Zmiany i trwałość w lokalnym użyciu zdjęć we wsi Zabiele

Margarit Harutyunyan

Zmiany i trwałość w lokalnym użyciu zdjęć we wsi Zabiele

Istnieją technologie, które oprócz umiejętności przekazywania i utrwalania informacji posiadły zdolność łączenia odrębnych wcześniej miejsc, sfer, właściwości. Skomplikowane technicznie urządzenia wytworzone w laboratoriach i fabrykach, skonstruowane z materiałów zebranych na różnych kontynentach, trafiają jako urządzenia codziennego użytku do domów na całym świecie, przekształcając tożsamości, rodziny, wspólnotowości. Te urządzenia to aparaty fotograficzne, telefony komórkowe, komputery. Niniejszy tekst dotyczy nie/materialnych obiektów, które wytwarza się dzięki wyżej wymienionym urządzeniom. Przyjęta perspektywa koncentruje się stricte na użyciach oddolnych, konceptualizacjach i przekształceniach.

Gdy mówimy o oddolności, zawsze myślimy o konkretnych lokalizacjach. W tym przypadku chodzi o wieś Zabiele, położoną w powiecie kolneńskim, w województwie podlaskim.

Niech za punkt wyjścia posłuży wizyta u pewnej starszej, 84-letniej kobiety, mieszkającej w nader skromnych warunkach. Atmosfera naszej rozmowy była dość przygnębiająca: kobieta żyła życiem pozbawionym wygód (a w moim pojęciu nawet minimum bezpieczeństwa), cierpiała samotność. W pewnej chwili przyniosła zdjęcia, które zaczęliśmy wspólnie oglądać. Ten moment był przełomowy: staruszka od razu stała się weselsza, z wielkim zaangażowaniem opowiadała o ludziach znajdujących się na zdjęciu, śmiała się. Ja sama też wciągnęłam się w oglądanie fotografii, po pewnym czasie kojarzyłam członków jej rodziny, znałam wiele szczegółów z ich życia.

Potem wielokrotnie widziałam radość lub smutek na twarzy moich rozmówców, kiedy przeglądałam z nimi albumy fotograficzne. Zafascynowało mnie to, w jaki sposób media mogą katalizować uczucia do bliskich, jak też przypominać o minionych wydarzeniach, zarówno dobrych, jak i złych. Rozumiem przy tym pojęcie „medium” nie tylko w jego technologicznym aspekcie. W niniejszym tekście mediacje dotyczą wyobrażeń i kontaktów z bliskimi oddalonymi w przestrzeni i czasie, z przeszłością, a wreszcie z nowoczesnością definiowaną przez stopniowe zmiany przekształcające życie w Zabielu.

Podczas rozmów interesowały mnie przede wszystkim trzy aspekty związane ze zdjęciami: (1) ich fizyczne wykorzystywanie, czyli to, jak często, kiedy, gdzie i jak robi się zdjęcia, (2) pamięć o zakładach fotograficznych oraz fotografach pośród mieszkańców i wreszcie (3) emocje, które towarzyszą oglądaniu zdjęć, a co łączy się to z założeniem, że zdjęcia służą moim rozmówcom do pośredniczenia w relacjach rodzinnych.

Fotografia w badaniach społecznych

Rozwój techniki spowodował, że obrazy oraz fotografie są współcześnie bardzo powszechnym dobrem. Teren Zabiela nie jest pod tym względem wyjątkiem. Obecność zdjęć rzuca się w oczy w prawie każdym domu, który miałam okazję odwiedzić. Moje obserwacje potwierdzają słuszność konkluzji sformułowanych przez Sarah Pink: „obrazy są wszędzie (…). Są nieodłącznie splecione z indywidualną i osobistą tożsamością, sposobem opowiadania i historią, stylem życia, kulturą, społecznością i społeczeństwem, podobnie jak ze sposobem definiowania historii, przestrzeni i prawdy” (2009, s. 33). Zajmując się tematyką fotografii należy pamiętać, że: „zdjęcia to zarówno obrazy, jak i obiekty fizyczne, które istnieją w czasie i przestrzeni” (Edward i Hart 2011, s. 254). Są one ponadto uwikłane  „w interakcje o charakterze subiektywnym, cielesnym oraz zmysłowym” (tamże, s. 254). Fotografię należy traktować nie tylko jako przedstawienie wizualne, lecz także jako obiekt materialny, który może być poddany rozmaitym praktykom: „obraz posiada wiele rozmaitych cech materialnych, ale dopiero, kiedy ktoś go do czegoś w jakiś sposób użyje, uruchamia niektóre z tych cech i zaczynają one znaczyć” (tamże, s. 258).

Metodologie badań fotografii mogą koncentrować się na tym, „co się pokazuje, oprawia i ceremonialnie umieszcza w półpublicznych przestrzeniach domu, a co skrywa w pudełkach, medalionach, portfelach i rodzinnych bibliach” (Rose 2010, s. 261). Niektóre zdjęcia są przechowywane w miejscach niedostępnych dla osób z zewnątrz, a inne eksponuje się w przestrzeni domu: „Inaczej jest już za to z wyborem miejsca ekspozycji, które pozostaje znaczącą manifestacją fotografii jako obiektu społecznego” (tamże, s. 265).

W ciągu kilkudziesięciu lat sposób przechowywania, robienia zdjęć nieustannie się zmieniał. Nastąpił szybki rozwój aparatów, powstawały studia, a kolejnym krokiem była digitalizacja i deprofesjonalizacja produkcji fotografii. Zmieniał się także sposób robienia zdjęć, kadrowania, pozowania do nich.

 

Albumy, reklamówki i szkatułki

Rozmówcy pokazywali mi swoje zdjęcia rodzinne, zarówno te starsze, jak i nowsze. Najstarsze pochodziły z początku XX wieku (pojedyncze unikaty, u osób starszych), lat powojennych oraz późniejszych. W zbiorach większości rozmówców dominowały zdjęcia kolorowe. Ich stan zachowania był zróżnicowany. Nierzadko były lekko porwane, poplamione, nosiły ślady czasu, częstego używania, zmian miejsca przechowywania. Jedna z rozmówczyń zwróciła np. uwagę na ten ostatni aspekt:

To po prostu było, nie chcieli tak wieszać tych zdjęć, tak (…) po prostu skrzyneczki, takie ze słomy były plecione, takie różne, takie, po prostu takie szkatułki mieli do tych zdjęć. Teraz to albumy, i albumy.

Obecnie wiele osób przechowywało zdjęcia w plastikowych reklamówkach, w pudełkach, w estetycznych szkatułkach. Pani J. gromadziła np. zdjęcia zarówno w albumach, jak i  w foliowych reklamówkach:

MH: A czemu nie trzyma ich pani w albumie?

R: Bo jeszcze chce oglądać, a tak to przewracam, a tak to w torebkach trzymam, tylko przejrzę, przejrzę i zadowolona położę.

Najczęstszą obecnie formą porządkowania i prezentowania zdjęć są albumy fotograficzne. Absolutna rekordzistka miała ich ponad 50, jednak spora liczba moich rozmówczyń poprzestawała na jednym małym, na ogół plastikowym, albumie. Czasem były to też tzw. albumy wklejane, które najprawdopodobniej pojawiły się w Zabielu w latach 70. i 80. Albumy fotograficzne mogą mieć szczególne „właściwości performatywne (…). Nie tylko porządkują one fotografie w pewne narracje, w rodzaju albumów rodzinnych czy albumów z podróży, ale za pośrednictwem własnej materialności odgrywają obrazy w określony sposób” (Edwards i Hart 2011, s. 276). Jak pisze Sławomir Sikora: „albumy często konstruuje się podobnie jak teksty pisane, w sposób linearny starają się opowiadać (przybliżyć, ukazać) jakieś wydarzenie, historię” (Sikora 1997, s. 16). W istocie część rozmówczyń starannie układała zdjęcia według wybranych kryteriów: tematycznego, chronologicznego, związanego z określonym rodzajem pokrewieństwa (wyodrębniając np. wizerunki rodziców lub wnuków).

 

Lokalni fotografowie

Interesowały mnie także sposoby wykonywania zdjęć, jak i umiejętności techniczne z tym związane. Pamięć dotycząca szczegółów technologicznych, takich jak np. modele aparatów, była znikoma. O takich szczegółach czasem pamiętali mężczyźni, a – trzeba zaznaczyć – to kobiety były najczęściej moimi rozmówczyniami. Rozmówcy mieli trudność z określeniem, kiedy pojawiły się fotografie kolorowe. Warto zauważyć, że chronologia była odnoszona do konkretnych momentów z życia rodziny. Starsi rozmówcy zaznaczali, że nie posługiwali się aparatami i że urządzenia te nie były rozpowszechnione w latach ich młodości. Niejako w kontraście do tych deklaracji, liczba starych zdjęć czarno-białych była zaskakująca duża. Opowiadano mi, że nikt we wsi nie miał aparatu, w albumach zaś znajdowały się zdjęcia czarno-białe, robione rozmówcom na podwórzu, przed ich domem lub w domu. Okazało się to być zasługą dwóch fotografów, którzy mieli zakłady fotograficzne w pobliskim Kolnie. Do ich zakładów rozmówcy chodzili często wraz z członkami rodzin, aby robić sobie zdjęcia do dowodów osobistych oraz przy okazji takich wydarzeń jak chrzest czy komunia święta. Miałam okazję porozmawiać z fotografem-amatorem, który robił zdjęcia we wsi z okazji różnych uroczystości. Kilkoro mieszkańców Zabiela pamiętało o fotografach, którzy chodzili po wsiach i wykonywali zdjęcia. Czasem byli to wspomniani fotografowie z Kolna:

Tu chodzili tacy właśnie się zamawiało, na przykład. jak jakieś zawali małżeństwo, to się brało na wesele i pożyczało, przyjeżdżał fotograf, z Kolna, no był taki, w Kolnie.

W czasie moich rozmów sporadycznie pojawiały się konkretne nazwiska, wspominano np. fotografa Długozimę, który okazał się krewnym jednego z rozmówców. I w tym przypadku nie pojawiło się jednak wiele szczegółów biograficznych dotyczących jego osoby, np. tego, gdzie się nauczył zawodu. Drugi zakład fotograficzny prowadził Marian Ciszewski. Podobnie jak w przypadku Długozimy, nie zdobyłam zbyt wielu informacji o nim i jego pracy w trakcie prowadzonych rozmów.

Obecność zdjęć

Najczęściej fotografowano – zarówno niegdyś jak i współcześnie – takie wydarzenia jak chrzty, komunie oraz śluby. Odniosłam wrażenie, że wyraźnie słabnie tradycja dokumentowania pogrzebów, spotykanymi zrezygnowano zupełnie z wykonywania fotografii przedstawiających samych nieboszczyków, co niegdyś było praktykowane.

Zmarli uczestniczą w życiu żywych poprzez fotografie w intensywny sposób. Jedna z moich pierwszych obserwacji po przyjeździe do Zabiela wiązała się ze spostrzeżeniem, że w przestrzeni domu eksponuje się ogromną liczbę zdjęć. W domu pani U. za przeszklonymi drzwiczkami mebli można było zobaczyć albumy fotograficzne, oprawione zdjęcia pochodzące z różnych okazji: ślubów córki, dwu synów, komunii starszej córki, 50-lecia ślubu rodziców, jubileuszu własnego ślubu, zdjęcia całej trójki wnucząt. W trakcie kolejnej wizyty zauważyłam wiele zdjęć krewnego, który zmarł w międzyczasie. Przedstawiały one chwile z jego krótkiego życia: uroczystości rodzinne, w których uczestniczył, podróż do Watykanu, uprawiane przez niego aktywności sportowe.

W sąsiednim domu państwa R. zdjęcia zajmowały niemal całą powierzchnię ściany salonu. Były tam wizerunki nastoletniej córki oraz syna z różnych okresów ich życia. Tego rodzaju wyeksponowane rodzinne przedstawienia zaobserwowałam niemal we wszystkich domach, które odwiedziłam.

Wieszanie zdjęć na ścianach uznawano  raczej za współczesną praktykę. Wcześniej w przestrzeni domów wisiały przeważnie obrazy święte:

J: A gdzie się trzymało te zdjęcia? Wieszało się na ścianach, w ramki się oprawiało tak jak teraz?

R: Też, też, też się oprawiało, w ramki i się wieszało na ścianach, ale po prostu u nas jeszcze kiedyś to za bardzo tych zdjęć w ramkach nie wieszali, bo po prostu tak.(…) Obrazy były, było świętych obrazów dużo (…), nie chcieli tak wieszać tych…

Odniosłam wrażenie, że im „nowocześniejsza”, czyli w tym rozumieniu, korzystająca z nowych mediów, rodzina, tym  więcej zdjęć, eksponowanych w przestrzeni domu. Fotografie były często ofiarowane jako prezenty, które przybierały różne formy, między innymi oprawionych portretów, zegarów, koszulek, kubków, poduszek, magnesów na lodówkę, prezentów dawanych w czasie ślubu gościom.

Wraz ze wzrostem zamożności mieszkańców oraz upowszechnieniu aparatów (także wielofunkcyjnych telefonów komórkowych), ich malejącej cenie i digitalizacji, fotografie stały się częścią codziennego życia Zabielan. Dotyczy to zarówno tworzenia zdjęć, jak i sposobów ich rozpowszechniania. Relacje rozmówców sugerują, że kilkadziesiąt lat temu było to kilka, kilkanaście nowych zdjęć na rok, zaś obecnie jest to nawet kilka tysięcy zdjęć.

Rewolucję wprowadziła digitalizacja fotografii, która sprawiła, że najczęściej fotografie przechowuje się na komputerach lub zapisuje na dyskach zewnętrznych Rozmówcy przyznawali, że nie wywołują już zdjęć tak, jak w czasach aparatów analogowych, niemniej w niektórych sytuacjach zleca się produkcję materialnej odbitki danej fotografii. Zdjęcia, które podlegają dalszej obróbce i zyskują „materialną” postać, są starannie wyselekcjonowane i stanowią małą część całości ogromnego zbioru.

Zakłady fotograficzne odwiedza się najczęściej wówczas, kiedy zachodzi potrzeba wykonania zdjęcia do legitymacji czy dowodu, lub właśnie w celu zmaterializowania wybranych cyfrowych zdjęć rodzinnych. Coroczną tradycją stały się wizyty fotografów w zabielskiej szkole podstawowej i gimnazjum, w celu wykonania pamiątkowych zdjęć klasowych.

 

Fotografia jako medium rodzinne

Jednym z najbardziej interesujących dla mnie aspektów fotografii było to, że służyły one jako medium, które wywołuje narracje rodzinne. Można je określić, jako bramę do przeszłości, utrwalacz pamięci o tych, którzy odeszli. Zdarzało się, że podczas rozmowy na tematy niezwiązane ze zdjęciami, ich temat pojawiał mimochodem i w sposób oczywisty. Jedna z rozmówczyń, opowiadając o swoim ojcu wskazała na jego zdjęcie wiszące w salonie. Była to zapośredniczona cyfrowo odbitka z oryginału przechowywanego z pieczołowitością w innym miejscu. Dało to impuls do interesującej rodzinnej opowieści:

ojciec mój był bardzo uczciwym człowiekiem, o tu jest na zdjęciu, to jest mój ojciec <pokazuje zdjęcie >, a tu na Wołyniu, w wojsku, a tutaj jak wychodził, tu jak poszedł do wojska to rok, a to jak już wychodził, to na pamiątkę służby, na pamiątkę to zrobili mu takie zdjęcie, no, a to moja mama, jest, to mój ojciec był taki uczciwy

Można sądzić, że ojciec staje się tu tylko postacią, o której trzeba pamiętać, lecz także pewnego rodzaju wzorem etycznym, stale obecnym dzięki fotografii. Podobne odniesienia do zdjęć pojawiały się bardzo często, kiedy rozmowa dotyczyła rodziny. Nie wiązało się to oczywiście tylko i wyłącznie ze zmarłymi; fotografie mediowały również pomiędzy bliskimi oddalonymi w przestrzeni. Pani C., kiedy opowiadała o studiującej wnuczce, poszła do drugiego pokoju i przyniosła jej małe zdjęcie oprawione w kolorową ramkę. Podobnie w czasie długiej i miłej rozmowy pan P. z własnej inicjatywy przyniósł fotografie swoich synów. Jego opowieść przybrała również wizualną formę: Ten to jest, z tej Irlandii, ten w marynarce wojennej, ten w Kolnie, ten w Anglii. Rozmówca kilkakrotnie pokazywał zdjęcia swoich dzieci, chwaląc się nimi, wspominając je i dzieląc się  ze mną pamięcią o nich.

Fotografie mediowały także pomiędzy minioną młodością rozmówców a ich teraźniejszością. W ten sposób na chwilę mogli zapomnieć  o obecnej chwili:

J: Lubi Pani te zdjęcia, tak? (…) a czemu Pani je lubi? Coś Pani przypominają?

C: No, lubię swoje młode lata, przypominam, i męża <śmiech>, mnie się tak zdaje, że ja zawsze taka jestem, a  już mam 73 lat.

Pani C. pokazała także reprodukcję zdjęcia, które zrobiła jeszcze jako młoda, niezamężna dziewczyna. Powielone zdjęcie zostało oprawione w ramki oraz postawione na półce: A to teraz obrobiłam sobie, to miałam takie pocztówkowe, takie panieńskie zdjęcie i te takie na większe zrobiłam, z koleżanką. To una tes ma z 60 lat te zdjęcie.

Zmiana technologiczna oraz pokoleniowa kreują nowe formy samowiedzy i wymiany symbolicznej wewnątrz rodzin. Fotografie w Zabielu okazują się być często nie tylko rekwizytem, lecz także sposobem opowiadania o przeszłości własnej i rodziny. Powyższe przykłady w interesujący sposób pokazują, jak pewne globalne zmiany związane z technologią tworzenia i reprodukcji obrazów wpływają na utrzymywanie więzi rodzinnych i społecznych.

Warto podkreślić, że to przywiązanie do fotografii prezentują nie tylko starsze osoby. Często to dorosłe już dzieci proszą o dawne fotografie rodzinne. Potrzeba pamiętania, chęć pogłębienia wiedzy o własnych korzeniach, jak też pokazania trwałości własnej rodziny wydaje się znacząca. Ciekawie zaświadcza o tym wypowiedź jednej z moich rozmówczyń:

– To jeszcze panieńskie zdjęcie, miałam 20 lat wtenczas. To zdjęcie pozostało, tam trzymam na pamiątkę, wnuczki chciały zabrać, ale ja mówię: nie, nie.

– A czemu chciały zabrać?

– No na pamiątkę sobie (…) że jeszcze babcia była młoda to, to jeszcze zobaczyli jak babcia była młoda.

Inna rozmówczyni obiecała z kolei przekazać wnuczce na jej prośbę własny młodzieńczy portret ślubny:

Trzymam na razie, (…) obiecałam tej wnuczce ten portret, no to już oddam go (…) a co tam, teraz za mąż wychodzi. (…) żeby ten portret babciu na pamiątkę. Mnie daj babciu, ten portret swój, będę miała babcię i dziadka <śmiech>. – No to mówię już, no to już ci dam.

Trzeba podkreślić, że zdjęcia nie tylko służą pamiętaniu o bliskich mieszkających daleko, ale też o tych, którzy odeszli, czasem na skutek tragicznego wypadku. Ta sama rozmówczyni, u której na ścianach i półkach porozmieszczane są liczne zdjęcia rodzinne, także wnuków i prawnuków, wspomniała o synu brata, który zginął na Śląsku na skutek tragicznego, niezawinionego przez siebie wypadku motocyklowego. Takie opowieści często łączą się z silnymi emocjami. Trudno wówczas myśleć o fotografiach jako „biernym” obiekcie. Są one wówczas często ontologicznie bliskie osobie, którą przedstawiają. Jedna z rozmówczyń stwierdziła nawet, że może oglądać zdjęć, ponieważ przypominają jej zmarłego męża:

Staremu co zostało, a zdjęciów to ja nie oglądam, tak jak Jadzia, ja bym nie mogła tak, ona i tego męża ogląda (…) ja nie oglądam zdjęć, ja nie mogę, za dużo wspomnień, ja od razu płaczę, no ja, ja taka jestem więcej zaraz płacze, nie oglądam, w ogóle, nie lubię, zdjęcia gdzie z mężem tam pozakrywane, żebym nie widziała, nie mogę patrzeć.

Ten cytat dobrze pokazuje, że ludzie bardzo różnie podchodzą do zdjęć i emocji, które mogą one wzbudzać. Wskazuje on też pośrednio na ontologiczną moc fotografii. Równie potężna może być radość przynoszona przez zdjęcia, które pozwalają odczuć, że pomimo przestrzeni dzielącej członków rodziny stanowią oni wciąż wspólnotę, która definiuje wiele moich rozmówczyń:

To jest wspaniała pamiątka, ile razy coś takiego, jak człowieka jakaś taka chandra najdzie no bo tak, no wiadomo, bo te dzieci dwójka jest za granica, mi została tylko Gosia z Piotrkiem i nieraz to tak przyjdę, uśmiechnę się do nich <śmiech>. Uśmiechnę się, spojrzę, i ta, jest, tak jest inaczej, po prostu (…) Taki prezent to naprawdę jest dobry, bo to mówię, kosz kwiatów czy coś takiego, zwiędną, wyrzuci się i koniec.

Nowe medium pamięci

Zainspirowana badaniami porównującymi ilość, charakter i traktowanie zdjęć współczesnych i pamiątkowych już fotografii czarno-białych sprzed kilkudziesięciu lat, mogłam zaobserwować zmianę roli fotografii w konstruowaniu i doświadczaniu relacji rodzinnych. Warto jeszcze raz zaznaczyć, że pomiędzy czasami, z których pochodzą najstarsze fotografie z Zabiela, a dniem dzisiejszym, nastąpił znaczący rozwój technologiczny, który sprawił, że aparaty fotograficzne stały się dziś dostępne dla wielu osób. Obecnie znacząca większość rodzin zamieszkujących wieś posiada jakiś aparat fotograficzny. Nie zniknęły przy tym wcześniejsze wizerunki. Wieszanie świętych obrazów nadal jest powszechne, jednak zdjęcia zaczęły dominować niemal we wszystkich domach. Oprawiane w ramki lub antyramy są wieszane na ścianach lub stawianie na półkach. Zdjęcia wykonywane są praktycznie z każdego spotkania  towarzyskiego czy rodzinnego, choć największe znaczenie przykłada się do trzech rodzajów uroczystości: śluby, chrzciny i komunie.

Warto jednak zauważyć, że przekaz wiedzy na temat rodziny, wspominanie zmarłych i osób, które zamieszkują daleko jest w dzisiejszych czasach procesem, w którym zdjęcia odgrywają centralną rolę. Można więc zapytać, w jaki sposób odbywało się to sto i więcej lat temu, kiedy fotografie nie były przynajmniej powszechnie obecne. Tekst ten może być także ciekawym przyczynkiem do rozważań na temat tego, że technologia, którą niegdyś oskarżano o niszczenie relacji rodzinnych i humanistycznych, może mieć również pozytywny wpływ na utrzymanie bliskich więzi.

 

 

Bibliografia:
Edwards, Elizabeth i Hart Janice
2011    Fotografie jako przedmioty. Wprowadzenie przeł. M. Frąckowiak [w:] Badania wizualne w działaniu. Antologia tekstów, red. M. Frąckowiak, K. Olechnicki, Warszawa: Fundacja Bęc Zmiana

Pink, Sarah
2009    Etnografia wizualna. Obrazy, media i przedstawienia w badaniach, przeł. M. Skiba Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego

Sikora, Sławomir
1997    Autobiografia stworzona z fotografii. Metafora w fotografii „Konteksty”, t. 51 z.3-4 s. 7-22

Autorka:

Redakcja naukowa i merytoryczna:

dr Piotr Cichocki

Redakcja językowa, korekta:

Karolina Dudek, Sławomir Sikora

Opublikowane przez

Karolina J. Dudek

mm

Absolwentka Szkoły Nauk Społecznych Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, zarządzania i stosunków międzynarodowych w Szkole Głównej Handlowej, etnologii na Uniwersytecie Warszawskim oraz studiów podyplomowych Instytutu Polonistyki Stosowanej UW. Publikowała m.in. w “Kulturze i Społeczeństwie“, “Kulturze i Edukacji”, “Kulturze – Historii – Globalizacji“ i kilku tomach zbiorowych. Realizowała projekty badawcze w IEiAK UW, IFiS PAN (grant NCN, Preludium) oraz IS UW. Zastępca redaktora naczelnego czasopisma „Stan Rzeczy”. email: poczta@karolinadudek.eu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

1 + 13 =