Dzieci i młodzież uczyły się poprzez praktykę – obserwując i naśladując osoby ze swojego najbliższego otoczenia. Na przykładzie moich rozmówców widać, że przeświadczenie o pozytywnym znaczeniu praktycznego doświadczenia, samokształcenia jest wciąż obecne.

Jest tak w przypadku pana Adama, który skonstruował już trzy samochody pomimo, że z zawodu jest budowlańcem. Pierwszy samochód typu „buggy”, podobny do samochodów, opisywanych przez Łukasza Skąpskiego (2013), stworzony na podzespołach „malucha” został sprzedany znajomemu, dzięki czemu konstruktor pozyskał potrzebne pieniądze do zrealizowania ambitniejszego planu, jakim było wykonanie repliki Lotusa 7 o intensywnej czerwonej barwie i wykończeniu z drewna dębowego. W trakcie moich badań powstawał największy z pojazdów, przypominający olbrzymi samochód terenowy, wyposażony dodatkowo w dwie wciągarki. Panu Adamowi, dzięki swojej działalności, udało się zyskać niemały rozgłos w okolicy. Czerwony kabriolet był prezentowany na święcie „Żelaza i Stali” w Chlewiskach. Na tym przykładzie widzimy, że praca może stać się dowodem własnych możliwości i niezależności, a satysfakcję budują również pochwały osób, które doceniają naszą pracę.

O, nie żałuje się, bo wszystko się zrobiło rękoma, dziewczyny. Jak się tam popatrzy, to tak się wyjdzie: „Aaa, to wszystko”, mówię: „Mężu, nasza praca, z pracy rąk my to wszystko,
z naszego zarobku, z pracy rąk”. (2013/MX/EPZP/W5)

Wypowiedzi rozmówców zgadzają się z tym, co Hanna Mamzer pisze o „ruchu rękodzielniczym”: „Praca rąk ludzkich decyduje dzisiaj o wartości przedmiotu. Przedmiot tak wykonany niesie jednak także pewne wartości symboliczne. Jest autentyczny, prawdziwy, stanowi przeciwieństwo czegoś sfabrykowanego, a więc nieautentycznego, nieoryginalnego” (Mamzer 2010: 172). Przedmiot wykonany przez daną osobę niesie ze sobą wiele treści mówiących nam o niej samej. Stało się tak w przypadku wspomnianego wcześniej pana Adama, który dzięki własnoręcznie stworzonym samochodom stał się dobrze rozpoznawalny we wsi. Ludzie, widząc jego osiągnięcia, podziwiają jego pracowitość i talent.

Grupa „majsterkowiczów” jest bardzo zróżnicowana. Każdy z nich może specjalizować się w konkretnym zagadnieniu lub mieć podstawową wiedzę techniczną, która jest niezbędna do rozpoczęcia działalności amatorskiej. Nie każda z opisywanych przeze mnie osób skończyła szkołę specjalistyczną, a jednak wszyscy mają równe szanse stania się fachowcem. Fachowość zgodnie z tym jak definiuje ją Sennett jest „dążeniem do jak najwyższej jakości”, co wiąże się z tym że „fachowiec wciąż próbuje prześcignąć samego siebie” (Sennett 2010: 37). Rezultat ich pracy będzie dowodzić ich kwalifikacji.

Zakończenie

Pomimo oficjalnych statystyk, przedstawiających badany przeze mnie teren, jako miejsce dotknięte wysokim bezrobociem, okazał się on skupiać dużą aktywność i mnogość praktyk oddolnych. Nie oznacza to, że są one widoczne przy pierwszym pojawieniu się w nowym terenie, ponieważ większość z nich nie ma oficjalnego charakteru. Często są dla mieszkańców tymczasowym, nieoficjalnym sposobem zarobku, poza głównym zatrudnieniem np. w pobliskim mieście. Transformacja, która zaszła na wsi, wymusiła na jej mieszkańcach dostosowanie się do nowej rzeczywistości społeczno-kulturowej. Część osób podjęła się poszukiwania pracy poza granicami wsi, w większych miastach w Polsce, inni zdecydowali się na sezonowe wyjazdy zarobkowe trwające wiele lat.

Sposoby działania osób, które pozostały na miejscu, charakteryzują się dużym zróżnicowaniem. Starsi mieszkańcy postanowili zająć się pracą, która stanowi ciągłość tego, co było „od zawsze” tradycyjnie związane z gospodarką chłopską. Należą do nich prace przy obróbce drewna, a także różnorodne praktyki zbierackie. Osoby młodsze częściej skłonne są do podejmowania większego ryzyka, próbując swoich sił w nowych dziedzinach. Często nie mają w nich żadnego wcześniejszego doświadczenia, dlatego wymaga to od nich nauczenia się wszystkiego od podstaw. Pracujący muszą pozostawać elastyczni na możliwe zachodzące zmiany na rynku pracy, a także dokonywać stałych kalkulacji „opłacalności” swoich działań, aby uniknąć możliwego ryzyka.

Z badań wynika, że w Załawie rzemiosło nie ma zapewnionej ciągłości tradycji – dawne warsztaty szewskie i włókiennicze bezpowrotnie zakończyły swoją działalność. Nie oznacza to jednak, że praktyki rzemieślnicze są nieobecne. Wielu młodych ludzi po zakończeniu szkoły decyduje się na wybór ścieżki kształcenia technicznego. Oprócz nich ważną rolę odgrywa również grupa amatorów, pełniąca we wsi rolę lokalnych „fachowców”, której pomimo braku oficjalnego wykształcenia udało się zdobyć dużą wiedzę i doświadczenie w wielu dziedzinach. Na ich przykładzie widać, że kwalifikacje w środowisku wiejskim często są traktowane w inny sposób niż w mieście.

Rzemiosłem artystycznym zajmują się głównie kobiety. Może być ono kontynuacją tradycyjnych technik rękodzielniczych, ale również zdarza się, że przybiera ono nowe formy pod wpływem napływających „trendów”. Charakterystycznym aspektem praktyk związanych z rękodziełem jest to, że nabierają one charakteru pracy „przetwórczej”/„postprodukcji”. Ma to swoje odniesienie do tradycyjnego postrzegania materii w kulturze chłopskiej, gdzie dobrze widziane jest powtórne wykorzystywanie części starych przedmiotów lub szukanie dla nich nowych zastosowań. Tego rodzaju oszczędność jest dobrze widziana przez otoczenie, ponieważ świadczy o gospodarności jednostki.

Na przykładach różnych zajęć jakich podejmują się mieszkańcy Załawy widać, że strategie pracowania są bardzo zróżnicowane. Zależy to od wielu czynników takich jak płeć, wiek czy ogólna sytuacja życiowa jednostki. Niekiedy trudno jest stwierdzić, który aspekt pracy jest kluczowy dla podjęcia się przez nich konkretnej działalności. Niektórzy z rozmówców, nie dotyczy to jedynie starszego pokolenia, odwołują się do tradycyjnego rozumienia, przedstawiając pracę jako „wartość samą w sobie” (Jaworska, Pieniążek 1995: 13). Wypowiedzi innych wpisują się w filozofię gospodarki rynkowej. Wydaje mi się, że w większości przypadków nastawienie mieszkańców Załawy do tego zagadnienia nie jest jednorodne, ponieważ różnorodne czynniki nakładają się na siebie i przenikają się wzajemnie.

Bibliografia

Bondyra, Krzysztof
2010    Rzemieślnik a artysta, czyli o społecznym postrzeganiu rzemiosła w: Handmade: praca rąk w postindustrialnej rzeczywistości, red. Marek Krajewski, Warszawa: Fundacja Nowej Kultury Bęc Zmiana.

Dobiasz, Maja
2013    Siłownia, mecz i pianino, czyli o edukacji nieformalnej, Do It Yourself i animacji kultury [w:] Etnografia, animacja, sztuka: nierozpoznawalne wymiary rozwoju kulturalnego, red. Tomasz Rakowski, Warszawa: Narodowe Centrum Kultury.

Jaworska, Grażyna i Witold Pieniążek
1995    Konteksty ekonomicznego myślenia: wolny rynek na wsi z punktu widzenia antropologa, Warszawa: IERiGŻ.

Kocik, Lucjan
2001    Trauma i eurosceptycyzm polskiej wsi, Kraków: Universitas.
2000    Między przyrodą, zagrodą i społeczeństwem: społeczno-kulturowe problemy ekologii wsi, i rolnictwa, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Krajewski, Marek
2010    Praca rąk we współczesnej sztuce. Manualność jako metafora [w:] Handmade: praca rąk w postindustrialnej rzeczywistości, red. Marek Krajewski, Warszawa: Fundacja Nowej Kultury Bęc Zmiana.

Krzyworzeka, Amanda
2014    Rolnicze strategie pracy i przetrwania: studium z antropologii ekonomicznej, Warszawa: Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego.

Laskowska-Otwinowska, Justyna
2008    Homo Faber czy homo ludens? [w:] Etnografia Polska, t. 52, str. 117-135.

Mamzer, Hanna
2010    Do it yourself. Przedmiot jako podstawa autodefinicji [w:] Handmade: praca rąk w postindustrialnej rzeczywistości, red. Marek Krajewski, Warszawa: Fundacja Nowej Kultury Bęc Zmiana.

Marcus George
2003    Użyteczność kategorii uczestnictwa w zmieniających się kontekstach antropologicznych badań terenowych, tłum. J. Jaxa-Rożen, [w:] Clifford Geertz. Lokalna lektura, red. M. Brocki, D. Wolska, , Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Pospychała, Justyna
2010    Wirtualna sieć unikatowych przedmiotów. Kto sprzedaje handmade w internecie? [w:] Handmade: praca rąk w postindustrialnej rzeczywistości, red. Marek Krajewski, Warszawa: Fundacja Nowej Kultury Bęc Zmiana.

Rakowski, Tomasz
2009    Łowcy zbieracze, praktycy niemocy: etnografia człowieka zdegradowanego, Gdańsk słowo/obraz terytoria.
2011    Teren, czas, doświadczenie. O specyfice wiedzy antropologicznej po zwrocie krytycznym [w:] Teren w antropologii. Praktyka badawcza we współczesnej antropologii kulturowej, red. T. Buliński, M. Kairski, Poznań: Wydawnictwo Naukowe UAM.
2013    Etnografia, animacja, sztuka. Obrona metodologiczna [w:]Stan Rzeczy”, 4.
2013    Etnografia/Animacja/Sztuka: nierozpoznawalne wymiary rozwoju kulturalnego, Warszawa: Narodowe Centrum Kultury.

Sennett, Richard
2010    Etyka dobrej roboty, Warszawa: Warszawskie Wyd. Literackie MUZA SA.

Skąpski, Łukasz
2013    O urządzeniach z Broniowa i Ostałówka [w:] Etnografia, animacja, sztuka: nierozpoznawalne wymiary rozwoju kulturalnego, red. Tomasz Rakowski, Warszawa: Narodowe Centrum Kultury.

Sztompka, Piotr
2000    Trauma wielkiej zmiany: społeczne koszty transformacji, Warszawa: IFiS PAN.

Turner Victor. W.
2005    Od rytuału do teatru. Powaga zabawy, tłum. M. i J. Dziekanowie, Warszawa: Oficyna Wydawnicza „Volumen”.

 

[1] http://warszawa.stat.gov.pl/vademecum/vademecum_mazowieckie/portrety_powiatow/szydlowiecki.pdf, dostęp [01.07.2015]

Autorka:

Współpraca, redakcja naukowa i językowa:

Tomasz Rakowski [fot. E. Bendyk]
Koordynator Modułu III, badacz

Korekta

dr Karolina Dudek

Opublikowane przez

Karolina J. Dudek

mm

Absolwentka Szkoły Nauk Społecznych Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, zarządzania i stosunków międzynarodowych w Szkole Głównej Handlowej, etnologii na Uniwersytecie Warszawskim oraz studiów podyplomowych Instytutu Polonistyki Stosowanej UW. Publikowała m.in. w “Kulturze i Społeczeństwie“, “Kulturze i Edukacji”, “Kulturze – Historii – Globalizacji“ i kilku tomach zbiorowych. Realizowała projekty badawcze w IEiAK UW, IFiS PAN (grant NCN, Preludium) oraz IS UW. Zastępca redaktora naczelnego czasopisma „Stan Rzeczy”. email: poczta@karolinadudek.eu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

4 × four =