Aż się prosiło, żeby coś takiego było

Rola zespołu folklorystycznego „Ziemia Lelowska” w konstruowaniu lokalnej tożsamości

Występ zespołu folklorystycznego Ziemia Lelowska podczas pierwszego dnia Święta Ciulimu-Czulentu. Fot. Jacek Wajszczak, Lelów 2015

Weronika Kwiatkowska

„Aż się prosiło, żeby coś takiego było”. Rola zespołu folklorystycznego „Ziemia Lelowska” w konstruowaniu lokalnej tożsamości

Zespół folklorystyczny „Ziemia Lelowska” powstał w lutym 2012 roku z inicjatywy ówczesnego wójta – Jacka Lupy. Jak możemy dowiedzieć się ze strony internetowej Gminy Lelów, jego kierownikiem artystycznym i choreografem jest Piotr Hankus – solista Zespołu Pieśni i Tańca «Śląsk», wysokiej klasy znawca w tej dziedzinie”[1]. Liczba członków grupy zmieniała się w czasie, obecnie zespół ten liczy około trzydziestu osób, wśród których przeważają ludzie w średnim wieku i starsi[2]. W zespole „Ziemia Lelowska” występują głównie kobiety, mężczyzn jest zaledwie kilku. Duża część osób należących do zespołu działała wcześniej bądź nadal działa w kołach gospodyń wiejskich.

Jedna z moich rozmówczyń, kierowniczka „Ziemi Lelowskiej”, tak tłumaczy okoliczności powstania zespołu:

To […] że powstał zespół Ziemi Lelowskiej, taki folklorystyczny, to… moim zdaniem już od dawna powinien taki zespół być. […] U nas nie było takiego [zespołu – W.K.], […] są koła gospodyń [wiejskich – W.K.], ale one się raczej tak, no mało aktywnie może zajmują, […] gdzie jakieś tam te pieśni ludowe kontynuują. Natomiast…, no aż się prosiło, żeby coś takiego było, przecież mamy jakiś dorobek kulturowy tych pieśni tutaj i… No i, i taka zaszła konieczność i potrzeba.

Tę „konieczność i potrzebę” moja rozmówczyni tłumaczy przede wszystkim troską o zachowanie muzycznego dorobku kulturowego Lelowa. Wydawać by się mogło, że istnieje zbiór lokalnych pieśni – spisany lub funkcjonujący w formie ustnego przekazu – który ten dorobek tworzy, i który stał się podstawą repertuaru zespołu. Moje rozmowy z kierowniczką i członkiniami zespołu pokazały, że temat ten jest nieco bardziej złożony.

To właśnie stąd się biorą te stare piosenki

Podczas badań terenowych często prosiłam moich rozmówców o scharakteryzowanie repertuaru zespołu „Ziemi Lelowskiej”. Niektóre osoby opisywały mi muzykę prezentowaną przez zespół jako biesiadną. Moi rozmówcy klasyfikowali wykonywane przez zespół utwory w różny, przystępny dla sposób. Przytoczę dwa wybrane przykłady:

Pieśni maryjne, […] pastorałki, kolędy, […] co tam jeszcze…, no już takich […] kościelnych to nie mamy nic tak więcej… No jedynie […] te ludowe takie… hopśtrosy, jak ja to mówię [śmiech – W.K.].

Pieśni […] no są różne, i zalotne […] i jakieś przygodowe, i różne, właściwie rodzaj jest […] taki… urozmaicony. Nie ma jakiegoś, na przykład, że w jakimś tylko kierunku jednym.

Źródła pozyskiwania tego bogatego gatunkowo i tematycznie repertuaru są, jak wynika z wypowiedzi moich rozmówców, zróżnicowane. Kierowniczka zespołu powołuje się na oryginalne, dawne publikacje:

Są różne śpiewniki, […] publikacje, […] nawet starsze pokolenie […] bardzo mają szeroką wiedzę, […] ludzie pamiętają, to wiadomo […] Ja na przykład dużo […] szukałam rzeczy, żeby tutaj, skoro zespół, i skoro […] mamy się zająć przede wszystkim naszą kulturą, to w zbiorach Kolberga są […] niektóre pozycje […] typowo lelowskie […] to wydaje mi się, że to będzie najstarsze, najstarszy jakiś księgozbiór.

Moja rozmówczyni wymienia kilka różnych sposobów pozyskiwania nowych utworów, jednak największym autorytetem jest dla niej skodyfikowane dzieło kolbergowskie, które uznaje za najbardziej autentyczne i najstarsze źródło repertuaru muzycznego z tych okolic. Oskar Kolberg funkcjonuje tu jako ekspert – w jego opracowaniu można szukać według moich rozmówców wiarygodnej wiedzy o miejscowej tradycji muzycznej.

Autentyczność to naczelna kategoria, która decyduje o doborze repertuaru zespołu. Oprócz autorytetu naukowego Kolberga gwarantują ją osoby starsze. Potwierdzają to również członkowie zespołu. Na moje pytanie o źródło repertuaru, jedna z osób odpowiedziała mi:

Pewno, że niektóre piosenki to mamy te typowo stare takie, nie? […] Co są już w ogóle zapomniane piosenki i w tej chwili się odnawia […] od starszych takich osób. […] no jak ja mam te babcie, co mają po dziewięćdziesiąt dwa lata, po dziewięćdziesiąt sześć lat[3], to one nie będą pamiętać takich piosenek? Bardzo dobrze pamiętają! […] I to właśnie stąd się biorą te stare właśnie piosenki, od takich właśnie babć, no.

W cytowanym fragmencie widać autorytet osoby starszej jako tej, która przechowuje i przekazuje dorobek kulturowy. Zwracał na to zjawisko uwagę między innymi przedstawiciel starszego pokolenia antropologii, Ryszard Tomicki, który pisał, że „ludzie starzy pełnili nie tylko rolę przekazicieli dziedzictwa, ale również […] byli gwarantami autentyczności treści kulturowych” (Tomicki 1973, s. 46).

Dzieło Kolberga i pamięć starszych lelowian nie wyczerpują źródeł inspiracji repertuarowych Ziemi Lelowskiej. Jak powiedziała mi jedna z moich rozmówczyń, niektóre pieśni rekonstruowane są spontanicznie podczas spotkań zespołu:

Jak komu jakaś zwrotka przyjdzie do głowy albo jakieś słowa to resztę się dotegowuje i […] w ten sposób jest kompozycja… piosenek. […] jedna słowo, druga dwa, trzecia jeszcze coś tam, czwarta notuje i już mamy piosenki.

Zbiór wykonywanych przez zespół pieśni nie jest więc zamknięty – uczestnicy grupy sami go rozbudowują. „Ziemia Lelowska” okazuje się być nie tylko gwarantem przetrwania lokalnego muzycznego dorobku kulturowego; zespół staje się tego dorobku aktywnym twórcą.

Ziemia lelowska czy województwo śląskie?

W wypowiedziach moich rozmówców wybrzmiewa troska o autentyczność, czyli prawdziwą lelowskość repertuaru i całej grupy. „Kultura ludowa” służy tu więc do manifestacji lokalnej tożsamości. Jak tłumaczy Piotr Kowalski: „w coraz wyższym stopniu jest ona [«kultura ludowa» – W.K.] sprawą deklaracji, manifestowania przynależności do pewnego kręgu kulturowego, a w mniejszym – sprawą «oczywistych», przedrefleksyjnych […] sposobów doświadczania i usensowniania świata” (Kowalski 2004, s. 165)[4].

Jednak wśród moich rozmówców znaleźli się i tacy, którzy wydawałoby się oczywistą lelowskość zespołu stawiali pod znakiem zapytania.

No… dopiero trzy lata… Zaistniał ten zespół…, […] jest pani z gminy [o kierowniczce zespołu – W.K.], co ona stroje poszyła właśnie też, piękne stroje, długie, no ale to już pod styl śląski, nie takie ludowe jak my tutaj, regiona… […] Dziwię się, bo po prostu powinni tradycję trzymać tutaj… naszą lelowską… […] No to jest taki zespół „Ziemia Lelowska”…, tak nazwany i po prostu to nie jest, jak my, Koło Gospodyń Wiejskich, różni się i różni się w strojach, bo pod…, stroje pod, pod śląskie podciągnięte… Długie kiece to, a tu Lelów tradycyjne to jest… pasiaki, tak jak ja mam pasiaki…

Śląski charakter zespołu, objawiający się między innymi w strojach jego członków, przez rozmówczynię postrzegany jest jako inny niż lelowski, obcy lokalnej kulturze. W kontekście tego, iż gmina Lelów od czasów ostatniej reformy administracyjnej należy do województwa śląskiego oraz że głównym choreografem Ziemi Lelowskiej jest były solista zespołu „Śląsk”, od którego grupa folklorystyczna z Lelowa czerpie inspirację, „konieczność i potrzeba” powołania zespołu zyskuje całkiem nowy kontekst.

By lepiej zrozumieć jego znaczenie, warto przybliżyć dość skomplikowaną historię administracyjną Lelowa. Gmina Lelów, która obecnie należy do województwa śląskiego, ze względu na swe położenie na granicy różnych województw, często zmieniała swoją przynależność administracyjną: w latach 1957-1975 należała do kieleckiego, a po reformie w 1975 roku – do utworzonego wówczas województwa częstochowskiego. Jeden z moich rozmówców, który jest muzykiem i przez pewien czas należał do zespołu Ziemi Lelowskiej, tak w tym kontekście interpretuje rolę zespołu:

Dużo piosenek doszło teraz właśnie z, z województwa śląskiego, gdzie my, Lelów, to tak naprawdę… to żaden Śląsk [pauza – W.K.]. Tym bardziej, że… […] Lelów to był tak: w kieleckim był… […], później w częstochowskim i teraz jesteśmy cały czas na peryferiach śląskiego. I tak naprawdę to, według mnie, ja nie wiem, jakby się kogoś zapytał w Lelowie, kim my jesteśmy? […] Ta „Ziemia Lelowska” miała między innymi za zadanie zintegrowanie się, regionalne, i dużo jest w repertuarze piosenek, tej „Ziemi Lelowskiej”, śląskich [pauza – W.K.]. I tak naprawdę, jak mówię, no…, na dzień dzisiejszy jesteśmy… w śląskim, a czy to dobrze, czy to źle, to, to… nie wiem.

W interpretacji mojego rozmówcy włączenie do repertuaru pieśni śląskich ma spowodować utożsamienie się mieszkańców gminy z nowym województwem. Problem pojawia się w momencie, kiedy okazuje się, że duża część osób uczestniczących w zespole czuje się bardziej związana z kręgiem kulturowym Kielecczyzny. Eric Hobsbawm w odniesieniu do podobnych zjawisk proponuje pojęcie tradycji wynalezionej. Jest to „zespół działań o charakterze rytualnym lub symbolicznym, rządzonych zazwyczaj przez jawnie bądź milcząco przyjęte reguły; działania te mają wpajać ludziom pewne wartości i normy zachowania przez ciągłe repetycje” (Hobsbawm 2008, s. 10). Okoliczności powstania zespołu Ziemi Lelowskiej, repertuar związany ze Śląskiem, a także osoba choreografa uwidaczniają mechanizmy opisywane przez Hobsbawma. Ten sam rozmówca, którego cytowałam wyżej, mówił też o tym, że było „dofinansowanie […] duże z Unii (Europejskiej – W.K.). Na propagowanie kultury ludowej, na rozwijanie, na integrowanie”. Taka sytuacja wskazuje na odgórny impuls do działania zespołu „Ziemia Lelowska”, który może się jawić jako narzędzie stworzone w celu wykształcenia poczucia przynależności do województwa śląskiego.

Ludowe znaczy polskie, czyli lelowska samofolkloryzacja

Kolejnym ważnym kontekstem dla powstania i funkcjonowania zespołu wydaje się być organizowane od kilku lat lokalne Święto Ciulimu-Czulentu. Ma ono jasno określoną strukturę. Pierwszy dzień festiwalu nazywany jest dniem polskim, drugi – dniem żydowskim. Muzyka ma kluczowe znaczenie dla konstruowania „polskiego” i „żydowskiego” charakteru każdej z części festiwalu.

Występ zespołu folklorystycznego „Ziemia Lelowska” jest ważnym punktem programu pierwszego dnia święta. Wraz z Dziecięcą i Młodzieżową Orkiestrą Dętą oraz zespołami dziecięcymi działającymi w Gminnym Ośrodku Kultury co roku stanowią trzon programu artystycznego „dnia polskiego”. Ich rozumienie „muzyki polskiej”, przejawiające się przede wszystkim w doborze wykonywanego na festiwalowej scenie repertuaru, ma wpływ na to, jaki konstrukt „polskości” otrzymują uczestnicy wydarzenia.

Folklorystyczny zespół „Ziemia Lelowska” wnosi do dnia polskiego żywioł sztuki ludowej, bez którego trudno wyobrazić sobie jakikolwiek lokalny festiwal w Polsce. Dlaczego ludowość jest tak ważna w lokalnych konstrukcjach polskości, tłumaczy pojęcie samofolkloryzacji ukute przez Ewę Klekot. Klekot opisuje procesy społeczne, które doprowadziły do wyłonienia się zjawiska zwanego sztuką ludową. Doszło do tego za sprawą naukowców i folklorystów, twórców ideologii ludoznawczej, której celem było włączenie „ludu w projekt narodowy oraz […] jego […] [emancypacja – W.K.]. Z jednej strony narzędziem emancypacji ma być edukacja, a dzięki niej włączenie chłopów w struktury państwa narodowego jako pełnoprawne podmioty polityczne; z drugiej zaś upodmiotowienie i emancypacja dokonuje się poprzez wskazanie na duchowy i twórczy potencjał ludu, którego wyrazem jest folklor. Obie postawy obecne są w procesie konstruowania zjawiska zwanego sztuką ludową, a wobec zachodzących na wsi zmian, które etnografowie określali jako «rozpad tradycyjnych struktur», obie – choć różnymi drogami – uruchamiają zjawisko folkloryzacji, które zamiast emancypować, wytwarza mechanizmy replikujące społeczne status quo. «Zinstytucjonalizowany ruch folklorystyczny jest dowodem na to, że chłop zawsze musi pozostać chłopem. Taka jest bowiem konstrukcja ideologii ludoznawczej»” (Klekot 2014, s. 93).

Klekot proponuje pojęcie samofolkloryzacji, które powstało na zasadzie analogii do pojęcia samokolonizacji stworzonego przez Alexandra Kiosseva na potrzeby opisania procesu konstruowania i kształtowania się współczesnych narodów Europy Wschodniej (Klekot 2014). Jak pisze Klekot, „samofolkloryzacja jest wypowiedzią sformułowaną w języku kolonizatora przez skolonizowanego, który nie widzi możliwości realnej zmiany swojej sytuacji, lecz chce ją zmienić symbolicznie” (Klekot 2014, s. 98). Zjawisko to dotyczy przede wszystkim sytuacji, kiedy peryferia przyjmują dyskurs centrum, chcąc podtrzymać w ten sposób wyobrażenie na swój temat. Analogicznie do koncepcji samokolonizacji, w której centrum jest reprezentowane przez państwa zachodnie, a peryferia przez całą resztę, w samofolkloryzacji centrum stanowi miasto, a peryferia wieś. Zjawisko to polega na przyjmowaniu przez mieszkańców wsi sformułowanej niegdyś przez etnografów i folklorystów wizji kultury wsi. W zjawisku tym autorka dostrzega też między innymi myślenie o wsi jako czymś malowniczym i sielskim przez osoby z wewnątrz tego środowiska.

Dowodem na przyswajanie przez twórców i członków „Ziemi Lelowskiej” dyskursu centrum o wsi i przejmowanie wykreowanych tam wyobrażeń na temat kultury ludowej może być powracający w przeprowadzonych przeze mnie rozmowach wątek darcia pierza. Jest właściwie jedyną przywoływaną przez moich rozmówców sytuacją z przeszłości, podczas której śpiewano pieśni wykonywane współcześnie przez „Ziemię Lelowską”. Rozmówczyni pamięta darcie pierza ze swojego dzieciństwa:

Ale przy pierzu na przykład to śpiewały, bo ja sama byłam świadkiem jak, jak u mnie w domu na przykład, pierze się też działy, to, to jak tak zeszło się z dziesięć ten, to było… bardzo ciekawie [śmiech – W.K.]. No, bo to tak, w jeden dzień, w jeden wieczór na przykład opowiadały o duchach, w drugi dzień opowiadały coś tam, coś tam ze wsi, ten, coś tam, coś tam. Natomiast… śpiewy też były.

Nawiązując do koncepcji samofolkloryzacji, można uznać, że popularność tego motywu w wypowiedziach moich rozmówców może być związana nie tylko z faktem, że stanowi on część ich doświadczenia, ale także z tym, że motyw ten stał się jednym z kluczowych elementów dyskursu centrum o wsi. Motyw darcia pierza, jako częsty temat inscenizacji, przedstawień i utworów literackich, jest jednym z najbardziej eksploatowanych obrazów ukazujących kulturę muzyczną wsi.


Według oficjalnej narracji założycieli i kierownictwa zespołu „Ziemia Lelowska” powstała po to, by zachować lokalny, lelowski dorobek kulturowy. Stąd dbałość o repertuar wykonywany przez grupę: ma być on autentyczny, czyli prawdziwie lelowski. Jednak analiza wszystkich kontekstów powstania i funkcjonowania zespołu wskazuje na to, iż jego rola wykracza poza to oficjalne zadanie. Zespół ma wzmacniać integrację lokalnej społeczności z województwem śląskim, do którego od kilkunastu lat gmina Lelów administracyjnie przynależy. Według moich rozmówców ma również reprezentować „autentyczną”, bo mającą korzenie w „tradycyjnej kulturze ludowej” „polskość” podczas Święta Ciulimu-Czulentu.

 

Bibliografia

Giddens Anthony, Życie w społeczeństwie posttradycyjnym, tłum. Wojtek Zrałek-Kossakowski, „Krytyka Polityczna”, 2005, nr 9-10, s. 348-389.
Hobsbawm Eric, Wprowadzenie. Wynajdywanie tradycji, w: Tradycja wynaleziona, red. Eric Hobsbawm i Terence Ranger, tłum. Mieczysław Godyń i Filip Godyń, Kraków 2008, s. 9-23.
Kowalski Piotr, O kulturze ludowej i tym, co z nią się robi, w: Popkultura i humaniści. Daleki od kompletności remanent spraw, poglądów i mistyfikacji, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2004, s. 145-168.
Klekot Ewa, Samofolkloryzacja. Współczesna sztuka ludowa z perspektywy postkolonialnej, „Kultura współczesna”, 2014, nr 1, s. 86-99.
Tomicki Ryszard, Tradycja i jej znaczenie w kulturze chłopskiej, „Etnografia Polska”, 1973, t. XVII, z. 2, s. 41-58.
Węglarz Stanisław, Chłopi jako „obcy”. Prolegomena, w: Pożegnanie paradygmatu? Etnologia wobec współczesności. Studia poświęcone pamięci Profesora Józefa Burszty, Instytut Kultury, Warszawa 1994, s. 78-101.

Netografia

www.lelow.pl
www.zespolslask.pl


[1] http://www.lelow.pl/index.php/inne/zespol-folklorystyczny.html, dostęp 02.12.2015.
[2] Młodsze pokolenie angażuje się przede wszystkim w działającą od wielu lat przy Gminnym Ośrodku Kultury w Lelowie orkiestrę dętą. Podział pokoleniowy jest tutaj bardzo wyraźny, a moim rozmówcom wydaje się on w pewnym sensie naturalny.
[3] Moja rozmówczyni pracuje w opiece społecznej i często opiekuje się starszymi osobami.
[4] Badacz miał na myśli przed wszystkim przynależność narodowościową, ale myślę, że w przypadku Lelowa to stwierdzenie można odnieść również do wymiaru lokalnego.

Autorka:

Redakcja naukowa:

Redakcja językowa i korekta

Magdalena Czupryńska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

18 − 4 =